Pan Profesor Jerzy Przystawa w jednej ze swoich licznych publikacji nt. systemow wyborczych objasnil pojecie "gerrymandering" (bryt. jerrymandering), czyli manipulowania granicami okregow wyborczych. Ilosc obywateli uprawnionych do glosowania w jednomandatowych okregach wyborczych musi byc rowna i zgodna ze spisem powszechnym, ale granice okregow wyborczych mozna ustalic tak, zeby faworyzowac swoich kandydatow w okregach tradycyjnie glosujach na jedna z (przewaznie) dwoch mozliwych opcji.

Pozwole sobie przytoczyc przyklad takiej manipulacji, jaka miala miejsce ostatnio w stanie Ohio, USA. Otoz ostatnio dokonano tam zmiany granic tych okregow. Na mapie wyglada to bardzo dziwnie (powieksz obrazek klikajac nań): http://www.toledoblade.com/Politics/2011/12/15/Redrawn-map-puts-Toledo-in-2-districts-instead-of-3.html

Golym okiem widac tam granice okregow poprzeplatane tak, ze niepowstydziliby sie ich Serbowie w Bosni i Hercegowinie. Ciekawy jest sam artykul opisujacy negocjacje w ostatniej chwili i osiagniety kompromis, ktorego efektem jest zaprezentowana mapka.

Dyskusja - 2 Komentarzy
  1. Jerzy Przystawa

    24. Mar 2012,  godz. 08:16

    Z tej mapy i opisu sporu wynika też i inny wniosek: że granice okręgów wyborczych nie są ustalane przez geometrę, który przykłada linijkę do mapy i mówi tu tyle, a tam tyle, tylko decydują o tym obywatele – wyborcy. Najpierw ich wybrani reprezentanci, a w ostateczności wszyscy wyborcy w lokalnym referendum. I wzmianka o tej „groźbie referendum”, które ewentualnie rozstrzygnie spór między politykami pojawia się wielokrotnie.

    Odpowiedz

  2. Wojtas b'Sportas

    23. Mar 2012,  godz. 21:40

    Świetne przyuważenie Amerykanów. Choć powyższy wpis Autora na innym forum utwierdził by przeciwników jow w ich dobrym samopoczuciu. Nie wiem czy w naszej prasie ukazała się mapka porównująca dwa okręgi do polskiego Senatu, która ilustrowałaby podobny przypadek gerrymanderingu. Pan Profesor Jerzy Przystawa przytacza w artykule „Co wynika z lekcji senackich wyborów 2011?” rażąco nierówne okręgi: nr 30 (513 tys. wyborców) i np. nr 61 (176 tys.). Jeśli nie to powinna się ukazać, z inspiracji tamtejszych wojowników, choćby dla potomnych. Amerykański przykład jest jak na tacy. A i dlatego, aby różne polskie ałytorytety medialne nie miały przyczynku do wymądrzania się w tym temacie przed ludem.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.