Dla kontestujących nabrzmiałą patologiami rzeczywistość resztek naszego państwa, zasadniczym do rozwiązania jest problem, na czym ma polegać zmiana, która odróżni IV RP od III. Czy na usuwaniu rozkładających to państwo skutków choroby, czy w pierwszej kolejności na usunięciu systemowej przyczyny.

Zaraz po pierwszej informacji o kandydaturze Andrzeja Dudy, w nadziei, że wybierze on usuwanie przyczyny, napisaliśmy z żoną list, z pytaniem o stanowisko w sprawie zmiany ordynacji w wyborach do Sejmu (o przekazaniu listu do rąk europosła Andrzeja Dudy, poinformowało nas jego poselskie biuro). Czekając na odpowiedź, której ciągle brak, chcąc się dowiedzieć, za którym sposobem naprawy on się opowiada, w końcu stycznia br. poszedłem na spotkanie z potencjalnym faworytem w prezydenckich wyborach, organizowane w Żyrardowie przez PiS. Po wysłuchaniu litanii pobożnych życzeń wygłoszonych przez niego ładną polszczyzną (jakby żywcem wyjętych z portalu wPolityce.pl), zadałem pytanie: „Czy, po objęciu urzędu Prezydenta, będzie Pan dążył do wybierania posłów do Sejmu na zasadzie równej dla wszystkich swobody kandydowania w czterystu sześćdziesięciu jednomandatowych okręgach wyborczych?”. – W odpowiedzi usłyszałem (cytuję z pamięci): „Mam zastrzeżenia, bo chociaż wybory prezydenta też są jednomandatowe, to ponieważ nasze społeczeństwo jest biedne, obawiam się, że wybierano by bogatych”. – Trzymając jeszcze mikrofon odpowiedziałem: „My mieszkańcy tutejszego Żyrardowa, Grodziska Mazowieckiego i innych gmin niebędących powiatami, wybierając radnych naszych gmin, jakoś nie wybraliśmy tych bogatych, a wybieraliśmy ich po raz pierwszy właśnie w JOW-ach, w przeciwieństwie do Was mieszkańców wielkich miast takich, jak pański Kraków, gdzie upokorzeni inną niż nasza, ordynacją partyjną, mogliście tylko głosować na partyjne listy wyborcze i dlatego nic o tym nie wiecie”.

Kandydata zamurowało, a prowadzący spotkanie próbował nie dawać za wygraną: „No, ale wybory do Senatu też były jednomandatowe i co to dało?”. – Odpowiedziałem, że wobec 460 JOW sejmowych, a tylko 100 JOW senackich, okręgi senackie są 4-6 razy większe od sejmowych, co w przypadku JOW senackich, redukuje bezpośrednią komunikację wyborców z kandydatami, a ponadto warunki kandydowania do Senatu bezpartyjnych i partyjnych były zasadniczo różne, w zakresie czasu trwania kampanii i limitu jej finansowania (czas trwania kampanii ograniczony kalendarzem wyborczym, dla bezpartyjnych był ok. 2 razy krótszy, niż dla partyjnych, a limit wydatków na kampanię 5 razy niższy).

W tym momencie nie obroniłem posiadania mikrofonu.

A gdy kandydat w dalszym ciągu milczał, jego sekundant, demaskując mnie jako dywersanta, psującego atmosferę afirmacji kandydata, wykrzyczał: „To znaczy, że pan jest rzecznikiem jednomandatowych okręgów wyborczych!”.

Na duchu podniosła mnie reakcja otaczających mnie uczestników spotkania, bo to najcięższe oskarżenie, drzemiące w sercach aparatu wodzowskiej partii, wywołało ich sympatię do mnie.

Tak więc kandydatowi Andrzejowi Dudzie pomogłem pomyślnie przejść test, na kolejnego, „podżyrandolowego” strażnika partyjnego przywileju układania list wyborczych. Przywileju, który w III RP jest kotwicą trwania kierowniczej roli partii, redukującej partnerstwo władzy ze społeczeństwem. Zademonstrowana przez Andrzeja Dudę pogarda wobec nierozumnych wyborców, którzy „będą wybierać bogatych” jest prognostykiem na właściwe pełnienie przez niego roli „transmisji partii do mas”. Ale nie w drugą stronę. Co potwierdza także brak reakcji na nasz list, stawiając go w jednym szeregu z dotychczasowym lokatorem prezydenckiego pałacu. Skąd Ruch Obywatelski na rzecz JOW nie doczekał się odpowiedzi ani na skierowaną tam petycję, ani na skargę na brak tej odpowiedzi.

Ewentualna wygrana Andrzeja Dudy, to kolejny wariant zmiany typu: „Raz było tak, bociana w d… kopnął szpak, a potem nastąpiła zmiana, szpak w d… kopnął bociana”. Rezultat tego testu potwierdza zatem dotychczasowe logiczne przypuszczenia, że w sprawie zmiany ordynacji wyborczej, warunkującej przejście od III, do IV RP, na Andrzeja Dudę liczyć nie można. A kto chce zmiany systemowej, a nie pozorowanej ideologią powinien poprzeć Pawła Kukiza. Jego poglądy można prześledzić, otwierając niżej podane linki. A wyborcze szanse można oceniać, śledząc na FB ilości „polubień” i przekazań, ilość i treść komentarzy pod jego tekstami oraz rosnącą ilość zbieraczy podpisów (już ok. 5000), która pokazuje, jak obficie wschodzi ziarno siane przez śp. Jerzego Przystawę, nieodżałowanego promotora JOW.

http://kukiz.org

http://www.zelaznalogika.net/wywiad-zelaznej-logiki-pawel-kukiz/

http://wpolityce.pl/polityka/234393-kukiz-czyta-wiersz-szejnfelda-i-pyta-panie-adamie-czy-poznal-pan-juz-samego-siebie

About Jerzy Gieysztor

mgr. inż. miernictwa elektronowego; jak wspomina Jerzy Gieysztor: „Ze wszystkiego się śmieje, ale jest uparty i nie ujawnia swoich poglądów” – użalał się przedstawiciel czerwonych, kiedy w roku 1977 przeciwstawiłem się władzy Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie pracowałem przez kilka dziesięcioleci; uczestnik Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW od 1998 r.

Skomentuj