(komentarz wygłoszony na antenie Katolickiego Radia Rodzina Rozgłośni Archidiecezji Wrocławskiej, 92 FM, 26 kwietnia 2005, godz. 9.00 i 21.30)

Od pierwszych wolnych wyborów parlamentarnych w Polsce, coraz głośniej rozlega się wołanie o zmianę systemu wyborczego do Izby Ustawodawczej i wprowadzenie, na wzór brytyjski, wyborów w jednomandatowych okręgach wyborczych. Wizytujący wówczas Polskę prof. Zbigniew Brzeziński określił wprowadzoną wtedy ordynację wyborczą jako „najgorszą i najgłupszą na świecie", podobną opinię wystawił temu systemowi Generalny Komisarz Wyborczy, senator, a obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego, Jerzy Stępień, który zaczął zbierać podpisy obywateli o zmianę tego systemu.

     Od tej pory za taką zmianą opowiedziały się już najróżniejsze autorytety, ogólnie uznawane przez Polaków, jak Jerzy Giedroyc, Gustaw Herling-Grudziński czy Jan Nowak-Jeziorański. Uchwały, domagające się takiej zmiany, podjęło mnóstwo rad gminnych, powiatowych i sejmików wojewódzkich, związki zawodowe, gremia naukowe. W ubiegłym roku PO zebrała ponad 750 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie, a badania opinii publicznej systematycznie wykazują ponad 70% poparcia dla tej idei.

     Wszystko to nie robi wielkiego wrażenia na wszelkiego rodzaju liderach partyjnych i pozostających w ich dyspozycji mediach publicznych, nie toczy się w tej sprawie obywatelska debata, przedstawiciele Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych nie mają do nich dostępu, w mediach albo się na ten temat milczy, albo też dopuszcza się do głosu jedynie adwokatów stanowiska tzw. klasy politycznej. Kiedy w „Rzeczpospolitej" ukazał się w ubiegłym roku tzw. Apel Intelektualistów w tej sprawie, premier Marek Belka zaprosił sygnatariuszy Apelu na rozmowę, dając do zrozumienia, że on, osobiście, jest zwolennikiem takiej zmiany, ale jest bezsilny. Zamiast dyskusji publicznej głos zabierają dyżurni „oficerowie frontu ideologicznego" tzw. eksperci i urzędowi znawcy problemów społecznych i politycznych, którzy, wbrew tym apelom i stanowiskom, tłumaczą polskiemu pospólstwu, że postulat JOW dla Polski to poważny błąd, którego realizacja grozi nieobliczalnymi konsekwencjami, a kraj nasz czekałyby w takim razie same nieszczęścia. Na czym polegać miałyby te nieszczęścia – nie wiadomo – wiadomo tylko tyle, że co dobre dla Anglików, Szkotów, Amerykanów czy Kanadyjczyków, to dla Polski murowana katastrofa. Dlaczego? Ano, przede wszystkim, dlatego że Anglicy i Amerykanie mają już co najmniej dwieście lat demokracji, są społeczeństwami rozwiniętymi i doświadczonymi i że gdybyśmy mieli ich doświadczenie i dojrzałość, to też, ale tak jak jest, to nie. Argument, że przecież jak Amerykanie i Anglicy wprowadzali u siebie JOW, to nie mieli jeszcze za sobą 200 lat dojrzałości, a wprowadzenie JOW do katastrofy żadnej nie doprowadziło – pada na głuche uszy. Owszem, pewien intelektualista stwierdził, że Polska to nie Ameryka, którą wizytował markiz Alexis de Tocqueville, z czego ma wynikać, że co było dla Ameryki wtedy bardzo dobre, to w Polsce… itd. Jest to więc, wszystko razem, rozwinięciem tezy, jaką niedawno sformułował publicznie Prezydent Aleksander Kwaśniewski, że polskie społeczeństwo jeszcze do takiej formy wyborów nie dojrzało.

     Mamy tu do czynienia z ciekawą sytuacją. Parę tygodni temu ośmieliłem się napisać artykuł, a w nim obrazoburczo stwierdzić, że polska inteligencja powojenna nie potrafiła sensownie urządzić swego państwa, a jej wkład w dorobek światowej myśli jest nikły. Natychmiast pojawili się oburzeni obrońcy honoru polskich inteligentów i spuścili mi srogie lanie, powołując się na Chopina, Kopernika, Banacha czy Wolszczana. Nic to jednak nie przeszkadza, żeby, kiedy przychodzi dyskutować o systemie wyborczym, bronić tezy o niedojrzałości polskiego społeczeństwa. Innymi słowy: my, inteligenci -eksperci-specjaliści – jesteśmy świetni, a w każdym razie nie gorsi od innych, ale ten polski motłoch, to całkiem co innego! Ja – tak, jestem inteligentny, wszystko rozumiem, jestem gorącym patriotą i obywatelem, ale to wszystko dookoła? Tragedia, katastrofa! Z takimi ludźmi nic się zrobić nie da, trzeba decyzje o tym, kto może kandydować do Sejmu koniecznie pozostawić w rękach ludzi światłych, jak Bracia Kaczyńscy, Roman Giertych, Donald Tusk, Andrzej Lepper, Józef Oleksy, Marek Borowski czy kto tam jest najbardziej światły w PSL-u, zdaje się, że dzisiaj znowu Waldemar Pawlak?

     Jednakże, jak się wydaje, argumentacja ta funkcjonuje całkiem dobrze w kręgach nabzdyczonych wielkością inteligentów, ale „polskie pospólstwo", nie bardzo daje sobie wmówić, że Amerykanie czy Anglicy mają gorszy system wyborczy niż wymyślony przez polskich mózgowców-konstytucjonalistów i stąd zapewne biorą się te nieprzyjemne (dla klasy politycznej) wyniki sondaży opinii publicznej.

     Skoro nie chwyta argument o niedorozwoju umysłowym Polaków, to w zapasie pozostaje argument drugi: JOW nie da się w Polsce wprowadzić, bo zabrania tego Konstytucja, a Konstytucja jest jak Pismo Święte i nie wolno jej zmieniać, a w każdym razie jest to niemożliwe. W Konstytucji jest zapisane, że wybory do Sejmu mają być proporcjonalne i tak musi być. Każdy, kto rozumie znaczenie tego słowa, wie, że wyniki wyborów w Polsce nie mają z proporcjonalnością nic wspólnego, ale to nic nie znaczy, ponieważ PRAWNICY twierdzą, że jest inaczej i że to, co się każdemu wydaje nieproporcjonalne, zdaniem PRAWNIKÓW jest proporcjonalne jak najbardziej. Największy tuman rozumie, że jeśli jakaś partia dostaje 50 tysięcy głosów i ma 2 posłów, a inna 800 tysięcy i nie ma ani jednego, to o proporcjonalności nie ma co mówić, chyba o „proporcjonalności na odwrót", ale PRAWNIKOM to nie przeszkadza i ma być tak, jak oni mówią. Taką tezę, na przykład, wygłosił w minionym tygodniu na Politechnice Wrocławskiej, podczas debaty studenckiej, jeden z dyżurnych warszawskich socjologów telewizyjnych.

     Podsumowując, Rzeczpospolita Polska to taka demokracja, gdzie furda setki tysięcy podpisów obywatelskich, furda apele intelektualistów, furda uchwały samorządów, furda badania opinii publicznej. Najważniejsze jest zdanie PRAWNIKÓW. A i to, jak się okazuje, bynajmniej nie wszystkich. W kwietniu 2001 57 posłów, w tej liczbie wielu prawników, jak Jarosław Kaczyński czy Ludwik Dorn, podpisało wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie obowiązującej ordynacji wyborczej za sprzeczną z Konstytucją, właśnie dlatego, że wyniki wyborów są NIEPROPORCJONALNE, i to bardziej niż w krajach, w których obowiązują JOW! Jak z tego wynika, nawet wśród PRAWNIKÓW nie ma jedności. Czyli, że Polska jest w rękach tylko jakiejś tajemniczej i niewidzialnej GRUPY PRAWNIKÓW, którzy mają niepisany monopol na decydowanie o najżywotniejszych sprawach państwa.

     Ostatnio do tych dwóch argumentów doszedł jeszcze jeden. MORALNY. Po Zjeździe Krajowym Ruchu JOW, jaki miał miejsce 16 kwietnia w Koninie, poseł Sebastian Florek zebrał 15 podpisów pod projektem ordynacji wyborczej z JOW i zaniósł go Marszałkowi Cimoszewiczowi z wnioskiem o debatę sejmową. Marszałek odmówił, argumentując, że podjęcie takiej debaty przed wyborami byłoby NIEMORALNE. Do tej pory już trzykrotnie zmieniano ordynację wyborczą tuż przed wyborami, a w roku 1989 nawet w trakcie wyborów. Pamiętamy słynne geremkowskie „pacta sunt servanda" – umowy zobowiązują. Wówczas moralność wymagała zmiany ‑ nawet w trakcie wyborów. Teraz jest odwrotnie, czyli jakby ta sama moralność tylko na odwrót.

     Kiedyś, kiedyś, pisarz Stefan Kisielewski powiedział, że w Polsce mamy „dyktaturę ciemniaków". Za te słowa ciężko go pobito, trafił do szpitala itd. Dzisiaj, być może, Stefan Kisielewski zmieniłby zdanie: mamy, jak widać do czynienia z „dyktaturą jaśniaków" – jaśnie oświeconych tajemniczych socjo-politolo-konstytucjologów. Tak jak ich poprzednicy, „ciemniacy", wiedzą najlepiej, co dla Polski i Polaków jest dobre, a my, polski motłoch, tak jak przedtem, mamy trzymać „ruki pa szwam". I na tym polega nowa koncepcja społeczeństwa obywatelskiego, o którym dzisiaj tyle się mówi i pisze.

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.