Przypominamy poglądy Jarosława Kaczyńskiego na system brytyjski z JOW, gdzie wg Jarosława Kaczyńskiego, to posłowie są mianowani przez kierownictwo partii, i że trzeba „bezmiaru naiwności albo złej woli, żeby coś takiego proponować” – archiwalny tekst prof. Jerzego Przystawy.

Na popularnym portalu internetowym „Salon24”, którego właścicielem jest znany dziennikarz Igor Janke, kilka dni temu założył swój blog Jarosław Kaczyński i w pierwszym wpisie przedstawił wizję dla Polski.

Fakt ten stał się sensacją dnia, a może nawet wielu dni, bo tekst „odświeżono” od razu kilkaset tysięcy razy i pojawiła się istna lawina komentarzy, co samo w sobie jest wynikiem wyjątkowym i rekordowym. Doniosłe to wydarzenie polityczne zostało zauważone przez chyba wszystkie media i może nawet zepchnęło w cień Afrykę Północną, a dziennikarze wszelkich opcji zaczęli przepytywać różnych polityków o opinię na ten temat. Zastanawiano się też, czy Jarosław Kaczyński zechce ustosunkować się do pytań i uwag komentujących blogerów, tym bardziej, że miał on do tej pory opinię człowieka unikającego komputerów i internetu? Ale Prezes PiS-u i tu sprawił niespodziankę i, w odróżnieniu od wielu innych politycznych blogerów, którzy traktują swoje blogi jako sui generis tablice reklamowe, już 21 lutego, ustosunkował się do wielu komentarzy.

W zalewie komentarzy padły też pytania o ordynację wyborczą i jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do Sejmu. I tak na przykład, bloger Kungalu napisał:

Ja powiadam trzeba dokonać fundamentalnej zmiany systemu. A pierwszym krokiem tej zmiany powinna być zmiana ordynacji wyborczej do Sejmu, na ordynację JOW jak brytyjska.
Dlaczego PiS tak się boi takiej zmiany? Przecież to jest początek naprawdę patriotycznych przemian.

I Jarosław Kaczyński odpowiada:

Stawianie tak sprawy jest, obawiam się, niezrozumieniem systemu brytyjskiego, gdzie posłowie są w istocie mianowani przez kierownictwo partii. I to w końcu Polacy powinni przyjąć do wiadomości – nie można żyć w świecie zupełnie oderwanym od rzeczywistości. W brytyjskiej praktyce politycznej jest tak: jakiś młody polityk zasługuje się odpowiednio kierownictwu partii i dostaje na próbę „zły” okręg – taki, w którym jego partia zwykle przegrywa. Tam ma się sprawdzić, czy potrafi pracować, czy potrafi być twardy, czy potrafi zrobić duży wysiłek, mimo że wie, że ma minimalne czy prawie żadne szanse na zwycięstwo. Jeżeli się sprawdzi, to w kolejnych wyborach dostaje już taki okręg, gdzie są one znaczne. Przy czym jego związek z tym okręgiem jest w ogromnej większości praktycznie zerowy, jest to bardzo często okręg, w którym on wcześniej nigdy w życiu nie był – nie tylko tam nie mieszka, nie tylko się nie urodził, ale w ogóle nie był. I tak to wygląda, tak wygląda system jednomandatowy i on wtedy może funkcjonować. U nas natomiast jest naiwne przeświadczenie, że można stworzyć taki mechanizm oddolnie wybieranych posłów, którzy jednocześnie będą co później robili? Każdy będzie oddzielnie. I w jaki sposób taki parlament będzie funkcjonował? Efekt będzie taki, jak ostatnio widzieliśmy w Pile, będzie mnóstwo ludzi, którzy po prostu dlatego, że mają finansowo mocną pozycję, chociaż żadnych kwalifikacji moralnych i intelektualnych, zostaną posłami. Podobnie też było na Ukrainie, gdzie częściowo wprowadzono takie okręgi. Taki będzie jedyny skutek. I trzeba naprawdę bezmiaru naiwności albo złej woli, żeby coś takiego proponować.

Jarosław Kaczyński jest dzisiaj najbardziej popularnym politykiem polskim, jego słowa mają więc wielką siłę rażenia i kiedy przekazuje Polakom jakieś zdecydowane opinie na najważniejsze sprawy państwowe, a taką niewątpliwie jest sprawa procedury wyborczej, to wypada uważnie im się przyjrzeć. Tym razem każe nam wierzyć, że „posłowie brytyjscy są mianowani przez kierownictwo partii”, a więc, że to nie obywatele Wielkiej Brytanii decydują o tym, kto ich reprezentuje w Izbie Gmin, lecz partyjni baronowie. Dlatego warto by poprosić Jarosława Kaczyńskiego, żeby podał nam nazwisko brytyjskiego posła, który dostał mandat, pomimo że zagłosował na niego zaledwie jakiś 1 promil, czy choćby tylko 1%, wyborców? Statystyki wyborcze, po każdych brytyjskich wyborach pokazują, że aby uzyskać tam mandat trzeba koniecznie mieć poparcie nie mniejsze niż 30% głosujących. Porównajmy to z polskim Sejmem, w którym ok. 2/3 posłów nie zdobyło więcej niż 1 głos na 100 wyborców z ich okręgów. Np. z posłanką Moniką Ryniak z PiS, która w wyborach uzyskała poparcie 1494 głosów, co stanowi 0,16% wyborców krakowskich, a 0,26% tych, którzy pofatygowali się do urn. Albo z posłem PiS Kazimierzem Smolińskim z Gdańska, na którego głosowało 2774 wyborców, co stanowi 0,33% wszystkich wyborców, a zaledwie pół procenta głosujących. Kto ich posłał do Sejmu? Gdzie szukać wyborców, którzy poparli te kandydatury? I może Jarosław Kaczyński wskaże nam posła brytyjskiego z poparciem 2 tysięcy głosów, przy tym w okręgach dziesięciokrotnie mniejszych niż te, z których pochodzą posłowie z jego nadania?

Jako argument przeciwko JOW Jarosław Kaczyński opowiada nam los jakiegoś – jak rozumiem typowego – młodego kandydata na mandat poselski w Wielkiej Brytanii, którego szef partii wysyła do „złego okręgu”, żeby się tam sprawdził, a dopiero gdy się tam wykaże energią i zdolnościami, wtedy, ewentualnie, pozwoli mu kandydować w „dobrym okręgu”, czyli w takim, w którym partia z reguły wygrywa.

Ciekawy jest ten zarzut i staram się pojąć, co jest w tym nagannego? Co to znaczy „dobry okręg” i dlaczego partia w tym okręgu z reguły wygrywa? Wydawałoby się, że w tym okręgu partia ma już kandydata, który jest na tyle znany i popularny, że ma zwycięstwo w kieszeni. Po cóż więc doświadczony szef partii miałby tam wysyłać człowieka nieznanego i nieopierzonego? Żeby przegrać tam wybory? To chyba normalne i naturalne, że kieruje zdolnego i ambitnego kandydata na posła tam, gdzie partia nie potrafiła do tej pory wygrać? Chciałbym natomiast zobaczyć takiego posła brytyjskiego, który wygrał wybory w okręgu, w którym nikt go nie zna, o którym nie ma on pojęcia i w którym nawet nigdy nie był? Jakiś przykład, choćby tylko jeden? Byłoby też pożyteczne, gdyby Jarosław Kaczyński opowiedział nam o kraju, w którym w wyniku wyborów, takich jak w UK, powstał parlament złożony z posłów od Sasa do Lasa, czyli, jak to ujmuje szef PiS, występujących oddzielnie. Naiwni politolodzy, zaczynając od Maurycego Duvergera, twierdzą, że system brytyjski tworzy dwubiegunową scenę polityczną i jakoś ta hipoteza potwierdzona została w praktyce wszystkich znanych krajów, dlaczego więc Jarosław Kaczyński uważa, że Polska będzie pierwszym wyjątkiem? Co jest takiego niezwykłego w psychice i mentalności Polaków, że uzasadnia takie przewidywania?

Przykład z Piłą i niedawnym wyborem Henryka Stokłosy na senatora jest rzeczywiście nieprzyjemny. Został on senatorem, bijąc w wyborach kandydatów PO, SLD i PSL. Kandydata PiS zabrakło i może szkoda, że Jarosław Kaczyński nie znalazł – jak brytyjscy szefowie partii – żadnego młodego i ambitnego kandydata, aby wysłać go do Piły, żeby przeszkodzić Stokłosie? Stokłosa wygrał nie tylko wbrew wszystkim partiom, ale i wbrew mediom, które nie pozostawiły na nim suchej nitki. Okropna sytuacja! Tak, to jest poważny powód, żeby nie lubić JOW: może się okazać, że ani partyjne autorytety, ani złotouści agitatorzy medialni mogą nie wystarczyć, aby posłami zostawali nie ci, których chcą obywatele, tylko ci, których mianują szefowie partii politycznych. Zmusiłoby to szefów partii do wysuwania na kandydatów do Sejmu nie swoich zaufanych ale ludzi, którzy cieszą się zaufaniem wyborców, a to jest zupełnie co innego.

22 lutego 2011

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Dyskusja - 14 Komentarzy
  1. miro

    21. Paź 2015,  godz. 08:28

    Czarny scenariusz po wyborach 25 pazdziernika 2015 OBY NIE !!!!!!!

    Swego czasu dwaj bracia Kaczynscy ukradli ksiezyc, ktory przydal im sie kiedy internowali cala opozycje , solidarnosc to wlasnie tam sie schronili bracia Kaczynscy przed internowaniem. Jak szum ucichl i trzeba bylo zlapac kawalek toru w rzadzie po PRL to bracia Kaczynscy byli juz z powrotem z ksiezyca i brali czynny udzial w obejmowaniu wladzi i psucia naszej Polski.
    Teraz – bardzo prawdopodobny scenariusz – bedzie taki:

    cala ta zmiana z Wiejsckiej zmieni sie w kolejna PiS – owska, zgraje malych ludzi z psycholem Maciarewiczem – zadnych wladzy, zemsty i krwi polakow. Doprowadza oni do wyjcia Polski z Unii Europejskiej, rozpoczna oskarzenia Rosji o smierc i katastrofe samolotu z rzadem, beda kolejne zadania o zwrot zlomu samolotu, To wszystko doprowadzi do wscieklosci Putina, ktory polozy reke na reszte Ukrainy i cala Polske i bedziemy tylko tarcza obronna Rosji i miesem armatnim , kolchozem przeciw zachodowi . I nikt o nas sie nie upomni i nie pomoze z obawy by Putin nie walnal w nich babki atomowej.

    A Kaczynski jak zwykle zabierze zaloge karakanow Szydlo z worka , Maciarewicza i innych im podobnych znow na ksiezyc by w ciszy i spokoju przezyc wywolana przez malego psychola III wojne swiatowa.

    Oby nie……………..

    Odpowiedz

  2. Zbych

    26. maja 2015,  godz. 19:55

    Proponuje wźąć pod uwagę możliwośc desygnowania na kandydata przez organizacje pozarządowe działajace non profit. Ludzie w tych organizacjach działaja w okeślonych środowiskach, mają bezposredni kontakt z ludźmi. Temat do przemyślenia. Organizacje pozarządowe maja ogromne przełożenia na srodowiska w których działaja a ich opinie nie są zupełnie brane pod uwagę, no może poza medialnmi umizgami.

    Odpowiedz

  3. Nexus7

    26. maja 2015,  godz. 02:19

    Witam.

    W aktualnym stanie prawnym przeprowadzanie referendum nt. JOW jest tylko
    marnotrawieniem pieniędzy. Bez względu na wynik, to droga jaką trzeba
    pokonać jest karkołomna i nie wróży żadnego sukcesu. Na końcu i tak jest
    parlament, więc to od niego należałoby zacząć i na nim skończyć. Ale przede
    wszystkim należy zadbać o to, aby wejść dużą siłą do parlamentu i równolegle debatować i uświadamiać społeczeństwo. JOW może mieć wiele twarzy i nad
    tym należy pracować, aby wybrać model, który nie spowoduje chaosu.

    Warto zaznaczyć, że idea JOW może mieć także konkretne obwarowania,
    aby uniknąć wytykanych zagrożeń. Pewne reguły mogą tą ideę uszczelnić.

    – Okręg oznacza konkretną społeczność.
    Aby być jej reprezentantem należy być jej członkiem – nie ma więc mowy
    o jakichkolwiek „spadochroniarzach” spoza okręgu. 5 letni staż w byciu
    członkiem takiej społeczności to chyba niezbędne minimum.

    – Finansowanie kampanii bez żadnych preferencji.
    Aby dostać się na listę należy zebrać określoną ilość głosów poparcia, a
    także dokonać wpłaty określonej kwoty na wspólny fundusz wyborczy, który
    następnie zostaje dofinansowany z budżetu centralnego kwotą równą dla każdego okręgu. Z tej kwoty zostają sfinansowane wspólne informatory
    wyborcze, zawierające wszystkie niezbędne informacje i precyzyjne programy
    kandydatów. Żadnych dysproporcji i żadnych preferencji – wspólna kampania
    informacyjna na jasnych i czytelnych zasadach, bez żadnych indywidualnych akcji wynikających z posiadania bogatego sponsora.

    – Transparentny proces wyborczy do wyłonienia zwycięzcy – brak struktur PKW.

    – Zwycięzca jest tylko jeden i to on jest reprezentantem okręgu. Nie ma żadnego
    szefa – bierze na siebie całą odpowiedzialność za swój program i jego realizację.
    Taki poseł jest elastyczny w swoich decyzjach, nie ciąży na nim presja dyscypliny,
    a tworzące się koalicje z innymi posłami nie są wiążące na stałe …

    Czy takie modyfikacje mogą się sprawdzić ? Trudno przewidzieć, ale warto o
    tym dyskutować, do czego zachęcam.

    Pozdrawiam.

    Odpowiedz

  4. Łukasz

    26. maja 2015,  godz. 01:39

    Jednomandatowe okręgi wyborcze być może sprawią, że działacz polityczny będzie bliższy swoim wyborcom. Może wtedy również młodzi chętnie zaczną głosować również na przedstawicieli w sejmikach i sejmie

    Odpowiedz

  5. kryho62

    25. maja 2015,  godz. 23:05

    Widzę bardzo dużą dojrzałość prelegentów na tym forum.
    Łączy ich wspólna troska o losy Naszej Ojczyzny.
    Moim marzeniem jest ,żeby takie dyskusje przeniosły się pod strzechy wszystkich
    Polaków,żeby w gonie rodziny ,przyjaciół,znajomych rozmawiali o tym jak dokonać zmiany na lepsze, a przynajmniej taki proces rozpocząć.
    Moim zdaniem zalety JOW przeważają nad wadami i fundamentalnym jest to
    że system Jednomandatowy skruszy beton partyjny,odsunie od władzy ludzi miernych ale wiernych i ich wodzów którzy okopali się od lat w ławach sejmowych.
    I żyją tam bardzo dobrze od 25 lat na nasz koszt,nic nie dając w zamian,oderwani od rzeczywistości i od Narodu.Pewnie że nie będzie łatwo na początku.My jako Polacy jesteśmy młodą demokracją a ordynacja wyborcza w systemie proporcjonalnym już na starcie tj od 1989r i przez kolejne 25 lat, skutecznie obrzydziła nam wyborcom,uczestniczenie w farsie jaką są niby demokratyczne wybory w Polsce.Ale ja wierzę w mądrość i dojrzałość Polaków,zwłaszcza tych którzy chcą pod sztandarami JOW przywrócić Polskę Polakom.
    Zwolenników P.Kukiza czeka ciężka praca ,praca u podstaw żeby te odważne idee,trafiły pod strzechy Polaków, zwłaszcza tych którzy nie mają pojęcia że zmiana Ordynacji Wyborczej na Jednomandatową, może odmienić los Nas wszystkich Polaków na lepsze i powstrzymać destrukcyjne działanie obecnego systemu partyjnego.

    Odpowiedz

  6. or

    25. maja 2015,  godz. 21:42

    Ja skolei nie wiem czy chcę jowów w tym momencie kiedy najwieksze partie polityczne to PO i PIS, oczywiście zgadzam sie że JOW wymusiłby na tych partiach zmianę formuły rezygnację z wodzowskiego charakteru, jednak nie wiem czy mamy czas na to aby dochodzic w tym momencie do stworzenia zaplecza polityków odpowiedzialnych w oparciu o obie partie, kiedy polska wymaga szybkiej naprawy i rozbicia korupcjogennego systemu zarządzania państwem. Zwłaszcza pozycja PO które jest autorem i beneficjentem tego systemu w ramach JOW będzie jeszcze dług mogło blokować zmiany. Faktem jest że Paweł kukiz w systemie jednomandatowym miałby problem w umieszczseniu chocby 1 posła w parlamencie.

    Odpowiedz

  7. Obawa

    25. maja 2015,  godz. 19:36

    Czy w takiej demokracji JOW nie bedzie miejsca na przekupywanie mafijnej sitwy aby byc przy wladzy ? Glosy mozna sobie zdobywac roznymi sposobami prawymi jak i nieprawymi. Czy nie wytworzy sie przez to balagan ? Czy Polska z tak malym doswiadczeniem i przy naszych polskich sklonnosciach do zalatwiania spraw kolesiosko jest gotowa na taki sposob rzadzenia ?
    Przy calym szacunku do zwolennikow JOWow

    Odpowiedz

  8. bpodpora

    25. maja 2015,  godz. 09:33

    Dla mnie nie ma różnicy czy obawy dotyczące JOWów są wygłaszane przez przedstawicieli PIS czy PO – są tacy sami w swym działaniu tylko jedni troszkę bardziej czerwoni. Ta forma wyborów do parlamentu jest swego rodzaju początkiem selekcji naturalnej wśród polityków – zarówno dla PIS jak i PO jest to szalenie niewygodne ponieważ kandydat wybrany tą drogą jest transparentny dla społeczeństwa i łatwo go rozliczyć. Zatem siłą rzeczy interesy partyjne zaczynają być drugorzędne a w szczególności chora dyscyplina partyjna – jak zarządzi szef tak mam głosować – to jest zaprzeczenie demokracji! I Pan Kaczyński się do tego przyczynia również. W ciągu ostatnich 25 lat na pewno wiele się zmieniło również na korzyść ale jakim kosztem i kiedy ktoś zatrzyma licznik Balcerowicza? Przecież to, że żyjemy dziś na kredyt i Państwo jest dalej zadłużane, że pieniądze z naszych emerytur dawno zniknęły, że NFZ konsumuje środki, które powinny służyć leczeniu ludzi , że w dobie postępu informatycznego(!) zatrudnia się coraz więcej urzędasów(czyt. bezrobotnych kolesi związanych z ugrupowaniami politycznymi) żyjących z naszych podatków zamiast likwidować czapę urzędniczą i odciążać budżet Państwa – jak ma to wszystko funkcjonować i skąd brać na to pieniądze w kraju gdzie ograniczony jest rozwój gospodarczy. JOWy być może nie są lekarstwem na wszystkie choroby dręczące naszą Ojczyznę, ale z całą pewnością w mojej opinii są krokiem, który zapoczątkuje zmiany mam nadzieję na lepsze. Nie chcę i nie życzę sobie aby Pan Kaczyński, Tusk, Maciarewicz, Miler, Szejnfeld, Schetyna, Komorowski i inni traktowali mnie jak małe dziecko i decydowali co jest dobre dla mnie i moich bliskich (czyt. dla nich). Nie chcę ich widzieć na scenie politycznej – po prostu – bo nie mają mi nic więcej do zaoferowania. A tylko dzięki JOWom będę miał szansę ich usunąć mam nadzieję na zawsze.

    Odpowiedz

  9. Freeman

    22. maja 2015,  godz. 23:34

    w JOWach nie ma dominacji 2 partii ani dominacji 1 partii. wola ludu jest niepodważalna. nikt z nią nie będzie dyskutował w warunkach JOW (chyba, że nie chce być wybranym w kolejnych wyborach) i nikt, ani konserwatyści ani lewica, nie mogą podważać tej woli, muszą wykonać to czego wolni ludzie oczekują a swoje ideologiczne cele mogą sobie realizować właściwie jako dodatek i to uważając na kasę podatników. wyborcy mają oczekiwania co do spraw zasadniczych, a te są wspólne dla każdego, bo każdy musi jeść, spać, pracować, mieć zdrowie, chce skończyć szkołę, mieć pieniądze, rodzinę, dom, firmę. jest tych zasadniczych konkretów jak widać dość żeby parlament miał czym się zajmować. i gdzie tu miejsce na ideologię partyjną? niech tylko jeden z drugim spróbuje karmić ludzi filozoficznym gadaniem a będzie to jego pożegnalna kadencja.

    Odpowiedz

  10. Freeman

    22. maja 2015,  godz. 23:16

    chciałbym coś jeszcze wyjaśnić do mojego poprzedniego wpisu.
    NALEŻY PODKREŚLIĆ, ŻE TO NIE WYBORY (NIE POSEŁ, NIE MINISTER, NIE PREZYDENT) ALE PRAWO GWARANTUJE OCHRONĘ MNIEJSZOŚCIOM I NIE KAŻDA MNIEJSZOŚĆ MUSI MIEĆ SWOJĄ REPREZENTACJĘ W PARLAMENCIE.
    gwarantowanie każdej mniejszości reprezentacji w parlamencie to jest mechanizm ochrony mniejszości. wypada zadać pytanie: przed kim? to chyba koncepcja wzięta z dyktatury, w systemu totalitarnego, gdzie władza jest feudalna, dla siebie, dla swoich. w demokracji są wolni ludzie i oni rozumieją, że ktoś musi wygrać wybory, że będzie większość u władzy i takie są warunki gry. władza większości w demokracji nie oznacza dyktatury większości, bo to większość TYLKO W ROZUMIENIU WYBORCZYM i to są po prostu ludzie z narodu, tacy sami jak inni, niezależnie od tego na kogo kto głosował. w demokracji wybory to mechanizm funkcjonowania państwa a nie walka o łupy, walka klas, wojna domowa. żadna mniejszość w demokracji wolnych ludzi nigdy nie będzie dyskryminowana, zwalczana itp.
    JOWy stanowią mechanizm prostego wyłączenia z władzy i z polityki osób antyspołecznych, agresywnych wobec jakiejś grupy społecznej. jeśli wyborcy wybiorą złych reprezentantów, to trudno, kolejne wybory dokonają wtedy korekty. nie ma niczego lepszego jak mechanizm korekty w kolejnych wyborach.
    natomiast sprawę dyskryminacji mniejszości (kogokolwiek) nie rozwiązują wybory ale prawo i sądy. bezpośrednio ochronę mniejszościom (każdemu) zapewnia policja a zasadniczo sądy. nikt na żadną mniejszość ręki podnieść nie może jeśli chroni ją prawo.

    Odpowiedz

  11. Freeman

    22. maja 2015,  godz. 21:28

    demokracja to są rządy ludu, to głos ludu, to głos wyborczy i referendum. demokracja to nie jest REPREZENTACJA we władzy dla każdego wyborcy. kto wymyśla takie bzdury! w naturze nie ma niczego takiego. ludzie głosują a wynik jest wynikiem, władzę biorą zwycięscy i cześć. przestańcie mechanicy dziadowskiej polityki tworzyć jakieś fantasmagorie o reprezentacji.
    jeśli nie jesteśmy buszmenami to zwycięscy nie powieszą zwolenników przegranych ale uwzględnią również ich interes. dlaczego? a to zwycięstwo w wyborach to jest jakaś wojna, bierze się jeńców, rozstrzeliwuje wroga?
    Jak każdy by miał swojego reprezentanta to rząd musiałby realizować każdy najdziwniejszy interes i nic by realnego nie wykonał. jeśli rząd, który nie reprezentuje wszystkich ale większość coś zmieni w podatkach albo służbie zdrowia to przecież jest to dla wszystkich. weźcie mechanicy zostawcie politykę i zakładajcie jednoosobowe firmy (na obecnych warunkach wg waszych ustaw), firmy zgodne z waszymi kwalifikacjami – „Water & Mob Service” i nasz kraj stanie się przynajmniej świeższy, milszy.

    Odpowiedz

  12. Gregor

    22. maja 2015,  godz. 21:08

    Podstawy Panie Prezesie! Równość obywateli, prawo do głosowania… Takie dywagacje dyskredytują Pana jako parlamentarzystę nie mówiąc o braku logiki w poruszanym wątku. Jaka ordynacja taki parlament!!!

    Odpowiedz

  13. Waldi

    22. maja 2015,  godz. 16:24

    Ciekawe co pan Kaczyński i jego przydupasy będą robić jak nie wejdą do sejmu

    Odpowiedz

  14. Bacz

    22. maja 2015,  godz. 15:19

    Pan Kaczyński rzeczywiście nie ma pojęcia o tym jak działa demokracja on potrafi działać w mafiokracji. To demagog który umie zorganizować sprawnie działającą mafię polityczną i wie tylko tyle że jak się wprowadzi demokrację to straci prawie całą siłę polityczną więc insynuuje i pluje na demokrację ile wlezie.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.