Sukces wyborczy Pawła Kukiza ma co najmniej dwie poważne konsekwencje. Po pierwsze – natychmiastowa decyzja obu pretendentów do prezydentury, że należy poprzeć ideę jednomandatowych wyborów do Sejmu. Po drugie – ten sukces hasła JOW wyłania sprzeciw u wielu osób, które wcześniej, w okresie medialnego tabu na dyskusję o JOW, hasło to popierały.

Ta nagłość w głoszeniu poparcia dla JOW może dziwić zwłaszcza u Bronisława Komorowskiego, do którego w ostatnich latach Ruch Obywatelski na rzecz JOW kierował wielokrotnie żądania i apele o podjęcie prezydenckiej inicjatywy ustawodawczej o referendum w sprawie wprowadzenia ordynacji jednomandatowej. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi, a więc w tej roli nie jest Kandydat zbyt wiarygodny.

Andrzej Duda nie miał być może do tej pory powodu, by zapoznać się z postulatem JOW, i wydawał się być zaskoczony pojawianiem się tego tematu w kampanii wyborczej. Niemniej, w podjęciu tej inicjatywy tuż po zwycięstwie w pierwszej turze wyborów wykazał refleks i zdecydowanie, choć na razie wyraził tylko chęć dyskusji nad ordynacją JOW.

W każdym razie jest tak, że Prezydent podjął działanie na rzec referendum „w sprawie JOW”. Pojawiła się, prowizoryczna chyba, treść pytania referendalnego: czy Polacy są „za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu RP”. Diabeł jednak tkwi w szczegółach – to zdanie wymaga precyzyjnego uściślenia.

Nasz Ruch od lat formułował postulaty dotyczące wyborów w systemie JOW, tworząc kolejne projekty ustaw w tej sprawie. Poważana dyskusja publiczna toczyła się podczas konferencji Ruchu, która odbyła się 28 września 2013 r. w Warszawie. Materiały konferencji opublikowało niedawno Wydawnictwo von boroviecky w książce pod tytułem „Sposób na dobre państwo”.

W oparciu o zawarte tam dyskusje, w szczególności analizy i syntezę Jerzego Gieysztora, formuła pytania referendalnego powinna mieć taki kształt:

„Czy jesteś za równą dla wszystkich wyborców pełną swobodą kandydowania do Sejmu w 460 jednomandatowych okręgach wyborczych?”.

Należy też chyba dodać, że system podziału Polski na 460 JOW, opracowany pod patronatem Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW, jest dostępny internetowo pod adresem: Fundacja im. J. Madisona.pl.

Druga konsekwencja to narastanie mody na krytykowanie JOW. Dla przykładu, w artykule pt. „Przedwyborcze przymiarki” („Nasza Polska” nr 18) wybitny publicysta red. Wojciech Reszczyński, pisze o Pawle Kukizie: „Lansowane przez niego jednomandatowe okręgi wyborcze to idea wyjątkowo szkodliwa”. Pamiętając o wcześniej okazywanym przez niego poparciu dla hasła JOW, m.in. o zaproszeniu na audycje radiową o JOW, „na żywo”, dla J. Przystawy, M. Dakowskiego i dla mnie, dziwię się tak nagłej odmianie w chwili, gdy to hasło nabrało nareszcie popularności, oraz politycznego i medialnego impetu.

Na początek postawmy pytanie zasadnicze: czy ordynacja wyborcza powinna przede wszystkim być uczciwa i przejrzysta dla wyborcy, czy też ma być dogodna dla partii, której sprzyja rozmówca?

Przytoczone zdanie, rzucone tak od niechcenia, to typowa opinia człowieka, który wie lepiej od innych, jaka powinna być ordynacja wyborcza, aby wynik wyborów był „naprawdę” demokratyczny. Czyli zgodny z oczekiwaniem jego i kolegów. On wie jak uszczęśliwić wyborcę beż angażowania go w trud myślenia. To powinna zapewniać odpowiednia konstrukcja ordynacji. Taka, aby kaprysy i chimery wyborcy nie naruszały demokratycznych oczekiwań autora.

Czy nie zgodzi się Pan Redaktor z poglądem, że demokracja to swobodny wybór ludzi do kierowania państwem? A do tego trzeba, aby każdy mógł być kandydatem, aby każdy miał szansę poznać kandydatów, aby w głosowaniu wybierał tego, kto jego zdaniem nadaje się do tej odpowiedzialnej funkcji? Tu nie chodzi o „sprawiedliwy” podział mandatów między partie polityczne, lecz o to, aby obywatele poprzez swych zaufanych reprezentantów – posłów mieli wpływ na kształt prawa i działanie rządu.

Kukiz wie, że aby uzdrowić Państwo Polskie trzeba wyeliminować najgłębszy błąd ustrojowy – wybór posłów przez głosowanie na listy, kreowane przez liderów partii. Trzeba oddolnie wyłaniać kandydatów i wybierać ludzi, nie listy partyjne! By Sejm stał się gronem zaufanych reprezentantów Narodu.

Wiem to z setek rozmów – obywatele nasi w ogromnej większości chcą do Sejmu wyborów większościowych w jednomandatowych okręgach wyborczych. Chcą, by każdy mógł kandydować bez partyjnych nominacji. Chcą, by wygrywał w małym okręgu ten kandydat, który uzyska największe poparcie. Chcą mieć też prawo odwołać posła, który zawiódł.

Nie chcą natomiast, by te przejrzyste reguły gry udoskonalał i komplikował jakikolwiek mędrzec od uszczęśliwiania ludu.

Andrzej Czachor
Ruch Obywatelski na rzecz JOW

About Andrzej Czachor

fizyk, prof. dr hab. w NCFJ w Świerku, publicysta; od 1995 roku uczestnik Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Dyskusja - 8 Komentarzy
  1. jurek

    15. maja 2015,  godz. 14:21

    Trzy miesiące temu nie mialem pojęcia o jowach.-Zastanawialem się co może polsce pomóc ,żyłem jak w amoku,teraz wiem co.Zamiast się zastanawiać „Czy?” chcę skoczyć bo to lepsze niż oczekiwanie holera wie na co.mam cel i jestem przekonany o jego słuszności,utwierdza mnie w tej pewności strach znienawidzonych gęb polityków w mediach.blada rozszczekana twarz kpacz bezcenna.

    Odpowiedz

  2. SiwoBrody

    14. maja 2015,  godz. 20:46

    Internet jest juz bardzo dobrze wykorzystany. Tutaj widac zmine pokoleniowa. Ani PO ani PIS tego nie ma. Tu rzeczywiscie jest duza sila, ale teraz trzeba „wyjsc na ulice” tam jest 50% ktore do tej pory nie dostaly wiarygodnej oferty. Czesto bez dostepu do internetu, bez nadziei na pozytywna zmiane, wielokrotnie oszukani. Uwiarygodnienie w ich oczach jest kluczem do sukcesu. A teraz jest juz Nas 3 000 000 wiec ma kto niesc kaganek nadziei.

    Odpowiedz

  3. barabasz

    14. maja 2015,  godz. 19:33

    Moim zdaniem nasza silą jest w ilości. Jest nas około 500.000 internautów. Którzy dużo widza w Internecie. Jak to mozna wykorzystać?

    Odpowiedz

  4. SiwoBrody

    14. maja 2015,  godz. 17:06

    @bisnetus o ile dojdzie do referendum to nie spodziewałbym się go przed wyborami parlamentarnymi. Myślę, że zrozumieją, że byłby to strzał w kolano i mógłby mocno poszerzyć elektorat Pawła Kukiza – Ruchu JOW. Raczej w takim wypadku po wyborach. Ale mogą zagrać też na inną nutę, otworzyć kampanię dyskredytującą JOW przed referendum, a tym samym cały ruch społeczny i liczyć na znikome poparcie dla idei i w wyborach parlamentarnych.

    Jeśli Paweł po wyborach rusza w Polskę, to czas już aby takie osoby jak prof Czachor, prof Dakowski i inni. wspomogli Go swoim autorytetem, mądrością i wiedzą, czyli uczestniczyli w spotkaniach wspólnych. Oczywiście nic nie zabierając Pawłowi, którego wiedza jest nie mała. Ale musi pokazać te osoby które obecnie i w przyszłości będą stanowiły intelektualne zagłębie dla Ruchu.

    Podoba mi się myśl „promocyjny lotniskowiec”. Wg mnie, obecna kontestacja emocjami, prawdziwością i rozmiarem przypomina Solidarność z najlepszych czasów. Jako młodzi, byliśmy zadziorni, nosiliśmy znaczki Solidarności, albo oporniki przypięte do ubrań. To było powszechne.
    Nawiązuję do tego, ponieważ Nasz ruch też powinien mieć takie symbole identyfikujące, integrujące i obrazujące sprzeciw wobec obecnej niesprawiedliwości. Mamy dobre hasło „Potrafisz Polsko” – ono w różnych postaciach mogłoby być identyfikatorem, znakiem oddania sprawie.

    Takie „insygnia” można by zaprojektować w kilku wariantach – znaczki, nalepki, breloki, koszulki itp. Pozostaje kwestia produkcji i dystrybucji. Ale tutaj liczę na rodzimych przedsiębiorców którzy szybko mogli by zauważyć interes dla siebie. Ewentualnie w zamian za „cegiełkę” podarek, ale to wymaga organizacji i ludzi.

    Ja bym nalepkę na samochód szybko nakleił. A i koszulkę z dumą nosił.

    Odpowiedz

  5. bisnetus

    14. maja 2015,  godz. 15:16

    Jest coraz lepiej, bo nerwowe ruchy władzy o ile rzeczywiście będą zmierzały do referendum, to pozwolą ruchowi pójść za ciosem. To oznacza, że temat nie zostanie tak szybko zahukany i stłamszony lecz będzie dalej palący.

    Co mnie tylko martwi, to to czy my nazwijmy to strona obywatelska jesteśmy do tej walki przygotowani. Czy nam powietrza wystarczy. Czy zdołamy ruszyć na wojnę przeciwko machinie zmasowanej propagandy, która już w zasadzie ruszyła, a będzie się z pewnością coraz mocniej rozkręcać.

    Samymi felietonami, nawet najlepszymi przeciw tej machinie nic nie osiągniemy. Musimy stworzyć obywatelski argumentacyjny i promocyjny lotniskowiec z masą ludzi, masą rakiet argumentacyjnych, tych balistycznych i taktycznych, z łodziami podwodnymi, ścianami antyrakietowymi, z masą szeregowców docierających do każdego zakątka ulicy w kraju i do ludzi. Trzeba wspólnie redagować teksty, slogany, przygotowywać rysunki, plansze, argumenty, jak się da robić filmiki, skonsolidowane portale informacyjne, promocyjne. Trzeba w formie zwinnej i przemyślanej zwalczać całe konstelacje mitów i kłamstw (które ja nazywam Medialnymi Pluskwami Mentalnymi). Bez takiej machiny wspieranej ekspertami z marketingu politycznego, dydaktyki, grafiki, prawa, przekazów medialnych mediów nowoczesnych a przede wszystkim bez szerokiej sieci wolontariuszy tę bitwę przegramy. Zalążki takich struktur już są. Są też dobre doświadczenia z kampanii wyborczej Kukiza. Teraz trzeba wyznaczyć znowu jasny cel i zadanie i pójść za ciosem Pospolitym Ruszeniem Obywatelskim o Wolność i Demokrację.

    Odpowiedz

  6. mirad

    14. maja 2015,  godz. 15:00

    Wiedza ogólna naszego Prezydenta nie jest jego silną stroną. Tak jak i ortografia. Jak on zaliczył tę historię? Wytłaczarkami?

    Odpowiedz

  7. mirad

    14. maja 2015,  godz. 14:57

    Nic dodać. Beton zdał sobie sprawę, że jeszcze coś może ugrać, tyle że jeszcze nie wie co. Bo następna fala niezadowolenia uwolni demony rewolucji. PO ośmieszyła się ostatnimi deklaracjami z ust prezydenta. W PiS cisza, mętne bąkania Dudy, bo generalnemu sekretarzowi obecny układ pasuje, na 2 lata przed emeryturą nie będzie kombinował i odkręcał propagandę z ambon. Tak więc buta i arogancja dwójki sejmowej /plus 2 wyrostków robaczkowych/ sypie się.

    Odpowiedz

  8. Łukasz Bień

    14. maja 2015,  godz. 14:50

    Cóż, sam prezydent Komorowski raczył bodaj wczoraj powiedzieć w TVP, że osobiście jest za modelem niemieckim JOW. Nie ma nasza głowa państwa większego pojęcia, że system niemiecki to proporcjonalny spersonalizowany…

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.