O Jednomandatowe Okręgi Wyborcze walczymy dlatego, że tworzą one najlepiej sprawdzony w praktyce mechanizm realizujący główną myśl Karla Poppera: „W demokracji kompetencje rządzących muszą być ograniczone, a kryterium demokracji jest następujące: rządzący, tzn. rząd może być usunięty przez rządzonych bez rozlewu krwi”. Rozumiem, że w tym sensie tekst Jana Jagielskiego „Mniej demagogii – więcej demokracji” związany jest z tematyką tej strony.

Jednak musimy pamiętać, że nie przetrwamy jako Ruch, jeśli będziemy włączać się w przejściowe konflikty polityczne, a w szczególności popierać którąkolwiek ze stron kroczących bardzo śliską drogą tworzenia reguł prawa ad hoc, z jednego głosowania sejmowego na drugie. Za dzisiejszy bałagan konstytucyjny odpowiada w takim samym stopniu obecny rząd, jak i poprzedni. Zarówno w PiS, jak i w PO, prym dzisiaj wiodą ci sami politycy, którzy przed referendum konstytucyjnym w 1997 roku mieli wszelkie możliwości upomnienia się o pełne prawa wyborcze Polaków i zagwarantowania ich w konstytucji. Nie zrobili tego i to im przypominajmy na tym forum.

Jeden tylko poseł w tamtej debacie w 1997 r., obecny wśród nas dr Wojciech Błasiak, domagał się usunięcia zapisu o proporcjonalności wyborów do Sejmu z projektu tamtej konstytucji. Dr Błasiak został za to wytupany i wygwizdany. Nadal czekamy, kiedy któryś z posłów obecnej, VIII Kadencji, upomni się o nasze prawo do wolnej reprezentacji i kontroli nad politykami, o które 18 lat temu wołał z trybuny sejmowej dr Wojciech Błasiak.

Wystąpienie posła Wojciecha Błasiaka przed Zgromadzeniem Narodowym 25 lutego 1997 roku

About Tomasz J. Kaźmierski

elektronik, nauczyciel akademicki, profesor Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, współpracownik Ruchu na rzecz JOW od 1994 r.; e-mail: polonus.uk@gmail.com

Dyskusja - 7 Komentarzy
  1. Bacz

    08. Gru 2015,  godz. 09:55

    Określenie „proporcjonalne” w Konstytucji może zostać, a w przypadku wyborów do sejmu nawet powinno zostać. Należy je rozumieć tak że okręgi wyborcze są równe. Oczywiście wybory demokratyczne to są takie w których wygrywa większość i dlatego okręgi powinny być jednomandatowe bo tak jest najlepiej a jeśli by były wybory w okręgach wielomandatowowych to każdy wyborca musi mieć możliwość głosowania na tylu kandydatów ile jest mandatów z okręgu. Aktualna ordynacja w której wyborca ma tylko jeden głos jest z definiicji niedemokratyczna bo w niej z zasady wygrywają mniejszości. Napisałem: http://bacz.mobile.salon24.pl/647439,jow-y-sa-zgodne-z-konstytucja-rp

    Odpowiedz

    • bisnetus

      08. Gru 2015,  godz. 14:47

      Gdyby powszechnie przyjęto taką definicję proporcjonalności, to by było dobrze, ale powszechniejsze i obowiązujące w Europie rozumienie tego pojęcia oznacza coś innego. Natomiast równość siły głosów i mandatów jest zawarta w definicji „równości wyborów”.

      Więc nie ma się co tu spierać o słówka. Większość krajów, nawet te co stosują systemy proporcjonalne nie ma zapisów w Konstytucji o proporcjonalności wyborów bo po pierwsze wybór typu ordynacji nie jest stosowny na poziomie ustaw zasadniczych i nie należy do cech uniwersalnych wyborów demokratycznych. Tymi cechami uniwersalnymi są powszechność, równość, wolność, bezpośredniość, tajność i regularność wyborów. Pisałem o tym tutaj: http://wp.me/p44k8w-lS

      Tajność, czy poufność to dla mnie tylko gra słówek.

      Odpowiedz

  2. bisnetus

    06. Gru 2015,  godz. 20:24

    Ponieważ są w Sejmie siły wspominające coś o możliwości zmiany konstytucji (chociaż myślę, że wątpię iż to nastąpi), składam propozycję choćby dla eksperymentu, ale jednak głównie jako propozycję poważnej pracy merytorycznej i lobbystycznej, by Ruch JOW bądź ludzie bliscy idei demokratyzacji opracowali i przedłożyli zapis konkretnych punktów konstytucji dotyczących podstawowych procedur i zasad demokratycznych.

    Te co dzisiaj są w konstytucji są w zasadzie niezłe, oprócz tego nieszczęsnego zapisu o proporcjonalności wyborów. Problem tylko, że są dość ogólnikowe. Najgorsze jest jednak to, że obojętnie co jest napisane i tak nie jest w praktyce przestrzegane.

    W Konstytucji nie można iść zbyt daleko idące w szczegóły, ale myślę, że nawet te ogólne zapisy powinny być jednoznaczniej określone. Natomiast szczególnie krytyczne aspekty powinny być wyraźnie podkreślone. Dzisiaj zbyt duża ogólnikowość jest traktowana jako absolutna dowolność łamania i „olewania” stosowanych w konstytucji pojęć (dla przykłady powszechność i równość wyborów lub bierne prawo wyborcze)

    Proponuję zacząć od wyborów opartych na zasadach demokratycznych, chociaż w drugiej kolejności można podobnie podejść do zapisów o referendum lub o działalności partii politycznych. Wypracowane propozycje powinny być przedłożone do dyskusji publicznej oraz wszystkim klubom parlamentarnym z prośbą o zajęcie stanowiska.

    Tutaj spróbuję na szybko i na kolanie zarysować jedną z propozycji. Chodzi o Art 96.2 konstytucji dotyczący zasad wyborów do Sejmu w brzmieniu:
    Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.

    Osobiście wyciągnąłbym to z działu wyborów do Sejm czyniąc osobny i ogólniejszy punkt o zasadach demokratycznych wyborów a jako punkt odniesienia wziąłbym Kodeks Dobrej Praktyki w Sprawach Wyborczych Komisji Weneckiej. Punkt mógłby brzmieć tak:

    Art. XXX. Wybory do organów przedstawicielskich państwa na szczeblu samorządu terytorialnego oraz ogólnonarodowym są powszechne, równe, wolne, bezpośrednie i tajne oraz odbywają się regularnie w odstępach nie większych niż 4 lata.

    1. Zasady przeprowadzenia wyborów, wielkość okręgów wyborczych i reguły ustalania wyników wyborów gwarantują wszystkim obywatelom polskim, zrzeszonym i niezrzeszonym, pełną swobodę kandydowania, głosowania, prowadzenia kampanii wyborczych i wybieralności na zasadach równości w ich naturalnym środowisku bytowym.

    2. Prawo kandydowania i głosowania może być ograniczone jedynie ustawą zakazującą łączenia niektórych funkcji publicznych bądź prawomocnym orzeczeniem sądu o utracie zdolności prawnych lub pozbawieniu praw publicznych za poważne przestępstwa przeciwko ludziom, mieniu i państwu.

    3. Nikt nie może być dyskryminowany bądź uprzywilejowywany w uczestnictwie w procesach wyborczych. Finansowanie kampanii wyborczych jest jawne i ograniczone w imię zasady równości szans wyborczych. Fundusze wyborcze mogą pochodzić jedynie z dobrowolnych wpłat od osób fizycznych oraz składek członkowskich organizacji politycznych na zasadach równych dla obywateli zrzeszonych i niezrzeszonych.

    4. Instytucje państwowe, publiczne i niepubliczne oraz media masowego przekazu są na czas trwania kampanii wyborczych obłożone publicznym obowiązkiem czynnego i stosownego współdziałania gwarantującego uczciwy, wolny, równy i rzeczowy przebieg procedur wyborczych. Zasady współdziałania i granice współodpowiedzialności określa ustawa.

    (5. opcjonalny) Partie polityczne mają prawo zgłaszania kandydatów we właściwych okręgach wyborczych tylko spośród członków zamieszkujących dany okręg wyborczy wyłonionych suwerennie w drodze demokratycznych, jawnych i równych procedur wyborczych przez ogół członków bądź elektorów zamieszkujących tenże okręg wyborczy.

    W powyższym zarysie propozycji świadomie pominąłem zasadę wyborów większościowych, ponieważ definiowanie tej zasady na poziomie konstytucji uważam za równie niestosowne, jak aktualny nakaz proporcjonalności wyborów. Skoncentrowałem się raczej na podkreśleniu i uszczegółowieniu uniwersalnych zasad demokratycznych wyborów oraz nałożeniu na wszystkie podmioty publiczne i niepubliczne obowiązku aktywnej ochrony tych zasad.

    Ciekaw jestem uwag, propozycji uzupełnień, skrótów, wskazań sprzeczności i błędów jak również uwag co do samej propozycji włączenia się w dyskusje konstytucyjne.

    Odpowiedz

    • Jerzy Gieysztor

      07. Gru 2015,  godz. 07:57

      bisnetus (06. gru 2015, godz. 20:24) Skoro przynajmniej niektóre z tzw. „starych demokracji” nie tylko nie nadają partiom politycznym jakichkolwiek praw, ale nawet o takich bytach nie wspominają w swoich ustawach zasadniczych, a tamtejsze partie silniejsze są od wspieranych państwowo u nas, to i my zachowując równość wszystkich wobec prawa, pozostawmy w konstytucji tylko swobodę zrzeszania się i darujmy sobie troskę o partie. Zwłaszcza w procesie wyborczym.

      Odpowiedz

      • bisnetus

        07. Gru 2015,  godz. 16:55

        To co jest oczywiste w „starych demokracjach” wcale nie musi być i nie jest oczywiste w „starych dyktaturach i postsowieckich kołchozach”. Niestety Polska należy raczej do tych drugich, a to, że demokracja jest dla obywateli a nie dla przewodnich sił narodu w postaci sitw partyjnych jest mniej niż oczywiste.

        Dlatego w krajach z dyktatorskimi tradycjami, do nich należą również takie kraje jak Niemcy czy Hiszpania, prawo z ostrożności bardzo wyraźnie definiuje ograniczenia dla partii politycznych zakładając im kaganiec i smycz na szyję. Myślę, że Polska też takich podkreśleń potrzebuje.

        Otwartym jest pytanie w jakiej formie i czy konstytucja jest na to dobrym miejscem. O tym można dyskutować. Punkt 5, który określiłem jako opcjonalny miałby właśnie być smyczą dla partii politycznych. Dla niedemokratycznych wodzowskich partii nie ma miejsca w demokracji. Także zgadzając się z Pana intencjami, że w sytuacji idealnej należy unikać wszelkich zbędnych regulacji w ustawie zasadniczej nie jestem pewien, czy akurat w Polsce pozostawienie tej kwestii nieuregulowaną jest najlepszym wyjściem. Niektórzy myślą, że jak im się dosłownie czegoś nie zabroni to już im wszystko wolno. Dokładnie takie są te polskie partie oraz polskie „elity” polityczno-intelektualne.

        Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.