Chcę tutaj zwrócić uwagę Czytelnika na co najmniej dwie skuteczne i produktywne drogi do uzyskania wyłączności jednomandatowych konkursów w wyborach do Sejmu. To 1) oddolna droga referendalna i 2) odgórna czyli za zgodą liderów obecnej klasy politycznej, przez reformę Senatu w stronę charakteru brytyjskiej izby wyższej.

Strategia oddolnego przeforsowania wyłączności JOW w wyborach do Sejmu (przez referendum do serca)

Właśnie pojawił się ciekawy apel p. Szydło do Prezydenta Dudy o dodanie pytań referendalnych. Prezydent ma też prawo anulować referendum rozpisane przez poprzednika. Przeniesienie referendum na inny termin wydaje się ryzykowne, ale mogło by być przydatne dla Sprawy JOW, o ile wyznaczone zostałoby na inny bliski termin: dzień wyborów w październiku. To mogłoby wzmocnić Sprawę, ale też wiąże się z pewnym ryzykiem. Np. Prezydent po anulowaniu referendum 6 września mógłby nie uzyskać zgody rządzącej koalicji na rozpisanie go na dzień wyborów  – taki wariant opóźniłby osiągnięcie naszego celu. Niezależnie od tego, co się stanie w najbliższym czasie, wygląda na to, że aby uniknąć niebezpieczeństw mieszanego systemu i osiągnąć cel wyłączności proobywatelskich konkursów w 460 łatwych, równych i czystych JOW-ach po ewentualnej reformie prawa referendalnego w obligatoryjnym referendum bez progu frekwencyjnego, moglibyśmy oddolnie zadać proobywatelskie i proedukacyjne pytanie, zakładające wyłączność metody JOW w wyborach, np.:

Czy jest Pani/Pan za tym, by Konstytucja RP stanowiła, że wybory władz wybieralnych w Polsce odbywają się wyłącznie na zasadzie jednomandatowych okręgów wyborczych, na zasadzie zwycięstwa najlepszego kandydata największą liczbą głosów w jednej turze, z równą liczbą mieszkańców w każdym okręgu, z równym dla każdego limitem wydatków i z równą dla wszystkich powszechną swobodą kandydowania?

Jeżeli Prezydent Duda ma faktycznie zamiar zmienić warunki referendum to byłoby wspaniale dla Sprawy, gdyby mocni i wpływowi sojusznicy JOW, jak np. p. Paweł Kukiz i inni zdołaliby przekonać Prezydenta do pytania referendalnego o bardziej szczegółowej formie zbliżonej do powyższej, zakładającego wyłączność JOW.

Niezależnie od frekwencji, jaką osiągniemy w najbliższym referendum, jeden rodzaj zysku dla Sprawy jest praktycznie pewny: POLICZYMY SIĘ. I wywrzemy mocny wpływ na pamięć obecnej klasy politycznej. Obywatele, którzy wyjdą z domów i pójdą głosować w referendum wykażą najlepszą proobywatelską aktywność. To będą najlepsi obywatele. Takie działania obywateli należy nagradzać, szanować i dbać o nie, wzmacniając chęć pomnażania proobywatelskich inicjatyw. Obecne progi frekwencyjne wiążą się z pewnym brakiem szacunku dla społeczności obywateli, tłamsząc najlepsze proobywatelskie motywacje. Podobnie jest z hipotetyczną kadencyjnością w parlamencie, która szkodziłaby aspiracjom angażowania się w karierę propaństwową najlepszych obywateli, niszcząc ich patriotyczną motywację ze względu na praktyczne realia życia. Najpewniej, kadencyjność poselska stanowiłaby czynnik pewnej utraty najlepszych obywateli w parlamencie. Podobnie, selektywne prawo tematów referendalnych wiąże się z ograniczaniem ludzkich pragnień uczestniczenia w kształtowaniu decyzji państwowych. A ludzie mają prawo do pomyłek, do poznawania konsekwencji własnych działań oraz do wycofywania się z nich, o ile to konieczne. Referendum oddolne, obligatoryjne, bez progu frekwencyjnego, na dowolny temat pomogłoby najlepszym obywatelom uzyskiwać poczucie odpowiedzialności za własne decyzje w ważnych sprawach ogólnokrajowych. To czysta inwestycja w edukację, prospołeczne zachowania i bezpieczeństwo wspólnot obywateli. Natomiast proobywatelskie, małe, równe i liczne jednomandatowe konkursy wyborcze mogą zapewnić wieloskutkową maksymalizację szans ciągłego wytwarzania najbardziej wartościowych rozwiązań dla Kraju przez parlament. Czyste proobywatelskie JOW-y dostarczą nam reprezentacji w Sejmie dla produktywnej, mądrej i Gaussiańsko normalnej wspólnoty wspólnot (Gaussiańsko normalnej?!  Chodzi tu o Karla F. Gaussa, a w zasadzie o jedno z jego doskonałych praktycznych odkryć, ale o tym innym razem). Zarówno oddolne referendum, jak i JOW-y, gwarantują równość i równoległość władz zwierzchnich, o równej mocy każdej jednostki, które są zjawiskami egalitarnego ustroju bogatego prospołecznym dobrobytem własnych obywateli.

Strategia odgórnego łagodniejszego przeforsowania czystych JOW-ów za zgodą obecnej klasy politycznej

Aby zmaksymalizować szanse na wyłączność JOW-ów w wyborach do Sejmu, bez żadnych dodatków, zgodnych z projektem Fundacji Madisona, możemy domagać się 460 egalitarnych JOW w Konstytucji, oferując równocześnie Senat o charakterze brytyjskiej Izby Lordów, w którym dożywotnio zasiądą byli Prezydenci Polski (obecnie: 3), byli premierzy (11), byli marszałkowie Sejmu (10), a także nominowani przez Sejm zasłużeni parlamentarzyści (np. 100) oraz zasłużeni obywatele – przedstawiciele grup zawodowych, włącznie z wojskowymi i byłymi szefami poszczególnych służb Państwa (x). Jeżeli to konieczne, nowy Senat mógłby też mieć 100 senatorów wybieranych w jednomandatowych konkursach, ale pod warunkiem zniesienia aspołecznych barier rejestrowania kandydatury i wprowadzenia zasad korespondujących z projektem Fundacji Madisona. Brytyjska Izba Lordów jest organem niemal czysto opiniotwórczym i zasiadają w niej zasłużone jednostki czyli byli premierzy, marszałkowie, zasłużeni parlamentarzyści i inni obywatele nominowani do Izby Lordów na wniosek premiera. Pomimo swojego charakteru „miękkiej władzy” wiele razy w historii odgrywała ważną doradczą rolę wzmacniając państwo np. w warunkach wojny. Izba Lordów ma większą liczbę członków (743) niż Izba Gmin (650). Zgodnie z prawem replikacji stabilnego, wartościowego i sprawdzonego rozwiązania, podążając za przykładem z Wielkiej Brytanii, przy stosunku: 743/650=1.143 w Polsce opiniotwórcza izba wyższa mogłaby mieć np.: 1.143×460=525.78=526 członków. Jako organ niemal czysto opiniotwórczy, Izba Lordów posiada prawo zgłaszania projektów do izby niższej, oraz prawo odroczenia uchwalenia ustawy o nie więcej niż jeden rok w celu dodatkowego przedyskutowania danych kwestii. Wydaje się, że wdrożenie tego rozwiązania w Polsce może pomóc utworzyć odpowiednie warunki systemu nagród dla zasłużonych dla Kraju obywateli, adekwatnie wzmacniając propaństwowe i proobywatelskie aspiracje jednostek ludzkich o równych prawach, gwarantując akumulację doświadczenia i patriotycznego kapitału kompetencyjnego dla Państwa, ale także innej perspektywy, taki Senat może uspokoić obecnych liderów klasy politycznej, zapewniając im pewien komfort i gotowość współpracy w naszej kluczowej sprawie, co ułatwiłoby nam realizację najważniejszego zadania: wprowadzenia 460 łatwych i równościowych JOW w wyborach do Sejmu. Możliwe, że w ten sposób możemy ochronić Państwo i Kraj od systemu mieszanego czy też utajonej miękkiej, aspołecznej i antypaństwowej oligarchii list partyjnych, niejasnych złożonych relacji ich uczestników. Listy partyjne wiążą się z ryzykiem wprowadzania nieznanych i niesprawdzonych ludzi do władz państwa.  Np. w warunkach wojny obce służby mają większą łatwość wpływania i korumpowania polityków z list partyjnych, bo ci nie podlegają oddolnej weryfikacji i odwoływalności. Natomiast lider z konkursu w JOW to lider oddolnie szanowany i znany z patriotycznej kompetencji w małej społeczności. Wyłączność czystych JOW-ów ma nie tylko wiele zalet dla obywateli, ale też dla służb państwa. W sytuacji wyłączności małych JOW-ów, jako jedynej metody rekrutacji posłów, służby w mniejszym stopniu muszą zajmować się kontrolowaniem niejasności relacji polityków. Warto zauważyć, że być może tzw. taśmy prawdy były związane z pewnymi propaństwowymi intencjami trzech niezależnych służb, które w sytuacji list partyjnych naturalnie bardziej obciążone są problemem kontroli jakości uczestników klasy politycznej.

Choć zapewne mogą podnieść się wśród nas głosy krytyki, że byli i obecni liderzy klasy politycznej nie zasługują na wyróżnienie poprzez opiniotwórczą dożywotnią rolę w Senacie, żyjemy w nieprzewidywalnej przyrodzie zmiennych szans i ryzyka jeszcze większej utraty praw obywatelskich większości na rzecz mniejszości. Żyjemy też w sytuacji ryzyka zapaści gospodarczej w greckim stylu. Jak wiemy, Grecy doszli do swojego obecnego stanu posiadania także poprzez patologię nieodpowiedzialności systemu list partyjnych, która obowiązuje u nich z dodatkowym „bonusem” dla wygranej pseudokorporacji; „premia” wyborczego przydzielania dodatkowych mandatów największej partii stosowana jest też w oligarchicznym systemie list partyjnych zmieszanych z JOW-ami na Węgrzech, który zaskutkował w ostatnich latach zacieraniem się trójpodziału władzy oraz ograniczoną równością praw jednostek we władzach ustawodawczych; warto też zauważyć, że oligarchiczna mieszanina list partyjnych z JOW-ami doprowadziła do kryzysu demokracji Rosję i wyniosła do władzy p. Władimira Putina. Z tych dwóch obserwacyjnych przesłanek o mieszaninie oligarchii list partyjnych z JOW-ami albo dwóch tzw. Bayesowskich informacji wstępnych, pomagających ocenić prawdopodobieństwo kolejnej informacji, wyłania się następująca hipoteza o podwyższonym stopniu wiarygodności: mieszany system wiąże się z ryzykiem utraty demokratyczności organów państwa na rzecz autorytaryzmu w młodych demokracjach. Polski nie stać na system inny od wyłączności jednomandatowych konkursów w wyborach do Sejmu. Choć autorytaryzm w trudnych warunkach zagrożeń i pod odpowiednim propaństwowym przywództwem może być produktywny na rzecz bezpieczeństwa Kraju, tak jak za czasów marszałka Piłsudskiego po przewrocie majowym lub pod władzą niedemokratycznej monarchii w Arabii Saudyjskiej. Ale nie chcemy autorytaryzmu – bo autorytaryzm po śmierci albo odejściu lidera, bywa niezwykle nieodpowiedzialny, kłopotliwy i/lub destrukcyjny dla interesu Państwa i obywateli. Warto zauważać i należy powtarzać: 1) Polski nie stać na system inny od wyłączności 460 jednomandatowych konkursów w wyborach do Sejmu; 2) w młodych demokracjach mieszanina list partyjnych wiąże się z ryzykiem utraty demokratyczności organów państwa na rzecz autorytaryzmu.

W tej niestabilnej i niebezpiecznej przyrodzie utraty szans na w pełni demokratyczny system państwowy oraz w sytuacji ryzyka depresji obywatelskiej i ekonomicznej potrzeba mocnej obrony najlepszych z możliwych, najstabilniejszych rozwiązań do naprawy podstaw Państwa. Tym rozwiązaniem jest 460 łatwych konkursów w czystych JOW-ach w wyborach do Sejmu. Projekt został już opracowany w każdym detalu przez Fundację Madisona, która z dobrą intuicją i zgodnie z zasadą oszczędności modelu zamiast pisać „całe prawo od nowa” umiejętnie zaadaptowała obecny Kodeks Wyborczy.

Miejmy nadzieję, że sojusznicy wyłączności konkursów jednomandatowych zyskają mocny i wpływowy wynik w najbliższych wyborach. Ich obecność w Sejmie np. w formie odrębnego ugrupowania może być kluczowym elementem dla Sprawy i może doprowadzić do najmocniejszej poprawy prawno ustrojowej od lat 80., odsuwając na wieki zagrożenie autorytaryzmem w Polsce, zapewniając mechanizm systematycznego wprowadzania najlepszych prospołecznych rozwiązań przez najlepszych z możliwych przedstawicieli, w najlepszych proobywatelskich warunkach. Przedstawiciele z metody wyłączności konkursów JOW to „dojrzałe owoce z wyższych gałęzi drzew” w liczbie 460 – z wyższych gałęzi drzew lokalnej popularności i patriotycznej kompetencji. Tego typu owoce są też obecne w obecnym koszyku sejmowym, ale jest ich stanowczo za mało, a ich władza oraz relacje są niezdrowe lub odrealnione (moje oszacowanie sugeruje, że w obecnym Sejmie tych owoców jest ok. 10/460 czyli 2%). Te dojrzalsze jednostki, na tle innych, mają szansę zwyciężać w jednomandatowych konkursach pod warunkiem małej wielkości obszaru wyborczego, tj. okręgu. Im mniejsze okręgi, tym większe mogą być szanse tych dojrzałych jednostek na uzyskanie zwycięstwa w jednomandatowym konkursie. Ich ewentualna praca w roli senatora w nowym Senacie może być przydatna dla Państwa.

Dążymy do wyłączności 460 konkursów w łatwych, równych i czystych JOW-ach w wyborach do Sejmu, które zwyciężają i bronią się własną słusznością, jak zauważył genialny obserwator zjawisk liczbowych, czcigodny i śp. prof. Jerzy Przystawa.

 

PS powyższy zbiór spostrzeżeń jest kontynuacją poprzednich:

3. Dialogi Sojuszu z JOW: czyli Eureka! Po raz drugi

2. Eureka! Czyli Jawne Odkrycie Wyborcze x 460 w wyborach do Sejmu

1. Egalitarne JOW-y, listy partyjne a jakość życia i Paweł Kukiz

About Jan Sadowski

metodolog, doktor nauk, nauczyciel akademicki

( choć nieprawidłowo przedstawione na filmie jako drugie, pytanie w minucie 1:51 do Prezydenta Komorowskiego zostało przegłosowane w konkursie MAKSYMALNĄ liczbą głosów przez sojuszników pro-obywatelskich JOW : https://www.youtube.com/watch?v=qJ7Q65gyMxc )

Dyskusja - 12 Komentarzy
  1. Jan Sadowski

    11. Sie 2015,  godz. 23:12

    @bisnetus
    Nie ma sprawy.

    Odpowiedz

  2. Jan Sadowski

    10. Sie 2015,  godz. 00:48

    Dziekuje za zwrocenie uwagi na to. Zastanawiam sie czy realne by było zarządzenie referendum przez Pana Prezydenta na dzień wyborów w październiku. To chyba byloby do zrealizowania – nalezaloby anulowac termin 6 wrzesnia i zarzadzic drugie referendum z wieksza liczba pytan i w dzien wyborow.

    Odpowiedz

  3. Grzegorz Osowski

    10. Sie 2015,  godz. 00:12

    ,,(…) mamy sierpień i Senat ma wakacje. Takie posiedzenie musiałoby zostać zwołane, a nie wiadomo, czy będzie kworum.’’

    KONSTYTUCJONALIŚCI o referendum i pytaniach referendalnych powiedzieli:

    Profesor Marek Chmaj powiedział ,, „Prezydent zarządza referendum za zgodą Senatu – wysyła do Senatu projekt postanowienia o zarządzeniu referendum. Senat wyrażając zgodę akceptuje pytania. (…). Senat musi w 14 dni od otrzymania projektu postanowienia zaakceptować je,(…).
    Dr Ryszard Balicki ,, „Nie ma procedury dopisania pytań do zarządzonego już referendum. (…)Jedyna możliwość to jest zarządzenie kolejnego referendum, które mogłoby się odbyć w tym samym terminie. Prezydent Rzeczypospolitej zawsze może za zgodą Senatu referendum zarządzić.’’
    ALE NIE DA SIĘ NIC ZROBIĆ DLATEGO ŻE;
    Dr Ryszard Balicki ,, Biorąc pod uwagę, że Senat ma czas na rozpatrzenie wniosku, moim zdaniem, niezależnie od woli politycznej Senatu, terminowo byłoby to nie do zrealizowania” – powiedział Balicki PAP.
    Profesor Marek Chmaj; ,,(…) mamy sierpień i Senat ma wakacje. Takie posiedzenie musiałoby zostać zwołane, a nie wiadomo, czy będzie kworum.’’
    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/raporty/raport-referendum-ws-jow/opinie/news-na-dopisanie-pytan-do-referendum-jest-za-pozno,nId,1865927,s,1,strona,18,pst,93693848#pst93693848utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

    Odpowiedz

    • bisnetus

      10. Sie 2015,  godz. 02:38

      Towarzysze partyjni sobie mataczą i dezorientują. To że jest to na zdrowy rozum niemożliwe to z góry wiadomo.

      Swoją drogą pomyślałem chwilę o planowanej kampanii referendalnej dla podmiotów uprawnionych. Więc spojrzałem z grubsza w ustawę. Jeśli czegoś nie pomyliłem, to na kampanię w TVP jest ustawowo wyznaczone 15 godzin (z tego 3 TV Polonia), w radiu natomiast 30 godzin (z tego 5 godzin dla zagranicy).

      Czas dzieli się równo na wszystkie uprawnione podmioty natomiast przekazywanie czasów między podmiotami jest zabronione. Ze stron PKW (http://referendum2015.pkw.gov.pl/328_Podmioty_uprawnione) wynika, że zarejestrowano 133 uprawnione podmioty. Z tego są też o dziwnych nazwach jak Stowarzyszenie Dzielny Tata lub fundacja Akademia Promocji Dzieci.

      Z tego by wynikało, licząc czas dla zagranicy Stowarzyszenie JOW walczące od ponad 20 lat o JOW-y otrzyma na całą kampanię 6,77 minuty w publicznej telewizji i podwójną ilość tego czasu w radiu publicznym. Pięknie. Zwłaszcza, że puszczono dotąd już w samej publicznej telewizji setki godzin kalumnii, bzdur i paszkwili przeciwko JOW-owm. A JOW-y to przecież nie jedyny przedmiot referendum.

      Oczywiście na liście są też inne podmioty popierające JOW-y, ale z listy trudno ocenić, które są które i jakie są relacje między nimi. Pewna koordynacja spotów i programów by się przydała.

      W każdym bądź razie o jakieś rzeczowej, merytorycznej i wyrównanej kampanii referendalnej nie może być już mowy.

      Osobiście uważam sam model jako chory, jak zresztą większość rozwiązań ustrojowych w Polsce. W referendum, gdzie jest często zadawane pytanie na tak i nie powinny być kumulowane grupowe pozycje za tak, coś pomiędzy, i nie. Poza tym już od ogłoszenia referendum powinno się już wliczać wszystkie odniesienia do tematów referendum w czas kampanii – i to zarówno w mediach publicznych jak i prywatnych – i nakazać prawnie wszystkim mediom zachowywanie stosownej równowagi i bezstronności w prowadzeniu kampanii. W niektórych krajach takie podejście jest praktykowane. Na wybory czy referenda media i „wolność słowa” należy podporządkować celom dużo wyższej rangi, a tą jest podejmowanie przez naród arcyważnych demokratycznych decyzji, które muszą być podejmowane w sposób merytoryczny prze rzeczowym, pełnym i zrównoważonym przedstawieniu wszystkich stanowisk.

      Odpowiedz

      • Jan Sadowski

        10. Sie 2015,  godz. 20:00

        @bisnetus
        Wciaz zastanawiam sie czy z perspektywy mozliwosci prawnych nie wchodziloby w gre anulowanie referendum 6 wrzesnia i zarzadzenie go na 25 pazdziernika?

        Odpowiedz

        • Jan Sadowski

          10. Sie 2015,  godz. 20:33

          Musze sie wycofac z wczesniejszego komentarza – upewnilem sie raz jeszcze ze Prezydent ma takie prawo.

          Odpowiedz

        • bisnetus

          10. Sie 2015,  godz. 21:32

          Anulowanie i przesunięcie wcale nie byłoby takie złe. Ale jest to kompletny cyrk i obawiam się, że pozostałoby anulowanie z zagubiłoby się przesunięcie.

          Czy mógłby prosić o konkretny przepis, który mówi, że prezydent może anulować swoje referendum po zatwierdzeniu przez Senat bez zasięgnięcia zdania Senatu? Jeśli taki przepis jest, i go zobaczę to uwierzę. Generalnie na dzisiaj nie wierzę.

          Odpowiedz

          • Jan Sadowski

            10. Sie 2015,  godz. 23:41

            Ale z drugiej strony, Prezydent Duda wylania sie z natloku informacji jako czlowiek dbajacy o wlasny szacunek do innych. Stad pewna nadzieja ze moglby autentycznie przesunac referendum na termin wyborow byc moze nawet z nasza poprawka do pytania odnosnie wylacznosci konkursow JOW, z dodaniem dodaktowych pytan, a gdyby dostrzegl wartosc formuly Senatu na wzor brytyjskiej Izby Lordow, byc moze nawet produktywnie stal by sie centralnym przewodnikiem naszej Sprawy, na wzor de Gaulla. Byc moze z jedna poprawka: byc moze wolalby dwuturowosc bo to mu bardziej przypomina jego wlasny sukces. Mysle ze ma szanse wprowadzenia wylacznosci pro-obywatelskich JOW w Sejmie, ale wymaga wsparcia. Oczywiscie, trudno rozpoznac autentyzm systemu wartosci.

          • bisnetus

            10. Sie 2015,  godz. 23:44

            Uprzejmie proszę o nie podawanie mi gadzinówek jako źródeł. Powoływać się na „wpolityce”, to jak strzelić sobie w potylicę w przekonaniu, że się zażywa eliskir na życie. Przecież ten syf jest jeszcze gorszy niż Gazeta Wyborcza.

            Prosząc o źródło prosiłem o wyciąg z konkretnej ustawy albo przynajmniej o poważną ekspertyzę nieco poważniejszych ludzi. Gazeta Polska, Gazeta Wyborcza i osobistości typu Flis, Markowski, czy Migalski raczej mnie nie interesują.

          • Jan Sadowski

            11. Sie 2015,  godz. 00:01

            Chcialbym moc lepiej pomoc – niestety nie potrafie dostarczyc bardziej formalnych zrodel. To jedyny pelniejszy zasob jaki znalazlem w Google.
            Pozdrawiam

          • bisnetus

            11. Sie 2015,  godz. 09:33

            A ja trochę przepraszam za nieco opryskliwy ton, ale już tak mam, że nieco popadam w irytację, gdy mi ktoś daje linki do źródeł w takich tworach jak NIE lub wPolityce, które to twory mam na czarnej liście i w pełni bojkotuję.

            Co do ekspertyz „prawnych” to jest już standard, że w Polsce otrzyma Pan każdą ekspertyzę na każdą zamówioną opinię. Tak zdaje się jest i w tym przypadku. Do referendum jest niecałe 30 dni i te wszystkie opinie nadają się do kosza a wyciągane są by mącić.

            Inna sprawa, że Polska dzisiaj nierządem i bezprawiem stoi, a prawo działa tylko teoretycznie, a co władza sobie zechce z prawem zrobić, to sobie dowolnie zrobi. Powszechność, równość wyborów oraz bierne prawo wyborcze są tego najlepszym przykładem. Na papierze te prawa obowiązują i są wpisane w Konstytucji. W praktyce obywatel niezależni i zrzeszeni lokalnie mogą sobie brać udział w wyborach tak jak mogli w komunie. W Konstytucji nie pisze nic o przewodniej roli partii w narodzie i partyjnym monopolu. W praktyce bez zatwierdzenie przez paru kacyków partyjnych każdy jest nikim, zerem, jest wykastrowanym ze swoich podstawowych praw politycznych obywatelem. Jest obywatelem tylko teoretycznie.

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.