Można zrozumieć wrogość zwolenników ordynacji list partyjnych do postulatu JOW, ale chyba jest jakaś granica logiki, której nie wypada przekraczać?

Referendum ws. JOW, w formule zaproponowanej przez odchodzącego prezydenta RP, nie jest pomysłem Pawła Kukiza – jednego z kandydatów na urząd prezydenta RP ani Ruchu na rzecz JOW. Na tle tego pomysłu i głosowania w Senacie w ostatnich dniach, przedstawiciele i sympatycy PiS wyrazili pogląd, że „referendum jest niezgodne z Konstytucją” (prof. K. Pawłowicz), a nawet straszą Trybunałem Stanu powołując się na oświadczenie działaczy enigmatycznej „Pracowni Demokracji”(!). Prezydent elekt A. Duda również dostosował się już do forsowanej przez establishment PiS narracji o „niekonstytucyjności” referendum: „Referendum prawdopodobnie nie będzie, bo większość konstytucjonalistów mówi, że wniosek Komorowskiego jest sprzeczny z konstytucją”. Do konstytucjonalistów wyrażających tego typu poglądy należy zaliczyć prof. Bogusława Banaszaka (i powoływanych przez niego kolejnych autorytetów) w opinii oraz dra Marcina M. Wiszowatego w tekście „Dlaczego w obecnym stanie prawnym referendum nt. JOW nie może się odbyć?”.

Na czym mogłaby polegać niezgodność referendum z Konstytucją? Zainteresowanym polecam powyższe teksty źródłowe, w tym miejscu dokonam ich podsumowania. K. Pawłowicz sformułowała pojęcie „referendum przedkonstytucyjnego” i zakonkludowała, że nie jest ono możliwe, nie wyjaśniła jednak czemu miałyby służyć w ogóle referenda inne niż zatwierdzające zmiany w Konstytucji („Tryb zmiany Konstytucji uregulowano w jej art. 235. Nie przewiduje on w procedurze zmiany Konstytucji etapu referendum „przedkonstytucyjnego”. W sprawach zmiany Konstytucji dopuszczalne jest ew. tylko „referendum zatwierdzające” już dokonaną zmianę Konstytucji, tj. dopiero po jej uchwaleniu w Parlamencie. Referendum takie przewiduje art. 235 ust. 6 Konstytucji. Jednak nie dla każdej zmiany Konstytucji można przeprowadzić „następcze” referendum zatwierdzające, a jedynie gdy zmiana dotyczy przepisów zawartych w rozdziale I, II lub XII Ustawy Zasadniczej. Zmiana innych przepisów konstytucyjnych, np. dotyczących systemu wyborczego (rozdz. IV Konstytucji) nie może stać się przedmiotem nawet referendum zatwierdzającego. Nie jest więc dopuszczalne sformułowanie pytania referendalnego dotyczącego spraw uregulowanych w Konstytucji przypisanego określonemu w Konstytucji organowi i zaproponowanie go na podstawie art. 125 Konstytucji do referendalnego rozstrzygnięcia „przedkonstytucyjnego”. Np. sprawy nowego systemu wyborczego”.).

Mniej więcej w podobnym tonie wypowiadają się autorzy powoływanego „Oświadczenia”: „Referendum ogólnokrajowe w sprawie wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych byłoby zgodne z prawem dopiero po zmianie Konstytucji”.

Stanowiska te są co najmniej pochopne, gdyż powoływany art. 125 ust. 1 Konstytucji stanowi, że „w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe”. Nie ulega wątpliwości, że sprawa systemu wyborczego jest sprawą „o szczególnym znaczeniu dla państwa”. Zarzut o niekonstytucyjności referendum mógłby zostać oparty o naruszenie poszczególnych przepisów Konstytucji, tak co do procedury przeprowadzania referendum (np. zarządzenie referendum bez zgody Senatu lub w czasie stanu nadzwyczajnego), jak i jego przedmiotu (np. w błahej sprawie). Jednak teraz takiego zarzutu postawić nie można przynajmniej w zakresie, w jakim referendum miałoby dotyczyć JOW.

Dostępne są co najmniej dwie opinie niepodważające prawnych podstaw projektowanego referendum: opinia, której autorem jest prof. Marek Chmaj („Całkowicie bezzasadne jest stanowisko wskazujące na niedopuszczalność przeprowadzenia referendum ogólnokrajowego w trybie art. 125 Konstytucji w sprawie objętej regulacjami Konstytucji, o ile sprawa poddana pod głosowanie nie dotyczy uchwalonej zmiany rozdziałów I, II, III Konstytucji, a ponadto o tyle, o ile jest to sprawa o szczególnym znaczeniu dla państwa. Wówczas, właściwym do przeprowadzenia referendum trybem jest ten uregulowany w art. 125 Konstytucji, a nie w art. 235 ust. 6 Konstytucji”.) oraz opinia Biura Legislacyjnego Kancelarii Senatu („nie jest sprzeczne z Konstytucją przeprowadzanie referendum, w którym głosowano by nad rozwiązaniem wymagającym zmiany Konstytucji”), oczywiście abstrahując od zagadnienia czy JOW wymagają zmiany Konstytucji.

Odnotować należy również głos „Obywatela” krytykujący pogląd o sprzeczności referendum z Konstytucją w sposób nieco prześmiewczy, lecz przecież uzasadniony.

Piszę tak szeroko o sprawie „niedopuszczalności” lub „sprzeczności z Konstytucją” ewentualnego referendum ws. JOW nie w obronie tego referendum czy w nadziei na przekonanie członków żelaznej gwardii partii pod nazwą „PiS” o szkodliwości formuły wyborów „proporcjonalnych”, których są wielkimi, zażartymi obrońcami. W istocie rzeczy jest to apel o prowadzenie rzeczowej, obywatelskiej dyskusji z użyciem argumentów, a nie zaklęć. Apel ten jest tym bardziej konieczny, że prezydent elekt również podziela pogląd o „niekonstytucyjności” referendum ściśle według recepty swojego środowiska politycznego, a wbrew deklarowanej otwartości jego prezydentury na opinie całego społeczeństwa, a więc również zwolenników JOW. Jeżeli będziemy posługiwać się argumentami emocjonalnymi, z arsenału politycznego zacietrzewienia, nie odnajdziemy dróg wyjścia z kryzysu.

W tytule artykułu czas przyszły (Czy referendum ws. JOW może być…) z dwóch powodów. Przede wszystkim, referendum nie zostało jeszcze zarządzone, gdyż po przedłożeniu przez prezydenta projektowanego postanowienia o zarządzeniu referendum Senat w dniu 21 maja 2015 r. dopiero wyraził zgodę na jego zarządzenie. Jak wskazuje cytowana powyżej opinia Kancelarii Senatu, prezydent może zarządzić najwcześniej 8 czerwca 2015 r., ale nie można nawet wykluczyć, że tego nie zrobi (otrzymał zgodę na zarządzenie, lecz sam podejmuje decyzję, czy zarządzi). Po drugie, gdyby nie doszło do zarządzenia tego referendum, w którym pytanie dot. JOW – jak zauważył dr Zdzisław Ilski – „bez wątpienia jest źle sformułowane”, być może w innym terminie zarządzone będzie inne referendum.

W takim wypadku wyrażony tu sprzeciw co do wadliwej interpretacji referendum ws. JOW i jednocześnie apel o debatę pozbawioną politycznego zacietrzewienia będzie nadal aktualny.

About Paweł Kawarski

prawnik, działacz Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW od 2003 r., członek Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego „Jednomandatowe Okręgi Wyborcze”, ekspert Fundacji im. Jamesa Madisona

Dyskusja - 8 Komentarzy
    • Paweł Kawarski

      02. Cze 2015,  godz. 13:30

      Znamienna informacja – frekwencja zapowiada się powyżej 50% wg tego samego badania, lecz szerzej omówionego w „Rz” w tekście pt. „Referendalny entuzjazm”. [http://www.rp.pl/artykul/1205342.html]

      Odpowiedz

  1. Maur

    01. Cze 2015,  godz. 17:35

    Skoro Senat podjął uchwałę o referendum – to koniec dyskusji o jego sprzeczności z konstytucją.
    Wynik referendum, pozytywny, nakazuje wszystkim władzom państwa przystąpić niezwłocznie do jego wykonania. Niezwłocznie. Co oznacze też mozliwość najbliższych wyborów parlamentarnych wobec ordynacji JOW.

    Odpowiedz

    • Piotr Jaszek

      26. Cze 2015,  godz. 21:02

      Nie prawda. Po Referendum do akcji wkracza Sąd Najwyższy, który ma 60 dni na uznanie jego ważności. Po uznaniu pałeczkę ma władza ustawodawcza, która także w terminie do 60 dni musi uchwalić wszelkie akty normatywne wprowadzające wolę Narodu w życie. Jeżeli będzie to wymagało zmiany Konstytucji, to dochodzi do tego jeszcze 6 miesięcy, bo po takim czasie wszelkie zmiany w Ustawie Zasadniczej nabierają mocy prawnej. Także wybory w ordynacji JOW najpóźniej mogłyby zostać uchwalone prawnie za 10 miesięcy. 6 miesięcy oczekiwania jest stałe, pozostałe 120 dni zależy od Sądu Najwyższego i Sejmu z Senatem.
      Poza tym zastanów się, czy pośpiech jest tutaj wskazany. Przy braku alternatywnych kandydatów i oddolnych partii, które mogłyby pokonać obecną partiokrację w nowych 460 okręgach i przy obecnym przyzwyczajeniu ludzi do głosowania na partię, a nie na człowieka po takim szybkim przeskoku z jednej ordynacji na drugą w wyborach parlamentarnych zakonserwowalibyśmy jako społeczeństwo obecny układ. Bo niby mielibyśmy JOW, ale zarówno wyborca jak i kandydat zadziałałby jak w starej ordynacji. JOW- tak! Ale nie po przygotowaniu Narodu do nowych warunków.

      Odpowiedz

      • marian

        27. Cze 2015,  godz. 07:27

        Zmiana Konstytucji wymaga większość 2/3 a jak taka się nie znajdzie to co zrobisz władzy ustawodawczej ? Jeżeli brak sankcji to możesz ich co najwyżej ładnie poprosić 😉

        Odpowiedz

  2. or

    28. maja 2015,  godz. 22:01

    no tak referendum w sprawie jow powinno byc, tylko zeby zniego coś wynikło bo inaczej to stracone pieniadze, myslę że wskazane byłoby przeformułowanie pytania tak aby opowiedzenie sie wiekszosci za jowami obligowało rzadzących do ich wprowadzenia w tym zmiany konstytucji, Mesle tez że sprawa nowej ordynacji wyborczej to nie jest sprawa najpilniejsza, najbliższe wybory i tak są w starej ordynacji a następne za 3 lata więc zorganizowanie referendum razem z najbliższymi wyborami miałoby sens.

    Odpowiedz

  3. marian

    27. maja 2015,  godz. 11:47

    Art. 235 ust.6 enumeratywnie określa które rozdziały wymagają zatwierdzenia w trybie referendum zatwierdzającego. Nie dotyczą rozdziału IV 😉
    Wydaje się, że nic nie stoi na przeszkodzie referendum nazwijmy wstępnego poza kosztami jego przeprowadzenia. Dlatego powinno byc przeprowadzone wraz z wyborami do parlamentu żeby nie generować niepotrzebnych kosztów. Pytanie o wolę narodu jest zawsze sens niezależnie co na ten temat mają do powiedzenia prawnicy 🙂

    Odpowiedz

  4. Zbigniew

    27. maja 2015,  godz. 11:12

    No tak, jak już wcześniej pisałem: z jednej strony obietnica referendum – z drugiej zaś już teraz szukanie furtek, aby jego wyników można było nie uznać.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.