/Pułapka zrównoważonego budżetu państwa, czyli czego nie rozumie premier Mateusz Morawiecki

Pułapka zrównoważonego budżetu państwa, czyli czego nie rozumie premier Mateusz Morawiecki

Jak zapowiedział polski rząd, budżet państwa w 2020 roku ma być zrównoważony, czyli pozbawiony deficytu. Oznacza to, iż wpływy do budżetu, głównie z podatków, mają zrównoważyć całość wydatków rządowych. Ten zrównoważony budżet jest przy tym powodem do dumy rządu i jest ogłaszany jako sukces jego polityki ekonomicznej. Otóż nic bardziej mylnego. Zrównoważony budżet to duszenie gospodarki i ograniczanie jej rozwoju. A w niezrozumieniu tej budżetowej pułapki ekonomicznej kryje się nie tylko „jądro ciemności” współczesnej neoliberalnej ekonomii. Kryje się również „jądro ciemności” neoliberalnego państwa i jego liberalnej demokracji.

Prawo tożsamości finansów narodowych

Duszenie gospodarki i ograniczanie jej rozwoju w wyniku zrównoważonego budżetu jest konsekwencją suwerenności monetarnej państwa. To państwo, a więc rząd, parlament i bank centralny, musi zapewniać suwerenną państwowo emisję pieniądza, zapewniającą finansowe pokrycie obrotów gospodarczych w kraju. Te finanse krajowe są zaś w ostateczności zawsze zgodne ze sformułowanym, pod koniec lat 90. XX wieku, a nazwanym przeze mnie, prawem tożsamości finansów narodowych brytyjskiego ekonomisty Wynne’a Godley’a. Zostało ono w ostatnich latach teoretycznie rozwinięte w ramach Nowoczesnej Teorii Pieniądza (Modern Money Theory), przez ekonomistów skupionych głównie na wydziale ekonomii Uniwersytetu Missouri w Kansas City, na czele z amerykańskim ekonomistą L. Randallem Wray’em. To prawo tożsamości finansów narodowych pokazuje ścisłą zależność matematyczną pomiędzy bilansem handlu zagranicznego, a zadłużeniem sektora publicznego i prywatnego sektora krajowego.

Tę tożsamość finansową można ująć następująco: bilans krajowego sektora prywatnego + bilans krajowego sektora publicznego + bilans sektora zagranicznego = 0. Prywatny sektor krajowy to krajowe gospodarstwa domowe i krajowe firmy. Krajowy sektor publiczny to rząd i samorządy lokalne oraz regionalne. Sektor zagraniczny to reszta świata w postaci zagranicznych gospodarstw domowych, firm i rządów. Bilans każdego z sektorów to roczne zestawienie jego finansowych przychodów i wydatków. Deficyt jednego sektora musi się więc równać nadwyżce przynajmniej jednego z dwu pozostałych sektorów.

Deficyt w handlu zagranicznym a bilans sektora publicznego i prywatnego

Dodam przy okazji, iż to oznacza, że jeśli kraje takie, jak Grecja, Portugalia, Hiszpania czy Włochy, acz od kilku lat również Francja, mają tak ogromne deficyty bilansów krajowych sektorów publicznych, to muszą być one równoważone ogromnymi nadwyżkami bilansowymi sektora zagranicznego lub/i krajowego sektora prywatnego. Ponieważ krajowe sektory prywatne nie mają tak wielkich nadwyżek i są często również mniej lub bardziej zadłużone, to nadwyżki muszą mieć sektory zagraniczne. I to one są głównym źródłem olbrzymich deficytów sektorów publicznych.

Mówiąc w uproszczeniu, to olbrzymie nadwyżki eksportowe Niemiec są dzięki wspólnej walucie euro głównym powodem olbrzymich deficytów rządowych i długów publicznych Grecji, Portugalii, Hiszpanii czy Włoch. A mówiąc jeszcze inaczej, to nie zła polityka finansowa ich rządów jest przyczyną góry długów publicznych. Tą przyczyną jest euro. Państwa te są pozbawione bowiem narodowej suwerenności walutowej. Nie mają własnych walut, a ich deficyty w handlu zagranicznym są efektem zawyżonej w stosunku do ich siły gospodarczej wartości euro. A o sile euro decyduje zasadniczo siła gospodarki Niemiec, a nie Grecji, Portugalii, Hiszpanii i Włoch.

Deficyt sektora rządowego a bilans sektora prywatnego

Jeśli zaś pominiemy rolę bilansu sektora zagranicznego, czyli przyjmiemy, iż bilans handlu zagranicznego wynosi zero, czyli jest zrównoważony, to każda nadwyżka w bilansie sektora rządowego, o którym zasadniczo decyduje bilans budżetu państwa, musi tworzyć deficyt bilansu sektora prywatnego, a w istocie sektora firm i gospodarstw domowych. Założenie, iż bilans sektora rządowego będzie zerowy, czyli budżet państwa będzie zrównoważony, oznacza, iż w takich warunkach zerowy będzie również bilans sektora krajowych firm i gospodarstw domowych. Wzrost gospodarczy będzie więc spychany do zera, a gospodarka będzie ekonomicznie zduszona. I do tego właśnie zmierza obiektywnie obecna polityka ekonomiczna rządu.

Państwo bowiem to nie gospodarstwo domowe, które, aby nie zadłużać się, musi bilansować swe domowe budżety. Państwo musi emitować pieniądze, które zapewnią przyrost środków finansowych firm i gospodarstw domowych. A ta emisja odbywa się poprzez wydatki finansowe państwa. Deficyt w wydatkach rządowych jest niezbędny dla wzrostu firm i zamożności gospodarstw domowych.

To co rozumieją Anglosasi i ich Nowoczesna Teoria Pieniądza, jest nie do pojęcia przez neoliberalną ekonomię w Polsce. W istocie bowiem polskie nauki ekonomiczne są ideologią neoliberalną, która przedstawia nieistniejącą rzeczywistość – ideologiczne przedmioty urojone. I trudno nawet w tej sytuacji mieć pretensję do premiera polskiego rządu, który własnych badań naukowych na tematy ekonomiczne, a monetarne w szczególności, nie prowadzi. Tak jak w ramach akademickiej poprawności politycznej doszło ostatnio do skandalu na Uniwersytecie Śląskim, tak w ramach ekonomicznej poprawności politycznej nie da się uprawiać nauki ekonomii politycznej, jak ją nazywali Anglosasi, a społecznej, jak ją nazywano w wersji niemieckiej. Tu skandal jest codzienny, acz dyskretny.

Dług publiczny a sprywatyzowana emisja pieniądza

Ale pułapka zrównoważonego budżetu państwa jest częścią jeszcze większej i groźniejszej pułapki narastającego długu publicznego w wyniku corocznych deficytów budżetowych rządu. Ten narastający dług publiczny staje się coraz większym obciążeniem dla spłacającego go budżetu państwa, co w konsekwencji ogranicza wydatki budżetowe na cele użyteczne gospodarczo i ogranicza emitowanie pieniędzy dla firm i gospodarstw domowych. Jest to kwadratura koła nie do rozwiązania w ramach neoliberalnej ekonomii i neoliberalnej polityki ekonomicznej państwa. Jest to właściwe „jądro ciemności” neoliberalnej polityki monetarnej.

Ta pułapka pułapki czy też monetarny paradoks polityki finansowej państwa jest wynikiem sprywatyzowania emisji pieniądza. I to nie tylko w Polsce, ale i całej Unii Europejskiej, i w większości państw świata. To sprywatyzowanie emisji pieniądza polega na tym, że jest on emitowany wyłącznie w formie prywatnego kredytu bankowego. A inaczej – jest to emisja pieniądza w formie prywatnego długu bankowego.

Jest to pełny paradoks, gdyż to państwo jest wyłącznym suwerenem emisji pieniądza na swoim terytorium. Może się nim tylko na własnych warunkach i pod swoją kontrolą podzielić z publicznymi i prywatnymi bankami. Władcy państw od zawsze mogli bić własną monetę, nakładać podatki i wypowiadać wojny. Na tym polegała i polega władza państwowego suwerena. To państwo bowiem gwarantuje monetarną pewność swej waluty. Jak mawiał amerykański ekonomista Hyman Minsky – „Każdy może tworzyć swoje pieniądze. Problem leży w ich uznawaniu”. A o tym uznawaniu decyduje państwo.

Bank centralny państwa i jego ubezwłasnowolnienie

Emisja pieniądza w formie bankowego kredytu za zgodą i pod kontrolą państwa nie jest żadnym zagrożeniem. To nie z tego powodu narasta dług publiczny. Powodem jest ubezwłasnowolnienie monetarne banku centralnego.

Bank centralny jest instytucjonalizacją suwerenności monetarnej państwa. Tymczasem kompradorska i postkolonialna polska Konstytucja z 1997 roku zakazała Narodowemu Bankowi Polski finansowania deficytu budżetowego rządu i deficytów instytucji publicznych. Ten sam zapis znalazł się w podpisanym przez Polskę Traktacie Lizbońskim, który w artykule 123 zabrania bankom centralnym krajów członkowskich finansowania wydatków rządowych i wydatków instytucji publicznych. To efekt panowania politycznego w Unii bankowej oligarchii finansowej, która w ten sposób stworzyła sobie pełny monopol bankowy prywatnej emisji pieniądza. Albowiem, aby rządy mogły tworzyć swoje deficyty budżetowe muszą zaciągać długi w prywatnych bankach, a potem spłacać je z państwowych dochodów.

Ubezwłasnowolnienie banku centralnego to w istocie pozbawienie państwa jego suwerenności monetarnej i przekazanie jej w ręce właścicieli prywatnych banków, czyli w ręce bankowej oligarchii finansowej. Państwo zostało sprowadzone do roli wyłącznie gwaranta obiegu sprywatyzowanego pieniądza.

Neoliberalna niezależność banku centralnego i niesuwerenność monetarna państwa

Banki centralne państw zostały w toku swej ewolucji, poczynając od Banku Anglii w XVII wieku, stworzone dla obsługi wydatków rządów. Emitowały pieniądze, z których finansowano wydatki rządowe. Były w istocie instytucjami suwerenności monetarnej państwa. Długi zaś rządowe można było w każdej chwili odpisać z bilansu bankowego i umorzyć. Banki centralne same pożyczały pieniądze pobierając za to odsetki dla rządu.

W ramach likwidacji państwowej emisji pieniądza wprowadzono tzw. niezależność banku centralnego od rządu, a w istocie również parlamentu. Tzw. niezależność banku centralnego od władzy wykonawczej i ustawodawczej państwa ma na celu uzależnienie go od bankowej oligarchii finansowej. Jest to kluczowy element neoliberalnego państwa, które w swej istocie jest oligarchiczne.

Tzw. demokracja liberalna jest więc w rzeczywistości oligarchią wyborczą, w której kluczowe instytucje dzięki ich tzw. niezależności są pozbawiane demokratycznej kontroli przez wybieralnych przedstawicieli. A sami zaś przedstawiciele również są pozbawieni demokratycznej kontroli wyborców dzięki proporcjonalnej ordynacji wyborczej, która umożliwia pełną kontrolę posłów przez oligarchie partyjne. A oligarchie partyjne, niezależne od wyborców, stają się mniej lub bardziej zależne od oligarchii finansowych i korporacyjnych.

I żyjemy w takim miękkim państwie partyjnej oligarchii wyborczej, które jest kolosem o glinianej głowie. Bez oczu, uszu, a nade wszystko mózgu. W tym również bez własnej naukowej myśli ekonomicznej, której nie może być na uczelniach, gdzie poprawność w myśleniu jest głównym kryterium oceny badań naukowych. I to po tzw. reformie w wykonaniu ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina, której ostateczne konsekwencje widać w skandalu na Uniwersytecie Śląskim.

A demontaż neoliberalnego państwa i liberalnej demokracji, po to by przywrócić suwerenność monetarną władzy państwowej i wyjść z monetarnej kwadratury koła deficytu budżetowego i długu publicznego, można zacząć wyłącznie od likwidacji ordynacji proporcjonalnej do Sejmu i wprowadzeniu JOW.

21 stycznia 2020

1 310 wyświetlen