/Premier jak ordynacja

Premier jak ordynacja

Donald Tusk zdecydował się kontynuować swoją karierę poza granicami Polski. Podobnie jak 3 miliony naszych rodaków.

Tymczasem najpóźniej za rok wybory parlamentarne. PiS w sondażach deklasuje konkurencję. Wszystko zatem wskazuje, że przyszły rząd stworzy… no właśnie. Nie wiadomo kto.

Wiemy za to, dlaczego Sławomir Nowak, pomimo danej obietnicy, nie złoży mandatu poselskiego. Przyczyną jest wysokość rat, jakie musi płacić miesięcznie z tytułu zaciągniętych kredytów. I pomyśleć, że ktoś, kto myli zdolność kredytową z kasą zapomogową jeszcze do niedawna odpowiadał za wydatkowanie dziesiątków miliardów euro… Ale to zupełnie naturalne cechy kandydata na posła w ordynacji proporcjonalnej. BMW – bierny, mierny ale wierny – to podstawa. Co do reszty reguły już nie ma.

Bo szukanie, uzgadnianie, wyłanianie kandydatów na posłów w ordynacji większościowej to dla partii zadanie nieporównywalne z układaniem list dzisiaj. W JOW-ach szuka się po prostu innych kandydatów, kto inny startuje. O wiele częściej kandydatami są bowiem ludzie, którzy najzwyczajniej w świecie mają do czego wracać. Bo znacznie częściej niż u nas dziś, aby zostać kandydatem, trzeba coś w życiu osiągnąć poza partią. Dzisiejsi parlamentarzyści zbyt często poza posłowaniem niczego nie potrafią.

JOW-y to nie tylko mocniejsi merytorycznie posłowie, ale również stabilniejszy rząd. Gdyby w Polsce obowiązywały jednomandatowe okręgi wyborcze Jarosław Kaczyński już dzisiaj mógłby szykować się do objęcia teki premiera. Abstrahując od tego, co o liderze Prawa i Sprawiedliwości sądzi każdy z nas, wiedzielibyśmy przynajmniej, kto bierze na siebie odpowiedzialność za losy kraju. Co na to Jarosław Kaczyński? Musimy rządzić samodzielnie – deklaruje. I z nie mniejszym zapałem podtrzymuje swój sprzeciw wobec postulatu JOW. Czyżby musiało zmienić się wiele, aby wszystko zostało po staremu?

Jeżeli za prawdziwe uzna się powiedzenie, że jaka ordynacja, taki premier – to już wkrótce Ewa Kopacz pokaże, na co nas na teraz stać. Dlaczego nie Elżbieta Bieńkowska? Bo również i ona dostała propozycję pracy w Brukseli. W takiej sytuacji rzecz jasna nic nie było w stanie jej zatrzymać.

About Artur Heliak

wrocławianin, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego; jeden z liderów akcji zmieleni.pl, Koordynator ds. PR i Mediów Ruchu JOW; trzy lata spędził w Londynie, gdzie z bliska zapoznał się z tematyką polskiej emigracji i funkcjonowaniem państwa opartego o jednomandatowe okręgi wyborcze; publikował m.in. w tygodniku "Uważam Rze" oraz w "Rzeczpospolitej"