Z początkiem stycznia tego roku na stronie internetowej Ministerstwa Finansów pojawił się prawie niezauważalny komunikat, iż W dniu 5 stycznia br. Minister Finansów Pan Mateusz Szczurek zatwierdził bilans zamknięcia „FOZZ w likwidacji” sporządzony przez likwidatora Funduszu Panią Martę Maciążek. W ten sposób po ponad 25 latach zamknięto sprawę Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. I w ten sposób państwo III RP chciałoby po cichu zatuszować ostatecznie sprawę matki wszystkich afer, jak nazwał aferę FOZZ śp. prof. Jerzy Przystawa.

W komunikacie Ministerstwa Finansów nie ma oczywiście słowa o tym, że FOZZ był gigantyczną aferą spekulacyjnego rabunku finansów Polski. Tak, jak nie było i nie ma o tym słowa przez ćwierćwiecze istnienia obecnej formy polskiej państwowości zwanej III Rzeczpospolitą. Ministerstwo stwierdza tylko eufemistycznie, iż Środki FOZZ były wielokrotnie wykorzystywane w sposób niegospodarny lub niezgodny z celami przyświecającymi utworzeniu Funduszu. Tak więc spekulacyjny rabunek finansów Polski za pośrednictwem FOZZ, to po prostu niegospodarne lub niezgodne z celami wykorzystywanie jego środków finansowych.

Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego utworzono w lutym 1989 roku. Oficjalnie środki dewizowe tego Funduszu miały służyć przeprowadzaniu operacji ukrytego wykupywania polskiego długu zagranicznego na rynkach wtórnych, gdzie za 1 dolara tego długu płacono po 18 do 22 centów. Przeznaczono na to z budżetu państwa 1,7 mld dolarów. Do tego dochodziły jeszcze inne środki z innych źródeł państwowych. Jak twierdzi były dyrektor FOZZ, w 1989 roku FOZZ dysponował łącznie kwotą około 5 mld dolarów. Dług miał być wykupywany w sposób ukryty, gdyż taka praktyka była zabroniona prawem międzynarodowym. Na czele FOZZ stanęli oficerowie komunistycznych służb specjalnych Ludowego Wojska Polskiego, a FOZZ kontrolowała, opisana w tzw. raporcie Macierewicza, osławiona grupa Y, bezpośrednio podległa sowieckiemu wywiadowi wojskowemu GRU. Tyle, że żadnego długu nie wykupywano. I co ciekawe, nikogo to po dziś dzień nie zainteresowało, łącznie z obecnym ministrem finansów.

Sednem działalności FOZZ nie był bowiem ukryty wykup zagranicznych długów Polski, lecz nigdy nie ujawnione przed szeroką opinią publiczną jej drugie dno. Tym drugim dnem było ukryte wykorzystanie owych 1,7 do 5 mld dolarów FOZZ do walutowych operacji spekulacyjnych w Polsce. A szczególną rolę w tym rabunku odegrał tzw. plan Balcerowicza, dzięki wprowadzeniu stałego kursu dolara w warunkach hiperinflacji korekcyjnej. Ten stały kurs obowiązywał blisko półtora roku – od stycznia 1990 do kwietnia 1991. Później wprowadzono skokowe dewaluacje złotówki w stosunku do dolara, ale cały czas zawyżające jej realną wartość. W tej sytuacji każdy kto założył konto w obcej walucie, mógł tę walutę wymienić na złotówki po stałym kursie 1 dolar za 9 500 ówczesnych starych złotych. Wszystko to działo się w warunkach kilkusetprocentowej hiperinflacji, a następnie kilkudziesięcioprocentowej wysokiej inflacji oraz dodatniego oprocentowania kont złotówkowych. Było to oficjalne zaproszenie do gigantycznej spekulacji. Dolar, który na koncie dewizowym przynosił góra 8 procent zysku w skali roku, zamieniony na złotówki przynosił na koncie złotówkowym co najmniej kilkaset procent rocznie, a potem kilkadziesiąt procent rocznie. Trzeba było tylko rozmnożone złotówki po takim samym stałym kursie 9 500 zł ponownie wymienić na dolary. Tyle, że te dolary trzeba było mieć. Albo pożyczyć nielegalnie z FOZZ.

Państwowe pieniądze FOZZ pożyczano nielegalnie w kraju wybranym prywatnym osobom i firmom, które zakładały konta dewizowe, a następnie rabowały poprzez system bankowy polskie finanse. Jest to po dziś dzień najpilniej ukrywana przed polską opinią publiczną ustrojowa tajemnica III RP. Opinia publiczna w Polsce jest do dziś przekonana, że afera FOZZ, potwierdzona wyrokiem sądowym, to kwestia około 100 mln dolarów, które z kwot nielegalnie pożyczanych, nie zostały ostatecznie oddane. Nazwy zaś firm i osób prywatnych, które dzięki nielegalnym pożyczkom z FOZZ rabowały finanse Polski i z rabunku tworzyły swoje prywatne kapitały i fortuny, nigdy nie ujrzały światła publicznego. A przecież to żaden problem odnaleźć je w archiwalnej dokumentacji FOZZ.

Odkrywca afery FOZZ, Michał Tadeusz Falzmann, inspektor Najwyższej Izby Kontroli, nazwał to rabunkiem finansów państwa i szacował straty z tego tytułu na co najmniej kilkanaście miliardów dolarów. Tak powstała prawdopodobnie zdecydowana większość największych fortun w III RP. I drogą rabunku finansów Polski, poprzez system spekulacji finansowych, zmieniono również strukturę społeczną. Powstały nieistniejące wcześniej grupy rodzimej oligarchii finansowej, a w istocie oligarchii polityczno-finansowej. Ośrodek prowadzący szokową transformację przekształcił się, dzięki ukrytemu rabunkowi finansowemu Polski poprzez głównie pieniądze FOZZ, w ośrodek rabunkowego formowania kapitałów rodzimej oligarchii finansowo-politycznej.

Na podstawie zgromadzonych przez M. Falzmanna od 1989 roku do 1991 roku materiałów, 2 czerwca 1991 roku Mirosław Dakowski i Jerzy Przystawa złożyli w gabinecie ówczesnego ministra sprawiedliwości powiadomienie o przestępstwie, w którym czytamy – Przesyłamy do dyspozycji Pana Prokuratora Generalnego zgromadzone przez nas dokumenty i materiały, w ilości 290 stron ręcznie ponumerowanych, z których wynika, że: na terenie Rzeczpospolitej Polskiej i poza jej granicami działają zorganizowane grupy przestępcze, dokonujące systematycznej grabieży pieniądza, w szczególności dewiz wymienialnych, na szkodę Państwa Polskiego, a także innych podmiotów gospodarczych, krajowych i zagranicznych. Na podstawie przedstawionych dokumentów mnożna wnioskować, że grabież ta ma rozmiary sięgające kwoty wielu miliardów dolarów USA.

Półtora miesiąca później, 18 lipca 1991 roku, zmarł nagle na zawał serca, odkrywca mechanizmu działania FOZZ, starszy inspektor NIK Michał Tadeusz Falzmann. W trakcie kontroli FOZZ, jako inspektor NIK, był obiektem nieustannych pogróżek, nacisków, szantaży, aż po anonimowe groźby śmierci. Jeszcze w kwietniu 1991 roku w jego dzienniku pod datą 21 kwiecień znalazł się zapis: Dalsza praca to osobiste śmiertelne niebezpieczeństwo. Szans na sukces nie widzę żadnych. Został najprawdopodobniej zamordowany klasyczną metodą komunistycznych służb specjalnych.

W dwa miesiące później, 7 października 1991 roku, na trasie szybkiego ruchu Warszawa-Katowice na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego w tragicznym wypadku samochodowym zginął, wraz z dwoma współpracownikami, urzędujący prezes Najwyższej Izby Kontroli prof. Walerian Pańko. Zginął na dwa dni przed wygłoszeniem w Sejmie wystąpienia na temat afery FOZZ. Okoliczności tego wypadku dość jednoznacznie wskazują, że był to wysoce profesjonalny zamach.

Afera FOZZ uruchomiła kilkuletni proces grabieży finansów kraju, przy czym rok 1990 był tej grabieży szczytem, ze względu na poziom hiperinflacji, a co za tym idzie i poziom oprocentowania kont złotówkowych. To była idąca w miliardy dolarów grabież finansów Polski przez rodzime i zagraniczne grupy spekulantów finansowych. Głuche milczenie na ten temat jest dowodem, iż beneficjenci afery FOZZ mają się bardzo dobrze i stanowią o elitach władzy III RP. I stanowią o hańbie państwa III RP. Dlatego afera FOZZ, jak dowodził tego śp. prof. J. Przystawa, może być rozliczona tylko przez odsunięcie ich od władzy w państwie. A to można uczynić dzięki likwidacji ustrojowego liberum veto III RP, jakim jest proporcjonalna ordynacja w wyborach do Sejmu, która te elity i ich władzę stale reprodukuje.

25 stycznia 2015

About Wojciech Błasiak

ekonomista i socjolog, dr nauk społecznych, niezależny naukowiec i publicysta, działacz Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW

Dyskusja - 4 Komentarzy
  1. Pingback: Bojkot obecnych antydemokratycznych wyborów w Polsce do czasu porządnej naprawy całej ordynacji | Wolne Wybory

  2. wojciech błasiak

    06. Lut 2015,  godz. 11:26

    A od kiedy to stały kurs dolara w warunkach hiperinflacji korekcyjnej był jakimś narzędziem, oprócz narzędzia rabunku finansowego? O czym Pan mówisz?
    Wojciech Błasiak

    Odpowiedz

  3. woJOWnik

    29. Sty 2015,  godz. 08:12

    Czyli z jakich narzędzi należało skorzystać, aby pokonać hiperinflację a potem inflację, nie narażając jednocześnie państwa na drenaż dewiz?

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.