Politycy raz jeszcze dali nam argument by zmienić system obowiązujący w Polsce. Czy może być lepszy powód niż stwierdzenie, że polskie państwo praktycznie nie istnieje?

Kto jak kto, ale minister spraw wewnętrznych wie najlepiej, co w trawie piszczy. Obywatele zazwyczaj są nieporównywalnie słabiej poinformowani w sprawach dotyczących mechanizmów, jakimi rządzi się administracja, ale szef MSWiA to już zupełnie co innego. Każdego dnia otrzymuje raporty, analizy i informacje, w tym dla nas niedostępne – niejawne. Co zatem trafia na biurko Sienkiewicza, aby formułować takie tezy?

Jeżeli polskie państwo nie istnieje, to kim są Sienkiewicz, Tusk, Belka? Ministrem, premierem, prezesem – ale czego?

Ostatnie wydarzenia już w sposób karykaturalny pokazują relacje polityk – obywatel. W nagraniach odpowiedzialność przed wyborcami zastępuje „pała”, którą dzierży aparat władzy i którą to „pałę” chce ten aparat udoskonalać. Tak, by móc nią skarcić „tłuste misie” – czyli w tym konkretnych przypadku przedsiębiorców. Program, reformy, obywatelskość? „Tu trzeba ścisłej współpracy z tą pałą” – profesor Belka radzi ministrowi, jak należy robić politykę. „Mam wrażenie, że za jakiś czas to będzie bardzo przyzwoite narzędzie do naszych gier z takimi tłustymi misiami” – opisuje minister Sienkiewicz.

Elity polityczne całkowicie oderwały się od społeczeństwa. Żyją w swoim świecie, którym najważniejsze są gry, kurczowe trzymanie się władzy i wykwintne menu. To, że może to się wiązać z koniecznością wydrukowania 25 „dużych baniek” jest zupełnie dla tych panów naturalne.

Przy całej aferze umknął większości mediów jeden szczegół. Otóż na pytanie dziennikarzy o dalszą karierę polityczną Sławomira Nowaka, premier Tusk powiedział jednoznacznie, że właśnie się zakończyła. Jeden silniejszy polityk decyduje o końcu kariery politycznej innego. To nie jest demokracja, ale PARTIOKRACJA. W normalnym, demokratycznym państwie powinien decydować o tym wyborca.

Politycy nie przechodzą podczas wyborów prawdziwej weryfikacji. Taką byłaby konieczność wygrania w małym, ok. 70 tys. okręgu wyborczym. Tym, którzy są w stanie udowodnić swoją niewinność czy dobre intencje dodatkowo by to służyło – gdyby przekonali mieszkańców swojego okręgu, że mają czyste sumienie mogliby otrzymać mandat nawet wtedy, gdy skreślą ich z życia politycznego premier, media i opozycja. Gorzej, gdyby tej zdolności nie mieli – wtedy po prostu odeszliby z życia publicznego, zachowując jednak szansę na to, że swoją pracą i osiągnięciami przekonają obywateli, że warto dać im drugie polityczne życie.

Co po aferze? Czy zamierzamy naprawiać istniejący system, czy go zmienić? Intencje polityków opozycji poznamy po tym, jaką wagę przywiążą do postulatu JOW. Jeżeli chcą kontynuacji systemu – przemilczą konieczność zmiany ordynacji, czyli mechanizmu kształtowania elit. Jeżeli na sercu będą mieli realną zmianę – na poważnie zaczną traktować konieczność zmiany zasad wybierania posłów. Okienko dla zmiany się otworzyło, jak tę szansę wykorzystamy? Czy w końcu na realną zmianę, czy też na zastąpienie jednej ekipy drugą? Tym, którzy uważają nas za marzycieli chcemy powiedzieć, że nie uważamy JOW-ów za lek na raka, który toczy nasze państwo. Ale zmiana ordynacji da nam obywatelom wreszcie konkretne narzędzie weryfikacji wyborczej polityków i możliwość wpływania na nich podczas wyborów. Siła, która wygra wybory będzie musiała reformować kraj, bez zrzucania winy na koalicjantów. Większość z czytelników zapewne powie, że takie wybory może wygrać tylko PO albo PIS. Tylko że w warunkach ordynacji większościowej PO i PiS staną się innymi partiami, z innymi mechanizmami doboru kadr. Jeśli tego nie zrozumieją po prostu przestaną istnieć i na ich zgliszczach powstaną inne. Dlaczego? By wygrać w JOW trzeba mieć w partii lokalnych liderów, mieć zakorzenienie w społecznościach. Spójrzcie na wasze wsie, miasteczka i miasta, jak wyglądają struktury tych partii? Ile osób liczą, 10, 20, 30? I czy są tam sensowni ludzie na których byście głosowali? Jeśli nie zmiana reguł gry i system większościowy, to jaka jest inna, pokojowa propozycja? Zamienić PO na PIS, KNP, SLD? Czy to coś zmieni, jeśli mechanizm pozostanie ten sam? Dlatego nawołujemy, by poważnie zastanowić się nad wymuszeniem na politykach referendum w sprawie zmiany ordynacji. To zmieni diametralnie zasady gry. Według badań ponad 70 proc. Polaków chce Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

About Patryk Hałaczkiewicz Artur Heliak

Dyskusja - 1 komentarz
  1. ama53

    21. Cze 2014,  godz. 00:05

    Istniejący w Polsce system można zmienić tylko poprzez zmianę konstytucji, w której zagwarantowane są wybory proporcjonalne do Sejmu, Jak w inny sposób można uzyskać JOW

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.