Przypominamy tekst wystąpienia prof. Tomasza J. Kaźmierskiego na Konwencji Pawła Kukiza i sympatyków Ruchu JOW w Lubinie 27 czerwca 2015.

Przybywam z Anglii, gdzie wyborcy mogą łatwo usunąć skorumpowanego posła z parlamentu w jednomandatowych okręgach wyborczych, a funkcjonariusze partyjni nie mają na to żadnego wpływu. W Anglii dzień wyborów to dzień sądu, a sądzony jest każdy poseł indywidualnie. Na podobnych zasadach posłów wybiera się w jednomandatowych okręgach wyborczych w USA, w Kanadzie, w Australii, we Francji i w dziesiątkach innych, dobrze funkcjonujących państwach świata.

W Anglii w ciągu ostatnich 10 lat kilka milionów Polaków znalazło pracę, której nie ma w Polsce, a wiele tysięcy polskich przedsiębiorców znalazło warunki rozwoju, których brak wypędził ich z Kraju. Te warunki, to pomocna dłoń służebnej wobec firm administracji oraz rozsądne, proste i zrozumiałe dla każdego prawo, w tym prawo przedsiębiorstw oraz prawo skarbowe i podatkowe.

Dlaczego dziś istnieją tak wielkie różnice między systemami prawnymi Wielkiej Brytanii i Polski? Przecież obie nasze kultury są bardzo kompatybilne. Przez wiele wieków Polska i Anglia rozwijały, niezależnie od siebie, bardzo podobne systemy konstytucyjne oparte na rządach prawa i ochronie swobód.

Dzielimy te same wartości i mamy ten sam szacunek dla wolności. Jesteśmy równie starym narodem jak Brytyjczycy. Nasza historia ma ponad 1000 lat. Polacy mówili od wieków: „Nic o nas bez nas”, ceniąc swoją wolność. Brytyjczycy śpiewają w jednej ze swych znanych, patriotycznych pieśni, że nigdy nie będą niewolnikami. Niech nikt Polakom nie wmawia, że nie dojrzeli do demokracji i że nie wolno im samym, w sposób wolny, wybierać własnych reprezentantów, skoro mogą to robić Anglicy, Amerykanie, Kanadyjczycy, Australijczycy, Francuzi i inni.

W Anglii obchodziliśmy niedawno okrągłą, 800. rocznicę przywileju stanowego, nadanego angielskiemu rycerstwu w 1215 roku przez króla Jana. Przywilej ten przeszedł do historii pod nazwą Magna Carta.

W Polsce również, niedługo po tym historycznym wydarzeniu w Anglii, powstał nasz własny, pierwszy przywilej stanowy ograniczający władzę monarchy. W 1228 roku książę wielkopolski Władysław III zobowiązał się nie wprowadzać żadnych nowych praw w Małopolsce bez zgody tamtejszego rycerstwa. Przez następne 600 lat w Polsce, a w Anglii nieprzerwanie aż do dzisiaj, trwała stała ewolucja rządów prawa i wzrost zakresu wolności.

Król Władysław Jagiełło podpisał w 1425 roku przywilej Neminem captivabimus, wyprzedzający o ponad 250 lat podobny przywilej angielski Habeas Corpus. Jego wnuk, król Aleksander, zgodził się w 1505 roku w Radomiu na supremację ustawodawczą sejmu, zasady, która wtedy była nowością, a która dziś, 500 lat później, jest normą w systemach parlamentarnych na całym świecie. Król Stefan Batory w 1578 roku utworzył w Lublinie Trybunał Główny Koronny, dokonując w ten sposób, na 170 lat przed Monteskiuszem, separacji władzy sądowniczej od władzy wykonawczej. Wiekopomny Sejm Czteroletni rozszerzył prawa wyborcze na mieszczan i pierwszy w Europie dokonał kodyfikacji konstytucji. Konstytucja 3 maja stanowi syntezę naszych wielowiekowych osiągnięć ustrojowych, była głównym punktem odniesienia czasów niewoli i swoistą latarnią morską dla aspiracji artykułowanych przez wszystkie późniejsze pokolenia Polaków.

Upominając się dziś głośno o zwrot należnych nam praw, jesteśmy świadomi, że to nasz obowiązek wobec naszych przodków, a także naszych dzieci i wnuków. Nie chcemy być zmuszani do emigracji. Chcemy dla Polski tego samego, co znaleźliśmy w Anglii.

Reformy chcemy zacząć od odzyskania pełnego prawa wybierania własnych przedstawicieli. Nie godzimy się dłużej na ordynację wyborczą, która tworzy sejmy złożone z posłów zachowujących się jak roboty, zdalnie sterowane maszyny, głosujące bezwolnie według telefonicznych instrukcji.

To my jesteśmy suwerenem. To my, a nie liderzy partyjni, mamy rozliczać każdego posła z osobna w głosowaniu, a w razie potrzeby usuwać z urzędu i wymieniać na kogoś innego.

Po to idziemy 6 września do referendum. Zróbmy to, co zrobili Francuzi w 1959 roku i Włosi w 1993 roku. Zmieńmy nasz system wyborczy. Głos TAK dla JOW, jest głosem za odzyskaniem Polski. Pokażmy 6 września, że Polska nie jest własnością wąskiej oligarchii, ale należy do nas wszystkich.

Nie odkładajmy dłużej tej fundamentalnej reformy. Jednomandatowy sposób wybierania przedstawicieli potrzebny jest dzisiaj, a nie za 20 lat. Święty Jan Paweł II powiedział nam: „Przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro”.

Lubin, 27 czerwca 2015

About Tomasz J. Kaźmierski

elektronik, nauczyciel akademicki, profesor Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, rektor Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie; współpracownik Ruchu na rzecz JOW od 1994 r.; e-mail: polonus.uk@gmail.com

Dyskusja - 26 Komentarzy
  1. BJP

    02. Lip 2015,  godz. 12:42

    Panie Profesorze. Male sprostowanie. Faktycznie we Francji sa JOWy. Niestety, Francji nie mozna zaliczyc do krajow dobrze funkcjonujacych. W wyborach na dwie tury organizacje bez poparcia wiekszosciowego nie maja szans. Front National FN ma poparcie ponad 25% a w parlamencie ma 2 poslow na 570. Druga tura wyborow po prostu zabija FN. Tak samo w wyborach na dwie tury prezydentow (merow) miast. FN ma tylko 6 merow na kilka tysiecy. Natomiast w wyborach do parlamentu UE FN jest najliczniej reprezentowany (27 poslow) sposrod wszystkich partii, bo nie ma drugiej tury! Druga tura to zawsze jest mobilizacja wspolna partii lewicowych i tzw prawicowych przeciwko FN. ONI maja media, sluzby i organizacje tajne-„charytatywne”. Dla mnie najistotniejsze sa JOWy z jedna tura , jak w W.Brytanii. Inne rozwiazanie jest jak zwykle robieniem wody z mozgu i jest bardzo bliskie zamordyzmowi.

    Odpowiedz

    • Tomasz Kaźmierski

      02. Lip 2015,  godz. 13:03

      Druga tura daje funkcjariuszom partyjnym możliwość wywarcia wpływu na to, kto zdobędzie mandat. Dowodem są umowy zawierane między partiami w okręgach we Francji. Dziękuję za tę uwagę. Zgadzamy się. Dlatego Ruch JOW walczy o jedną turę i zasadę zwykłej większości. Ale też trzeba widzieć wady dwuturowości w odpowiednich proporcjach. Wyborcy francuscy nie są aż w takim stopniu pozbawieni możliwości usuwania posłów, jak wyborcy polscy.
      Pozdrawiam
      Tomasz Kaźmierski

      Odpowiedz

    • Łukasz Bień

      03. Lip 2015,  godz. 03:35

      @BJP
      Trudno mi się zgodzić z tak druzgocącą krytyką dwuturowości. Chciałbym zauważyć, że np. w ostatnich wyborach do Zgromadzenia Narodowego FN dostał 14% głosów w I turze, czyli niemal trzykrotnie mniej niż partie bloku lewicowego i ponad 2,5-krotnie mniej niż blok prawicy, zaś w I turze bodaj tylko 6 lub 7 kandydatów FN zajęło 1. miejsce. Niekoniecznie zatem wyłącznie dwuturowość utrudnia im zdobycie większej liczby mandatów, podobnie jak w wyborach lokalnych. Warto też wziąć pod uwagę, że na FN w wyborach europejskich zawsze pada znacznie więcej głosów niż w parlamentarnych, podobnie jak na UKIP czy u nas LPR swego czasu czy korwinowców obecnie.

      Uważam natomiast za zupełną patologię możliwość udziału trzech lub w skrajnych wypadkach czterech kandydatów w II turze, ale przede wszystkim bezkarnego wycofania się z II tury w ramach układów międzypartyjnych, wobec czego zawsze jakaś grupa posłów wygrywa ją bez kontrkandydatów. Tego na szczęście w Polsce nie ma.

      Czy uważa Pan zatem za „bliskie zamordyzmowi” głosowania na prezydenta Polski czy włodarzy naszych gmin w dwóch turach, które to wybory Ruch na rzecz JOW przywołuje często jako przykład dobrego funkcjonowania systemu większościowego w Polsce?

      I ostatnia uwaga – to, że partie popierają się w II turze w ten lub inny sposób przeciw komuś lub za kimś, to ich sprawa. Chyba że uznajemy, że lud ciemny zawsze się tym ślepo kieruje. A wiemy, że tak nie jest (chociażby przykład wyborców Kukiza w II turze, z których znaczna część głosowała na Komorowskiego wbrew zaleceniom ich wybrańca).

      Odpowiedz

  2. Freeman

    01. Lip 2015,  godz. 21:18

    Tak, to mój błąd, wynika on z niedopowiedzenia, to „zawsze” użyłem błędnie bo nieprecyzyjnie, ogólnie i bez wyjaśnienia. Powinien był to wyjaśnić ale uznałem to za temat drugorzędny. To dlatego, że przyjmuję, że porównywane są dwa państwa nowożytne, dlatego, że Rzeczpospolita w XIII-XIV w. dopiero była w okresie budowy kiedy w Anglii ludzie byli od dawna wolni, w Polsce przeciwnie, ta wolność właśnie była znoszona ( XV w. ! 1496, statut piotrkowski). To właśnie maiłem na myśli.
    Oczywiście historia nie zaczęła się 300-400 lat temu ale rozważania nad Europą Średniowiecza nie ma już moim zdaniem za bardzo sensu. Oczywista tradycja feudalna i rola kościoła rzymskiego w tej tradycji jest powszechnie znana. Ale to nie ma już obecnie większego znaczenia. To co się wtedy działo nie jest takie istotne. To świat innej epoki.
    Po drugie fakt, że to tradycja ustrojowa szlachecka, czyni ją obecnie nie tak istotną obecnie. Piszę o tym, bo akurat to właśnie wydaje mi się kluczowe w dzisiejszej Polsce.
    Suwerenem obecnie jest lud. Niezależnie od czyichkolwiek poglądów, Polskę zamieszkiwały dwa narody, szlachecki tj. Polacy i polskojęzyczny lud, chłopi, dwa odrębne, wrogie sobie społeczności. Fakt ten niezwykle dzisiaj istotny, bo z niego wynika,że dla ludu bitwa pod Grunwaldem i inne wielkie bitwy rycerskie, potem powstania narodowe z XIX w. nie były jego historią. Tego się nie rozumie lub nie docenia. Obecnie cała masa osób o takim (niepolskim, nieszlacheckim) pochodzeniu funkcjonuje jako elita polska co jest nieporozumieniem lub należałoby to otwarcie wyjaśnić. Młodzież identyfikuje się z sarmatami i krytykuje liberum veto bezpodstawnie, nie mając z tą tradycją nic wspólnego. PRL był dla polskiego ludu kontynuacją reform społecznych i gospodarczych (reforma rolna, COP, szkolnictwo powszechne) II RP i lud nie zwalczał PRLu. Zarzut zdrady wobec osób z PZPR co właściwie ma oznaczać – kogo te osoby miały zdradzić? A dzisiaj kogo establishment 3RP miałby zdradzić – dziedziców, lud pańszczyźniany, członków zz Solidarność, sympatyków ruchu społecznego Solidarność, strajkujących w PRL, ofiary przemocy PRL? Kogo? A czyim historycznym wrogiem jest Rosja – obecnego polskiego ludu – a dlaczego? Rosja carska i bolszewia na pewno były wrogiem Polaków historycznych tj. szlachty, ale nie ludu. To są kwestie tak kluczowe dla Polski, że one zdecydują o jej przyszłości. Trzeba te kwestie rozumieć, bo one mają kluczowy wpływ na sprawy polskie. Ma to związek z JOW.
    Obecnie lud chce mieć własne państwo i uwaga – twierdzę, że za pomocą JOW to właśnie będzie chciał uzyskać. Jakie to będzie państwo – odpowiadam – socjalistyczne i powrót do rozwiązań PRL.
    O co mi chodzi. O to, że Polska od pierwszego zaboru była odbudowywana jako Polska szlachecka, nigdy jako ludowa. Poza PRL. Jedynie Kościuszko stworzyć nowoczesne państwo. Zapłacił za to jak wiadomo wysoką cenę. Konstytucja 3 Maja nie jest żadną sensacją dla polskiego ludu, którego ona nie dotyczyła. To Konstytucja szlachecka. Taką Polskę reprezentuje prezydent Komorowski w TV z biało-czerwonym kotylionem. 2RP także choć miała program społeczny nowoczesny nadal była politycznie budowana jak Polska szlachecka i 3RP cierpi na podobną chorobę. Feudalne podejście władzy do ludu było w 2RP i jest w 3RP. Te dwa narody dzisiaj mieszające się tworzą sprzeczne wizje Polski i dlatego obecnie w Polsce kiedy ktoś mówi: Polska, Naród, patriota, zdrajca, solidarność, targowica, komunista, PRL, Rosja to powinien zdefiniować o czym naprawdę mówi i ujawnić kto mówi.
    Kwestią jest świadomość do czego prowadzić będzie obecna „rewolucja”jeśli JOWy wejdą w życie. Polski lud to nie są na pewno miłośnicy monarchii jak angielskie gospodynie domowe z Essex.
    Ten wątek pozwoliłem sobie włączyć do dyskusji żeby poszerzyć perspektywę z jakiej patrzymy dzisiaj na JOWy w Polsce. Potomkowie Polaków historycznych (szlachty) i ich przybocznych (z ludu, ludu miejskiego ) tj. PO (kotyliony w dniu 3 Maja) i PIS na czele z prezesem Kaczyńskim (który rywalizuje o godność króla polskiego) są realnie z tej samej Polski historycznej. Dlatego bronić będą systemu feudalnego tj. proporcjonalnego. To nadal jest kontynuacja Polski feudalnej, tej tradycji. Wprowadzenie JOWów w Polsce, co Pan profesor na pewno ma świadomość, otwiera całkowicie nowy rozdział w historii tego państwa. I skutki tego faktu mogą przerosnąć najśmielsze wyobrażenia. Stąd bierze się również zwalczanie idei JOW w polskich mediach. To wielka gra, większa niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Kto zdominuje polską scenę polityczną w systemie JOW, ile partii itp. to mogą być wręcz bzdury, bo skutki mogą być wielkie, a jak wiadomo są na tym świecie ludzie świadomi tego o czym mowa w tym komentarzu. I jak Pan profesor wie, pierwsza fala rewolucji znika, przychodzi druga i kolejna, dopiero więc następnie ujawniają się prawdziwe siły.
    Związek z Anglią ma to taki, że polski lud jeszcze (od 500 lat) nie posiada tej wolności, z którą rodziło się w tym czasie dziesiątki pokoleń w Brytanii.
    Chciałbym wyjaśnić, że moje osobiste poglądy i pochodzenie nie mają nic wspólnego z wyżej przedstawionymi zagadnieniami.
    Dziękuję Panu za poprzednią odpowiedź i mam nadzieję, że ten komentarz będzie dla Pan interesujący a nie bulwersujący (bulwersujący bo sprawy są w nim przedstawione brutalnie szczerze). Z szacunkiem pozdrawiam.

    Odpowiedz

  3. Freeman

    01. Lip 2015,  godz. 13:07

    Doskonała wypowiedź, celnie odsyłająca do historii, stawiająca Polskę tak wysoko jak to możliwe. Jedna tylko uwaga. W Anglii nie było osobistego poddaństwa, ludzie byli zawsze wolni. W Polsce tradycja ustrojowa, o której mowa w wypowiedzi p. profesora dotyczy wyłącznie szlachty, nie polskiego (polskojęzycznego) ludu. Taka jest zasadnicza różnica, i powód tego, że Polska nie jest obecnie na równi z UK. Tym ludziom, którym przez wieki odebrano prawa należy dziś je przywrócić. Nie chodzi o konstytucyjne (praktycznie fikcyjne) prawo ale prawo realne. JOWy to więc obecnie także kwestia budowania nowego polskiego narodu, ludowego. Wiem, że to nie brzmi taktycznie ciekawie, bo wychodzi, że Polska jest krajem wschodzącym, wydobywającym się z mroków 2-3 świata, ale trudno, trzeba to wykonać. Mam nadzieję, że mój komentarz zostanie właściwie zrozumiany.

    Odpowiedz

    • tjkazmierski

      01. Lip 2015,  godz. 18:59

      „W Anglii nie było osobistego poddaństwa, ludzie byli zawsze wolni.”

      Ależ skąd. W Anglii, jak i w całej Europie, było zniewolenie chłopów i pańszczyzna, choć Anglia zniosła pańszczyznę dość wcześnie, w II połowie XVI wieku. Nie oznaczało to jednak pełnej wolności. Habeas Corpus w XVIIw objął tylko angielską szlachtę. Co więcej, w Anglii aż do XIXw prawa wyborcze miało tylko ok 2% populacji, w Polsce przed 1791r – ok 10%, a po uchwaleniu ustawy „Miasta nasze królewskie wolne” w marcu 1791r przez Sejm Czteroletni – ok 20%. Nie było to prawo pełne, bo choć mieszczanie uzyskali reprezentację w Izbie Poselskiej, nie mieli prawa głosowania ustaw.

      Dla porównania, tzw. Wielka Reforma (Great Reform Bill) w Anglii w 1832r rozszerzyła prawa wyborcze do ok 800 tys osób na populację 14mln, czyli ok 6%. Był to już wiek XIX a prawa wyborcze w Anglii miał wciąż mniejszy procent populacji, niż w XVI wiecznej Rzeczypospolitej.

      Odpowiedz

  4. Jan Sadowski

    30. Cze 2015,  godz. 00:25

    @W.b’S.

    Szanowny Panie,
    Dziekuje za to wartosciowa spostrzezenie. Zgadzam sie ze po ustabilizowaniu sie wyborow w wylacznej formule 460 jednomandatowych okregow referenda moga zaczac odgrywac mniejsza role. Wladza bedzie w bezposrednim kontakcie z wyborcami w okregach wiec uwazam ze warto by Suweren mogl zdecydowac o ewentualnym ponownym przeformulowaniu procedur demokracji bezposredniej. Jednak na obecnym etapie silny instrument oddolnego referendum moze byc niezwykle przydatnym i byc moze jedynym skutecznym narzedziem zmiany ordynacji na nie mieszana, a prawdziwie obywatelska, egalitarna, w ksztalcie projektu Fundacji Medisona. Jest to w interesie Ruchu bo mysle ze w proporcjonalnej partiokracji laska opinii publicznej na pstrym koniu jezdzi – byc moze po uchyleniu drzwi dla JOWow w najblizszych wyborach nasz postulat 460 okregow nie zostanie osiagniety, albo zostanie wprowadzony ‚czasowo’ – co to bylby za problem dla koalicji PO-PIS wprowadzic poprawke pod koniec kadencji na rzecz systemu mieszanego, nawet po poczatkowym wprowadzeniu pelnej formuly 460 JOW? Uwazam ze nasze oddolne obywatelskie referendum, z konkretnym pytaniem opisujacym metode 460 JOW Fundacji Medisona moze byc niestety jedynym gwarantem zabezpieczenia tej formuly wyborow w Polsce.

    Odpowiedz

    • Grzegorz Osowski

      30. Cze 2015,  godz. 21:43

      Cytuję Jana Sadowskiego ,,Uwazam ze nasze oddolne obywatelskie referendum, z konkretnym pytaniem opisujacym metode 460 JOW Fundacji Medisona moze byc niestety jedynym gwarantem zabezpieczenia tej formuly wyborow w Polsce.”
      i zapewniam że w pełni podzielam Jego zdanie. Tylko instytucja referendum obligatoryjnego jest w stanie zagwarantować społeczeństwu zwierzchnią władzę nad państwem.
      Za to nie rozumiem finansowych wątpliwości W.b’S.. Szwajcarzy żadnych tego typu wątpliwości i problemów finansowych z kosztami referendów NIE MAJĄ. Referenda , wybory, autostrady i stadiony nie muszą kosztować i nie kosztują innych tyle ile my za to płacimy!

      Odpowiedz

      • W.b'S.

        01. Lip 2015,  godz. 23:13

        Panie Grzegorzu, Reforma prawa referendalnego, na które zwraca uwagę Pan Jan Sadowski jest na tyle ważna, iż moja dygresja dot. finansowania referendów rzeczywiście jest trzeciorzędna. Ja już znalazłem się w „JOW-ach” a z odpowiedzi pana Jana wnoszę pełne zrozumienie późniejszych ewentualnie problemów. Przypomniał mi się bowiem oto taki fakt z przeszłości przed referendalnej w UK, gdy poseł Daniel Kawczyński, należący do grona przeciwników angielskiego referendum w partii konserwatywnej, właśnie zwracał uwagę na niepotrzebne koszty, które poniesie samorząd.

        Odpowiedz

  5. Grzegorz Osowski

    28. Cze 2015,  godz. 23:13

    Cytuję prof. Tomasza J. Kaźmierskiego ,, Reformy chcemy zacząć od odzyskania pełnego prawa wybierania własnych przedstawicieli.(…) To my jesteśmy suwerenem.(…) Pokażmy 6 września, że Polska nie jest własnością wąskiej oligarchii, ale należy do nas wszystkich.
    Nie odkładajmy dłużej tej fundamentalnej reformy. Jednomandatowy sposób wybierania przedstawicieli potrzebny jest DZISIAJ, a nie za 20 lat. Święty Jan Paweł II powiedział nam: „Przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro”.
    Te słowa i poglądy w pełni podzielam. Wyciągnijmy z tych słów właściwy wniosek! ŻĄDAJMY JOW NATYCHMIAST . Mamy do tego PRAWO i mamy taki OBOWIĄZEK.

    Odpowiedz

  6. dilaw

    28. Cze 2015,  godz. 20:10

    Dlaczego naletujecie na PIS – przecież to nie jego rządy ani tasmy?
    460 JOW-posłów będzie za 4 lata. Czyli narazie to idzie woda na młyn starego.
    Program powinien być teraz. Przynajmniej taki: jak zmusić wybrańców do głosowania za tym czego naród potrzebuje.

    Odpowiedz

    • Łukasz Bień

      28. Cze 2015,  godz. 20:59

      PiS jest chyba największym wrogiem JOW na całej polskiej scenie politycznej, nawet większym, zdaje się, niż partie lewicowe.

      Odpowiedz

      • marian

        29. Cze 2015,  godz. 08:54

        Największy wróg jest jedynym sprzymierzeńcem 🙂
        PO nie ma mocy sprawczej wprowadzenia JOW. no chyba że rzutem na taśmę w tej kadencji, czego nie da się wykluczyć 😉
        Żeby sam Kukiz uzyskał większość konstytucyjną, jest tak prawdopodobne jak lądowanie Marsjan na iglicy Pałacu Kultury.
        Z partii lewicowych to możesz co najwyżej zaprosić Ogórek na listy wyborcze.
        Pozostaje PiS.

        Odpowiedz

        • Łukasz Bień

          29. Cze 2015,  godz. 11:43

          PO nie ma WOLI wprowadzenia JOW, a co dopiero szans arytmetycznych. Nie wprowadziliby ich nawet z większością konstytucyjną w ręku. Dlaczego tak wnioskuję? Bo, jak mawiał śp. Mariusz Wis, PO nie przygotowała nawet brudnopisu projektu ustawy o JOW w Sejmie. Nie podjęli nawet żadnej próby ANI RAZU (PiS przynajmniej podjął próbę przeforsowania systemu mieszanego swego czasu). Mnóstwo rzeczy PO próbowała przepchnąć, nie mając pewnej większości, patrz chociażby związki partnerskie. A żadnej inicjatywy legislacyjnej w sprawie JOW do Sejmu nie raczyli skierować do marszałka.

          Większości konstytucyjnej dla JOW wyłącznie z woli samych partii nie będzie prawdopodobnie nigdy. Dlatego chodzi o referendum i jego wiążący wynik. Całkowite jego później zignorowanie, nieważne czy PiS wygra wybory, czy PO, byłoby kulą u nogi przyszłej władzy.

          A później jeszcze próbuje się nam wmawiać, że w sprawie zmiany konstytucji (poza rozdziałami I, II i XII) nie może być referendum. Bzdura. Nie ma nigdzie takiego zapisu. Referendum ogólnokrajowe może być każdej istotnej sprawie – to, co zrobią z nim później posłowie, to już ich sprawa.

          Odpowiedz

          • Jan Sadowski

            29. Cze 2015,  godz. 20:10

            @Lukasz Bien
            Szanowny Panie,
            Dlatego uwazam ze po wejsciu do Sejmu priorytetem Ruchu powinna byc reforma prawa referendalnego, tak by referendum bylo obligatoryjne, oddolne i niezalezne od frekwencji i na kazdy temat. Moim zdaniem wprowadzenie 460 JOW od gory NIGDY nie bedzie mozliwe o ile nie powstanie forma obligatoryjnego oddolnego referendum na wzor Szwajcarii. System i tak znajdzie sposob na wprowadzenie systemu mieszanego lub innego ‚czekoladopodobnego’ produktu ktory zabezpieczy interesy oligarchow. Skoro byla koalicja PIS- Samoobrona to z latwoscia bedzie koalicja PIS-PO w kwestii ordynacji. Oligarchowie partyjni nie dopuszcza do utraty wladzy bo wiekszosc z nich, lacznie z Kaczynskim, spedzila wiekszosc swojego zycia na swoich pozycjach w tym co sie nazywa Sejmem RP i nie zrezygnuja.

            Musi dojsc do drugiego, tym razem oddolnego, obywatelskiego referendum w ktorym postawione pytanie bedzie szczegolowe, zapyta o forme JOWow, i byc moze zabrzmi w kontekscie innego pytania:

            Czy jestes za tym by Konstytucja RP stanowila ze wybory do Sejmu odbywaja sie wylacznie na zasadzie 460 jednomandatowych okregow wyborczych, na zasadzie jednej tury glosowania, z rowna liczba mieszkancow w kazdym okregu, z rownym dla kazdego limitem wydatkow, z rowna dla wszystkich swoboda i prawem do kandydowania, oraz niska kaucja w wysokosci polowy minimalnego wynagrodzenia ktora zwracana by byla w sytuacji uzyskania przez kandydata 5% glosow w tym okregu?

            Czy jestes za tym by obceny Sejm po wprowadzeniu powyzszej zmiany w Konstytucji rozwiazal sie aby wybory na nowej zasadzie odbyly sie jak najpredzej?

            Takie referendum oddolne mozna by rozpisac przy pierwszej lepszej okazji po ustaleniu silnego instrumentu demokracji bezposredniej.

          • W.b'S.

            29. Cze 2015,  godz. 22:31

            Pan Jan Sadowski ma całkowitą rację, że po wejściu do Sejmu priorytetem Ruchu powinna być reforma prawa referendalnego, tak by referendum było obligatoryjne, oddolne i niezależne od frekwencji i na każdy temat. Ze swej strony dodam, iż w przypadku wprowadzenia JOW-ów instytucja referendum winna być ograniczona do naprawdę najważniejszych spraw i to całkiem z prozaicznego powodu: angielski model finansowania „ref-ów” jest zdecentralizowany tzn. finansowanie odbywa się na poziomie okręgów a te są samorządowe. Dać np. 100 tys. na ref-um to jednocześnie obciąć o ww kwotę plan wydatków np. socjalnych. Co na to radni: oto będzie pytanie?

    • Grzegorz Osowski

      28. Cze 2015,  godz. 23:46

      dilaw, napisałeś ,,460 JOW-posłów będzie za 4 lata”. Prof Tomasz J. Kaźmierski zaś napisał ,,Nie odkładajmy dłużej tej fundamentalnej reformy. Jednomandatowy sposób wybierania przedstawicieli potrzebny jest dzisiaj,”
      Powiem więcej; Wprowadzenie JOW DZISIAJ jest realne i możliwe; wprowadzenie JOW za rok jest już znacznie mniej prawdopodobne a wprowadzenie JOW za cztery lata uważam za bardzo mało prawdopodobne.
      Dziś jest ten czas i ta sposobność. Dziś możemy wygrać referendum! Za rok będzie już dawno po okazji jaką daje nam referendum.

      Odpowiedz

      • Łukasz Bień

        29. Cze 2015,  godz. 11:30

        Jest możliwe, ale z mocą obowiązującą od kolejnych wyborów. Nie da się wprowadzić JOW już dla wyborów 2015.

        Odpowiedz

      • dilaw

        29. Cze 2015,  godz. 14:05

        We wrześniu wygramy referendum. Tę wolę narodu sejm wyrazi ustawami – ale jesienią po bieżących wyborach. Czyli wybory wg JOW będą najbliższe te następne za 4 lata, Chyba, że wcześniej padnie rząd mniejszościowy.

        Odpowiedz

  7. bisnetus

    28. Cze 2015,  godz. 19:08

    To jest chyba najlepszy tekst promocyjny jaki ostatnio czytałem. Zwięzły, treściwy, celny, pozytywnie przekonywujący. Warto takie właśnie teksty teraz rozpowszechniać. Wersja wideo by też była niezła.

    Odpowiedz

  8. Jan Sadowski

    28. Cze 2015,  godz. 16:18

    Szanowny Panie Profesorze,
    To swietny i madry artykul. Przeczytalem go z przyjemnoscia i wielkim zaciekawieniem. Przed Ruchem JOW stoi teraz wielkie wyzwanie – wprowadzenie 460 JOW do Sejmu. Jak mozna tego dokonac w sytuacji koalicji PO-PIS na rzecz systemu mieszanego? Jak przyniesc ‚beczke czystego miodu’ bez krzty dziegciu?

    Serdecznie pozdrawiam,

    Odpowiedz

  9. Krzysztof Cena

    28. Cze 2015,  godz. 15:09

    Znakomity tekst. Akurat na taką okazję. Polscy wyborcy mają niestety pewną dozę niedowartościowania w sprawach statusu historycznego Polski. Komuniści i postkomunisci (słynne powiedzenie Kwasniewskiego: „Polacy jeszcze nie dorośli”) stale polskich wyborców utwierdzali w takim przeświadczeniu.
    Co dalej ? – Jak się rozwinie Ruch Kukiza ?

    Odpowiedz

    • marian

      28. Cze 2015,  godz. 16:12

      Kukiz ma wyjątkowe szczęście a z nim nasza demokracja. Najpierw podarunek od Opatrzności w postaci referendum a teraz PiS dokładając dodatkowe pytania referendalne zapewnia frekwencję 🙂
      Problem z Kukizem polega jednak na braku konsekwencji. Mniej więcej wiadomo gdzie chce dojść ale zupełnie nie wiadomo jak. Czasami szczęście załatwia wszystko a czasami trzeba trochę rozumu 🙂

      Odpowiedz

      • bisnetus

        28. Cze 2015,  godz. 19:20

        Obawiam się, że intencje PiS-u są całkowicie odwrotne. Jak zwykle chcą zrobić ze wszystkiego chryję i parodię. Prawnie zmiany nie są już możliwie, ale każde mataczenie i mącenie ludziom w głowach Ubekistanowi się przyda.

        Tak to już chyba będzie. W mediach do samego referendum będą puszczali w 90-% serie plugastw, łgarstw i paszkwili, czasem w 5% pokażą coś neutralnego lub pozytywnego. PO będzie tak jak w ostatnich 10 latach tylko udawać, że JOW-y popiera bąkając coś niewyraźnie od czasu do czasu, że oni są za. A PiS będzie robił co potrafił najlepiej czyli mataczył i odwracał kota ogonem.

        Ubekistan będzie się bronił solidarnie odstawiając kolejną szmirę z podziałem na znane już role.

        Obywatele mogą liczyć tylko na siebie. Wszystkie bandy partyjne i medialne są ich wrogiem i trzeba je wszystkie wywalić na śmieci.

        Odpowiedz

        • marian

          29. Cze 2015,  godz. 08:59

          Nie pozwalaj sobie na myślenie jak leming.
          Jeżeli prawnie możliwe jest rozszerzenie pytań referendalnych to i możliwa jest zmiana terminu by wybory parlamentarne były z referendalnymi.
          Jeżeli komuś zależy na społeczeństwie obywatelskim to dlaczego nie rozszerzyć zakres pytań o takie za którym wnioskowały miliny obywateli?
          Jeżeli komuś zależy na interesie państwa to dlaczego nie zaoszczędzić 100 milinów pln na kosztach referendum?

          Odpowiedz

          • bisnetus

            29. Cze 2015,  godz. 10:04

            A ja uprzejmie proszę i niestosowania tutaj, a moderatorów o mniej przyzwolenia na przenoszenie tutaj z popisowych szczujni frazeologii „lemingozy” z fetorem popisowego chlewa. Takimi odzywkami ad personam wyklucza się Pan z jakichkolwiek dyskusji.

Skomentuj