Obowiązująca ordynacja wyborcza w Kanadzie, podobnie jak w Wielkiej Brytanii, to „first past the post” (FPTP) w jednomandatowych okręgach wyborczych.
Canada Election Act reguluje wszystkie kwestie prawne, finansowe, rejestracji partii, prawa wyborczego biernego i czynnego uprawnionych, organizacji wyborów, liczenia głosów etc. w wyborach federalnych. W wyborach prowincjalnych obowiązują przepisy prowincjalne – bardzo podobne do federalnych. W Kanadzie nadzór nad administrowaniem wyborów i referendum sprawuje Chief Electoral Officer, który jest wybierany przez Parlament i jest odpowiedzialny za swoją działalność tylko przed Parlamentem, czyli jest niezalezny tak od rzadu, jak i partii politycznych. W spełnianiu tych obowiązków asystują mu jego zastępca – Assistant Chief Officer zwany też Deputy Chief Electoral Officer (nominowany jest przez Gubernatora Kanady) i Chief Legal Counsel (Naczelny prawnik), a także Commissioner of Canada Elections, który gwarantuje, iż przepisy zawarte w Canada Elections Act i Referendum Act są przestrzegane, Comissioner nadzoruje też pracę Broadcasting Arbitrator. Sześciu Dyrektorów powołanych przez Chief Electoral tworzy ciało zwane Elections Canada, na którego czele stoi wspomniany wyżej Comissioner. Wszyscy ww wykonują obowiązki związane z organizacją wyborów. To jest skład odpowiednika PKW w Polsce. Chief powołuje Returning Election Officers – jedenego na każdy okręg wyborczy – na okres 10 lat. Tak Returning Election Officers i zastępcy, jak i ww. w biurze Chief Electoral Officer są zatrudniani na warunkach i zgodnie ze standardami obowiązującymi przy zatrudnianiu pracowników urzędów państwowych. Chief Electoral Officer, jego zastępca i jego biuro, a także Returning Offcers i ich zastępcy pracują non stop, również pomiędzy wyborami, które odbywają się zgodnie z Konstytucją raz na cztery lata, zawsze w trzeci poniedziałek października.
W Polsce nadzór nad przestrzeganiem prawa wyborczego sprawuje Państwowa Komisja Wyborcza. PKW składa się z 9 sędziów, których powołuje postanowieniem Prezydent RP.
Jeżeli w demokratycznym państwie prawa – a do takiego podobno zalicza się Rzeczpospolita Polska – jest trójpodział władzy, na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą – to stawianie przedstawicieli władzy sądowniczej jako stróża i administratora najważniejszych gwarancji konstytucyjnych obywatela – prawa wyboru władzy, kiedy z samej zasady trójpodziału władza sądownicza ma przecież jurysdykcyję również w kwestiach prawa wyborczego – jak spory rejestracyjne i inne spory wyborcze etc. – to jest to fundamentalnym i niedopuszczalnym odstępstwem od pryncypiów demokratycznych!
Jest to przecież klasyczny konflikt interesów – każde odwołanie od decyzji komisji czyt. sędziów – jest rozpatrywane w sądzie przez… kolegów sędziów. Ponadto sędziowie wykonują czynnie swoje obowiązki sędziowskie również po ogłoszeniu wyborów i w czasie wyborów, czyli obowiązki związane z pracą w PKW i OKW są dodatkową fuchą. Mam poważne wątpliwości jak można w tym czasie pogodzić tak fizycznie, jak i psychicznie pracę na dwa pełne etaty – i wykonywać swoje obowiązki na tych dwóch tak odpowiedzialnych stołkach rzetelnie.
Oczywiście najistotniejszym argumentem jest niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa, aby skład PKW był ekskluzywnie wyłaniany z przedstawicieli władzy i do tego jednego elementu trójwładzy bez przedstawicieli wyborców. PKW winno składać się ekskluzywnie z przedstawicieli wyborców i odpowiadać przynajmniej pośrednio przed suwerenem.
Dziwę się, że nikt nie zaskarżył tej ustawy w Trybunale Konstytucyjnym. Być może dlatego, że sprawa rozpatrywana byłaby przez… członków Państwowej Komisji Wyborczej!
Ciekawostka – prawo wyborcze w Kanadzie zabrania sędziom pełnienia funkcji election officer. Election officers to Chief, jego zastępca, Returning Officers, ich zastępcy, revising agents, deputy returning officers, polling clerks.
Po formalnym ogłoszeniu wyborów Returning Officers powołują – the revising agents (ilość tych stanowisk musi zaaprobować Chief Officer), po jednym – deputy returning officer i poll clerk w każdym punkcie wyborczym i registration officers w każdym punkcie wyborczym co najmniej jeden ( a stosownie do przewidywanych potrzeb więcej – tylu ile stanowisk rejestracyjnych będzie w punkcie wyborczym).
Returning Officer wybiera revising agents z list partii, które w poprzednich wyborach zajęły w tym okręgu wyborczym pierwsze i drugie miejsce, deputy returnig officers z listy partii, która zajęła pierwsze miejsce i polling clerks z listy partii, która zajęła drugie miejsce w poprzednich wyborach oraz registration officers z list partii, które zajęły pierwsze i drugie miejsce. W przypadku revising officers i registration officers wybieranych z list dwóch partii, Returning Officer powinien wybrać 50% officers z każdej listy.
Ważną funkcją Chief Election Officer jest ciągłe uaktualnianie listy uprawnionych do głosowania (Register of Electors). Głównym źródłem informacji jest Minister of National Revenu. Podatnicy na swoich oświadczeniach podatkowych mogą wyrazić zgodę na przekazanie swoich danych – nazwisko, imię i adres do uaktualnianej listy wyborców. Bezpośrednio przed wyborami i w dniu wyborów wyborcy, których nazwiska nie ma na listach wyborczych mogą zgłosić się z dwoma dokumentami identyfikacyjnymi i rachunkiem np. telefonicznym lub za energię etc. – gdzie jest i nazwisko i adres (w Kanadzie nieznane jest pojęcie meldunek i adres jest potrzebny, aby stwierdzić, czy jest się wyborcą w danym okręgu wyborczym) i registration officer wpisuje wyborcę na listę.
Ciekawostka – w Toronto jest około 80 tys. Polaków, głosuje około 4,5 tys. Dlaczego? Aby głosować w Kanadzie wyborca polski musi mieć ważny paszport polski i jest to jedyny dokument uprawniający do głosowania. Wielu Polaków nie podróżuje i nie jest im potrzebny paszport, wyrobienie paszportu to dla wielu konieczność podróży do Konsulatu czy Ambasady – odległych setki (czasem tysiące) km, koszty nie tylko wyrobienia paszportu, ale i podróży i dnia lub kilku urlopu lub utrata płacy etc. Wielu Polaków ma podwójne obywatelstwo i ze względów praktycznych mają paszporty kanadyjskie i polski dowód osobisty – ale dowód osobisty nie jest dokumentem tożsamości Polaka w Polskich Konsulatach i w Polskiej Ambasadzie w Kanadzie (i USA także). W krajach UE natomiast jest – tam Polacy głosują z dowodem osobistym.
Proces wyborczy rozpoczyna się od nominacji kandydatów po formalnym ogłoszeniu daty wyborów. Każda partia, która popiera czy wystawia kandydata chociażby w jednym okręgu wyborczym (w Parlamencie jest 308 miejsc poselskich – czyli jest 308 okręgów wyborczych) musi się zarejestrować w biurze Chief Electoral. Sama rejestracja jest stosunkowo prostym procesem – partia musi podać adres swojej siedziby, nazwiska i adresy szefów partii itp. dane dotyczące stanu finansowego partii, nazwisko i adres księgowego – agenta i podpisy 250 członków partii i tylu członków partii minimum musi posiadać zarejestrowana w wyborach partia. Po zaakceptowaniu dokumentów i zarejestrowania partii – po pół roku partia musi złożyć w biurze Chief Electoral sprawozdanie finansowe, listę aktywów i pasywów, a także raport z kontroli niezależnego auditora księgowego. Po złożeniu pierwszego raportu partia w następnym roku kalendarzowym składa takie same sprawozdania finansowe z końcem roku kalendarzowego, jak wymaga ustawa. Niedopełnienie tych obowiązków prowadzi do wyrejestrowania partii z udziału w następnych wyborach i kary pieniężne. Ponadto do 30 czerwca każdego roku partia musi potwierdzić swoją rejestrację zawiadamiając Chief Electoral o ew. zmianach osobowych w partii i przesyłając listę 250 członków wraz z ich podpisami.
W wyborach federalnych nie może być kandydatem – osoba, która nie posiada praw wyborczych w Kanadzie, poseł w Parlamencie Prowincji, sędzia każdego sądu, sędzia pokoju, sherrif, prokurator okręgowy, więzień, osoba, która kandydowała w poprzednich wyborach i nie przedstawiła finansowego rozliczenia z tych wyborów.
Kandydat musi złożyć oświadczenie, iż chce skorzystać ze swojego biernego prawa wyborczego, podpisane przez świadka i 100 mieszkańców okręgu, w którym mieszka i w którym zamierza kandydować, a także wpłaca 1000$ kaucji wyborczej. Jeżeli jest popierany przez zarejestrowaną (patrz powyżej) partię, musi załączyć pismo stwierdzające to poparcie. W każdym okręgu partia może poprzeć tylko jednego kandydata. Zdarza się, że członek partii nieposiadający poparcia partii decyduje się na kandydowanie jako tzw. niezależny. Oczywiście kandydaci nieprzynależący do żadnej partii stają jako kandydaci niezależni.
Świadek oświadczenia kandydata składa oświadczenie wraz ze 100 podpisami wyborców w okręgu kandydata i kaucją w biurze Returning Officer. Świadek musi też oświadczyć pod przysięgą, że zna kandydata, był świadkiem jego oświadczenia i ma prawa wyborcze. Returning Officer weryfikuje dokumenty kandydata i powiadamia go w ciągu 48 godzin o nominacji lub odmowie nominacji. Może też żądać uzupełnienia dokumentów etc. zanim podejmie decyzję.
Po otrzymaniu nominacji od Returning Officer kandydat może rozpocząć kampanię wyborczą. Jeżeli jest zatrudniony, pracodawca ma ustawowy obowiązek udzielenia urlopu – najczęściej bezpłatnego na czas kampanii wyborczej.
Kampania wyborcza to przede wszystkim ciężka praca. Kandydaci, najczęściej są lokalnymi działaczami, przedsiębiorcami albo posłami obecnej kadencji, znani są więc większości wyborców w okręgu. Aby dotrzeć ze swoim programem do wszystkich w okręgu, organizują spotkania (w szkołach, bibliotekach, dużych zakładach pracy etc.) wiece, pikniki w parkach, często połączone z programem rozrywkowym i napojami, hamburgerami itp. Zgodnie z prawem wyborczym każde miejsce publiczne, jak galerie handlowe, stadiony, szkoły, świetlice etc., nawet jeżeli są własnością prywatną, muszą być udostępnione kandydatom przeprowadzającym kampanię. Większość kandydatów odwiedza też wyborców w ich domach i mieszkaniach. Można więc go zaprosić i porozmawiać o sytuacji w dzielnicy i okręgu, poznać kandydata i jego program. Prawo wyborcze gwarantuje kandydatowi nieograniczony wstęp do budynków mieszkalnych od 9 do 21 codziennie podczas kampanii.
Konieczność bezpośredniej rywalizacji w okręgach wyborczych ze świadomością, że tylko jedna osoba może zostać posłem wpływa znakomicie na inteligentne łączenie polityki partyjnej z celami społeczno-politycznymi wyborców. Z autopsji znam przypadki, że ci sami ludzie, nie zmieniając przekonań mogą głosować na konserwatystę w wyborach federalnych (krajowych) na liberała w prowincjonalnych i kogoś niezwiązanego z żadną z tych partii w wyborach lokalnych. Dlatego właśnie, że to nie partia, a konkretny kandydat swoją osobą gwarantuje realizacje obietnic wyborczych.
Wielu wyborców wybiera więc kandydata z partii, którą popiera, inni wybierają kierując się programem kandydata, ewentualnie obietnicami inwestycji lokalnych jak szkoły, drogi, parki etc., inicjatyw zwiększających zatrudnienie itp. W następnych wyborach posłowie są rozliczani ze swoich obietnic i pracy przez ponowny wybór lub wybór innego kandydata. Kompletni nieudacznicy przynależący do partii, nawet jak chcą kandydować w następnej kadencji nie uzyskają poparcia partii.
Prawdą jest, że na arenie politycznej jest kilka partii i w wyborach federalnych trudno jest wygrać będąc niezależnym, niemniej jednak jakość posłów i ich pracy jest nieporównywalna do posłów w systemie polskim, gdzie o nominacji decyduje szefostwo partii nie licząc się ze zdaniem wyborców i nie rozliczając posłów z ich pracy dla suwerena, a tylko z lojalności partyjnej.
Poseł w Kanadzie stara się i walczy w Parlamencie, aby zrealizować swój program i obietnice wyborcze, a wyborcy w okręgu też trzymają rękę na pulsie i przez cztery lata kadencji pilnie nie tylko śledzą poczynania posła, ale też biorą udział w spotkaniach i debatach z posłem. Jest nie do pomyślenia, aby poseł nie zorganizował debaty z wyborcami przynajmniej raz na kwartał. Normą są dużo częstsze spotkania, często zwane Town Meetings – i nazwa ta oddaje wspaniale sens i cel tych debat. Wyborcy na bieżąco też są informowani o pracy posła w miesięcznych lub kwartalnych sprawozdaniach dla wyborców, które przesyłane są pocztą do każdego mieszkania czy domu w okręgu.
Wyborca może też zwrócić się do posła, jeżeli ma problem lub skargę. Biura poselskie tętnią życiem, personel biura nie odsyła nikogo z kwitkiem i jeżeli skarga jest merytoryczna i zasadna, poseł nie odmówi interwencji. Godziny przyjęć posła są stałe i kiedy poseł nie jest w Ottawie, przyjmuje co najmniej 3 dni w tygodniu. Można też skorzystać z okazji i porozmawiać z posłem podczas wielu spotkań, jakie organizuje on z wyborcami. Kalendarz takich spotkań podany jest w sprawozdaniach przesyłanych wyborcom. Pracownicy biura poselskiego monitorują sprawy skarg, są w stałym kontakcie z wyborcą i powiadamiają o tym, co się dzieje w sprawie.
Jest nie do pomyślenia (i jest to śmierć polityczna) olewanie wyborcy.
Ten reprezentant ma twarz, którą wyborca zna, mieszka w okręgu, gdzie wszyscy znają się chociażby z widzenia i wiedzą o reprezentancie z okręgu wszystko, co jest potrzebne, aby go ocenić i podjąć decyzję w wyborach. Kandydaci nie biorą się znikąd, są najczęściej znanymi w okręgu działaczami społecznymi, przedsiębiorcami lokalnymi robiącymi dużo społecznej czy charytatywnej roboty lokalnie itd. Ludzie w okręgu znają ich, spotykają na miejscu ważnych wydarzeń w okręgu, jak święta religijne czy narodowe, strajki, pogrzeb znanej czy ważnej osoby w okręgu, wypadków etc.
W Polsce – w jednej sprawie – napisałam na przestrzeni paru lat tysiące próśb o pomoc do posłów i senatorów, wisiałam u niejednej poselskiej klamki, gdzie byłam mniej lub bardziej po chamsku zbywana, a na moje tysiące listów dostałam słownie – kilka odpowiedzi, reszta z moich listów została olana i zniknęła w czarnej dziurze biur poselskich i senatorskich. Dwóch posłów z łaski spotkało się ze mną, obiecali pomoc… i dalej nic… cisza, jeden senator zajął się z sercem moją sprawą. Pozostałe kilka setek nie powiedziało nawet gdzie mam ich pocałować.
A więc najważniejsze jest to, że reprezentant w Kanadzie jest ODPOWIEDZIALNY personalnie za poczynania (lub ich brak) przed wyborcami, w Polsce może bez żadnych konsekwencji olewać suwerena i nie odpowiadać przed nim za nic.
Jeżeli zdamy sobie sprawę, iż Sejm składa się w 2/3 z posłów, którym nie udało się zdobyć więcej niż 1% głosów wyborców w ich okręgach wyborczych, zasadnym jest pytanie – kogo zatem reprezentują ci posłowie? Chyba dlatego, iż nie reprezentują ani wyborców, ani głosujących, w Konstytucji wyjaśniono ciemnemu ludowi, że posłowie są reprezentantami Narodu i nie wiążą ich instrukcje wyborcze (art.104).
Na jedenastu kandydatów PO, którzy zdobyli mandaty poselskie okręgu 19 w ostatnich wyborach – głosowało 546 539 wyborców. Na Donalda Tuska (warszawiak…?) głosowało 534 241 wyborców, na pozostałych 10 kandydatów, którzy są teraz przedstawicielami warszawiaków i zagranicznych wyborców w Sejmie, aż 12 298 (sic!) wyborców, czyli 1,19% ogółu oddanych głosów! Czyli tych 10 posłów PO z okręgu nr 19 dostało razem mniej głosów, niż na przykład taka Liga Polskich Rodzin w tym okręgu – 12 880 , a jak wiadomo zgodnie proporcjonalnością i progiem ta partia nie ma nawet jednego posła w Sejmie!
W tym samym okręgu – na przykład Nelli Rokita dostała 6 397 głosów czyli 0,6% ogółu głosów w tym okręgu i stanowi to 2% głosów oddanych w tym okręgu na jej partię PiS. Inni posłowie z tego okręgu osiągnęli jeszcze lepsze wyniki – Michał Szczebra (PO) 2 372, Artur Górski (PiS) 3 070, Alicja Dąbrowska (PO) 2 885 itd.
Jako była warszawianka, obecnie mieszkająca za granicą – czyli jest to mój okręg – w moim konsulacie nie mogłam się dowiedzieć niczego o tych kandydatach poza datą urodzenia i wykształceniem! Czym zasłużyli się społeczeństwu ci kandydaci, że szefostwa partii podjęły arbitralnie tak doniosłą decyzję wystawienia ich na swojej liście wyborczej i są moimi reprezentantami?
W obowiązującym dziś systemie proporcjonalnym mandaty poselskie dostają osoby praktycznie bez poparcia wyborców. Dla partii politycznej jako całości dolna granica, to 5% w skali kraju, a dla indywidualnego posła?
O ile w ordynacji JOW o wyborze kandydata decydują wyborcy – w ordynacji proporcjonalnej wyborca oddając jeden głos decyduje jednocześnie w dwóch kwestiach: – którego kandydata wybiera z przedstawionej przez partię listy i o ilości obsadzanych przez tę partyjną listę – mandatów poselskich.
Zatem w obecnie obowiązującej ordynacji, wyborca korzystając z czynnego prawa wyborczego, w wyborach postawiony jest pod ścianą – może wskazać czy wybrać kogo chce, ale jednocześnie musi poprzeć całą listę osób przypadkowych, nieznanych, czesto zamieszanych w przeróżne afery kryminalne i polityczne itd., itd. W praktyce tylko decyzja wyborcy w sprawie wyboru listy wyborczej ma istotne znaczenie dla wyniku wyborów i na skład elity politycznej.
Ordynacja wyborcza powinna służyć obywatelom, aby umożliwić im świadome wyłonienie grupy posłów stanowiących reprezentację tychże obywateli.
Zwolennicy ordynacji proporcjonalnej twierdzą, iż dążą do ideału reprezentatywności.
Ta REPREZENTATYWNOŚĆ list wyborczych, ma się do REPREZENTACJI obywateli – jak demokracja demoludów do DEMOKRACJI.
DEMOKRACJA – (czyli taki stan jaki istnieje np. w Kanadzie – abstrahując od rozważań na temat samej istoty demokracji, albowiem moim zdaniem współczesna rzeczywista demokracja, jest najlepszym złem) – to rządy w państwie sprawowane zgodnie z wolą większości.
Uważam, iż zmiana ordynacji wyborczej to jest wymóg polskiej racji stanu.
Spekulacje poszczególnych partii, w tym również tej, z którą się identyfikuję, czy opłaca się zmiana ordynacji wyborczej, uważam za świadome utrzymywanie słabej Polski z wszystkimi chorobami i wypaczeniami.
Dynamika wyborów w JOW jest diametralnie różna i nie można przewidzieć jakie byłyby ewentualne wyniki takich wyborów w Polsce. Spekulacje, iż wygra miażdżąco PO są bezpodstawne. Zgodnie z zasadami JOW wygra ten kandydat, który przekona do swojego programu i idei największą ilość głosujących. Takie coś nazywa się demokracją i oznacza ciężką pracę dla wszystkich kandydatów, a więc i tych z PO, PiS-u, SLD, PSL czy niezależnych. Posłowanie to nie synekura dla koleżków, szwagrów, innych pociotków, różnych Rychów, Zdzichów, Radków itp. w zamian za lizanie końców pleców szefów partii, ale ciężka praca dla tych, którzy wybrali i posłali!!! I odpowiedzialność przed, jak to pompatycznie nazywa Konstytucja, Narodem.
W Polsce kandydatów do Sejmu wybiera dosłownie kilka osób. Czy to jest w PiS jeden Jarosław Kaczyński, czy w PO to są trzy osoby, a w PSL cztery, to bez znaczenia. W skali kraju nie będzie ich więcej niż 12. To, w czym uczestniczy reszta społeczeństwa, to quiz. Na którą partię – bęc. Równie dobrze moglibyśmy wybierać tylko przywódców partyjnych, a ci potem by ogłaszali, kogo osadzają na miejscach, które wyborcy im przyznali.
Wyborcy są jak parkingowi. Mogą prowadzić rejestr samochodów, ale nie mają wpływu na to, kto wjeżdża i wyjeżdża z parkingu – w tym wypadku z Sejmu.
Tomasz Wróblewski
http://www.rp.pl/artykul/2,344051_Wybory___zbyt_powazna_rzecz__aby_zaufac_wyborcom.html
Ciekawostka – sędziowie, którzy już nie podwójnie a do kwadratu stoją na straży przestrzegania ordynacji wyborczej w Polsce, jeśli chodzi o ich interesy są jak jeden mąż za ordynacją JOW! Poniżej cytat ze stanowiska KRAJOWEJ RADY SĄDOWNICTWA z dnia 4 czerwca 2009 r. – co do planowanych zmian ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw.
Projektowana zmiana doprowadzi do tego, że ponad 95% kadry sędziowskiej w Polsce pozbawione będzie adekwatnej reprezentacji przez wybranych przez siebie przedstawicieli. Ponadto proponowana w art. 1 pkt. 26 projektu treść art. 33 § 9 i 10 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych wprowadza sposób wyboru do zgromadzenia ogólnego sędziów apelacji poprzez oddawanie głosów na listę a nie na kandydata, co dodatkowo zmniejsza reprezentatywność wybranego w ten sposób organu. W ocenie Krajowej Rady Sądownictwa proponowana organizacja samorządu sędziowskiego godzi w zasadę demokratycznego państwa prawnego wyrażoną w art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
Krajowa Rada Sądownictwa zwraca uwagę na rażący brak proporcjonalności.
Zdawałoby się, iż co jest dobre dla Trzeciej władzy, byłoby dobre i dla Kowalskich, czy nie tak?
Wracając do prawa wyborczego w Kanadzie – w ustawie bardzo szczegółowo unormowane są kwestie finansowe – kontrybucje finansowe na rzecz partii i ich limity, dokładnie określone są maksymalne wysokości wydatków na kampanię wyborczą partii, kandydatów i asocjacji wyborczych poszczególnych partii, zasady księgowania, audytu i terminów składania sprawozdań i raportów w biurze Chief Electoral. Kwestie te zajmują około połowy tekstu ustawy. Dodam, iż wszystkie te informacje Chief Officer ma obowiązek zamieszczać na portalu Elections Canada a także w Ottawa Gazette – wydawnictwo zbliżone do Monitora w Polsce.
Poniżej postaram się w skrócie przedstawić najistotniejsze i najciekawsze.
Pierwsze i najważniejsze, to ile partia i kandydat może wydać na kampanię wyborczą.
Kwoty te oblicza dla każdego okręgu wyborczego Chief Electoral każdego roku (do 15 listopada) i powiadamia wszystkich zainteresowanych.
Limit dla kampanii partyjnych oblicza – mnożąc $0,70 przez liczbę zarejestrowanych wyborców w okręgu.
Kwotę, którą mogą wydać kandydaci oblicza się – mnożąc $2,07 za każdego z 15 000 zarejestrowanych wyborców w okręgu, następnie $1,04 za każdego z 10 000 wyborców i $0,52 za resztę wyborców. Suma ta jest powiększana wg specjalnych przeliczników w okręgach, w których liczba wyborców jest mniejsza niż 10 na km kwadratowy.
Jeżeli wszyscy kandydaci partii uzyskali w ostatnich wyborach minimum 2% głosów w skali kraju lub 5% w okręgu, w którym partia wystawiała kandydata, to dostaje z kasy państwowej rocznie sumę – $1,75 pomnożoną przez ilość głosów jakie otrzymała ta partia.
Partia otrzymuje zwrot 50% kosztów wyborów (wyszczególnionych w ustawie) po zaakceptowaniu tych kosztów przez Chief Electoral i jeżeli jej wszyscy kandydaci otrzymali conajmniej 2% wszystkich oddanych głosów lub otrzymała 5% w okręgach w których wystawiła kandydatów. Na podobnych zasadach zwrot 50% kosztów wyborczych otrzymuje kandydat.
Co kwartał zarejestrowana partia otrzymuje kieszonkowe ze specjalnego funduszu rządowego, jeżeli spełniła warunki, jak w przypadku zwrotu kosztów związanych z wyborami – obliczane podobnie jak roczna wypłata.
Podobnie ustawa reguluje sprawy finansowania kampanii partii i wyboru liderów partii. Nadwyżki z kampanii wyborczych partii i kandydatów są przekazywane zgodnie z przepisami kodeksu wyborczego na konto ogólne partii lub na konto ogólne partii, która wygrała w okręgu.
Koszty wyborów federalnych z kasy państwowej (ostatnie wybory) – jak pensje, koszty broszur, czynszy, materiałów biurowych, szkoleń, uaktualniania rejestru wyborców – 215 milionów dolarów.
Zwroty kosztów partiom i kandydatom 55 milionów.
W ustawie o ordynacji wyborczej uregulowana jest też kwestia badań opinii publicznej, co powinno zainteresować nas Polaków, zważywszy jaka wolna amerykanka odbywa się w Polsce.
Prawo wyborcze wymaga, aby pierwsza osoba, która ogłasza publicznie wyniki takich badań, podała w ciągu 24 godzin od ogłoszenia tych wyników:
- sponsora czy zleceniodawcę badania
- nazwę firmy lub osoby, która przeprowadziła badanie;
- datę lub okres, w jakim to badanie było przeprowadzone;
- miejsce i populację, gdzie respondenci badania zostali wybrani;
- ilość osób, z którymi skontaktowano się, aby uczestniczyli w badaniu;
- faktyczna ilość osób, które uczestniczyły w badaniu;
- margines błędu.
Ponadto, jeżeli badanie ma być ogłoszone publicznie w innej formie, niż przez radio czy TV, muszą być załączone dodatkowe informacje:
- podanie dosłownie pytań zadawanych respondentom
- gdzie jest dostępne badanie w całości, jeżeli ktoś z obywateli chciałby się z nim zapoznać
Pierwsza osoba, która poda wyniki badań opinii publicznej dotyczących wyborów, a badanie to nie było oparte na powszechnie uznanych metodach badań statystycznych – w ciągu 24 godzin od ogłoszenia musi podać tę informację do wiadomości publicznej.
Druga istotna kwestia uregulowana przez prawo wyborcze to spoty reklamowe kampanii wyborczej poszczególnych kandydatów i partii w radio i TV.
90 dni po wyborach Chief Electoral Officer wzywa wszystkie zarejestrowane partie do konsultacji i wyboru Broadcasting Arbitrator do następnych wyborów. Jeżeli partie wybiorą Arbitra – Chief nominuje tę osobę na stanowisko. Jeżeli po upływie ustawowego czasu i konsultacjach ze wszystkimi zarejestrowanymi partiami, nie ma zgody co do kandydata na to stanowisko – Chief sam go wybiera i nominuje.
Praca Broadcasting Arbitrator – to
- konsultacje z przedstawicielami zarejestrowanych partii i skalkulowanie zgodnie z przepisami prawa wyborczego czasu antenowego – odpłatnego – należnego każdej partii na prowadzenie przyszłej kampanii wyborczej. Czynniki, które bierze pod uwagę ąrbiter to – procent posłów z każdej zarejestrowanej partii z ostatnich wyborów i procent popularności zarejestrowanej partii (popular votes) w ostatnich wyborach, a także bierze pod uwagę procent kandydatów popieranych przez każdą partię w ostatnich wyborach do ogółu kandydatów popartych przez wszystkie zarejestrowane partie. Nowe zarejestrowane partie, które nie brały udzału w ostatnich wyborach dostają maximum 39 minut czasu antenowego;
- zawiadomienie o swoich decyzjach Canadian Radio-television and Telecommunications Commission, której obowiązkiem jest zawiadomienie stacji radiowych i TV, iż podczas całej kampanii – do północy dnia poprzedzającego wybory (czyli najczęściej do północy drugiej niedzieli października) muszą przeznaczyć– 6 i pół godziny (prime time) czasu antenowego każda – dla programów wyborczych zarejestrowanych partii politycznych zgodnie z podaną przez Arbitra kalkulacją;
- skalkulowanie czasu antenowego – nieodpłatnego – należnego każdej partii podczas kampanii biorąc pod uwagę takie same czynniki jak przy kalkulowaniu czasu odpłatnego. Ten czas antenowy jest minimalny – 2 minuty i mniej.
Powyższe kalkulacje są weryfikowane corocznie.
Stacje radiowe i TV mają obowiązek sprzedawać czas antenowy po najniższej obowiązującej cenie – takiej samej dla wszystkich partii zgodnie z rozdzielnikiem arbitra.
Poza partiami i kandydatami, każdy ma prawo do reklamowania kandydata lub partii. Zanim rozpocznie kampanię reklamową partii czy kandydata musi zarejestrować się w biurze Chief Election – warunkiem jest posiadanie agenta – księgowego i przedstawienie dokumentacji finansowej. Limit dla third party reklam to 150 tys podczas kampanii – w tym nie więcej niż 3 tys. dolarów na każdy okręg wyborczy. Third party musi na bieżąco przedstawiać sprawozdania finansowe z kampanii i po wyborach rozliczyć się i zdać sprawozdanie finansowe Chief Electoral.
Kazdy obywatel Kanady może dać kontrybucję w wysokości 1100 dolarów na każdą z poniżej wymienionych kampanii:
- kampanii wyborczej partii;
- kampanii wyborczej kandydata;
- kampanii wyborczej lidera partii;
- kampanii niezależnego kandydata.
Bezpośrednie kontrybucje na ww kampanie wyborcze są dozwolone tylko od osób prywatnych bedących obywatelami Kanady. Kontrybucje te można odpisywać od podatku.
Kontrybucje korporacji, związków zawodowych etc. są zabronione. Takie kontrybucje przekazywane są partiom – na inne konto i tzw. Electoral District Associations poszczególnych partii.
Asocjacje muszą być zarejestrowane w biurze Chief Electoral i ich finanse są podobnie jak partii i poszczególnych kampanii kontrolowane i publiczne. To właśnie asocjacje finansują zgodnie z rygorystycznymi przepisami prawa wyborczego – wiele elementów kampanii wyborczych partii i kandydatów.
O samym dniu głosowania i sprawach technicznych związanych z liczeniem głosów etc. nie będę się rozpisywała.
Wszystkie punkty wyborcze są dostępne dla osób niepełnosprawnych, jako że wszystkie miejsca użyteczności publicznej w Kanadzie muszą zgodnie z obowiązującymi kodami budowlanymi być barier free.
Punkty wyborcze są organizowane w szkołach, bibliotekach, w lobby dużych budynków mieszkalnych i w domach seniorów.
Głosy są liczone przez deputy returning officers i polling clerks. Każdy kandydat lub jego reprezentant ma prawo być obecny przy sprawdzaniu kopert, otwieraniu kopert i liczeniu głosów. Deputy returning officer ma obowiązek zaopatrzenia tak polling clerks, jak i wszystkich reprezentantów kandydatów czy kandydatów w formularze do zapisywania policzonych głosów.
Na zakończenie chciałabym podzielić się kilkoma refleksjami, jakie natychmiast mi się nasunęły po lekturze ustawy wyborczej polskiej.
Pierwsza – to wspomniany powyżej – szokujący skład PKW i OKW.
Druga kwestia to brak należytej kontroli społecznej i kontroli partii wystawiających kandydatów nad przebiegiem wyborów i liczeniem głosów. Organizowanie w Polsce przez obywateli organizacji uczciwe wybory jest żenującym dowodem, iż państwo polskie jak dotąd nie wywiązuje się z podstawowego obowiązku konstytucyjnego – organizowania wolnych i rzetelnych wyborów.
Wiele bardzo istotnych kwestii jest unormowanych bardzo ogólnikowo i po łebkach, pozostawiając szerokie pole do arbitralnych decyzji Komisji Wyborczych, urzędników różnych ministerstw czy sadów, z pominięciem udziału w tych decyzjach wyborców.
Dziwne jest też zawarcie w tej ustawie kwestii kłamstw wyborczych w art. 91. Po pierwsze takie kwestie są unormowane przez kodeks karny i kodeks cywilny. Takie pojęcia nie istnieją w prawodawstwie kanadyjskim – tak, jak politycy nie lecą do sądu z pozwami o pomówienia, naruszenia dóbr osobistych etc., sądy pozwów takich nie przyjmują. Po pierwsze politycy są osobami publicznym i jest to ryzyko zawodowe – narażenie na często ostrą krytykę, która jest chroniona przez wolność słowa. Natomiast po to jest kampania wyborcza i wszystkie narzędzia dostępne tak partii, jak i kandydatom, aby wyjaśnić wyborcy co jest prawdą, a co kłamstwem. Takie coś nazywa się DEMOKRACJĄ i to wyborca decyduje kto mówi prawdę, a kto kłamie.
Postawiłam cudzysłów przy każdym z tych określeń, albowiem nie są one nawet zdefiniowane jasno w polskim kodeksie wyborczym (czy w ogóle przez prawo polskie) i już sam ten fakt przemawia za absurdalnością art. 91. Dla osoby mieszkającej poza Polską ponad ćwierć wieku takie takie przepisy prawa są i szokujące, i absurdalne.
Dziwi też przepis dotyczący uzyskania zgody właściciela nieruchomości użytku publicznego na zamieszczanie plakatów wyborczych. W kanadyjskim prawie wyborczym jest dokładnie odwrotnie. Wszystkie miejsca użyteczności publicznej – wyłączając tylko budynki administracji rządowej – są dostępne dla kandydatów do prowadzenia kampanii – mogą wieszać w dozwolonych oczywiście miejscach plakaty. organizować wiece, spotkania etc. Żaden właściciel posesji nie może zabronić wynajmującemu umieszczania materiałów wyborczych – i tak np. w oknach i na balkonach budynków mieszkalnych, każdy wynajmujący ma prawo wywiesić plakat partii i kandydata, którego popiera. Partie i kandydaci rozprowadzają takowe wśród wyborców właśnie w tym celu.
Na zakończenie – każda ustawa w Kanadzie jest bardzo szczegółowa i reguluje wszystkie nawet drobne kwestie. W Canada Election Act uregulowane jest głosowanie w zakładach karnych, na statkach, w ambasadach etc., unormowane jest jak wygląda karta głosowania, jak liczy się głosy – łącznie z dokładnym opisem, kto otwiera kopertę, kto pierwszy sprawdza ważność głosu etc. Zbędne są więc jakiekolwiek zarządzenia, rozporządzenia i zatrudnianie setek biurw do produkowania tychże. Jeżeli potrzeba jest decyzja w jakiejś kwestii Chief Electoral ma mandat i zaufanie Parlamentu i po prostu podejmie decyzję, i załatwia sprawę. Po to go zatrudniamy.
Polska ustawa jest zadziwiająco lakoniczna i nieprecyzyjna. Dopiero rozporządzenia, zarządzenia, uchwały itp. 15 ministrów, podministrów, generałów, dyrektorów itp. bubków regulują te kwestie, co jest bezsensowne, paranoidalne i również moim zdaniem bezprawne, ponieważ istotne kwestie dotyczące wyborów są regulowane nie przez ustawę, a właśnie przez te dekrety niekoniecznie zgodne z ustawą (nikt tego nie sprawdza!) i pisane przez mniej lub więcej kompetentnych urzędników administracji – co jest zaprzeczeniem fundamentów demokracji. Takie rozporządzenia powinny być zawarte w treści ustawy wychodzącej z Parlamentu lub w najgorszym przypadku, być w gestii Państwowej Komisji Wyborczej. Przecież to ciało – przynajmniej teoretycznie administruje wyborami w Polsce.
Dla ilustracji zamieszczam 20 przykładów tej polskiej (bezprawnej) biegunki dekretowej do ustawy o ordynacji wyborczej. Taki np Minister Gospodarki Morskiej wydał trzy rozporządzenia – w sprawie utworzenia obwodów wyborczych, w sprawie spisu wyborców i tego samego dnia w sprawie powoływania komisji wyborczych.
Tekst z września 2011 roku

- Mity i hity o JOW-ach - 4 września 2015
- Skandal wyborczy w Kanadzie – Lekcja demokracji - 13 marca 2012