Krotko i tresciwie (genialny Windows wlasnie zjadl mi caly wpisany tekst, bo restart po updacie dla uzytkownika jest najwazniejszy):
Wybory do Sejmu 2011 beda nadal w starej ordynacji, wiec pytanie co robic (z samymi wyborami):
- zostac w domu
- oddac glos niewazny
- lub moze…
Lub moze przeprowadzic mala dywersje — mianowicie glosowac na partie najblizsza sercu kazdego z nas (indywidualnie), ale oddawac mechanicznie glos na ostatnia osobe z listy (niewazne kto nia jest). Taka osoba i tak nie dostanie sie do Sejmu.
Zalety takiej dywersji — mimo gry znaczonymi kartami mamy jednak jakis wplyw na wynik wyborow, nie wtapiamy sie w mase "apolitycznych", przemycamy do dolow partyjnych (bo to one sa na ostatnich miejscach) sygnal pro-JOW (w koncu nietrudno dokonac prostego porownania i refleksja nasuwa sie sama "gdyby byly JOW-y, bylbym w Sejmie").
Jezeli nie mamy partii najblizszej sercu — mazemy flamastrem po calej stronie karty do glosowania napis "JOW" (glos niewazny).
Mysle, ze to lepsze niz pozostanie w domu — od 22 lat calkiem niezla armia ludzi siedzi w domu (~40%) i nic dla JOW z tego nie wyniklo. Brutalnie mowiac sa to lata stracone. Wiec jesli juz tracic kolejne wybory, to przy okazji narobic zdrowego fermentu i szumu?
Komentarze, krytyka, sugestie — mile widziane (byle konkretnie). Akcje mozna zorganizowac tanio — szeptana i mailowa propaganda wsrod znajomych.
- Teraz JOW — wybory 2011 - 13 września 2011
- Wybory 2011 — dywersja pro-JOW? - 25 maja 2011
Bardzo mi przykro. Rzeczywiście, miałem na myśli wniosek o dofinansowanie „Ordynacji”. Niestety, po naradzie, doszliśmy do wniosku, że nie stać nas obecnie na taki wydatek. Ostatni numer „Ordynacji” był bardzo dobry i udało się go rozprowadzić w różnych miejscach i środowiskach i Zarząd Stowarzyszenia bardzo wysoko ocenia Twoją pracę i jej efekty. Musimy jednak szukąc zarówno tańszych sposobów jak i innych możliwości.
Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy Przystawa
@ Jerzy Przystawa. Nie widzę powodów, aby Pan profesor czuł się winnym. Nie bardzo już jednak kojarzę o jaki list mojego autorstwa, na który nie doczekałem się odpowiedzi może chodzić. To musiało być już jakiś czas temu. Jeśli chodzi o maila, w którym informowałem, że złożę wniosek w konkursie grantowym na nowy numer „Ordynacji” , to sprawa jest już zamknięta. Co prawda wniosek został złożony, ale grantu ze środków dla organizacji studenckich tym razem (inaczej niż w 2008 roku) nie udało się uzyskać.
Krzysztof K: po pierwsze, czuję się winnym, ponieważ mam zaległy list, na który nie odpisałem, za co przepraszam. Dziękuję za zwrócenie uwagi na najnowszy Biuletyn Informacyjny. Mamy nieustające kłopoty z naszą stroną, o czym nie chciałbym się rozpisywać, a które mają swoje źródło w naszej sytuacji materialnej, która jaka jest, każdy może się przekonać, bo informujemy o niej nieustannie na tej stronie. Jakoś tak jest, że nasi sympatycy, których jest dużo, wciąż nie mogą zrozumieć, że obywatele, jeśli chcą zrealizować jakiś ważny cel obywatelski, to muszą – volens-nolens, ZŁOŻYĆ się na realizację tego celu, bo nikt inny za nich tego nie zrobi. Jak na razie, mimo tylu lat naszej ofiarnej pracy, ta prawda dociera do bardzo wąskiej grupy spośród tych, ktorzy uważąją, że JOW to ważna sprawa. Okazuje się, że nie na tyle ważna, żeby była warta aż takiej ofiary, jak rezygnacja z jednego piwa na miesiąc! No i tu jest problem. Niedawno otrzymałem miły list od grupy naszych sojuszników, którzy proponują wyprodukowanie koszulek z napisem JOW, które za 10 PNL by się rozeszły, a w ten sposób, produkując 300 tysięcy koszulek miesięcznie, możnaby zdobyć niezbędne pieniądze. Świetny pomysł, ale my przecież od dawna staramy się popularyzować koszulki JOW (i inne rzeczy), ale, niestety, popierać JOW, to jedno, a wydać 10 PNL na koszulkę to całkiem co innego. I dopóki nie uda nam się jakoś uleczyć tej schizofrenii społecznej, to niestety, będzie ciężko.
Pomysłów, jak przechytrzyć chytrusów przy wyborach parlamentarnych, nie brakuje i pojawiają się one, w tej samej zresztą postaci, przy kążdych wyborach. Ale gra w karty z zawodowymi szulerami zawsze kończy się tak samo, więc ja jestem zdania, że najlepiej trzymać się od nich z daleka. W ten sposób przynajmniej nie wyjdę na naiwnego głupka, co jest nieuniknione przy podjęciu gry na zasadach określanych przez oszustów.
Serdeczności,
Jeśli popatrzeć na omówienia różnych wyborów na stronie PKW, to już teraz – bez jakichś szczególnych wezwań do bojkotu – podaje się, że liczba kart wydanych jest większa od liczby kart wrzuconych do urn! I na tym stwierdzeniu PKW poprzestaje.
Ps. Zachęcam do zapoznania się z najnowszym Biuletynem Informacyjnym JOW, który wyszedł w tym miesiącu: http://www.jow.pl/sites/default/files/Nr%2033w-1.pdf Myślę, że warto go jakoś lepiej wyeksponować na stronie głównej.
@Janusz Kuc, ok, zabierzemy karty do domu, nie udowodnia skad sie bierze roznica i…? Albo udowodnia i…?
Poza tym, do tego mozna przekonac tylko kogos kto nie chce w ogole glosowac. A co ma zrobic osoba, ktora chce udzial wziac w wyborach ORAZ popiera idee JOW?
@ macias A moze by tak zabierac masowo karty do domu ??? Jak wtedy udowodnia roznice w ilosci kart pobranych i kart oddanych ???
Projekt Antypa znam, ale po pierwsze musi powstac taka partia, po drugie i tak znowu zadziala straszak (realny) „zmarnowanego glosu”.
@Janusz Kuc, tak sie juz dzieje. Gros glosow przypada na PiS i PO, nie widac, zeby przyblizylo nas to do JOW.
A moze glosowac tylko na 2 glowne partie jak w Systemie Westminsterskim ??
Metoda d’Hondta to tak naprawde system oligarchiczno-socjalistyczny, w ktorym partie istnieja tylko dlatego, ze bez konca rozdaja przywileje fianansowe. Dlatego duze wielomilionowe grupy na nich glosuja. Odbywa sie to wszystko kosztem katastrofalnego zadluzenia kraju i totalnego balaganu.
Gdyby eliminowac kolejnych graczy jak PSL czy SLD, to kolejne grupy jak rolnicy czy dawna nomenklatura traciliby przywileje i prawo zmierzalo by w kierunku jednolitej ordynacji podatkowo-emerytalnej. A jak sie to juz osiagnie to nagle miliony ludzi pilnuja, zeby ktos czasem nie dostal wiecej ze wspolnej kasy.
System 2 partyjny ma ta przewage, ze jest bardziej przejrzysty, poniewaz odpowiedz na dany problem moze byc tylko Tak (partia A) lub Nie (partia B).
I co tu duzo mowic, do odpowiedzi jest upowazniony premier albo szef opozycji, a nie osoby postronne. Co mnie uderzylo ze w Polsce zorganizowali debate na temat OFE miedzy min Rostowskim a Leszkiem Balcerowiczem, a nie miedzy szefami PO i PIS.
Lepszy pomysł jest pod adresem http://www.antypa.org.pl
Dokladnie o ten efekt mi chodzi, i oczywiscie nie jestem on pewnikiem.
Zdaje sobie sprawe ze slabosci tego pomyslu, ale chodzi mi tez o to, ze to chyba najlepsze co mozemy zrobic. Jesli ktokolwiek ma lepszy pomysl, prosze smialo pisac.
Jak dla mnie takie głosowanie to nie byłaby żadna dywersja pro-JOW, a głosowanie na jakichkolwiek kandydatów z partii zasiadających w Sejmie tylko by sprzyjało tym partiom (w razie czego głos oddany na jednego kandydata przejdzie na innego z tej samej listy). Ludzie z dalszych miejsc na listach i przy obecnym systemie mogą wejść do Sejmu jeśli startują z partii, która przekroczy wyśrubowany próg 5% w skali kraju i zdobędą wystarczającą liczbę głosów. Taka akcja mogłaby więc najwyżej przekonać do JOW tych, którzy zdobędą dużo głosów (z dowolnego miejsca na liście) z innych komitetów, ale na pewno nie można tu liczyć specjalnie na „nawrócenie” kandydatów z PO, PiS, PSL i SLD tylko z tego powodu, że będzie głosować się na doły partyjne.