W niedzielę, 3 listopada 2013, mija rok od śmierci prof. Jerzego Przystawy. Przypominamy refleksje Janusza Sanockiego o Profesorze.

Janusz SanockiOdszedł wielki Polak

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jerzy Przystawa (29.04.1939 – 3.11.2012)

 

Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość, że w nocy z sobotę na niedzielę zmarł we Wrocławiu Jerzy Przystawa, profesor fizyki na Uniwersytecie Wrocławskim, opozycjonista z lat 80., a przede wszystkim twórca Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

W sierpniu 1992 r. Profesor Jerzy Przystawa wysłał do Jerzego Giedroycia, w ramach dyskusji ogłoszonej przez paryską „Kulturę”, tekst w którym wskazał na pilną konieczność wprowadzenia w Polsce jednomandatowych okręgów wyborczych. Stał się tym samym pierwszym uczestnikiem i obserwatorem życia publicznego w Polsce podnoszącym tę sprawę.

W styczniu1993 r. Profesor zorganizował pierwsze wystąpienia (Rady Miejskiej Wrocławia) w tej sprawie, a w marcu 1993 grupa 39 radnych wrocławskich skierowała do posłów i senatorów RP apel o wprowadzenie JOW.

Poznałem Jerzego Przystawę w listopadzie 1995 r., kiedy przyjechał na moje zaproszenie do Nysy, gdzie dla szczupłego grona osób, zgromadzonego w redakcji „Nowin Nyskich” wygłosił wykład na temat znaczenia ordynacji wyborczej i konieczności wprowadzenia Jednomandatowych Okręgów Wyborczych w Polsce. Uderzała precyzja wywodu, nieodparta – dla każdego uczciwego odbiorcy – siła argumentów Profesora. Od razu stałem się gorącym zwolennikiem idei JOW i w kwietniu 1996 r. zorganizowaliśmy wspólnie z Profesorem ogólnopolskie spotkanie Ruchu Obywatelskiego JOW na Uniwersytecie Wrocławskim. Na spotkaniu pojawiło się pierwsze wydanie Otwartej Księgi autorstwa Jerzego Przystawy i Romualda Lazarowicza. Książka została wydana w Nysie.

Zebrani ustanowili czterech koordynatorów krajowych Ruchu, który miał zachować całkowicie otwartą, wolną strukturę i którego jedynym celem była zmiana ordynacji. Koordynatorami krajowymi zostali: prof. Jerzy Przystawa, dr Wojciech Błasiak (ówczesny poseł), prof. Mirosław Dakowski i Janusz Sanocki.

W 1997 r. Ruch Obywatelski JOW i my wszyscy energicznie angażowaliśmy się przeciwko projektowi konstytucji Kwaśniewskiego zawierającej w art. 96 zapis o proporcjonalnych wyborach. Profesor uczestniczył w audycja radiowych na antenie Radia Maryja, doprowadziliśmy do powstania Parlamentarnego Zespołu do Spraw Zmiany Ordynacji, na czele którego stanął Wojciech Błasiak, wydaliśmy własnym sumptem ponad 100 tys. ulotek. W marcu 1997 r. w Zgromadzeniu Ojców Zmartwychwstańców w Krakowie zorganizowaliśmy dwudniowe II Ogólnopolskie Spotkanie Ruchu JOW, a 20 kwietnia 1997 r. Profesor przemawiał na wielkim wiecu przeciwko konstytucji, jaki odbył się w teatrze w Nysie.

3 maja 1997 r., w rocznicę Konstytucji 3 Maja, w wielu miastach Polski prowadziliśmy akcję przeciwko konstytucji, zawierającej zapis o ordynacji proporcjonalnej czyli partyjnej, a w czerwcu 1997 znów Ruch spotkał się na Uniwersytecie Wrocławskim.

Niestety – jak wiadomo – zmasowana propaganda za konstytucją, wszystkich ówczesnych partii, doprowadziła do przyjęcia tego – z wielu powodów fatalnego dla Polski – Aktu Podstawowego. Jednak Profesor ani Ruch JOW nie złożyliśmy broni.

W 1998 r. zostałem burmistrzem Nysy i doprowadziłem do podjęcia przez Radę Miejską uchwały popierającej JOW, a także do zorganizowania w Nysie, w listopadzie 1999 ogólnopolskiej, samorządowej konferencji Ruchu JOW pod hasłem: Poseł z każdego powiatu. Oczywiście filarem konferencji był niezmordowany Jerzy Przystawa. Po nyskiej konferencji samorządowej w całym kraju odbyły się podobne spotkania organizowane przez Ruch JOW. W 2000 r. zorganizowaliśmy 6 konferencji w różnych miastach Polski, w 2001 – 10 konferencji, w sumie do końca 2004 r. odbyło się 36 konferencji (do dziś ponad 60). W każdej uczestniczył i organizował ją oczywiście niezmordowany Jerzy Przystawa. Jeśli do tego dodamy setki spotkań w całym kraju, od Szczecina po przez Białą Podlaską do Rzeszowa, tysiące kilometrów przejechane samochodem Jurka, samochodem Urzędu Miejskiego w Nysie (póki jeszcze byłem burmistrzem) albo moim – kiedy wspólnie tłukliśmy się po Polsce bijąc tysiące kilometrów – może wówczas wyobrazimy sobie, jaką tytaniczną pracę wykonał jeden tylko człowiek – niezmordowany Jerzy Przystawa. Nikt Mu za to nie zwrócił nawet złotówki, niewielu powiedziało dziękuję (wyjątkiem jest wspaniała kaszubska gmina Kościerzyna, której wójt i Rada Gminy uhonorowała Profesora dyplomem).

Kiedyś, podczas jednej z naszych podróży misyjnych, kiedy jechaliśmy samochodem Profesora – czerwoną blaszanką, volkswagenem kombi (Profesor, jego córka Agnieszka i ja), a było to gdzieś między Bydgoszczą a Gdańskiem, proponowałem Agnieszce, która jest malarką namalowanie Panoramy Ruchu JOW – poddawałem nawet szkic pomysłu: zachodzące słońce, drogą mknie profesorska blaszanka, a w sejmowej sali poseł Dorn klnie się, że nigdy nie dopuści do wprowadzenia JOW. Był to żart, ale tak osładzaliśmy sobie te nieskończone godziny podróży żartując z samych siebie, ale w gruncie rzeczy bolejąc nad losem Ojczyzny.

Ileż było tych nocnych godzin przegadanych z Jurkiem w samochodzie, podczas naszych misyjnych podróży, ilu napotkanych w Polsce wspaniałych ludzi i świadomość, że blokada medialna założona przez układ uniemożliwia nam masowe dotarcie do społeczeństwa i dokonanie absolutnie koniecznej dla Ojczyzny zmiany!

W trakcie wielu godzin podróży, wspólnego przesiadywania na konferencjach, dyskusji poznałem Profesora bliżej. Był człowiekiem o niezwykle silnym poczuciu patriotyzmu i obowiązku. Żelaznej konsekwencji. Był jak niezłomny rycerz, który z raz podjętego zadania nigdy się nie wycofuje. Miał stalowe zasady etyczne. Nie mieścił się w nich żaden kompromis. Okoliczności przyziemne, jakieś ludzkie interesy, ciągoty, pycha nie istniały dla Niego. Skoro oczywistość JOW jest pełna, Profesor uważał, że należy tylko upowszechnić ideę, a potem sama swoją własną słusznością zostanie wprowadzona w życie. Stąd był tak bezwzględnie krytyczny dla tego, co zrobiła z zebranymi podpisami w sprawie JOW Platforma Obywatelska.

Moja aktywność w Ruchu JOW ostatnimi czasy, z różnych powodów osłabła. Po załamaniu naszej koncepcji samorządowej, po skurczeniu się możliwości w nyskim samorządzie, nie widziałem sposobu, w jaki moglibyśmy doprowadzić do realizacji tego, fundamentalnego dla Polski postulatu.

Jednak Profesor nie ustawał. Działa Stowarzyszenie JOW założone po konferencji w Nysie w 1999 r., którego byłem pierwszym przewodniczącym. Potem, w 2007 zrzekłem się i prezesem został Profesor. Dwa miesiące temu, Jurek czując wyniszczająca go chorobę przekazał prezesowanie w stowarzyszeniu Wojtkowi Kaźmierczakowi.

Widzieliśmy z jakim wysiłkiem Jurek uczestniczył w obradach, ciężka choroba wyniszczała Go błyskawicznie. Pomimo tego, kiedy dowiedział się o diagnozie nie poddał się operacji. – Wiesz Burgemajster – mówił do mnie w styczniu, kiedy go odwiedziłem w Warszawie – mam już swoje lata, pokroją mnie, najpierw mi wytną to, potem znów coś innego i tak będę leżał, a i tak skończy się tak, jak się musi skończyć.

Jurku! Mój Przyjacielu! Żegnamy Cię z żalem, ale i z przekonaniem, że spotkaliśmy w Twojej Osobie wielkiego Polaka, wielkiego wytrwałego WoJOWnika o słuszną sprawę. Bądź pewien, że nie zostawimy dzieła, które zacząłeś! Spoczywaj w pokoju!

10 listopada 2012

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.