W dzisiejszym „Dzienniku Gazeta Prawna” (22.06.2015), jeden z głównych ideologów szokowej transformacji komunistycznej i „okrągłego stołu”, a przedstawiający się jako filozof będący „historykiem idei”, p. Marcin Król, opublikował felieton pt. „Programu Kukiza nie ma i nie będzie”. Jeśli więc Kukizowi – pisze p. Król – uda się jeszcze raz obudzić emocje, to tylko negatywne. Jak od tego pójść do parlamentu – zupełnie nie wiadomo. Może zdarzą się rzeczy nie do przewidzenia, ale na razie wstrzymałbym się od spekulowania na temat programu ugrupowania Kukiza, bo takiego programu po prostu nie ma i nie będzie.

Filozof i historyk idei Marcin Król nie rozumie przede wszystkim rzeczy elementarnej. Nie rozumie, że postulat wprowadzenie 460 jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu, jest postulatem zmiany ustroju politycznego Polski. Zmiany systemu władzy politycznej w III RP. I jest kluczem programu Pawła Kukiza i jego rdzeniem. O takim samym historycznym znaczeniu, jakim w Sierpniu 1980 roku był postulat „wolnych związków zawodowych”, który zmienił bieg historii Polski.

Nasz filozof i historyk idei, podobnie jak i w przeważającej masie polskie elity inteligenckie, po prostu nie strukturyzuje, mówiąc kolokwialnie. Nie strukturyzuje, czyli nie potrafi myśleć i analizować rzeczywistości społecznej w kategoriach związków przyczynowo-skutkowych ujmowanych w dynamiczne struktury. I o ile można to wybaczyć ciężko zabieganym za tym, aby jako tako przeżyć, szarym obywatelom, to brak zdolności do strukturyzacji dyskwalifikuje zawodowo filozofów i historyków idei. Ale to prywatny problem p. Marcin Króla i jego pracodawców.

Ponieważ nie ulega wątpliwości, że nawet pełny sukces referendum w sprawie JOW-ów 6 września br., nie powstrzyma partii politycznych przed próbami przekłamania jego sensu, ruch obywatelski Pawła Kukiza musi wystartować w wyborach do Sejmu i uzyskać jak najlepszy wynik. Wojna polityczna z systemem obecnej partyjnej oligarchii wyborczej i fasadowej demokracji dopiero się zaczęła. Paweł Kukiz prezydenckim wynikiem wyborczym wybił tylko wielką dziurę w murze systemu.

Ale mur, choć dziurawy, trzyma się mocno. I postulat 460 JOW-ów będzie „młynkowany”, a to na spersonifikowany system proporcjonalny w wersji „mieszanej” ordynacji niemieckiej, a to na spersonifikowaną metodę proporcjonalną jednomandatowego głosu przechodniego w wersji australijskiej, a to na jakąkolwiek wersję mieszaną. Byle nie 460 JOW-ów. Byle nie dopuścić do pełnego podporządkowania w sposób bezpośredni posłów ich wyborcom.

W Sejmie następnej kadencji trzeba być, aby dopilnować, by następne wybory parlamentarne w Polsce były po raz pierwszy w pełni demokratyczne i w pełni wolne. To wszakże otwiera pytanie o sposób realizacji tego dopilnowania. Pytanie trudne, gdyż jeszcze nikt do tej pory w naszej współczesnej historii nie był w sytuacji dążenia do zmiany systemu władzy politycznej, z równoczesną koniecznością pozostawania w „oku cyklonu” tej władzy, jakim jest Sejm.

I niezrozumienie zupełnej nowej jakości tej sytuacji, jest powodem dywagacji o „braku programu” w stylu filozofa i historyka idei M. Króla. A przez „program” rozumie się implicite oczywiście zestaw postulatów wyborczych przedstawianych przez kandydujące do Sejmu partie, które po wejściu do parlamentu przestają już o nim mówić. A tak przy okazji można zapytać, jakiż to program wyborczy realizuje obecnie PO? Może „Sami swoi”? A program PSL? Może „Nasze rodziny na swoim?”.

Wchodząc do Sejmu, w prawdopodobnej sytuacji wejścia tam silnego PiS i słabszej PO, ruch obywatelski Pawła Kukiza stanie się języczkiem u wagi, decydując o możliwości rządzenia przez tak jedną, jak i drugą partię. A że samodzielnie JOW-ów nie wprowadzi, musi iść na kompromis z którąś z partii. Polityka jest sztuką kompromisów, tyle że kompromis może zabić politycznie. Polityczny cmentarz ofiar takich kompromisów jest w Polsce rozległy.

Przede wszystkim kompromis nie może dotyczyć głównego postulatu czyli wprowadzenia 460 JOW-ów. Bo to jest śmierć polityczna od zaraz. W zależności od układu sił w parlamencie trzeba wynegocjować tylko czas i sposób wprowadzenia JOW-ów. I skrócenie kadencji przyszłego Sejmu. A o ile, to trzeba negocjować.

Sądzę, że śmiercią polityczną, choć już w odcinkach, będzie powyższy kompromis w formule współrządzenia z którąkolwiek partii. Wejście do rządu to wzięcie współodpowiedzialności za system polityczny władzy, przeciwko któremu się występuje i który jest głęboko szkodliwy dla Polski. Takie wejście uruchomi natychmiast mechanizmy destrukcji i samodestrukcji dla klubu sejmowego Pawła Kukiza i jego ruchu obywatelskiego w kraju. I trzeba powiedzieć wszystkim tym niespełnionym politykom, którzy zaczną się kręcić wokół P. Kukiza, widząc się w roli przyszłych ministrów czy wiceministrów – Panowie, konfitur nie będzie.

Uważam, że należy pójść na formę kompromisu nie w formie współwładzy wykonawczej, czyli współrządzenia, ale w formie współwładzy ustawodawczej, czyli współstanowienia prawa w Sejmie, ale też z kontrolą jego przepisów wykonawczych w ministerstwach i urzędach centralnych.

Taka formuła kompromisu daje ruchowi obywatelskiemu z jednej strony pełny dystans w stosunku do Sejmowego koalicjanta rządzącego i uniemożliwia, a przynajmniej zasadniczo utrudnia, procesy destrukcji i samodestrukcji politycznej w Sejmie i w kraju. Z drugiej strony otwiera przed ruchem obywatelskim wielkie możliwości głębokich zmian systemowych dla poszerzania obszarów wolności działania obywateli i przeciwdziałania i likwidacji grabieżczych i pasożytniczych praktyk grup i instytucji wobec obywateli.

Taka formuła sprawowania władzy ustawodawczej, acz i kontrolnej, zmusza wszakże do zupełnie innej koncepcji strategii programowej. Trzeba przygotować mapę zmian systemowych w kluczowych dziedzinach funkcjonowania państwa, gospodarki i życia publicznego. Muszą one odpowiadać na pytania, w których kierunkach mają te zmiany pójść i jakie mają być. Od mediów publicznych, sądownictwa i prokuratury poczynając.

I tu nie chodzi o pisanie gotowych ustaw czy przepisów. Od tego są prawnicy. Jak się wie, co ma być w ustawie i jakie mają być jej szczegółowe rozstrzygnięcia, to projekt ustawy powstaje w tydzień.

Nie należy też się specjalnie spieszyć i nie należy dać się poganiać przez filozofów i historyków idei. Zbyt wczesne upublicznienie oficjalnego stanowiska spowoduje bezkarność naszych przeciwników w atakach medialnych. Oni mają wszystkie media, a my tylko internet. Nie będzie można im odpowiadać. Dlatego należy zastosować taktykę wybraną ongiś przez prezydenta Francji Mitterranda. Nie upubliczniał bardzo długo swojego programu wyborczego, ściągając na siebie medialną nagonkę przeciwników o brak programu. Po czym w weekend wyborczy ogłosił we wszystkich wielkonakładowych gazetach i czasopismach swój dość szczegółowo rozpisany program wyborczy. Zatem i ruch obywatelski Pawła Kukiza powinien poczekać z ogłoszeniem przynajmniej do początku oficjalnej kampanii wyborczej, aby już wtedy móc się bronić również w upartyjnionych mediach publicznych.

Jako Ruch Obywatelski na rzecz JOW powinniśmy przedstawić do dyskusji swoją wersję takiego programu. Ponieważ z pewnością w pełni poprzemy Pawła Kukiza i jego ruch w wyborach parlamentarnych, powinniśmy też przedstawić nasze programowe oczekiwania. Ewentualne ataki medialne będą puste politycznie, bo to nie będzie oficjalny program wyborczy. Dyskusja nad nim pozwoli jednak rozpocząć publiczną debatę nad kształtem ustrojowym przyszłej Polski. I myślę, że do połowy września taka strategia programowa sprawowania współwładzy ustawodawczej i kontrolnej mogłaby być publicznie już ogłoszona pod dalszą debatę programowa.

Ze swej strony zgłaszam się do roli koordynatora strategii programowej Ruchu JOW i zapraszam wszystkich chętnych do debaty programowej na stronach jow.pl. Do dzieła!

22 czerwca 2015

About Wojciech Błasiak

ekonomista i socjolog, dr nauk społecznych, niezależny naukowiec i publicysta, działacz Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW

Dyskusja - 34 Komentarzy
  1. marian

    27. Cze 2015,  godz. 07:48

    dilaw
    Napisał Pan „od posła aby walczył o to co ludziom dolega ” z całym szacunkiem ale bólami ludu zajmuje się służba zdrowia. Z prawnego punktu widzenia takie sformułowanie jest nieostre i jako takie nie może podlegać penalizacji karnej.
    Odpowiedzialność polityczna jest i dzisiaj bez zmiany ustroju państwa.
    Powoływanie obywatelskiej formuły żeby sobie publicznie psioczyła w postaci artykułów, listów otwartych i innych demokratycznych form opiniowania w granicach przyzwoitości jest dopuszczone odkąd zlikwidowano cenzurę.

    Odpowiedz

  2. Mateusz Nalepka

    23. Cze 2015,  godz. 17:58

    dr Wojciech Błasiak poproszę o kontakt do pana żeby zaprosić do Niezależna telewizja

    Odpowiedz

    • bisnetus

      23. Cze 2015,  godz. 19:03

      Proponuję nie wymyślać tutaj nowych zadań dla Ruchu JOW, bo ten pewnie ma sporo roboty i bez tego. Jednej partii w tym systemie założyć nie sposób, a co dopiero dwie jednocześnie. Normalne partie nigdy nie powstaną odgórnie co pokazują najlepiej polskie „rządzące” pseudopartyjki, które otrzymały już ponad miliard złotych z budżetu na budowanie partii, a nie widać dotąd nawet śladów normalnych partii (pomijam tutaj świat medialny, który tworzy konstrukty wirtualne)

      Normalne partie mogą powstać tylko oddolnie. I władzę w nich muszą trzymać ludzie na dole. Więc próbujmy sami zakładać partie, tworzyć koncepcje organizacyjne i promocyjne, takie do których chcieliby przystępować masowo ludzie. Kiedyś napisałem nawet taki rys prawdziwie demokratycznej i obywatelskiej organizacji, który opublikowałem na swoim blogu Właściwości organizacji obywatelskich i demokratycznych

      Jakby miał Pan ochotę popracować koncepcyjnie nad statutem wzorcowym takiej partii, to ja się chętnie przyłączę. Kiedyś już sam próbowałem się za to wziąć, ale takie rzeczy są w zasadzie niewykonalne wysiłkiem indywidualnym. To jest dużo myślenia i pisania przy ogromnym deficycie czasu. Indywidualnie jest to praca na lata i trochę bez sensu.

      Ale rozwiązań na tacy też nikt Panu nie da. Ruch JOW-ów i Kukiz ma podobny problem jak każda osoba indywidualna. Kukiz Panu też partii obywatelskiej nie wymyśli. To obywatele muszą sobie takie koncepcje wymyślić.

      Odpowiedz

  3. gość z pomorza

    23. Cze 2015,  godz. 12:21

    napisano powyżej:
    „…W szukaniu alternatyw nie ma niczego złego, ale wypadałoby, żeby dyskusję prowadzić poważnie i wszczynać z jakimś dorobkiem, a nie dyskutować sobie tak tylko dla dyskusji. Już tutaj proponowałem, aby sympatycy innych systemów opracowali nieco rzetelniej swoją własną koncepcję. Własny portal, własne stowarzyszenie, opracowywanie argumentów, konkretne propozycje ustawowe, administracyjne, symulacje na konkretnym terytorium i tym podobne. I wtedy można rozmawiać o alternatywach mając jakieś instrumentarium….”

    Gadanie… gadanie… gadanie… . Symulacji jest multum… wszystkie kraje, które coś znaczą na świecie mają jow-y (w rożnych konfiguracjach oczywiście) – więc po co ta gadka… lepiej można powiedzieć czy symulacja, którą mamy na co dzień (PARTYJNIACTWO) jest tak idealne, że ludzie młodzi i spora część społeczeństwa ma już dość okazując to podczas ostatnich wyborów na Prezydenta.
    Przepraszam za chaos wypowiedzi – ale spora grupa ludzi zapomniała co znaczy słowo empatia i poszanowanie drugiego człowieka. Przykre że słowo tolerancja kojarzymy tylko z geyami i lesbami. Zapomnieliśmy o prawdziwym znaczeniu tego słowo.

    Odpowiedz

  4. dilaw

    23. Cze 2015,  godz. 07:46

    Wkrótce zaczną się przepychanki do miejsc na listach wyborczych.
    Moim zdaniem Pan Paweł Kukiz powinien skanalizować ruch obywatelski na tworzenie Stałych Komitetów Obywatelskich jako ruchu oddolnego patrzenia na poczynania wybrańców. Wielu osobom odejdzie chęć kandydowania, gdy będzie w każdym Okręgu taki Stały Komitet nadzoru/kontroli/lustracji. Trzeba naprawy a to nie musi odbywać się przez większość w Sejmie. Tu na dole są tysiące ludzi, którzy to tu właśnie (nawet teraz) powinni zebrać w swoich Komitetach więcej podpisów niż którykolwiek poseł uzyska głosów w wyborach. Taki Komitet powinien zadawać posłowi proste pytania np.: co pan zrobił żeby nie było umów śmieciowych, co pan zrobił żeby najniższe pobory wynosiły przynajmniej tyle co w Grecji? itp. Sam pan panie pośle widzi, że nic, albo niewiele – to kilka tysięcy obywateli domaga się aby pan zrzekł się mandatu. Tutaj potrzebna tak „rewolucja” oddolna. To może i powinno działać już teraz i zawsze.

    Odpowiedz

    • marian

      23. Cze 2015,  godz. 11:55

      Jeżeli pomysłem stałych komitetów kontrolno nadzorczych zniechęcisz ludzi nieprawych do kandydowania do Sejmu, to masz dużo wiary w taki system 😉
      Hipokryci zagrożeni takim nadzorem po wejściu do Sejmu zmienią barwy partyjne i co im zrobią Twoje komitety.
      Najpierw zmień konstytucje i ordynacje a potem potrzeba 20 lat wychowania i nawet wtedy nie będzie gwarancji, że z hipokrytów oczyścisz politykę ale przynajmniej będziesz na dobrej drodze.

      Odpowiedz

      • dilaw

        24. Cze 2015,  godz. 05:28

        Prawo nigdy nie będzie idealne ilekroć by go zmieniać. Dlatego stosowanie ducha prawa jest najistotniejsze. Nawet najlepsze można wypaczać. Jesteśmy przeciw partiokracji a tu się zastanawiamy nawet nad dwiema partiami. W partiach jest za dużo teorii, ideologii – a tu trzeba zejść do realu. Na dole najlepiej ludzie wiedzą, co ich boli. Wybrańcy po wyborze w zasadzie odrywają się od wyborców. Tysiące ludzi czeka na hasło p.Kukiza: co robić?
        Jak więc nie powielić dotychczasowych schematów?
        Może właśnie poprosić naród o organizowanie się tu na dole, dla nieoderwanej od wyborców bieżącej działalności każdego wybrańca.
        To nie będzie przeciw komukolwiek.

        Odpowiedz

        • marian

          24. Cze 2015,  godz. 08:34

          dilaw
          Zgadzam się co do ducha praw, że należy w niego wierzyć nawet gdy jest źle. Duch nie rodzi w tym czy innym przepisie prawnym tylko bardziej podczas stosowania prawa w akcji.
          Chyba ostatnim, który powiela schematy to jest Paweł Kukiz. Dopóki będzie autentyczny nawet taki legalista jak ja będę do pewnego stopnia nim zafascynowany 🙂
          Masz rację lud na dole wie co go boli i jeżeli polityk sie o to nie pyta, to się od ludu odrywa. Wydaje mi sie, że bardziej chodzi o to żeby on sam chciał się ludu pytać niż gdyby go do tego zmuszać.
          Pytasz co robić? należy zmienić tu i teraz. Mamy niepowtarzalną szansę czynnie uczestniczyć w tych zmianach 🙂

          Odpowiedz

          • dilaw

            26. Cze 2015,  godz. 10:27

            Zaczyna to iść w kierunku „pary w gwizdek”.
            JOW i tylko JOW to za mało. To jak dyskusja o wyższości świąt Wielkiej Nocy
            nad świętami Bożego Narodzenia. Każdy system można wypaczyć tam na górze.
            Wybrańcy z naszych list będą mieli inne poglądy od dotychczasowych wybrańców
            Ale tu nic się nie zmienia systemowo, bo JOW sam z siebie nie wystarczy.
            Pan Paweł Kukiz mógłby rzucić hasło, na które czekają tysiące ludzi: TWÓRZCIE Komitety Społeczne jako Stały Ruch Obywatelskiego Nadzoru nad bieżącą działalnością posłów (i funkcjonariuszy w ogóle). Nie komitety wyborcze, lecz komitety wyborców żądających tam na dole w każdej gminie, rozliczania się posła z poczynań. Suma podpisów zebranych przez Komitet da możliwość domagania się od posła poczynań żądanych „od dołu”. Do tego nie ma potrzeby zmieniać jakiegokolwiek prawa. Ruch obywatelski może działać wobec każdego posła niezależnie z jakiej listy wszedł do Sejmu. Przepychanki z mediami i partiami zamieńmy na „oddolny real” – róbmy z posłów służących wyborcom. Pan Paweł ma wyjątkową szansę tak skanalizować tysiące oczekujących obywateli – ale musi rzucić takie hasło, bo bez tego „władza” wykończy ewentualnych aktywistów takiego Ruchu. Nie powielmy zmarnotrawienia aktywności społecznej.

          • marian

            26. Cze 2015,  godz. 11:34

            Kto Tobie zabrania tworzyć ruch kontroli obywatelskiej możesz to robić w ramach ogólnokrajowego działania
            http://watchdog.org.pl/
            Wydaje się , że ruch JOW to zmiana ustroju państwa a nie ściganie polityczny malwersantów.

          • dilaw

            26. Cze 2015,  godz. 22:43

            Panie Marianie!
            Kto mówi o „ściganiu politycznych malwersantów”?
            Czy obywatskie domaganie się od posła aby walczył o to co ludziom dolega nazywa Pan ściganiem politycznych malwersantów?
            Zmiana na JOW nic nie zmienia w ustroju Państwa – vide Senat.
            ps.Dlaczego wycięto możliwość odpowiedzi w odnośnym miejscu? – tj. pod Pana ostatnią wypowiedzią. Dlaczego zakłada Pan z góry, że którykolwiek poseł będzie malwersantem? Coś tu nie gra.

  5. Jan Sadowski

    22. Cze 2015,  godz. 21:42

    Dziekuje za strategicznie bardzo istotny artykul. Mysle ze mozliwa jest koalicja PO-PISu, Ewa Kopacz + Beata Szydlo. Niestety majac wiekszosc konstytucyjna te dwie partiokratyczne twory najprawdopodobniej za wszelka cene beda dazyc do mieszania systemem mieszanym. Dlatego uwazam ze koniecznym zabezpieczeniem interesu 460 brytyjskich JOW jest liberalizacja prawa referendalnego; tak by Ruch w kazdej chwili mogl oddolnie zglosic referendum ze szczegolowym pytaniem typu:

    Czy jestes za tym by Konstytucja RP stanowila ze wybory do Sejmu odbywaja sie na zasadzie 460 jednomandatowych okregow, rownych pod wzgledem liczby mieszkancow, z rownym dla wszystkich kandydatow limitem wydatkow, z zasada zwyklej wiekszosci glosow decydujaca o sukcesie najpopularniejszego kandydata w jednej turze, z rownym dla wszystkich i powszechnym prawem do kandydowania?

    Odpowiedz

    • marian

      23. Cze 2015,  godz. 10:51

      Panie Janie; koalicja PO i PiS jest równie prawdopodobna jak lądowanie Marsjan na Placu Defilad. W interesie obu partii jest utrzymanie status quo w polityce. Obecnie gorzej wychodzi to PO a lepiej PiS którego poparcie rośnie. Jak widać Kaczyński nie jest przywiązany do władzy ale bardzo do własnych idee fixe i tego będzie się trzymał 🙂
      Co do systemu mieszanego to jest on najbardziej prawdopodobny w obecnej układance prawnej. Czy nam sie to podoba czy nie.
      Co do referendum jako stałej formy konsultacji to raczej nikt nie będzie grzebał. Nie ma takiego parcia politycznego. Jako argument to zbyt droga zabawa w demokrację.

      Odpowiedz

      • Jan Sadowski

        23. Cze 2015,  godz. 19:42

        Bedzie koalicja PO-PIS w sprawie mieszanej ordynacji – to mialem na mysli.

        Odpowiedz

        • marian

          23. Cze 2015,  godz. 20:25

          Panie Janie, najważniejszym będzie jak obywatele opowiedzą się w referendum. Jeżeli będą za jednomandatowymi okręgami to wtedy PiS i PO oraz podejrzewam Kukiza też będzie za zmianą ordynacji. Jeżeli referendum będzie negatywne to nie wiem jak zachowają się partie PO i PiS (podejrzewam że będą przeciw). Pozostaje kwestia zmiany konstytucji. Jeżeli nie uda się dogadać Kukizowi w celu stworzenia większości konstytucyjnej to zapis zostanie jako forma proporcjonalna i siłą rzeczy będziemy mieli JOW w systemie mieszanym.
          Pytanie kluczowe: Czym Kukiz chce przekonać PiS lub PO do zmiany zapisu konstytucyjnego, którego nie popierają te partie?

          Odpowiedz

          • Jan Sadowski

            24. Cze 2015,  godz. 21:17

            @marian
            W pelni zgadzam sie z Panskim wpisem odnosnie ewolucji wasow Komorowskiego! Miejmy nadzieje ze zauwazymy ‚ewolucje’ w najmniej oczekiwanych miejscach glownej ‚sceny politycznej’…

  6. marian

    22. Cze 2015,  godz. 14:11

    Panie Wojciechu, mógłbym podyskutować o fasadowości naszej demokracji ale rozumiem że to własna opinia.
    Co do programu ruchu politycznego to jednak wykracza poza naukowa obserwację 😉
    Zabolało mnie jednak że widzi pan role ruchu Kukiza jako języczka u wagi. Czyli raz a to z PiS a to z PO. Już teraz widać że bliżej PO do JOW niż PiSowi.A jednak gdyby ogłosić że chcemy współrządzić z obecnie kontestowaną PO to poparcie społeczne spadłoby do poziomu Korwina. Może 1% popierających ruch Kukiza potrafi odróżnić formulę proporcjonalną od większościowej. Języczek u wagi kojarzy nam się z PSL.
    Podoba mi sie pomysł oddzielenia władzy ustawodawczej od wykonawczej w osobie poisła. Natomiast popieranie rządu bez współudziału w tym rządzie to przyjęcie odpowiedzialności bez wpływu na jego kształt.

    Odpowiedz

    • wojciech błasiak

      22. Cze 2015,  godz. 17:09

      marian
      Przecież ja stwierdzam tylko możliwy fakt, jakim będzie w wypadku 3 partii w Sejmie rola ruchu Kukiza. Będzie języczkiem u wagi. To, że PO formalnie jest bliżej do postulatu JOW nic nie znaczy. To niech PiSowi będzie jeszcze bliżej. I niech wreszcie przestaną odgrywać rolę bufora tego ustroju. Oni grają mniej więcej tak, jakby mówili o konieczności naprawy I RP, a równocześnie jak lwy bronili „liberum veto”. To niech się topią. Czekaliśmy 20 lat to poczekamy i 4.
      Wojciech Błasiak

      Odpowiedz

      • marian

        22. Cze 2015,  godz. 18:08

        Panie Wojciechu, zgodzę się że najwyższa pora by PiS okazał większą elastyczność w kwestii naprawy ustroju. Niestety w notowaniach sondażowych nic nie wskazuje żeby mieli sie topić. Co do 4 lat to może potrwać dłużej albo krócej jeżeli PiS nie poskłada większości dla swojego rządu. Rzadko kiedy ruch kontestacji ma szansę na większość parlamentarną lub samodzielne rządy a ciągłe rozkładanie państwa może zmęczyć wyborców. Już teraz daje się zauważyć spadek emocji społecznych związanych z JOW (widzę po spotkaniach komitetów referendalnych) a będzie gorzej gdy dojdą niesnaski związane z listami wyborczymi. Już teraz dawni działacze Samoobrony zajmują strategiczne pozycje nieczystymi metodami w ruchu Kukiza.
        Tymczasem partie ruszają z kampanią parlamentarną co całkowicie przykryje kampanie referendalną.
        Wydaje się, że szczególnie PO zechce przedstawić swoje osiągnięcia w wprowadzaniu idei okręgów jednomandatowych.
        Strategia polegająca na ustawianiu się w roli języczka między PiS i PO może spowodować utratę wiarygodność społecznej.
        Według mnie należy w drugiej połowie sierpnia przygotować przygrywkę, która upewni społeczeństwo w naszej determinacji do naprawy samej klasy politycznej.

        Odpowiedz

      • Jan Sadowski

        23. Cze 2015,  godz. 21:37

        @Wojciech Blasiak
        Szanowny Panie,
        Po dzisiejszym sondazu TNS i wczesniejszym IBRIS chcialem zakomunikowac wazny problem. Wyniki z dwoch sondazowni pokazuja ze spadlo poparcie dla Pawla Kukiza. Zwiazane moze to byc z jego nieobecnoscia w mediach. Z drugiej strony moze byz zwiazane z kontrowersjami ktore sie wylonily a ktorych wczesniej nie bylo. Chodzi mi o sugestie p. Kukiza skierowana do Tomasza Lisa w ktorej postraszone zostaly media roznymi ograniczeniami prawnymi. Taka strategia nie przysparza sojusznikow wsrod dziennikarzy, ktorzy wczesniej mogli byc bardziej skorzy do przyjazni/t pomocy. Takze, straszenie PO Trybunalem Stanu przez p. Pawla na facebooku moim zdaniem nie bylo potrzebne. Uwazam, ze nie nalezy nikogo straszyc ani obrazac. Nalezy przysparzac sojusznikow idei 460 JOW. Nalezy promowac rozwiazanie, raczej niz skupiac sie na jakichs sankcjach badz karaniu, ktore nikomu sie dobrze nie kojarzy. To taka oczywista sprawa ze ludzie wola przyjemnosci od nieprzyjemnosci. Dopoki pan Pawel Kukiz byl przeciwko SYSTEMOWI, ale nie przeciwko ludziom, dopoty roslo mu poparcie. Uwazam ze trzeba atakowac i krytykowac system oferujac w zamian lepszy system koncentrujac sie calkowicie na pomocy wspolnocie, bez marnotrawienia energii na konflikty. Calym umyslem doceniam i popieram zaangazowanie p. Kukiza w sprawe zmiany ordynacji i demokratyzacji Polski, rownoczesnie obawiam sie tych moim zdaniem niepotrzebnych dzialan ktore mialy miejsce, ktore moga ograniczac wzrost poparcia dla Ruchu. Ruch p. Kukiza nie moze czekac 4 lata! W Partiokracji laska ludu na pstrym koniu jezdzi i nie trzeba byc w rzadzie by tracic poparcie. Wystarczy ze ludzie sie ‚znudza’ dana opcja.

        A z innej beczki. W kontekscie Panskiej sugestii odnosnie JOWow australijskich. W pelni zgadzam sie ze to gorszy system od brytyjskiej ordynacji. Uwazam ze trzeba sprobowac wprowadzic 460 jow ustawa z projektem Fundacji Medisona ktora odpowiednio wyjasnia znaczenie ‚proporcjonalnosci’. Ale jezeli Trybunal Konstytucyjny odrzuci ten projekt, i nie bedzie wiekszosci konstytucyjnej za JOW, ale daloby sie przeglosowac ustawe zwykla wiekszoscia (np z PO), nalezaloby przeglosowac australisjkie JOWy, bo latwiej z nich przejsc na JOW brytyjski niz z list partyjnych. Uwazam ze nalezy ”wciskac” proporcjonalny JOW jako narzedzie argumentacyjne wszedzie tam gdzie fetyszysci list beda oferowac ‚mieszany system’ jako zgodny z konstytucja. Po prostu istnienie JOW z proporcjonalnym glosem przechodnim OBALA argument proporcjonalistow ze JOWy nie moga byc zgodne z Konstytucja. Mysle ze to moze byc przydatne narzedzie w dyskusjach, jako straszak na partyjniakow, nie zas jako cel do osiagniecia, bo celem jest oczywiscie najprostsza i najbardziej naturalna z mozliwych metod czyli JOWy brytyjskie. Pamietam doskonale ze nawet Profesorowi Przystawie kiedys na tym forum ‚wymcknelo sie’ ze gdyby nie bylo innej mozliwosci, a dalo sie wprowadzic JOWy z przechodnim glosem, w najgorszym wypadku, nalezaloby to zrobic.

        Odpowiedz

        • redakcja

          23. Cze 2015,  godz. 21:48

          Redakcja strony nie przypomina sobie, żeby prof. Jerzemu Przystawie wymknęło się coś na temat wprowadzenia głosu przechodniego w najgorszym razie. Proszę o cytat.

          Odpowiedz

          • Jan Sadowski

            23. Cze 2015,  godz. 23:26

            Moge tez zapewnic Panstwa ze pamietam jak Prof Przystawa cieszyl sie i podziekowal mi tu na forum za moje pytanie w ‚Pytaniu do Prezydenta’ (min 1:57: https://www.youtube.com/watch?v=qJ7Q65gyMxc) ktore zwyciezylo glosami woJOWnikow i zapadlo p. Komorowskiemu w pamiec, i najprawdopodobniej dzieki temu otrzymalismy referendum w najmniej oczekiwanym momencie. Doskonale tez pamietam ze Prof. Przystawa powiedzial mi tu na forum ze zasluguje na piwo. I to jest jeden z tych szczegolow ktore mocno zapadaja w pamiec, i ktore pewnie moga Panstwo latwo odnalezc w historii strony, choc ja nie jestem w stanie przedstawic dokumentacji.

          • marian

            24. Cze 2015,  godz. 11:01

            Panie Janie, w tej archiwalnej odpowiedzi prezydenta Komorowskiego należy zwrócić uwagę na ewolucję jego poglądów. W cytowanej wypowiedzi Komorowski (przed zgoleniem wąsów) mówił o referendum zatwierdzającym zmiany konstytucyjne. Natomiast aktualnie (po zgoleniu wąsów) ogłosił referendum „uprzedzające” pytające naród o zmianę ustroju. Ponieważ tylko krowa nie zmienia poglądów można mieć nadzieję, że idąc konsekwentnie można dojść do wyznaczonego celu 🙂

        • bisnetus

          24. Cze 2015,  godz. 04:53

          Zgadzam się z Panem Sadowskim co do tego, że z powodów taktycznych warto by było mieć w zanadrzu drugi projekt ordynacji, która wybijałaby przeciwnikom argument „konstytucyjności proporcjonalności” a równocześnie byłaby demokratyczna dopuszczając do wyborów kandydatów indywidualnych, organizacje lokalne i łamiąc faktyczny monopol (dyktaturę) medialnych i sitwowych politycznych „partii”.

          Myślę, że pozwoliłoby to wyraźniej obnażyć intencje aktualnych sitw rządzących, którym w zasadzie jest obojętne czy jest system większościowy lub proporcjonalny, czy JOW-y, czy WOW-y, natomiast celem egzystencjalnym jest zachowanie monopolu na wystawiania kandydatów przy całkowitym ubezwłasnowolnieniu obywateli. Sam wielokrotnie wspominałem, że jak partie wprowadzą dla siebie JOW-y to wbudują do niej takie mechanizmy, że pozostanie dyktatura partyjnej sitwy a Ruch JOW będzie sobie następne 30 lat pluł w brodę całą energię wkładając w tłumaczenie, że o nie takie JOW-y chodziło.

          Odpowiedz

          • Jan Sadowski

            24. Cze 2015,  godz. 21:14

            @bisnetus
            Dziekuje za wsparcie! W pelni zgadzam sie, wlasnie o to mi chodzilo. Moim zdaniem lepiej zeby Ruch wprowadzil JOWy wlasna sila, najlepiej brytyjskie, ale gdyby byly mozliwe jedynie z glosem alternatywnym, ale za to pod kontrola Ruchu – moim zdaniem warto by tego dokonac; wlasnie po to by uchronic idee przed partiokratyczna karykaturyzacja i kompromitacja np. poprzez sposob ktory kiedys oferowal Dorn w imieniu PIS: z progami frekwencji, tylko z nominacji partyjnej i w systemie mieszanym – totalna karykatura idei egalitarnych JOW. Wlasnie karykaturalne JOWy w Senacie, z wymogiem tysiecy podpisow i z wielkimi okregami teraz sluza do atakow na rozwiazanie promowane przez Ruch.

    • wojciech błasiak

      22. Cze 2015,  godz. 17:21

      marian
      Mamy wtedy rząd PiS lub PO pod odbezpieczonym pistoletem Kukiza. Jeden zły ruch i po nim. Bo opozycja poprze nawet odwołanie jednego ministra. Paradoksalnie to wejście do rządu czyniłoby z Kukiza zakładnika partii rządzącej. Poparcie dla rządu spoza rządu i możliwość w każdej chwili jego cofnięcia całkowitego lub częściowego i z partii rządzącej czyni zakładnika ruchu Kukiza.
      Wojciech Błasiak

      Odpowiedz

      • marian

        22. Cze 2015,  godz. 18:42

        Panie Wojciechu,
        Trudno mi sobie wyobrazić języczek u wagi w kształcie lufy pistoletu skierowanej w stronę tego z którym trzeba podjąć działanie w celu naprawy ustroju państwa. No jednak takie działania wymagają choć odrobiny zaufania. Kaczyński nie z takich powodów doprowadził do upadku parlamentu.
        Kolejne powiedzmy za rok czasu wybory parlamentarne wzmocnią prezydenta oraz przywrócą do życia upadające ugrupowania polityczne, dyskredytując role oddolnych ruchów społecznych w polityce. Ponieważ ruchy te nie będą w stanie obronić się przed zarzutem, że celem ich działania jest rozkład państwa.

        Odpowiedz

  7. bisnetus

    22. Cze 2015,  godz. 13:53

    Bardzo dobry artykuł. Tak właśnie trzeba myśleć i robić.

    Krótkie uwagi:
    Ten nasze „elity” i filozofowie dokładnie wiedzą o co chodzi. Przynajmniej ci czołowi. Ale ich zadaniem jest rżniecie głupa, bo ten system opiera się na „rżnięciu głupa”. Dlatego będą będą gadać setki razy o „wielkich partiach politycznych”, chociaż w Polsce poza PSL-em nie ma w ogóle partii politycznych i takie w tym systemie nigdy nie powstaną, bo całą władzę mają sprawować małe łatwo kontrolowalne sitwy. Podobnie jak z prawami wyborcy – będą mówić milion razy o prawie i obowiązku wyborcy „chodzenia na wybory”, będą pisali o tym tyny książek, ale słówkiem się nie zająkną o prawie do kandydowania i prawie proponowania własnych kandydatów przez wyborcę. A to dopiero czyni z obywatela prawdziwego wyborcę..

    Ostatnio Fundacja Batorego wydała kolejne dzieło: http://www.batory.org.pl/upload/publikacje/Obywatele%20i%20wybory_2013.pdf ,które jest doś mocno propagowane i o kandydowaniu są takie kwiatki (strona 13) Cytat: Pojawia się pytanie, czy osoby niezadowolone
    z oferty, jaką przedstawiają partie polityczne,
    same próbowały kandydować w wyborach.
    Badania pokazały, że bierne prawo wyborcze
    nie jest przywilejem, z którego Polacy korzystają chętnie.

    To jest właśnie to rżnięcie głupa. Od 20 lat nie mają fizycznej możliwości kandydowania w wyborach do Sejmu spoza systemu mafijnego, a tutaj „eksperci” sadzą takie bzdury.

    Miałem jeszcze więcej uwag, co do programu, ale nie chcę tutaj nadużywać cierpliwości czytelników, więc może innym razem.

    Odpowiedz

  8. michał

    22. Cze 2015,  godz. 12:29

    A co jest złego – z punktu widzenia zwolennika ordynacji większościowej w okręgach jednomandatowych – w wersji australijskiej?

    Odpowiedz

    • Łukasz Bień

      22. Cze 2015,  godz. 15:51

      System australijski niewątpliwie nie jest taki zły, ale przychodzą mi do głowy takie sprawy, gdy porównujemy go z brytyjskim:
      1) bardziej skomplikowany mechanizm głosowania – trzeba zaznaczyć preferencję przy każdym kandydacie, do tego przy każdym inną liczbę; jak wiemy, polski wyborca ma nieraz problem z zaznaczeniem tylko jednego kandydata, więc nauczenie go, że trzeba zaznaczyć wszystkich i to wedle własnego rankingu, nie jest łatwe;
      2) bardziej skomplikowany system liczenia głosów – wiele tu wyjaśniać nie trzeba, przede wszystkim proces jest mało przejrzysty dla wyborców;
      3) efekt tzw. donkey vote – wyborcy mają nieraz tylko dwóch lub trzech kandydatów, co do których są pewni swoich preferencji, a resztę oznaczają nierzadko w sposób przypadkowy;
      4) proces redystrybucji głosów kandydatów odrzucanych – bierze się pod uwagę karty kandydatów począwszy od najsłabszego i proces ten kończy się już wtedy, gdy zwycięzca przekroczy 50% i przestaje liczyć dalej; mogłoby się jednak okazać, że po przeliczeniu kolejnych preferencji wszystkich kandydatów zwycięzcą byłby ktoś inny, wobec czego ci wyborcy, którzy preferowali jako „1” kandydatów słabszych, mają większą moc głosu niż ci, którzy głosowali od razu na najlepszych;
      5) wyższe koszty organizacji – liczenie zwykle odbywa się za pomocą maszyn.

      Odpowiedz

    • wojciech błasiak

      22. Cze 2015,  godz. 17:16

      michał S
      System australijski głosu przechodniego jest formą ordynacji proporcjonalnej, gdyż ranguje się, waży czyli uprocentawia kandydatów, zamazując bezpośredni związek z decyzją większości wyborców. Negatywne oceny mniejszości mogą odebrać zwycięstwo kandydatowi większości. To jest system proporcjonalny, choć wprowadzony od strony kuchni, a nie frontu, który tak jak wszystkie systemy proporcjonalne zrywa bezpośrednią zależność między posłem a wyborcami.
      Wojciech Błasiak

      Odpowiedz

      • michał

        26. Cze 2015,  godz. 13:23

        Wydaje mi się, że chodziło Panu tutaj o system z Irlandii (STV). Tyle, że tam są okręgi wielomandatowe (dokładniej – kilkumandatowe). W przypadku STV faktycznie można mówić, że to forma ordynacji proporcjonalnej. Nie słyszałem o tym, żeby AV miał jakiekolwiek cech ordynacji proporcjonalnej. W jednej z form to jest jakby system z automatyczną drugą turą.

        Odpowiedz

    • bisnetus

      22. Cze 2015,  godz. 19:42

      Dla mnie głównie kontekst jest zły. I miejsca i czasu. Krótko w punktach:
      a) Tutaj na portalu gospodarzą ludzie, którzy ponad 20 lat pracowali nad koncepcją JOW-ów w wersji brytyjskiej. Efektem tej pracy jest jako taka znajomość pojęcia JOW-ów, setki udokumentowanych argumentów, projekt ustawy, a nawet konkretna propozycja podziału kraju na 460 okręgów wyborczych.

      W szukaniu alternatyw nie ma niczego złego, ale wypadałoby, żeby dyskusję prowadzić poważnie i wszczynać z jakimś dorobkiem, a nie dyskutować sobie tak tylko dla dyskusji. Już tutaj proponowałem, aby sympatycy innych systemów opracowali nieco rzetelniej swoją własną koncepcję. Własny portal, własne stowarzyszenie, opracowywanie argumentów, konkretne propozycje ustawowe, administracyjne, symulacje na konkretnym terytorium i tym podobne. I wtedy można rozmawiać o alternatywach mając jakieś instrumentarium.

      b) Dzisiaj mamy szczególny kontekst przedreferendalny. Całe media pracują pełną parą by zamącić ludziom w głowach, zalewać śmieciem informacyjnym, siać wątpliwości, oszczerstwa i zasłony dymne. Akurat tera wchodzenie w takie bezproduktywne dyskusje jest dla całej sprawy szkodliwe, ponieważ nawet wbrew intencjom zainteresowanych przyczyniają się do tego mataczenia i mącenia w umysłach. To właśnie dzisiaj trzeba dbać o przejrzystość i jednoznaczność propozycji najlepiej dopracowanej i najdojrzalszej koncepcji jaka jest na „rynku idei”. Z tego powodu jestem przeciwny wciąganiu się właśnie teraz w nieco bezproduktywne dyskusje. Na to będzie może lepszy czas później.

      c) Merytorycznie nie chcę się tutaj rozwodzić, ale podkreślę jeden bardzo istotny punkt. JOW w wydaniu anglosaskim są systemem najprostszym, najbardziej naturalnym i pierwotnym i najbardziej zbliżającym państwo i demokrację do ludzi. Nie ma tutaj niemal żadnych kombinacji, a wszystkie inne systemy nawet gdy mają jakieś zalety wprowadzają jakieś elementy kombinowania, przekształcania głosów wyborców, próby manipulacji „inżynierów społecznych” przy biurkach zachowaniami społecznymi i „wolą” wyborcy. Zwłaszcza w Polsce, gdzie nie ma naturalnych elit przy głosie, gdzie demokracja jest doszczętnie skompromitowana i zdeprawowana, gdzie nie sposób przeprowadzać porządnej debaty publicznej i trudno jest organizować odgórnie kontrolne procesy właśnie powrót do maksymalnej prostoty, do tradycji i korzeni, na płaszczyznę najbliższą obywatelowi i środowiskom lokalnym jest najwłaściwszy i najbardziej rokujący sukces odrodzenia się społeczeństwa obywatelskiego i kultury demokratycznej.

      Takie jest moje zdanie i uważam, że wprowadzanie teraz zamieszania z innymi systemami jest trochę nie na miejscu. Nie ten czas i nie to miejsce.

      Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.