Nie sądzę, by JOW-y były receptą na wiele złych zjawisk, które dzieją się u nas w polityce i w życiu publicznym. Nie podoba mi się jednak niesprawiedliwa krytyka ordynacji większościowej, którą uprawia większość specjalistów od polityki.

Największą zaletą wyborów większościowych jest możliwość utworzenia stabilnego rządu przez jedno ugrupowanie. W ciągu 26 lat III RP nie było ani jednego przypadku, by któraś partia zdobyła większość absolutną. Przez kilka lat samodzielnie rządziło SLD, ale w Sejmie mając mniejszość. Wyborca w Polsce, głosując na jakąś partię, musi z góry liczyć się z tym, że zawrze ona koalicję, która będzie działać niezgodnie z programem preferowanej partii. Politycy mają wymówkę – nic nie możemy zrobić, bo przeszkadza nam koalicjant. Zdaję sobie sprawę z tego, że koalicyjne, kompromisowe rządy też mają swoje zalety, ale w końcu demokracja polega na tym, że chcę, by realizowany był ten, a nie inny program. W polskich warunkach jest to praktycznie niemożliwe.

Czytaj dalej: Witold Gadomski — Bronię JOW-ów, „Gazeta Wyborcza” z 3.06.2015

Dyskusja - 1 komentarz
  1. marian

    05. Lip 2015,  godz. 13:13

    jakoś nie przekonuje mnie „obiektywizm” GW Daemoni etiam vera dicenti non est credendum 🙂
    Szkoda, że dziennikarz nie odnosi się do jakich złych zjawisk w polityce jest postulat zmiany ordynacji.
    Akceptacja strony technicznej równie dobrze może być szyderstwem jak i pochwałą 😉

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.