/Wiadomości Westminsterskie nr 3 z 16.05.2014 r.

Wiadomości Westminsterskie nr 3 z 16.05.2014 r.

Ważne debaty przed wyborami do Parlamentu Europejskiego

Życie polityczne w warunkach systemu jednomandatowego z pewnością ma wiele mankamentów, lecz ma też przynajmniej jedną niewątpliwą zaletę – umożliwia wyrażanie różnorodnych opinii.

Co ważniejsze, te opinie są głoszone i dostępne publicznie. Kolejnym tego przykładem jest przebieg kampanii do Europarlamentu w Polsce i Wielkiej Brytanii. Mimo tego, że wybory do niego są przeprowadzane w obu krajach według odmiennych tzw. ordynacji proporcjonalnych, różnice obu kampanii są uderzające. Ilustracją tego niech będą debaty liderów partyjnych w obu krajach.

W Polsce wiadomo. Niemalże wszystkie partie licytują się co do tego, która efektywniej wykorzysta fundusze europejskie, zapewni, że Polska będzie liczącym się graczem w Europie i będzie lepiej reprezentowała polskie interesy w Unii. Jeśli chodzi o sprawy zagraniczne, licytacja dotyczy tego, która partia zastosuje mocniejsze sankcje wobec Rosji i przekona do tego pozostałe państwa, a która szybciej sprowadzi do Polski wojska NATO ze szczególnym uwzględnieniem żołnierzy amerykańskich. Wezwaniom tym towarzyszą wątpliwej jakości merytorycznej filmy reklamujące euro kandydatów (właściwie antyreklamujące). Z kolei komentarze polityczne wskazują na wzrost poparcia dla partii eurosceptycznych w skali europejskiej i możliwość zdobycia kolejnych mandatów w Europarlamencie, przy czym komentatorzy nie ukrywają, że jeśli tak się stanie, to zagrozi to integracji europejskiej, a jak powszechnie wiadomo, kto działa przeciwko tej integracji zasługuje na polityczne potępienie.

Obserwacja kampanii wyborczej toczącej się w Wielkiej Brytanii przez polskich wyborców jest z oczywistych powodów utrudniona, lecz jednak możliwa dla uważnych obserwatorów. Mniej lub bardziej prounijną postawę reprezentują partie establishmentowe (koalicja Torysów i Liberalnych Demokratów oraz Partia Pracy). To co wyróżnia kampanię na Wyspach jest silna obecność partii antyeuropejskiej, a precyzyjnie rzecz ujmując – antyunijnej, czyli UKIP (United Kingdom Independence Party), której liderem jest Nigel Farage, znany już chyba w całej Europie, również poza granicami UE. Rosnąca popularność UKIP wśród wyborców spowodowała, że trudno już było ignorować żądania przeprowadzenia debaty z udziałem Farage’a, a przynajmniej takim żądaniom uległ wicepremier Nick Clegg, lider Liberalnych Demokratów znany ze swych prounijnych poglądów, mając nadzieję na poprawę notowań swojej partii.

W efekcie stacje radiowe i telewizyjne zorganizowały dwie debaty z udziałem obu liderów, które przeprowadzono na żywo 26 marca (LBC i Sky News) oraz 1 kwietnia (BBC2). Jakkolwiek upłynęło od nich sporo czasu, warto zapoznać się z ich poglądami, gdyż ich znaczenie wykracza nie tylko poza najbliższe Eurowybory, lecz również silnie wpływa na kształtowanie się opinii poza Wielką Brytanią.

Z polskiej perspektywy o wiele bardziej interesujące były wypowiedzi lidera UKIP z dwóch powodów. Po pierwsze, polityków zapewniających, że miejsce Wielkiej Brytanii – i odpowiednio Polski – jest tylko i wyłącznie w Unii Europejskiej, mamy w nadmiarze. Po drugie, polityków głoszących w Polsce odmienne poglądy, jeśli w ogóle są, trudno jest usłyszeć z uwagi na zabetonowanie dostępu do mediów publicznych.

Pierwsza debata dotyczyła imigracji, handlu i wpływu wyjścia z UE na brytyjskie stanowiska pracy. Jak było do przewidzenia, Nick Clegg wyraził całkowite poparcie dla obecności Wielkiej Brytanii w UE, twierdząc, że jej wyjście z UE miałoby katastrofalne skutki dla brytyjskiej gospodarki. Nigel Farage odpowiedział, że wbrew prognozom sprzed 12 lat zachowanie przez Brytanię własnej waluty pozwoliło jej uniknąć niezłego bałaganu. Jego zdaniem ta debata jest pomiędzy zużytym status quo broniącym upadającej UE, która po prostu już nie działa, a świeżym podejściem, które mówi, bądźmy przyjaźni w stosunku do Europy, handlujmy z Europą, lecz nie bądźmy rządzeni przez jej instytucje.

Wypada również przytoczyć kilka charakterystycznych wypowiedzi Nigela Farage’a o Rosji, Ukrainie i Syrii, których odpowiedników w Polsce praktycznie nie mamy (oczywiście dotyczy to mediów głównego nurtu):

Nie popieram tego, co zrobił Putin, oczywiście, że nie, lecz postawa Davida Camerona, Williama Hague’a, Nicka Clegga i innych liderów UE była katastrofalna. Jeśli szturchasz kijem rosyjskiego niedźwiedzia, to on odpowie. A jeśli nie masz ani środków, ani politycznej woli, aby stawić mu czoła, to z pewnością nie jest to dobry pomysł. Widzimy, że próżność zajmuje miejsce rozsądku w polityce zagranicznej, a rezultatem jest destabilizacja wielu krajów bez pozytywnych efektów, których nie dostrzegam. I nie chodzi tylko o Ukrainę. Wojna domowa w Syrii została rozpalona przez przywódców UE podsycających oczekiwania sił zachodnich pomagających obalić dyktaturę Assada pomimo rosnącej dominacji w rebelii wojowniczych islamistów.

Jeśli według Farage’a Wielka Brytania powinna spuścić głowę ze wstydu po buncie na Ukrainie, ponieważ imperialistyczna, ekspansjonistyczna postawa wywołała złudne nadzieje u ludzi w Kijowie, jak mieliby zareagować polscy politycy? Obalenie prezydenta Janukowycza sprowokowało p. Putina i sądzę, że Unia Europejska ma krew na rękach na Ukrainie, i nie chce europejskiej armii, marynarki, sił powietrznych, czy europejskiej polityki zagranicznej. Nie była to dobra rzecz dla Ukrainy. Biorąc pod uwagę tragiczne wydarzenia w Odessie po tej debacie (2 maja), słowa Farage’a okazały się niestety tym bardziej uzasadnione.

W czasie drugiej debaty 2 kwietnia omawiano ponownie zagadnienia imigracji, konsekwencji obecności i wyjścia WB z Unii.

Zdaniem lidera UKIP, gdyby Brytania rozważała przystąpienie do UE, wyborcy odrzuciliby taki pomysł, a dzisiaj większość naszych praw jest stanowiona gdzie indziej, a także chcę, aby UE się zakończyła, ale chcę tego końca demokratycznie. Jeśli nie zakończy się ona demokratycznie, obawiam się, że zakończy się bardzo nieprzyjemnie.

Zachowanie Rosji na tle konfliktów w Syrii (i na Ukrainie) omawiano na tle wypowiedzi Farage’a sprzed drugiej debaty (31 marca), w której ocenił on zachowanie prezydenta Putina w kwestii Syrii jako znakomite i wskazał na niego, jako na polityka, którego najbardziej podziwia spośród obecnych przywódców światowych. Nie ma potrzeby cytowania wypowiedzi Clegga, gdyż podobne poglądy (zarzucanie krytykom Unii ekstremizmu i potępianie Putina) mamy okazję słyszeć na co dzień w polskich mediach.

Reakcje wyborców na wystąpienia obu liderów były w większości przychylniejsze liderowi UKIP. W sondażu YouGov przeprowadzonym po pierwszej debacie zdaniem 57% spośród 1000 respondentów wygrał ją Farage (36% lepiej oceniło Clegg’a), a jeszcze większą jego przewagą (68% do 27%) zakończyła się druga. Zdecydowana większość komentarzy (rzędu kilku tysięcy) zamieszczonych pod internetowymi relacjami prasy brytyjskiej („Daily Mail”, „Telegraph”) do obu debat przychylniej lub wręcz entuzjastycznie oceniała wypowiedzi Nigela Farage’a.

Nie przesądzając czy UKIP zdobędzie w Europarlamencie znaczącą liczbę mandatów, lub czy jej poglądy są warte symbolicznego poparcia polskich wyborców, możliwość zapoznania się z poglądami Nigela Farage’a jest niczym powiew świeżego powietrza i odtrutka na zalewającą zewsząd prounijną propagandę i antyrosyjską nagonkę. Brytyjczycy mają możliwość wysłuchania charyzmatycznego sceptyka unijnego w starciu z oponentem w wystąpieniu na żywo, a Polacy mogą im tego typu programów i polityków jedynie pozazdrościć, zapoznając się z ich poglądami za pośrednictwem internetu. I chociażby w imię zasady wysłuchania obu stron politycznego spektrum należy życzyć jak najlepszych wyników wyborczych partii, którą kieruje Nigel Farage. Weryfikacja jego opinii nastąpi w Wielkiej Brytanii już 22 maja.

About Paweł Kawarski

prawnik, działacz Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW od 2003 r., członek Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego "Jednomandatowe Okręgi Wyborcze", ekspert Fundacji im. Jamesa Madisona