Stowarzyszenie JOW (Jednomandatowe Okręgi Wyborcze) opublikowało wczoraj list z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej podpisany przez sekretarza stanu Sławomira Rybickiego. List kończy się tak: Kluczowa część procesu zmian w ustawie zasadniczej leży w gestii parlamentu i zasiadających w nim przedstawicieli partii politycznych.

 

Tymczasem art. 104 Konstytucji zawiera następującą zasadę: Posłowie są przedstawicielami Narodu. Art. 108 Konstytucji rozciąga tę zasadę na senatorów.

 

Pisząc o zasiadających w parlamencie przedstawicielach partii politycznych, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta wyraźnie wskazuje, że Konstytucja nie jest przestrzegana. Mamy dwa światy: świat fasadowy, opisany w Konstytucji, w którym Sejm i Senat składają się z przedstawicieli Narodu, i świat realny, w którym przedstawiciele partii politycznych zasiadają w parlamencie.

 

Czy Sławomir Rybicki napisał prawdę? Niewątpliwie tak. Stowarzyszenie JOW walczy o zmianę systemu wyborczego właśnie po to, aby posłowie stali się nieco mniej przedstawicielami partii, a za to bardziej przedstawicielami Narodu.

 

List z Kancelarii Prezydenta jest szokujący pomimo tego, że zawiera prawdę. Jest tak z dwóch powodów. Po pierwsze, jeszcze nie tak dawno, bo w czasach PRL, fasadowy ustrój polityczny, opisany w konstytucji, różnił się w sposób zasadniczy od ustroju realnego. Czy dziś jest podobnie? Z listu Rybickiego wynika, że tak, że obecny ustrój Rzeczypospolitej jest podobny do ustroju PRL co najmniej w jednym ważnym aspekcie: jest zakłamany.

 

Po drugie, według art. 126 Konstytucji Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji. Skoro Kancelaria Prezydenta przyznaje, że funkcjonowanie państwa znacznie odbiega od tego, co jest zapisane w Konstytucji, to Prezydent powinien działać na rzecz naprawy sytuacji. Jak?

 

Na przykład Prezydent mógłby, za zgodą Senatu, rozpisać referendum w sprawie zmiany systemu wyborczego w wyborach do Sejmu. O to właśnie Stowarzyszenie JOW prosiło Prezydenta, a list, o którym tu mowa, został wysłany w odpowiedzi na tę prośbę. Rozpisanie referendum byłoby o tyle logiczne, że w czasie kampanii wyborczej Bronisław Komorowski wypowiedział się za postulatami Stowarzyszenia JOW, a większość senatorów, to (w ustroju realnym) przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, partii, która deklaruje poparcie dla zmiany systemu wyborczego.

 

Ale nawet, jeśli Prezydent nie chce rozpisywać referendum, to mógłby zrobić wiele innych rzeczy, aby posłowie i senatorowie stali się czymś więcej, niż przedstawicielami partii. Na przykład mógłby dążyć do zdelegalizowania kar pieniężnych, jakie partie polityczne nakładają na posłów głosujących nie po linii partyjnej (te kary przypominają słynne niegdyś weksle Samoobrony; weksle Samoobrony były powszechnie krytykowane, a kary finansowe za nieposłuszeństwo posłów nie są krytykowane przez nikogo, chociaż stanowią ewidentne pogwałcenie Konstytucji).

 

Prezydent mógłby też, nawet bez zasadniczej zmiany systemu wyborczego, dążyć do zmiany przepisów wyborczych, które w sposób skrajny uzależniają posłów i senatorów od władz partyjnych. Na przykład mógłby odesłać do Trybunału Konstytucyjnego te przepisy Kodeksu Wyborczego, które finansowo i organizacyjnie upośledzają niezależnych kandydatów do Senatu w porównaniu z kandydatami partyjnymi. Mógłby wnieść projekt ustawy zmieniający funkcjonowanie progów wyborczych w wyborach do Sejmu: w swej obecnej formie, te progi całkowicie uniemożliwiają wybór osób, które nie są kandydatami jednej z głównych partii politycznych (nikt nie może zostać posłem bez zgody jednego z kilku najważniejszych w Polsce przywódców partyjnych).

 

Podsumowując: Prezydent mógłby zrobić wiele, aby art. 104 Konstytucji przestał być martwą literą, aby posłowie i senatorowie stali się, choćby w ograniczonym zakresie, przedstawicielami Narodu. Szkoda, że tego nie robi, chociaż jego kancelaria wyraźnie widzi problem.


 

* Źródło: http://www.skubi.net/art104.html

 

 

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.