Paweł Kukiz nawołuje, żebyśmy stali się społeczeństwem obywatelskim, żeby przedstawiciele narodu faktycznie ten naród reprezentowali, żeby władza służyła krajowi, a nie interesom partyjnym czy prywacie. Odrodzenie ruchu obywatelskiego rozgrywa się na naszych oczach. Dostrzegam to nie tylko na przykładzie ruchu JOW, coraz częściej wychodzącego poza Internet. Docierają do mnie informacje o działaniach mających na celu odwołanie rady gminy czy wójta, którzy nie wywiązują się ze swoich zadań lub wręcz wykorzystują stanowisko. Wiele inicjatyw ma charakter oddolny – choćby działania wolontariatów, instytucji pozarządowych. Niestety, takie postawy to margines. Gdyby poddać analizie psychologicznej polskie społeczeństwo, to diagnoza byłaby porażająca. Jesteśmy zależni emocjonalnie od ludzi dla nas ważnych rządu, posłów, prezydentów, dyrektorów itp. Wściekamy się na nich, nie znosimy ich, ale uznajemy ich wyższość, zdajemy się na ich decyzje, przeklinamy pod nosem, wyżywamy się na forach, ale nic nie robimy, by to zmienić. Występujemy w pozycji 7-latka, bezradnego wobec złych rodziców. Czasem – gdy już się nie da żyć – uciekamy do rodziny zastępczej, na wyspy, które – jak zła macocha też nas nie chcą. Wychowani w okresie komunizmu albo przez rodziców, którzy tego komunizmu doświadczyli, staliśmy się łatwym łupem dla wszystkich sięgających po władzę. Nasza bezradność jest wyuczona i utrwalona przez szkołę, miejsce pracy i przepisy prawne. Cóż mogę w starciu z potęgą władców? Cóż poradzę, takie są przepisy, prawa, Konstytucja? Nie namawiam tu do łamania przepisów czy do nieposzanowania stanowisk państwowych. Pamiętajmy jednak, że polityka jest domeną ludzi i nie zawsze, a nawet rzadko mądrych i szlachetnych, że to ludzie ustanawiają przepisy i mogą je zmieniać, że prawo może być bezsensowne i krzywdzące, a jeśli coś funkcjonuje źle, to może warto spróbować inaczej. Od kiedy pamiętam w polityce pionki rozstawiali inni. A my przyglądaliśmy się rozgrywce – kibicując i wykrzykując plugawe wyzwiska pod adresem szachującego przeciwnika. Może czas nadszedł, żeby wziąć udział w tej grze – bez kompleksów – nie jesteśmy ani głupsi, ani gorsi od tych na górze. Potrafimy myśleć logicznie i wygrać tę partię. Może warto przełamać bezradność, włączyć się do ruchu JOW, a 6 września wziąć udział w referendum. TNT.

Teraz nasz ruch.


Małgorzata Pawlak – serwis KraJOWy

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.