W miniony piątek, 24 lipca 2015 r. o godzinie 18., w Tarnobrzeskiej Spółdzielni Mieszkaniowej po raz kolejny odbyło się spotkanie sympatyków i zwolenników wprowadzenia Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Na spotkaniu stawili się zainteresowani mieszkańcy Tarnobrzega oraz przedstawiciele lokalnych organizacji działających na rzecz zmian.

Podczas spotkania nawiązano ciekawą dyskusję, która służyła wskazaniu wad obecnego systemu wyborczego i przedstawieniu korzyści wynikających z wprowadzenia JOW-ów.

Jednym z najczęściej zadawanych pytań, odnoszących się do Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, jest kwestia „zabetonowania” sceny politycznej. Otóż, jak wyjaśniono, przy wprowadzeniu JOW taka sytuacja się nie zdarza. To przy obecnej ordynacji scena polityczna jest zdominowana przez PO, PiS, SLD i PSL. Nazwy ugrupowań nie mają tu właściwie żadnego znaczenia, gdyż w razie potrzeby politycy bez skrupułów zmieniają partyjne szyldy. W tej sytuacji wymiana politycznych elit, charakterystyczna dla dojrzałych demokracji, została w Polsce zablokowana, a bardzo wiele osób jest obecnych w życiu publicznym 30 lat lub dłużej, przy czym nie wynika to z ich zasług, a jednie z faktu, iż poprzez system list partyjnych dokonywana jest ciągła reprodukcja tych samych ośrodków władzy.

jow tbg 6

jow tbg 4

jow tbg 8

jow tbg2

jow tbg 9

jow tbg 11

jow tbg3

na zdjęciach: Wojciech Bakun, Marek Ostapko, a także Magdalena Targańska i Zbigniew Sycz

Teraz dla polityków sprawą trzeciorzędną jest ocena ich pracy przez obywateli, bowiem mogą być wybrani ponownie bez faktycznego rozliczenia, czy spełnili pokładane w nich nadzieje i zrealizowali złożone obietnice – listy wyborcze są układane według uznania partyjnego lidera, a pozycja na niej w korelacji z poparciem danej partii jest gwarantem ponownego wyboru. W polskiej ordynacji proporcjonalnej nowa siła musi uzyskać przynajmniej ok. 700 000 głosów. To powoduje, że trudno zaistnieć komuś nowemu, niezwiązanemu z dotychczasowym układem politycznym, dodatkowo efekt ten jest potęgowany przez finansowanie partii z budżetu państwa.

W systemie JOW polityk jest zmuszony do nieustannego szukania bezpośredniego kontaktu z mieszkańcami swojego okręgu. Mając ograniczony budżet na kampanię, musi angażować się głównie w spotkania i rozmowy z wyborcami, przez co jest w stanie pokonać kandydata dużej i znanej partii, który w swoim okręgu nie wykazał się taką aktywnością. Bycie bliżej wyborców powoduje, że polityk musi na co dzień tłumaczyć się z podejmowanych w stolicy decyzji, żyje realnymi problemami ludzi i gdy zawodzi, spotyka się z natychmiastową krytyką swoich działań. Taki system sprzyja pojawianiu się w polityce krajowej osób nowych, niezależnych, asertywnych i cieszących się uznaniem w środowisku lokalnym, a co z tym idzie nie ma miejsca na zabetonowanie sceny politycznej.

Wiele osób obawia się również, że po wprowadzeniu JOW-ów w Sejmie znajdą się przedstawiciele tylko dwóch partii, w naszym przypadku PO i PIS. W przypadku Jednomandatowych Okręgów Wyborczych należy wiedzieć, iż nie głosujemy na partie lecz na ludzi, na konkretne nazwiska, których działania przemawiają do nas. W ten sposób ukraca się partiokrację.

WoJOWnicy JOW to osoby, którym zależy na zmianie ordynacji wyborczej po to, by to właśnie lokalna społeczność miała wpływ na pracę posła i sposób jego głosowania oraz wywiązywanie się z obietnic wyborczych. Ludzie, którzy mają dosyć partiokracji, czczych obietnic i lekceważenia zwykłego obywatela przez władzę. W myśl powyższego, całe spotkanie skwitowano następującym stwierdzeniem „ZOSTAŃ SZEFEM WŁASNEGO POSŁA”. Organizatorem była autorka niniejszej relacji.

Tekst: Żaneta Maciejewska
Zdjęcia: Krzysztof Watracz

About Marek Ostapko

w Ruchu JOW od 2009 roku. Organizator spotkań z śp. prof. Jerzym Przystawą w rodzinnym mieście Nowa Dęba. W latach 2010-2014 przewodniczący bezpartyjnego Klubu Radnych Ratusz w Radzie Miejskiej w Nowej Dębie. Prezes Stowarzyszenia „Przyjazny Samorząd”.

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.