„Zmiana prawa wyborczego, polegająca w szczególności na wprowadzeniu JOW-ów, do rad gmin, w miejsce systemu proporcjonalnego, podkopała pozycję partii politycznych w wyborach lokalnych, a wzmocniła niezależne komitety lokalne (…). Można by zatem zażartować, że PARLAMENTARZYŚCI, WPROWADZAJĄC JOW-Y, ZAGŁOSOWALI NICZYM INDYKI ZA ŚWIĘTEM DZIĘKCZYNIENIA”.

– Odsetek bezpartyjnych w gminach, gdzie wprowadzono JOW-y w miejsce systemu proporcjonalnego wzrósł do 71% z 55% – to są dane z raportu Adama Gendźwiłła – „Zmiany niezauważone? O tym, jak zadziałały jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do rad gmin w 2014 roku” w opracowaniu Fundacji Batorego „Co się stało 16 listopada?”.

http://www.batory.org.pl/upload/files/Programy%20operacyjne/Masz%20Glos/Co%20sie%20stalo%2016%20listopada.pdf

Porównanie wyników wyborów JOW i PROP - PO2 - 6

Ponadto autor wskazuje, że odsetek gmin, w których zwyciężył komitet burmistrza zwiększył się z 19 do 38%, przy czym krytykuje ten rezultat zakładając, iż zmniejsza się w ten sposób kontrola rady gminy nad działalnością burmistrza.

Ale pomija fakt, iż inny jest status posła wybranego w systemie proporcjonalnym, gdzie poseł jest wiernym żołnierzem wodza a inny w JOW, gdzie poseł jest sprzymierzeńcem przywódcy, który może się zbuntować, gdy dyscyplina partyjna jest sprzeczna z wolą wyborców – więcej:

http://jow.pl/wiadomosci-westminsterskie-nr-1-06-09-2013-r/

Skala buntów - 8

Wynika to m.in. z faktu, iż w systemie JOW partie i inne ugrupowania polityczne nie mogą ignorować poparcia lokalnych wyborców dla kandydata, gdyż on startując jako niezależny, może odebrać partii głosy i pozbawić ją mandatu nawet gdy sam przegra:

Ignorowanie popularności -3

Także możliwe, że w 19% gmin burmistrzowie stracili wiernych żołnierzy, a w ich miejsce mają sprzymierzeńców czy też „szorstkich przyjaciół”, zaś w kolejnych 19% gmin zyskali nowych sprzymierzeńców.

Ponadto częstsze zwycięstwo ugrupowań burmistrzów ma też pozytywne strony, o czym autor przemilczał:
1) zmniejsza się problemy wzajemnego torpedowania i blokowania się przez radę i prezydenta, gdy ugrupowania są z innej opcji, czyli rośnie skuteczność rządów;
2) zmniejsza się marnowanie czasu na dogadywanie koalicji lokalnych, które raz tworzą się, potem rozpadają i znów tworzą, czyli znów rośnie skuteczność rządów (a nie bu… ser… jak mawiał Piłsudski);
3) następnie dla ludzi lokalnie jest bardziej jasne, kto rządzi, a zatem jest bardziej jasne kto ponosi odpowiedzialność – że jest jedna koalicja, a nie, że przez pierwszy rok rządziły ugrupowania A+B+C, przez drugi B+C+E, przez trzeci C+E+G itd. Lokalnie wyborcy, aby rozliczyć partie muszą cały czas śledzić takie koalicje i to nie tylko na szczeblu gminy, ale dochodzi jeszcze szczebel powiatu i województwa.

Ponadto w JOW zmienia się charakter opozycji – z grupy awanturniczych, kłótliwych i destruktywnych ugrupowań o wzajemnie sprzecznych postulatach staje się ona szeroką, silną i konstruktywną opozycją o konkretnym spójnym programie, zdolną do przejęcia władzy w radzie po następnych wyborach.

Ponadto w tym raporcie jest więcej rzeczy korzystnych poza zwiększeniem liczby bezpartyjnych:

1). Więcej „głosów zmarnowanych” (czyli oddanych na komitety, które nie otrzymały mandatów) jest w gminach, które od 20 lat stosują wciąż system proporcjonalny niż w tych w których od 20 lat są JOW-y.

2). Na konserwatywnej wsi, gdzie są JOW-y, wygrało więcej kobiet niż w miastach, gdzie jest system proporcjonalny.
Podobnie pisze J. Flis: http://jaroslawflis.salon24.pl/635750,parytet-podla-meska-sztuczka

3). W gminach, gdzie wprowadzono JOW-y przyhamowano spadek frekwencji (większy był spadek tam, gdzie utrzymano system proporcjonalny).

4). „W gminach składających się z wyraźnie odrębnych części (wsi, przysiółków, sołectw) JOW-y dają szansę na lepszą reprezentację terytorialną. Społeczności lokalne, których interesy terytorialne wcześniej były marginalizowane w radach ze względu na brak reprezentacji (związany np. z przynależnością danej wsi do większego okręgu wyborczego), mają szansę wybrać swojego radnego”.

Na marginesie należy dodać, że również w gminach, gdzie nie ma jednostek pomocniczych wreszcie zażegnano sytuację, gdy część ulic miasta była pozbawiona swoich radnych, a niektóre ulice miały po kilku radnych.

Marginalizacja perfyferiów - 2

5). „Można zauważyć, że wprowadzenie JOW-ów w miejsce systemu proporcjonalnego (a więc w dużych gminach) zwiększyło wyraźnie przeciętną liczbę komitetów wyborczych, wystawiających kandydatów na radnych (…), wprowadzenie JOW-ów w miejsce systemu proporcjonalnego poszerzyło rynki wyborcze„.

Władza zgłaszania kandydatów - 5

6). „Za sprawą rezygnacji z systemu proporcjonalnego (…) zniknęły długie listy wyborcze, które zwykle zawierały „nadmiarowych” kandydatów, właściwie pozbawionych szans na uzyskanie mandatu, a umieszczanych tam po to, by na partię oddano więcej głosów. Tę zmianę należy ocenić pozytywnie – czyni ona wybór czytelniejszym”.

Karta wyborcza - PG - 7

7). Z kolei J. Flis w rozdziale „Efekt książeczki pokazuje, że dzięki książeczce PSL, który był na 1 stornie dostał niezasłużenie dodatkowe 6% głosów w wyborach proporcjonalnych do sejmików wojewódzkich.

Dodatkowo poza raportem warto zaznaczyć, iż tam, gdzie w wyborach samorządowych zastosowano JOW-y był mniejszy odsetek głosów nieważnych – w proporcjonalnych wyborach do sejmików było 18% głosów nieważnych, a w JOW-ach na burmistrzów tylko 2%.

Statystyki co do głosów nieważnych:
http://wiarygodnewybory2014.blog.pl/?p=1836
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_samorz%C4%85dowe_w_Polsce_w_2010_roku

Arkadiusz Ptak – Głosy nieważne w elekcjach samorządowych
https://repozytorium.amu.edu.pl/jspui/handle/10593/5964

Więcej danych statystycznych z wyborów 2006 i 2010 r.:

Jacek Kwiatkowski, Piotr Modrzewski, Daniel Płatek – Co nam powiedziały wybory samorządowe w 2010 roku, w 20 lat od wprowadzenia reformy samorządowej? Sukces? Porażka? Normalność?

http://frdl.org.pl/pliki/frdl/document/Wybory_samorzadowe_2010_Raport.pdf

Na marginesie warto przeczytać ekspertyzę J. Flisa dotyczącą wcześniej obowiązującego w gminach systemu głosowania blokowego, które prowadziło do plagi tzw. Donkey Vote czyli Głosowania Osła podobnego do STV i AV w tym względzie, iż wyborcy dysponujący kilkoma głosami oddawali swój drugi i trzeci głos „na chybił trafił” tj. na:
1) najbogatszego,
2) najsławniejszego,
3) na partyjnego,
4) na pierwszego na liście czyli według alfabetu.

– Niestety udaje się policzyć skalę tego problemu tylko w przypadku głosowania według alfabetu.

Jarosław Flis OPINIA O PROJEKCIE KODEKSU WYBORCZEGO

https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CCEQFjAAahUKEwj_hvzQ4o3HAhWFxnIKHTNOCDU&url=http%3A%2F%2Forka.sejm.gov.pl%2FRexDomk6.nsf%2F0%2F2A0996286A9BDE40C12575C8003AE46C%2F%24file%2Fi1039_09A.rtf&ei=etG_Vf_hDIWNywOznKGoAw&usg=AFQjCNEdZxJfLb67sp4SQ2FntV0l88NzGg&sig2=EyxQimfI2Zod5SK3uflF6Q&bvm=bv.99261572,d.bGQ&cad=rja

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.