Obiega Polskę hiobowa wieść, że w najnowszym spektaklu politycznym PO, zapowiadanym z wielkim hałasem pod dostojną nazwą "prawybory prezydenckie", uczestniczyła mniej niż połowa członków partii. Głowią się teraz medialni mądrale, co by też taki dziwny wynik mógł znaczyć? Czy to już rozpad Platformy, czy może statystyki nieprecyzyjne, czy jaki inny dopust Boży?

Wygląda bowiem na to, że członkowie PO też ludzie i nie lubią, jak się ich oszukuje i robi w balona, nawet gdy tak postępuje ich ukochany wódz. Film Sekielskiego "Władcy marionetek" pokazał, jak wysiłek tysięcy członków PO został wyrzucony do kosza na śmieci, a przecież dzielnie stali i zbierali te podpisy po całych dniach. Naturalnie, żaden partyjny logik takiego wniosku wyciągnąć nie pozwoli, ale kto wie, kto wie? Od czasu wielkiej partii Lenina-Stalina trochę się pozmieniało i teraz już nie zawsze partyjne szeregi gotowe są zmieniać zdanie na każde skinienie Wodza.

Aby zatrzeć fatalne wrażenie i wywietrzyć smród po tym "największym projekcie politycznym w historii III RP" Grzegorz Schetyna ogłosił, że Platforma występuje z całkiem nowym projektem, który naprawi naszą ułomną demokrację: okręgi jednomandatowe w wyborach do Senatu! Akcję można było szybko przeprowadzić, bo ten całkiem nowy i oryginalny projekt leżał od 6 lat gotowy w Archiwum Sejmu, złożony tam jeszcze przez samego Aleksandra Kwaśniewskiego! Pamiętamy przecież, jak Aleksander Kwaśniewski, równie wielki zwolennik JOW jak Donald Tusk, obiecał nam JOW w wyborach do Senatu i byłby pewnie słowa dotrzymał, tylko przeszkodził mu w tym koniec kadencji. Sprawy potoczyły się niekorzystnie, bo ani Jarosław, ani Lech sympatii do JOW nigdy nie wykazywali. Dopiero całkiem ostatnio, parę tygodni temu PiS przedstawił swój projekt nowej konstytucji i dowiedzieliśmy się z niego, że PiS wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym i będzie zabiegał o JOW w wyborach do… Senatu.

Po tej deklaracji Platformy sprawa JOW stała się kilkudniowym tematem komentarzy i dywagacji radiowo-telewizyjnych. Naturalnie, te rozmowy odbywają się między swymi, głupia publika do tych "debat" dopuszczana nie jest i ma tylko łykać.

W czwartek, 25 marca, przed mikrofonami "Jedynki" zasiedli senator Mariusz Witczak (PO) i posłowie Eugeniusz Grzeszczak (PSL), Wojciech Szarama (PiS) oraz Jarosław Matwiejuk (Lewica). Dyrygentem koncertu był dziennikarz Paweł Wojewódka (zob. http://www.polskieradio.pl/jedynka/publicystyka/artykul149972.html).

Platforma: Okręgi jednomandatowe to jest najbardziej demokratyczny sposób wyboru swoich reprezentantów, jasny, czytelny dla wyborców, społecznie pożądany.

Lewica: Nic podobnego. Ten pomysł wpisuje się niestety w trwający prawie 20 lat scenariusz, scenariusz, który można określić tak krótko, że partie, które rządzą, zbliżając się do okresu wyborów, próbują tak zmienić ordynację wyborczą, żeby to było dla partii rządzącej korzystnie, ale to jest pewna negatywna praktyka.

Prawo i Sprawiedliwość: To jest wyraz skrajnego koniunkturalizmu ze strony Platformy Obywatelskiej. Społeczeństwo nie poprze takiego pomysłu, bo Polacy lubią, kiedy władza jest troszeczkę rozdzielona i nie zgodzą się w żaden sposób na monopol jednej partii politycznej.

Kiedy tak wypowiadają się "zwolennicy" JOW, to co mówi "przeciwnik", który od zawsze stanowczo przeciwstawiał się takiej propozycji, czyli sławetni dziedzice tradycji Stanisława Mikołajczyka?

PSL: My jako Polskie Stronnictwo będziemy popierać. Będziemy popierać dlatego, że warto właśnie to hasło okręgów jednomandatowych wytestować.

"Zwolennicy", albo raczej "byli zwolennicy", których senator Witczak określa ładnym terminem "koalicja opozycyjna", nie dają za wygraną i podchwytliwie przepytują "byłego przeciwnika":

PiS: Czy są okręgi, w których Platforma nie wystawi kandydata na senatora i poprze kandydata PSL-u, czy takie rozmowy były prowadzone przez kierownictwo waszych partii?

To jest, naturalnie, cios poniżej pasa, więc Senator od odpowiedzi się uchyla. Ale nasza "opozycja koalicyjna" nie jest malowana, nie ustępuje i dalej drąży temat:

Ja tutaj przepraszam za ten taki wtręt, zadałem obu panom pytanie, czy były rozmowy koalicyjne na temat takiej sytuacji, że w jakimś okręgu wyborczym Platforma nie wystawia swojego kandydata i oficjalnie wspiera kandydata PSL-u. Odpowiedzi na to…

Senator Witczak :To będzie nasza słodka tajemnica, panie pośle!

Z tą słodyczą, Panowie Cukiermistrze, nie należy przesadzać. Za dużo tej "słodkości" i waszym własnym ludziom te potrawy zaczną wychodzić nosem. Może te "prawybory" to taki sygnał ostrzegawczy? Akronim "PO" coraz więcej Polaków interpretuje jako "Partia Oszustów". Może – skoro już testujecie tę demokrację na wszystkie strony – warto spróbować, raz dla odmiany, mówić prawdę i zachowywać się przyzwoicie? By posłużyć się cytatem z klasyka: Może to coś da, kto wie?

PS Zapraszam do dalszego podpisywania Skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na zniszczenie podpisów pod wnioskiem o referendum obywatelskie: http://wladcymarionetek.eu/

Wrocław, 28 marca 2010

Skomentuj