Poniżej przedstawiam siedem cech JOW-ów (First Past the Post), rozumianych jako jednoturowy, w stu procentach jednomandatowy system wyborczy. Te siedem cech, których nie posiadają inne ordynacje wyborcze, ułatwia wyjście na pozycje liderów elementowi pozytywnemu, kompetentnemu, energicznemu i skutecznemu. Przywódcy produkowani przez JOW-y pociągają za sobą całe narody w kierunku dobrobytu i sukcesu. To nie przypadek, że wśród obejmującej 2,4 miliarda ludności populacji na naszym globie, która stosuje system First Past the Post, lub jakąś jego odmianę, znajdują się kraje najsilniejsze i najbardziej rozwinięte. Kraje JOW, w tym USA, Wielka Brytania, Kanada, Australia i wiele innych, nadają kierunek rozwojowi świata. Wśród państw, które wybierają w JOW swoje parlamenty nie ma państw słabych.

Cecha pierwsza JOW-ów to przejrzystość. Nie ma wątpliwości, jak użyty zostaje twój głos. Who you vote for is who you get. A jeśli twój kandydat przegra, nie ma powodu do rozpaczy ani wstydu. Twój głos został policzony i użyty demokratycznie, czyli wyłącznie zgodnie z twoją wolą, bez żadnych rachunkowych manipulacji i przekrętów, bez żadnych d’Hondtów, Saint Lague’ów, ułamków, głosów nadmiarowych, przechodnich, nieprzechodnich, czy innych kruczków, które powodują, że ktoś inny, niż ty i podobni do ciebie wyborcy, decyduje o składzie parlamentu. Kruczki te lubią ubierać się w fałszywą retorykę sprawiedliwości i równości, ale tak naprawdę można je wszystkie podsumować starym, polskim ludowym dicto: racja fizyka, Kaśka butów nie ma. Natomiast JOW-y to naturalna, prawdziwa i niezniekształcona patologiami demokracja. W jednoturowych, jednomandatowych wyborach decydują tylko wyborcy. Nie ma podlizywania się liderom, kłótni o miejsce na liście, nie ma układów aparatczyków partyjnych między okręgami, czy między turami.

Cecha druga to siła mandatu. Kandydat, który wygrał w JOW, otrzymał najsilniejszy, jak to jest tylko możliwe, mandat. Taki kandydat będzie cię reprezentował lepiej, nawet jeśli głosowałeś na kogoś innego oraz będzie dbał o interes wspólny skuteczniej niż jakikolwiek poseł wybrany w wielomandatowym systemie. W JOW dokładnie wiesz, kto jest twoim posłem i wiesz do kogo możesz zadzwonić lub wysłać mail. Twój poseł nie może sobie pozwolić na zlekceważenie twojej próby kontaktu i nie oddzwonić, czy nie odpisać. Dlatego nie jest ważne, ile procent głosów otrzymał w jednomandatowym okręgu zwycięski kandydat. Jeśli tak się szczęśliwie zdarzy, że w jakimś okręgu wystartuje dziesięciu kandydatów o zbliżonym poparciu i zwycięzca jest wyłoniony kilkunastoma procentami głosów, to tak otrzymany mandat jest wciąż znacznie silniejszy niż mandat z jakichkolwiek wyborów wielomandatowych. Zwycięzca będzie wychodził ze skóry, żeby się sprawdzić i zadowolić wszystkich wyborców. Przecież pozostali kandydaci depczą mu po piętach i tylko czekają, żeby wskoczyć na jego miejsce w następnych wyborach.

Cecha trzecia to prawdziwa realizacja biernego prawa wyborczego. Najpełniej i najprościej jest ono realizowane w JOW-ach, gdzie do zgłoszenia indywidualnej kandydatury potrzebna jest niewielka liczba podpisów, na przykład dziesięć. Łatwy dostęp do list kandydatów zmusza nawet największe i najpopularniejsze partie do bardzo starannego doboru swych kandydatów, by mogli oni sprostać silnej konkurencji w małych okręgach w terenie. W JOW-ach Warszawa nie dominowałaby w Sejmie. Reprezentowana byłaby cała Polska. Konieczność starannego doboru kandydatów wymusza na partiach wewnętrzne mechanizmy demokratyczne i tworzy partie prawdziwie oddolne, które są wolnymi stowarzyszeniami wyborców, a nie z góry kierowanymi grupami interesu. W JOW-ach każdy zgłasza się do wyborów sam. Nie ma komitetów wyborczych, a ordynacja wyborcza nawet nie musi wspominać partii, bo JOW-y na pierwszym miejscu stawiają ludzi.

I to jest czwarta cecha JOW-ów. W JOW-ach nie głosujesz na partię, głosujesz na człowieka, którego znasz z dobrej strony, bo już wcześniej sprawdził się w twoim małym okręgu. Człowieka możesz obdarzyć zaufaniem, partii nie. Partie nie muszą dotrzymywać słowa. Partie nie mają honoru, o który trzeba dbać, sumienia, z którego można się wyspowiadać, tyłka, w który można kopnąć ani duszy, która może zostać potępiona. Jest bardzo trudno rozliczać partie. Za to konkretny człowiek, twój poseł, będzie w następnych wyborach rozliczony indywidualnie, a więc bardzo prosto i skutecznie. Jego partia nie będzie mogła mu w niczym pomóc ani w jakikolwiek sposób na to rozliczenie wpłynąć. Aparatczycy partyjni będą mogli się tylko przyglądać. Poseł wybrany w JOW o tym wie i od pierwszego dnia kadencji zachowuje się inaczej niż poseł wybrany w systemie wielomandatowym.

Związana z tym jest piąta cecha JOW-ów. JOW-y zmuszają do wykonywania podjętych zobowiązań. W JOW-ach partie nie mogą zapomnieć o swoich programach, a ich politycy nie mogą pleść andronów w mediach, jeździć za publiczne pieniądze po świecie, czy zajmować się bzdurami, bo zostaliby za to ciężko ukarani. Wyrzucony przez wyborców z parlamentu polityk z reguły już tam nie wraca. Natychmiast pojawiają się na jego miejsce nowi konkurenci, na których nie ciąży odium złamania danego słowa. W JOW-ach bardzo trudno jest być wybranym, a jeszcze trudniej jest utrzymać się na więcej niż jedną kadencję. Wyborcy są bardzo wybredni i bezwzględni wobec tych, którzy zawodzą ich zaufanie.

Szósta cecha JOW wynika bezpośrednio z piątej. JOW-y czynią z wyborców podmioty życia publicznego, dają im prawdziwą kontrolę nad tym, co się dzieje w państwie i zmuszają polityków do skromności i pokory. Członkowie brytyjskiego rządu nie odważą się poruszać się po drogach publicznych samochodami z błyskającymi światłami i wyjącymi syrenami, łamiąc przy tym przepisy kodeksu drogowego. Zbyt łatwo jest wyborcom usunąć rząd, żeby politycy ośmielili się tak zachowywać. Zdolność do łatwej zmiany rządu jest jedną z najważniejszych cech JOW.

I wreszcie cecha siódma, być może najważniejsza. JOW-y to sprawdzony system, wykształcony w długim procesie historycznym. Przez stulecia wiele pokoleń w różnych krajach Europy pracowało nad skutecznym sposobem wybierania reprezentantów, stanowienia prawa z namysłem i nad ochroną wolności. Polacy mieli w tym procesie pionierski udział. System, w którym wybiera się posła bezpośrednio, dając kreskę Domeyce, i w którym każdy może tym Domeyką być, był współtworzony przez naszych przodków. Polska pierwsza w Europie, jeszcze u schyłku średniowiecza, stworzyła nowoczesny parlament, bez którego zgody nie mogło powstać żadne nowe prawo. Dla Polaka nie ma rzeczy ważniejszej niż wolność i dlatego system JOW jest zapisany w naszych genach. JOW jest dla nas naturalnym, uświęconym naszą tradycją i kulturą, sposobem wyłaniania posłów. Żadna ordynacja wyborcza, która odbiera Polakom pełną władzę decydowania o składzie Sejmu, po to by choćby częściowo oddać ją w ręce liderów grup interesu, nigdy się w Polsce nie sprawdzi.

Southampton, 2 marca 2017

*zdjęciez archiwum JOW, IV Marsz o JOW, Warszawa 2008

About Tomasz J. Kaźmierski

elektronik, nauczyciel akademicki, profesor Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, współpracownik Ruchu na rzecz JOW od 1994 r.; e-mail: polonus.uk@gmail.com

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.