/Senat 2011

Senat 2011

 

Komentarz do wywiadu z Rafałem Chwedorukiem w piśmie "Krytyka Polityczna".


Z rozbawieniem czytam, że po wyborach do Senatu 2011 "Zwolennicy jednomandatowych okręgów wyborczych powinni zamilknąć". (Chciałem odpowiedzieć poniżej, ale zapora w postaci UBBCode okazała się nie do przebycia.)


Artykuł napisał człowiek, który lepiej od innych wie, jaka powinna być ordynacja wyborcza, aby wynik wyborów był naprawdę demokratyczny. Czyli zgodny z oczekiwaniem jego i kolegów. 

 

On wie jak uszczęśliwić wyborcę beż angażowania go w trud myślenia. To powinna zapewniać odpowiednia konstrukcja ordynacji. Taka, aby kaprysy i chimery wyborcy nie naruszały demokratycznych oczekiwań autora.

 

Czy nie przychodzi mu do głowy, że demokracja to swobodny wybór ludzi do kierowania państwem? A do tego trzeba, aby każdy mógł być kandydatem, aby każdy miał szansę poznać kandydatów, aby w glosowaniu wybierał tego, kto jego zdaniem nadaje się do tej odpowiedzialnej funkcji?

 

W tegorocznych jednomandatowych wyborach do Senatu warunki po temu były spełnione tylko częściowo, bo:

 

a. Okręgi wyborcze, choć jednomandatowe, były ogromne, co wyklucza osobistą wiedzę wyborcy o kandydatach. Zresztą, nie było spotkań wyborczych z kandydatami, co samo w sobie jest kpiną z wyborcy.

 

b. W propagandzie wyborczej, wobec wielkości okręgu, nadal dominowały media. W tej sytuacji partie rządzące, mając na propagandę pieniądze z budżetu, od początku miały też przewagę nad kandydatami niezależnymi, bazującymi na kwotach własnych i niewielkich.

 

c. Nasi obywatele w znacznej swej części zostali już przez lata partiokracji wychowani do tego, by w wyborach głosować na symbol partyjny, nie na program dla państwa. Jakby to był plebiscyt popularności.  

 

Tak czy inaczej, wyborcy nie skorzystali w tym roku z możliwości wyboru kandydatów niezależnych do Senatu i to było ich obywatelskie prawo. Jednocześnie jednak, wiem to z setek rozmów, obywatele nasi w ogromnej większości chcą wyborów większościowych w jednomandatowych okręgach wyborczych do Sejmu. Chcą, by każdy mógł kandydować bez partyjnych nominacji. Chcą, by wygrywał w małym okręgu ten kandydat, który uzyska największe poparcie. Chcą mieć też  prawo odwołać posła, który zawiódł.

 

Nie chcą natomiast, by te przejrzyste reguły gry udoskonalał i komplikował jakikolwiek mędrzec od uszczęśliwiania ludu.

 

 

About Andrzej Czachor

fizyk, prof. dr hab. w NCFJ w Świerku, publicysta; od 1995 roku uczestnik Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych