/Rola nieprawdy w systemie medialnym III Rzeczypospolitej

Rola nieprawdy w systemie medialnym III Rzeczypospolitej

… czyli medialne prawo Ascha.


19 stycznia tego roku przed siedzibą kancelarii polskiego premiera Donalda Tuska odbyła się kilkusetosobowa manifestacja w obronie wolności słowa w Polsce. Demonstranci, w tym znani dziennikarze i twórcy na czele z Janem Pietrzakiem, protestowali przeciwko zwalnianiu z pracy w publicznej telewizji i radiu niewygodnych dla Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej dziennikarzy.

 

Przypomnijmy, iż od czasu przejęcia władzy nad mediami publicznymi przez te partie, zwolniono z pracy m. in. takich dziennikarzy jak Anita Gargas, Joanna Lichocka, Wojciech Reszczyński czy Bronisław Wildstein.

 

Zwolnienia te uzasadniane są zwykle zarzutami o ich tzw. jednostronność i sprzyjanie partii Prawo i Sprawiedliwość, tak jakby prawda była wielostronna i wielopartyjna. Oczywiście o fakcie demonstracji nie wspomniały nie tylko same media publiczne, lecz również konkurencyjne media prywatne. Można się o niej było dowiedzieć chyba tylko z „Gazety Polskiej”, bo nawet „Rzeczpospolita” nie zająknęła się, o ile sobie przypominam, ani słowem. Te zwolnienia przywracają normalność polskiego systemu medialnego, w którym pluralizm politycznych punktów widzenia zamyka się pomiędzy pluralizmem poglądów Moniki Olejnik, Jacka Żakowskiego i Tomasza Lisa, czy może bardziej pomiędzy pluralizmem „Gazety Wyborczej”, „Polityki” i TVN.


Ta normalność została bowiem okresowo zachwiana w latach rządów PiS okresu 2005 – 2007, kiedy to pluralizm polityczny publicznej telewizji i radia znacząco poszerzono o punkty widzenia reprezentowane choćby przez „Rzeczpospolitą” czy „Gazetę Polską”. Poszerzenie dotyczyło przy tym zasadniczo tylko sfery polityki, gdyż w zakresie choćby sfery ekonomii nic nie drgnęło.


Mogłoby się wydawać, że usuwanie niewygodnych dziennikarzy czy programów radiowych i telewizyjnych, w warunkach formalnej demokracji i formalnej wolności słowa w Polsce, to przejaw jakiejś zbytecznej nadgorliwości. Przecież i tak media publiczne, podobnie jak i cały polski system medialny, są zdominowane, a wręcz zhegemonizowane przez pluralizm normalnych punktów widzenia. I czy te kilka osób czy programów może coś zmienić? A idąc krok dalej, to czym również wytłumaczyć nieustanną nagonkę, i to od lat, na media polskich redemptorystów symbolizowanych nazwiskiem ks. Tadeusz Rydzyka, od Radia Maryja, przez „Nasz Dziennik”, a po Telewizję Trwam? Przecież to tylko jedno radio, jedna gazeta i jedna telewizja wśród aż tylu innych. O co chodzi?


Chodzi o prawdę, a nie o punkty widzenia czy poglądy.


W 1951 roku amerykański uczony, a przy tym żydowski emigrant z Polski, Salomon Asch, przeprowadził sławny eksperyment opisywany w podręcznikach psychologii społecznej. Eksperyment polegał na porównywaniu przez jego uczestników, planszy z narysowanym odcinkiem o określonej długości, z planszą z trzema odcinkami o różnych długościach. Badani mieli stwierdzić, który z trzech odcinków odpowiada długości odcinka na pierwszej planszy, przy czym długości tak były dobrane, że trudno się było pomylić. Każdy zaś z badanych był w podstawionej mu celowo grupie osób, które wskazywały wcześniej na błędną odpowiedź.


I mimo oczywistości prawidłowej odpowiedzi, okazało się, że aż 76% osób badanych podawało nieprawidłową odpowiedź, sugerując się konformistycznie błędnymi sugestiami grupy. Gdy zaś badani wypowiadali się bez sugestii grupy, praktycznie nigdy się nie mylili. Ale co najciekawsze, gdy przynajmniej jedna osoba z grupy wypowiadała się prawdziwie, odsetek mylnych odpowiedzi badanych istotnie spadał.


Prawo Ascha mówi więc, że konformizm społeczny ma kluczowy wpływ na wypowiadane publicznie oceny przez członków grupy. I prawo Ascha jest wykorzystane w medialnej manipulacji polską opinią publiczną i to skutecznie od ponad 20 lat. W medialnym zastosowaniu prawa Ascha to polski system medialny jest grupą podającą publicznie nieprawdziwe odpowiedzi dla badanych, czyli polskiego społeczeństwa.


Nie używam przy tym słowa kłamstwo lecz nieprawda, gdyż twarde kłamstwa we współczesnej manipulacji medialnej są rzadkością, a dominują przemilczenia, wykluczenia, półprawdy, miękkie kłamstwa i przekłamania czy szumy, a wręcz hałasy informacyjne celowo odwracające uwagę od prawdy. Poza tym mogę podejrzewać, że tylko część światka medialnego ma pełną świadomość w czym uczestniczy, a dla większości jest to już ich własna i oczywista norma poprawności. Nieprawda jest strukturalną, a nie koniunkturalną cechą systemu medialnego III Rzeczypospolitej. Jak to kiedyś już napisałem, w III Rzeczypospolitej Czwarta Władza jest Piątą Kolumną demokracji, a jak już dzisiaj myślę również polskiej suwerenności, a być może i polskiej przyszłości.


Bezpośrednim tego powodem jest fakt, iż polski system medialny jest samodzielnym elementem systemu politycznego. O rdzeniu tego systemu medialnego stanowią koncerny prywatnych mediów masowych, odgrywające samodzielną role polityczną, na czele z multimedialnymi koncernami Agory, ITI i grupy Polsat. Państwowy koncern telewizji i radia odgrywa rolę tylko pochodną, ze względu na swoją bezpośrednią zależność od układu sił na scenie politycznej. O sile politycznego oddziaływania tych koncernów decyduje przede wszystkim masowość odbioru. Ale treść przekazu dostarczają te gazety i czasopisma na czele z „Gazetą Wyborczą”, z których obrazy życia społecznego, ich interpretacja i ocena są poprzez media elektroniczne rozpowszechniane.


To nie sama poczytność i wielkość sprzedaży gazet i czasopism decyduje o ich opiniotwórczości, lecz późniejszy przekaz masowy. I tak katolicki „Gość Niedzielny”, choć jest jednym z najbardziej poczytnych tygodników w Polsce, nie ma tak dużej siły oddziaływania jak choćby „Polityka” czy „Wprost”, gdyż nie ma do niego odniesień w masowych mediach koncernów rdzenia, a jego dziennikarze nie występują tam jako komentatorzy wydarzeń.


Można wręcz powiedzieć, iż kluczowe prywatne koncerny medialne wraz z politycznie i partyjnie umocowaną publiczną telewizją i radiem, stanowią integralną część systemu politycznego ze względu na współtworzenie sceny politycznej. Innymi słowy bez tych koncernów polska scena polityczna wyglądałaby zasadniczo inaczej. Ta zdolność do znaczącego kształtowania systemu politycznego, to stałe współdecydowanie o władzy w państwie, a w konsekwencji panowaniu społecznym w kraju.


A przyczyną z kolei tej sytuacji jest partyjna ordynacja wyborcza oparta na wielkich i wielomandatowych okręgach wyborczych, gdzie głosuje się na listy partyjne, a nie na osoby jak w ordynacjach większościowych typu brytyjskiego czy kanadyjskiego. Media masowe bowiem dzięki polskiej ordynacji wyborczej mają kluczowy wpływ na wyniki wyborów do Sejmu oraz odgrywają decydującą rolę w ocenie i kontrolowaniu działalności posłów, czego pobawieni są bezpośrednio sami wyborcy. Głosowanie na listy partyjne, a więc partie, powoduje bowiem, iż to publiczne wizerunki partii tworzone w skali kraju przez system medialny, rozstrzygają o wynikach wyborów.


W ich tworzeniu i masowym rozpowszechnianiu kluczową rolę odgrywają właśnie wizerunki medialne partii i ich liderów. W istocie medialne wizerunki partii politycznych w Polsce są podstawą decyzji wyborców w wyborach do Sejmu. Równocześnie wielki dystans społeczny i przestrzenny jaki wytwarza polska ordynacja między posłem a wyborcą powoduje, iż tylko media masowe mogą kontrolować i za pośrednictwem wyborców pociągać do politycznej odpowiedzialności samych posłów czy partyjnych polityków, znacząco wpływając na ich los polityczny.


I utrzymanie wyłonionego w trakcie procesu transformacji ustrojowej panującego układu sił społecznych i politycznych, z czarnym jądrem ex-komunistycznej oligarchii polityczno-finansowej w roli społecznej czarnej dziury, wymaga stałej manipulacji opinią publiczną zgodnie z prawem Ascha. Nieprawda w masowych przekazach medialnych jest tego warunkiem, a prawda układowi panującemu zagraża.


Dlatego nieprawda musi odgrywać kluczową rolę w medialnej komunikacji społecznej III Rzeczypospolitej. Bez nieustannego wskazywania w nich polskiemu społeczeństwu na nieprawdziwe rozwiązania jego dylematów i uniemożliwianiu docierania do prawdy co do swego losu, panujący układ sił społecznych i politycznych uległby szybko erozji. Dlatego usuwa się i marginalizuje wszystkich tych dziennikarzy i te programy, które co najmniej ułatwiają docieranie do prawdy przeciętnemu Polakowi.


I dlatego nowy szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak publicznie już groził Radiu Maryja nieprzedłużeniem koncesji nadawczej, a rząd D. Tuska straszy „Rzeczpospolitą” rozwiązaniem spółki wydawniczej z udziałem Skarbu Państwa. Każdy bowiem wyrazisty głos wskazujący prawdziwy wybór obniża znacząco wynik 76% błędnych ocen zgodnie z prawem Ascha. Bo przecież nie o punkty widzenia, stronniczość czy partyjność tu chodzi. Chodzi o prawdę, a właściwie nieprawdę.


Dąbrowa Górnicza, 1 lutego 2011



*Tekst dla: „Nowy Kurier. Polish-Canadian Independent Courier”


 

408 wyświetlen