… czyli medialne prawo Ascha.


19 stycznia tego roku przed siedzibą kancelarii polskiego premiera Donalda Tuska odbyła się kilkusetosobowa manifestacja w obronie wolności słowa w Polsce. Demonstranci, w tym znani dziennikarze i twórcy na czele z Janem Pietrzakiem, protestowali przeciwko zwalnianiu z pracy w publicznej telewizji i radiu niewygodnych dla Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej dziennikarzy.

 

Przypomnijmy, iż od czasu przejęcia władzy nad mediami publicznymi przez te partie, zwolniono z pracy m. in. takich dziennikarzy jak Anita Gargas, Joanna Lichocka, Wojciech Reszczyński czy Bronisław Wildstein.

 

Zwolnienia te uzasadniane są zwykle zarzutami o ich tzw. jednostronność i sprzyjanie partii Prawo i Sprawiedliwość, tak jakby prawda była wielostronna i wielopartyjna. Oczywiście o fakcie demonstracji nie wspomniały nie tylko same media publiczne, lecz również konkurencyjne media prywatne. Można się o niej było dowiedzieć chyba tylko z „Gazety Polskiej”, bo nawet „Rzeczpospolita” nie zająknęła się, o ile sobie przypominam, ani słowem. Te zwolnienia przywracają normalność polskiego systemu medialnego, w którym pluralizm politycznych punktów widzenia zamyka się pomiędzy pluralizmem poglądów Moniki Olejnik, Jacka Żakowskiego i Tomasza Lisa, czy może bardziej pomiędzy pluralizmem „Gazety Wyborczej”, „Polityki” i TVN.


Ta normalność została bowiem okresowo zachwiana w latach rządów PiS okresu 2005 – 2007, kiedy to pluralizm polityczny publicznej telewizji i radia znacząco poszerzono o punkty widzenia reprezentowane choćby przez „Rzeczpospolitą” czy „Gazetę Polską”. Poszerzenie dotyczyło przy tym zasadniczo tylko sfery polityki, gdyż w zakresie choćby sfery ekonomii nic nie drgnęło.


Mogłoby się wydawać, że usuwanie niewygodnych dziennikarzy czy programów radiowych i telewizyjnych, w warunkach formalnej demokracji i formalnej wolności słowa w Polsce, to przejaw jakiejś zbytecznej nadgorliwości. Przecież i tak media publiczne, podobnie jak i cały polski system medialny, są zdominowane, a wręcz zhegemonizowane przez pluralizm normalnych punktów widzenia. I czy te kilka osób czy programów może coś zmienić? A idąc krok dalej, to czym również wytłumaczyć nieustanną nagonkę, i to od lat, na media polskich redemptorystów symbolizowanych nazwiskiem ks. Tadeusz Rydzyka, od Radia Maryja, przez „Nasz Dziennik”, a po Telewizję Trwam? Przecież to tylko jedno radio, jedna gazeta i jedna telewizja wśród aż tylu innych. O co chodzi?


Chodzi o prawdę, a nie o punkty widzenia czy poglądy.


W 1951 roku amerykański uczony, a przy tym żydowski emigrant z Polski, Salomon Asch, przeprowadził sławny eksperyment opisywany w podręcznikach psychologii społecznej. Eksperyment polegał na porównywaniu przez jego uczestników, planszy z narysowanym odcinkiem o określonej długości, z planszą z trzema odcinkami o różnych długościach. Badani mieli stwierdzić, który z trzech odcinków odpowiada długości odcinka na pierwszej planszy, przy czym długości tak były dobrane, że trudno się było pomylić. Każdy zaś z badanych był w podstawionej mu celowo grupie osób, które wskazywały wcześniej na błędną odpowiedź.


I mimo oczywistości prawidłowej odpowiedzi, okazało się, że aż 76% osób badanych podawało nieprawidłową odpowiedź, sugerując się konformistycznie błędnymi sugestiami grupy. Gdy zaś badani wypowiadali się bez sugestii grupy, praktycznie nigdy się nie mylili. Ale co najciekawsze, gdy przynajmniej jedna osoba z grupy wypowiadała się prawdziwie, odsetek mylnych odpowiedzi badanych istotnie spadał.


Prawo Ascha mówi więc, że konformizm społeczny ma kluczowy wpływ na wypowiadane publicznie oceny przez członków grupy. I prawo Ascha jest wykorzystane w medialnej manipulacji polską opinią publiczną i to skutecznie od ponad 20 lat. W medialnym zastosowaniu prawa Ascha to polski system medialny jest grupą podającą publicznie nieprawdziwe odpowiedzi dla badanych, czyli polskiego społeczeństwa.


Nie używam przy tym słowa kłamstwo lecz nieprawda, gdyż twarde kłamstwa we współczesnej manipulacji medialnej są rzadkością, a dominują przemilczenia, wykluczenia, półprawdy, miękkie kłamstwa i przekłamania czy szumy, a wręcz hałasy informacyjne celowo odwracające uwagę od prawdy. Poza tym mogę podejrzewać, że tylko część światka medialnego ma pełną świadomość w czym uczestniczy, a dla większości jest to już ich własna i oczywista norma poprawności. Nieprawda jest strukturalną, a nie koniunkturalną cechą systemu medialnego III Rzeczypospolitej. Jak to kiedyś już napisałem, w III Rzeczypospolitej Czwarta Władza jest Piątą Kolumną demokracji, a jak już dzisiaj myślę również polskiej suwerenności, a być może i polskiej przyszłości.


Bezpośrednim tego powodem jest fakt, iż polski system medialny jest samodzielnym elementem systemu politycznego. O rdzeniu tego systemu medialnego stanowią koncerny prywatnych mediów masowych, odgrywające samodzielną role polityczną, na czele z multimedialnymi koncernami Agory, ITI i grupy Polsat. Państwowy koncern telewizji i radia odgrywa rolę tylko pochodną, ze względu na swoją bezpośrednią zależność od układu sił na scenie politycznej. O sile politycznego oddziaływania tych koncernów decyduje przede wszystkim masowość odbioru. Ale treść przekazu dostarczają te gazety i czasopisma na czele z „Gazetą Wyborczą”, z których obrazy życia społecznego, ich interpretacja i ocena są poprzez media elektroniczne rozpowszechniane.


To nie sama poczytność i wielkość sprzedaży gazet i czasopism decyduje o ich opiniotwórczości, lecz późniejszy przekaz masowy. I tak katolicki „Gość Niedzielny”, choć jest jednym z najbardziej poczytnych tygodników w Polsce, nie ma tak dużej siły oddziaływania jak choćby „Polityka” czy „Wprost”, gdyż nie ma do niego odniesień w masowych mediach koncernów rdzenia, a jego dziennikarze nie występują tam jako komentatorzy wydarzeń.


Można wręcz powiedzieć, iż kluczowe prywatne koncerny medialne wraz z politycznie i partyjnie umocowaną publiczną telewizją i radiem, stanowią integralną część systemu politycznego ze względu na współtworzenie sceny politycznej. Innymi słowy bez tych koncernów polska scena polityczna wyglądałaby zasadniczo inaczej. Ta zdolność do znaczącego kształtowania systemu politycznego, to stałe współdecydowanie o władzy w państwie, a w konsekwencji panowaniu społecznym w kraju.


A przyczyną z kolei tej sytuacji jest partyjna ordynacja wyborcza oparta na wielkich i wielomandatowych okręgach wyborczych, gdzie głosuje się na listy partyjne, a nie na osoby jak w ordynacjach większościowych typu brytyjskiego czy kanadyjskiego. Media masowe bowiem dzięki polskiej ordynacji wyborczej mają kluczowy wpływ na wyniki wyborów do Sejmu oraz odgrywają decydującą rolę w ocenie i kontrolowaniu działalności posłów, czego pobawieni są bezpośrednio sami wyborcy. Głosowanie na listy partyjne, a więc partie, powoduje bowiem, iż to publiczne wizerunki partii tworzone w skali kraju przez system medialny, rozstrzygają o wynikach wyborów.


W ich tworzeniu i masowym rozpowszechnianiu kluczową rolę odgrywają właśnie wizerunki medialne partii i ich liderów. W istocie medialne wizerunki partii politycznych w Polsce są podstawą decyzji wyborców w wyborach do Sejmu. Równocześnie wielki dystans społeczny i przestrzenny jaki wytwarza polska ordynacja między posłem a wyborcą powoduje, iż tylko media masowe mogą kontrolować i za pośrednictwem wyborców pociągać do politycznej odpowiedzialności samych posłów czy partyjnych polityków, znacząco wpływając na ich los polityczny.


I utrzymanie wyłonionego w trakcie procesu transformacji ustrojowej panującego układu sił społecznych i politycznych, z czarnym jądrem ex-komunistycznej oligarchii polityczno-finansowej w roli społecznej czarnej dziury, wymaga stałej manipulacji opinią publiczną zgodnie z prawem Ascha. Nieprawda w masowych przekazach medialnych jest tego warunkiem, a prawda układowi panującemu zagraża.


Dlatego nieprawda musi odgrywać kluczową rolę w medialnej komunikacji społecznej III Rzeczypospolitej. Bez nieustannego wskazywania w nich polskiemu społeczeństwu na nieprawdziwe rozwiązania jego dylematów i uniemożliwianiu docierania do prawdy co do swego losu, panujący układ sił społecznych i politycznych uległby szybko erozji. Dlatego usuwa się i marginalizuje wszystkich tych dziennikarzy i te programy, które co najmniej ułatwiają docieranie do prawdy przeciętnemu Polakowi.


I dlatego nowy szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak publicznie już groził Radiu Maryja nieprzedłużeniem koncesji nadawczej, a rząd D. Tuska straszy „Rzeczpospolitą” rozwiązaniem spółki wydawniczej z udziałem Skarbu Państwa. Każdy bowiem wyrazisty głos wskazujący prawdziwy wybór obniża znacząco wynik 76% błędnych ocen zgodnie z prawem Ascha. Bo przecież nie o punkty widzenia, stronniczość czy partyjność tu chodzi. Chodzi o prawdę, a właściwie nieprawdę.


Dąbrowa Górnicza, 1 lutego 2011



*Tekst dla: „Nowy Kurier. Polish-Canadian Independent Courier”


 

About Wojciech Błasiak

ekonomista i socjolog, dr nauk społecznych, niezależny naukowiec i publicysta, działacz Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW

Dyskusja - 13 Komentarzy
  1. Jerzy Przystawa

    08. Lut 2011,  godz. 12:57

    Macias, bez wątpienia ma Pan rację, że się nie rozumiemy. Może gdyby Pan zechciał spróbować coś zrobić, a nie tylko służyć nam dobrymi radami, to rozumielibyśmy się lepiej? Pole do działania jest tu bowiem praktycznie nieograniczone. Ja, nieskromnie tak o sobie myślę, robię co mogę i już nie wiele pozostaje mi manewru na robienie innych rzeczy. A także na udzielanie dobrych rad tym, którzy ewentualnie mają chwilową chęć zrobienia czegoś pożytecznego. Zdaję sobie przy tym sprawę, że młodzi ludzie, którzy z wielkim poświęceniem redagują i obsługują tę stronę, po pierwsze, znają się na tym lepiej ode mnie, a po drugie, robią co mogą i ile mogą, a ponieważ ja im za tę pracę nie mogę zapłacić, więc staram sie, kiedy mam tylko okazję, powiedzieć, ze jestem im niezmiernie wdzięczny za ich trud włożony w tę sprawę. Aczkolwiek i oni, i ja, doskonale wiemy, że można by wiele poprawić i zmienić.

    Pozdrawiam,
    Jerzy Przystawa

    Odpowiedz

  2. macias -

    08. Lut 2011,  godz. 12:02

    Ech, no i wlasnie dotarlismy do sedna sprawy.

    Kilka wypowiedzi powyzej napisalem:
    „Jestem ciekaw ile czasu zajmie poprawienie informacji o koncie bankowym i jak dlugie bedzie uzasadnienie, ze jest dobrze jak jest, bo…”.

    Smutne, ze moge w ciemno zakladac sie o takie rzeczy grube pieniadze. Tak jest po prostu raz za razem.

    > Może skoro przeciągnięcie myszką jest takim problemem

    Jest. Swiat nie kreci sie wokol osob w 100% zdrowych — istnieja osoby niepelnosprawne, z roznymi schorzeniami, dyskfunkcjami, etc.

    > o napisze Pan do nas i powie co konkretnie może Pan zrobić dla
    > Ruchu JOW, co jest w zakresie Pańskich możliwości?

    Nie rozumiemy sie. Szkoda.

    Odpowiedz

  3. Jerzy Przystawa

    08. Lut 2011,  godz. 10:32

    Drogi macias,
    jestem stary, nie znam się na komputerach itp, ale nie mam jakoś żadnego problemu w regularnym przekazywaniu konkretnych kwot na konto Stowarzyszenia. A znam ludzi, którzy nawet nie maja w ogóle elektronicznego konta, a co miesiąc przekazują po kilkaset złotych na JOW. Może dlatego nie bardzo rozumiem w czym jest trudność z numerem konta podanym na naszej stronie i dlaczego trzeba się aż włamywać,aby móc przekazać na to konto pieniędzy. Może skoro przeciągnięcie myszką jest takim problemem, to napisze Pan do nas i powie co konkretnie może Pan zrobić dla Ruchu JOW, co jest w zakresie Pańskich możliwości?

    Pozdrawiam,

    Jerzy Przystawa

    Odpowiedz

  4. macias -

    08. Lut 2011,  godz. 10:04

    a) nie wlamie sie Panstwu na serwer, zeby wyprostowac wiersze w podaniu konta bankowego, a z drugiej strony nie dadza mi Panstwo dostepu do legalnych poprawek (i calkiem slusznie)

    b) to, ze kiedys celowe wplaty nie zadzialaly, nie oznacza, ze nalezy sie na nie obrazac i likwidowac te metode

    c) sprytne techniki — mowie o psychologicznych aspektach motywacji, a nie dotpay (przy okazji: nie skorzystam, dziekuje, za duzo jest przekretow na sieci, zeby korzystac z tej drogi)

    d) napisalem to juz wczesniej, prosze na stale (w dziale „potrzebna pomoc”) wpisac szczerze jakie sa potrzeby — jesli zarowno mam wymyslac potrzeby jakie ma JOW i je realizowac, to chyba cos jest nie tak

    I nie chodzi mi o akty ekspiacji (vide „jestesmy nieudolni”), tylko o zdanie sobie sprawe z roznicy miedzy „pomocy” a „pomocy, kowala potrzebujemy”.

    Brak informacji „kowala potrzebujemy” oznacza tylko jedno — nie ma takich potrzeb.

    Odpowiedz

  5. Jerzy Przystawa

    08. Lut 2011,  godz. 09:11

    Drogi macias,

    wszystko, co Pan napisał jest prawdą: jesteśmy nieudolni, nie jesteśmy profesjonalistami, jesteśmy ruchem obywatelskim, który skrzykuje ludzi, którzy rozumieją o co chodzi i chcą w to włożyć kawałek serca, pracy i pieniędzy. Niestety, ze strony naszych zwolenników, najczęściej, dostajemy dobre rady, co jeszcze powinniśmy (KTO?) zrobić, żeby Ruch rozwijał się lepiej, szybciej, efektywniej. Wbrew temu co Pan napisał jednak wielokrotnie umieszczaliśmy na naszej stronie apele o SKŁADKĘ NA ZUPEŁNIE KONKRETNE CELE, ale, niestety, wbrew temu co Pan napisał, wcale nie wywołało to wiekszego zainteresowania ze stronych tych, którzy mają dla nas tyle dobrych rad. I, prawdę mówiąc, jeśli tak wielką barierą jest wpłacenie 10 PNL (Przeciągnąć myszką!) na podane konto, albo zlecenie tego komputerowi, to trudno uwierzyć ,ze takie sprytne techniki, o jakich Pan pisze, coś zasadniczego wniosą. Istnieje bowiem np. jakaś metoda „DOTPAY”, którą uruchomili nasi sprytni informatycy – nie bardzo sam rozumiem na czym ona polega, ale podobno wystarczy tylko kliknąć, ale, jak się okazuje, i to jest za trudne dla ludzi, którzy gotowi są nam nieba przychylić.

    Dlatego podzielając Pańską opinię w sprawie tego, co jeszcze my (KTO?) powinniśmy zrobić, chciałbym też np. dowiedzieć się, a co Pan, konkretnie, jest w stanie zrobić?

    Odpowiedz

  6. macias -

    08. Lut 2011,  godz. 08:19

    Pozwole sobie kontynuowac watek finansowy. Zgadza sie, ze uklad ma mocne oparcie w finansach, a antysystemowcy takiego oparcia nie maja. Wniosek? Nie stac nas na popelnianie bledow.

    Popatrzmy wiec blizej na JOW — zalozmy ze jestem wysokiej klasy specjalista, geniuszem, chcialbym pomoc JOW.

    * wchodze na glowna strone JOW — ok, widoczny jest od zaraz link do pomocy
    * wchodze i widze dwie czesci — moge pomoc w organizacji spotkania (a) lub wplacic pieniadze na rzecz JOW (b)

    (a) tym nie jestem zainteresowany
    (b) tym jestem zainteresowany

    Kontynuujmy wiec (b):
    * zlecam przelew w banku — czy strona prezentuje kazda informacje w odrebnym wierszu, tak aby LATWIEJ i szybciej mozna bylo zdefiniowac przelew (dwuklik na danym wierszu)? Nie, po co, niech sobie sympatyk przeciaga myszka powolutku od literki do literki, aby zaznaczyc interesujacy go fragment (czas to pieniadz ponoc)
    * ok, przelew zrobiony, ale mam jeszcze pieniadze, kupilbym chetnie „firmowe” koszulki i czapeczki w celach reklamowych — jest taka mozliwosc? nie
    * kupilbym „firmowe” dlugopisy, aby rozdac wsrod znajomych — jest taka mozliwosc? nie
    * czy JOW prowadzi jakas zbiorke na konkretny cel — np. dzialanie serwera — czyli potrzebna jest kwota 1000 zl, i do tej granicy nalezy dobic, czy jest taka akcja zorganizowana? — nie
    * czy sa zorganizowane „zawody” regionalne, ktory region najbardziej wspomaga JOW, np. z celem zorganizowania spotkan — nie
    * i na koniec — skoro jestem takiej wysokiej klasy specjalista, to moze pomoglbym np. w budowie strony, usprawieniu logowania, etc. czy ktos chce takiej pomocy — nie

    Jak widac JOW-owi w ogole nie zalezy na zmotywowaniu ludzi, na wykorzystaniu psychologii, nie zalezy tez na spolecznej pomocy, JOW jest silny, zwarty z dobrym zapleczem finansowym i nie bedzie rozmienial sie na drobne, wystarczy haslo „dajcie” i pieniadze same poplyna.

    Jasne, apel o kase jest najlatwiejszy, ale to nie znaczy, ze najskuteczniejszy. Poza tym, np. w odniesieniu do ostatniego punktu, czy nie jest cos nie tak z ukladem, ze mamy sie skladac na specjalistow i oplacac ich, zamiast po prostu poprosic ich o pomoc. Duzo ludzi oczywiscie patrzy wylacznie na kase, ale jest sporo spolecznikow, ktorzy pracuja za „dziekuje”. Jednak jesli rozmowe z nimi zacznie sie od pieniedzy, to albo sie wycenia drogo albo w ogole odmowia. Mnie prywatnie nie stac byloby na cos takiego, ale JOW — stac!

    Jestem ciekaw ile czasu zajmie poprawienie informacji o koncie bankowym i jak dlugie bedzie uzasadnienie, ze jest dobrze jak jest, bo… (coz smutne doswiadczenia).

    Odpowiedz

  7. Grzegorz Osowski

    06. Lut 2011,  godz. 23:58

    PIERWSZA WŁADZA

    Szanowny Panie Wojciechu Błasiak , w pełni zgadzam się z tym co pan napisał w powyższym artykule.
    Uważam , że rzeczywiście nadrzędną władzę w Polsce sprawują ,,niezależne’’ media .

    Konferencje i marsze Ruchu JOW zdolne są przekonać ,,zwykłych’’ obywateli ( czytaj; obywateli nie związanych z establishmentem politycznym ) , ale z pewnością nie są w stanie przekonać członków oligarchii finansowo-medialno-politycznej dierżącej w swych rękach rzeczywistą władzę .
    Myślę że ,,zwykłych’’ obywateli nie musimy do swoich racji długo przekonywać .
    Oni już wiedzą albo tylko przeczuwają że w polskim ustroju poglądy i interesy obywateli nie mają znaczenia .

    ,,Zwykli’’ obywatele , na swój sposób buntują się przeciwko oszustwu polskich ,,wyborów’’ i przeciwko oszustwom mediów , poprzez to że nie chcą w tej szopce wyborczej uczestniczyć .

    Z powyższych faktów , należałoby wyciągnąć konkretne wnioski .

    Myślę , że ,,zwykli’’ obywatele ( większość ) oczekują na PRZYWÓDCÓW którzy ……..

    Ponadto chciałbym zauważyć , że władza kartelu mas-mediów opiera się na ich faktycznej monopolistycznej pozycji istniejącej dzięki blokowaniu powstawania konkurencyjnych mediów , dzięki koncesjom na nadawanie .

    W tym kontekście nie dziwi fakt ślimaczącego się procesu przechodzenia na cyfrowe nadawanie sygnału radiowego i telewizyjnego ,
    ponieważ teoretycznie powinno to otworzyć możliwość powstania licznych nowych nadawców .

    Odpowiedz

  8. Janusz Kuc

    06. Lut 2011,  godz. 05:08

    @ Wojciech Blasiak Cos musi byc w tej liczbie 76% bo obecnie tyle procentowo wyborcow opowiada sie po stronie PO, PSL i SLD a pozostale 24% po stronie PIS. Oczywiscie zadna z tych partii nie prezentuje interesu polskiej klasy sredniej a najwyzej interes jakis partyjnych oligarchii. Niemniej jednak ta „trojca” ma znacznie wiecej do stracenia dlatego chwytaja sie kazdego sposobu, lacznie z chamska propaganda.

    Niemniej jednak w ostatnim czasie pojawilo sie w PL bardzo ciekawe zjawisko : sprzezenie zwrotne. Poniewaz ekipie Tuska brakuje ok 100 mld rocznie na rozpasane Bizancjum, zaczynaja podnosic podatki : Vat i podatek dochodowy, oplaty ZUS, NFZ … czyli za kazdym razem uderzaja w najbiedniejsze warstwy spolecznie. Cos przeciwnego do krajow JOW, np w AU jak Partii Pracy brakuje na ofiary powodzi to probuja podniesc 1% tym co zarabiaja ponad $100K. Wiedza ze jak rusza rusza klase srednia to trafia na lawke rezerwowych na 3-4 kadencje. Ale zeby w PL wygrac wybory trzeba cos dac w zamian. I w ostatnim tylko miesiacu pojawily sie nastepujace projekty typowe dla „Systemu Westminsterskiego” 1. JOW do senatu 2. Jow do gmin z wyjatkiem tych na prawach powiatu. 3. Zakaz bilboardow i drogiej kampanii wyborczej. 3. Zakaz zadluzania samorzadow 4. Obnizenie dotacji na partie z kasy panstwa 5. Proba likwidacji zlodziejskiego OFE itd itd .

    Czyli jednak pojawilo sie wymuszenie wprowadzenia naturalnego systemu jakim jest JOW. Zaczyna dotyczyc to rowniez samorzadow. HGW zaraz po zwycieskich wyborach podniosla 5-10 razy czynsz (czy podatek od nieruchomosci) zaslaniajac sie tym ze ceny nieruchomosci wzrosly. Wiadomo ze jak sie chce zorganizoawac igrzyska za 3 mld zl to z 500 tys podatnikow trzeba jakos sciagnac po 6 tys na glowe. A dla samorzadu powoli odpada opcja zadluzania, a wiec pozostaje podatek gruntowy. I nagle wielu mieszkancom „gmin ponad 40 tys” moze zaczac switac mysl ze warto miec JOW taki sam jak w mniejszych gminach.

    Wiadomo ze najskuteczniej oddzialowuje sie na istote ludzka poprzez jej portfel a nie poprzez idee. W krajach z dluga tradycja Jow / System Westminsterski ludzie nie sa az tak skorzy do wierzenia w media przy wyborach samorzadowych i federalnych jak to twierdza przeciwnicy JOW w PL. System wiekszosciowy powoduje ze zarowno partie jak media bardzo rzadko wychylaja sie poza linie centralna. Unikaja jak ognia pokazywania spraw osobistych politykow, jak rowniez unika sie pokazywania ludzi , ktorzy nie sa wybrani w wyborach powszechnych. Raczej dominuje schemat ze swoje stanowisko okresla Prime Minister ewentualnie minister, zaraz potem szef opozycji i shadow mnister. A w Polsce o OFE pytaja a toRostowskiego, a to Balcerowicza, a to gosci od Adama Smitha. Tych ostatnich akurat lubie co nie zmienia faktu ze tych wszystkich ludzi nikt nie wybral zeby reprezentowali jego interesy. Nikt na nich nie glosowal.

    Odpowiedz

  9. Piotr Dzikorski

    04. Lut 2011,  godz. 11:30

    Bardzo dziękuję za odpowiedź. O swoich wątpliwościach pisałem tutaj http://www.jow.pl/blog/piotrdzikorski/1-podatku-na-rzecz-jow.html . Myślę, że dodanie linka na stronie Ruchu JOW do strony fundacji Madisona albo bezpośrednie zamieszczenie informacji o fundacji Madisona na stronie Ruchu JOW mogłoby w znaczący sposób ułatwić innym podjęcie decyzji o wsparciu finansowym Ruchu JOW. Z pewnością będzie to łatwiejsze niż poszukiwanie tych informacji na własną rękę. Analogicznie na facebooku. Pisałem o tym we wspomnianym wyżej wpisie na blogu. Myślę, że wprowadzenie takich zmian mogłoby w znaczący sposób poprawić sytuację finansową Ruchu a nakład pracy potrzebny do ich wprowadzenia byłby niewielki. Myślę, że gra jest warta świeczki. Gdybym miał możliwość administrowania wyżej wymienionymi stronami internetowymi to dla dobra sprawy sam bym to zrobił. Niestety nie mam, ale liczę, że pomysł zostanie wykorzystany. Proszę mnie zrozumieć – wszystko co piszę wynika z mojego zaangażowania w ideę JOW. Staram się pomóc jak mogę i na ile mogę. Przyświecają mi jak najlepsze motywacje. Pozdrawiam

    Odpowiedz

  10. Jerzy Przystawa

    04. Lut 2011,  godz. 10:56

    Pan Piotr Dzikorski:

    napiszę Panu co ja robię: wpłacam raz na rok 1% podatku na konto Fundacji Madisona, a co miesiąc wpłacam odpowiednią kwotę na konto Stowarzyszenia, które to wpłaty są ujawniane na naszej stronie. Poza tym ponoszę wiele innych kosztów związanych z działalnością Ruchu i Stowarzyszenia. Nie wiem czy taka odpowiedź Pana zadowala? Naturalnie, zachęcam innych zwolenników JOW, żeby, jeśli łaska, robili to, co ja robię. Tak rozumiem sens Ruchu i sens tego, że poczuwam się do bycia liderem tego Ruchu.

    Naturalnie, że podstawową przyczyną. dla której Ruch JOW nie jest bardziej skuteczny jest brak środków na rozwinięcie naszej działalności. To winni uświadomić sobie wszyscy ci, którzy rozumieją o co chodzi i chcieliby doprowadzić do zmiany tego co jest. Obywatele muszą mieć świadomość, że Rzeczpospolita nie rodzi się i nie działa sama z siebie, ale z woli Jej obywateli.

    Napisałem ostatnio setki listów ( a pisanie listów, a w szczególności ich wysyłanie, jest przedsięwzięciem, które wymaga i pracy i pieniędzy) do Patronów Honorowych Ruchu – wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, w których, między innymi, pytałem ich o możliwość zorganizowania zjazdu, konferencji Ruchu itp. Otrzymuję uprzejme listy, w których nasi Patroni Honorowi potwierdzają swoje poparcie, natomiast zapewniają mnie, że niestety, nie mają możliwości materialnego poparcia Ruchu, bo o pieniądzach decydują rady itp.

    Pozdrawiam,

    Jerzy Przystawa

    Odpowiedz

  11. Piotr Dzikorski

    04. Lut 2011,  godz. 10:15

    Widzę, że znowu powrócił temat pieniędzy. Niestety świat jest tak skonstruowany, że bez nich mało można. Poruszałem na swoim blogu sprawę przekazania 1% podatku w celu wsparcia Ruchu JOW. Prosiłem osobiście Pana jako prezesa Ruchu JOW jak i Pana Mariusza Wisa jako szefa Fundacji im. Madisona o rozwianie moich wątpliwości. Tylko, że czekam już kilka tygodni i jakoś nie uzyskałem żadnej odpowiedzi od żadnego z Panów. O co chodzi? Przekazanie 1% podatku na rzecz Fundacji Madisona to dobry pomysł czy zły? Pomoże jakoś czy nie pomoże? Proszę o odpowiedź – jednoznaczną deklarację. Tak – przekazanie 1% podatku na rzecz fundacji Madisona to dobry pomysł i pomoże wprowadzić ideę JOW czy też może jest to zły pomysł i tylko wpłaty za pośrednictwem strony http://www.jow.pl/strona/wesprzyj-nas.html mogą być pomocne. Z góry dziękuję za dalsze nie przemilczanie tematu i udzielenie odpowiedzi. Mam nadzieję, że teraz każdy z Panów się wypowie i nie będziecie czekali jeden na drugiego. Zamierzam niedługo rozliczyć się z Urzędem Skarbowym i szkoda by było (zwłaszcza mnie byłoby bardzo żal) gdybym nie mógł wesprzeć w ten sposób idei JOW, której jestem gorącym zwolennikiem.

    Odpowiedz

  12. Jerzy Przystawa

    04. Lut 2011,  godz. 08:46

    Obóz „układu” potrafi, ponieważ posiada pieniądze na opłacenie ludzi fachowych i pomysłowych. Obóz „antysystemowy”, taki jak Ruch JOW, może najwyżej liczyć na „dobre rady”, a i to niekoniecznie, ponieważ ludzie, którzy potrafią udzielać naprawdę dobrych rad są zbyt zajęci (zarabianiem pieniędzy), żeby mieć czas na udzielanie dobrych rad „antysystemowcom”. Dlatego nam „dobrych rad” nie brakuje, brakuje ludzi, którzy byliby w stanie te dobre rady zastosować a praktyce. Dlatego nieustannie apelujemy o pomoc finansową ze strony ludzi, którzy rozumieją i popierają to, o co walczymy. Niestety, droga od poparcia – werbalnego – do wpłacenia 5 PNL na konto Ruchu – jest bardzo bardzo długa. „Układ” tymczasem ma to do siebie, że bierze sobie nasze pieniądze bez pytania nas o zdanie. No, a jeśli umiejętnie je wykorzysta, to te pieniadze przynoszą zysk. I to jest tez „rozziew”, o którym Pan pisze, między „poparciem poglądami”, a poparciem portfelem.

    Odpowiedz

  13. macias -

    04. Lut 2011,  godz. 07:57

    Bardzo dobry tekst. Co do Goscia Niedzielnego (nie czytam) mysle, ze jednak jest jeszcze inna przyczyna malej sily przebicia — jest zamkniety w swoim swiecie. Tak jak powiedzmy Wiedza i Zycie nie bedzie zadnym zrodlem w dyskusji o systemie wyborczym, tak Gosc Niedzielny nie bedzie zadnym zrodlem w dyskusji o polityce.

    Mozna lubic lub nie takie gazety jak GW, ale ja jedno tym mediom oddaje. Sa sprawni organizacyjnie i technicznie, poruszaja cale spektrum zagadnien — polityka, religia, filmy (takze jako dodatki), seks, makijaz, kolonizacja Marsa, etc. 100% pokrycie tematow. Ich strony WWW glowy nie urywaja, ale sa przygotowane sprawnie. Nie mam w kazdym razie problemow.

    Wezmy teraz ich konkurentow, TV Trwam on-line opiera sie na protokole mms, Gazeta Polska jak wyda juz film, to na VCD (GW wydaje filmy na DVD). Zreszta… daleko szukac, JOW (niniejszy portal) nie jest zadna gazeta, ale mechanizm logowania jest jednym z cudaczniejszych. Obywatel — antysystemowy — ma rownie koslawy.

    Tutaj nie ma zadnych usprawiedliwien, ze agenci UB dzialaja i uniemozliwiaja zorganizowanie takich rzeczy jak konstrukcja strony WWW, tloczenie DVD, czy uzycie otwartych formatow.

    Fakty sa takie — oboz „ukladu” potrafi, oboz antysystemowy ma dobre checi. Dlatego przecietny Kowalski zerka od czasu do czasu na ten drugi, ale swoimi pieniedzmi popiera uklad.

    Znowu, zeby daleko nie szukac, jest calkiem zgrabna seria filmow o agencie Bournie. Niedlugo sie ukaza jako dodatek do gazety. Goscia Niedzielnego? Gazety Polskiej? Naszego Dziennika? Alez… czytelnikom tych gazet niepotrzebne sa takie glupoty. Bedzie to dodatek do GW. Wiec nizej podpisany wesprze kwota 29.97 zl oboz GW. Tak wyglada w praktyce rozziew miedzy pogladami a glosowaniem portfelem.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.