W wyborach do Sejmu, które decydują o tym, kto panuje nad polskim państwem, Polacy głosują na medialne wizerunki partii politycznych i ich liderów. Nie wybierają bowiem w małych jednomandatowych okręgach wyborczych, tak jak choćby w Wielkiej Brytanii, jednego spośród kilku kandydatów, o których dużo wiedzą.


Wybierają w kilkusettysięcznych wielkich okręgach wyborczych jedną z kilku partii, oddając głos na jednego spośród co najmniej stu kilkudziesięciu kandydatów umieszczonych na partyjnych listach. Bez pośrednictwa mediów masowych, szczególnie elektronicznych, taki wybór jest niemożliwy. Wybór listy partyjnej dokonuje się na podstawie medialnej wiedzy wyborców o partii, której twarzą są partyjni liderzy. Medialność tych wizerunków umożliwia stałą i niebywałą manipulację polskim społeczeństwem. Dzięki ordynacji proporcjonalnej system medialny w Polsce jest częścią systemu politycznego. W Polsce wojna o media jest w istocie wojną o władzę polityczną. Jest wojną o możliwość manipulowania polską opinią publiczną dla zdobycia czy utrzymania władzy w państwie.

 

Ponieważ polscy wyborcy głosują na medialne wizerunki partii politycznych i ich liderów, można przeprowadzać całe kampanie medialne promujące i wynoszące poszczególne partie polityczne i polityków wyciąganych z kapelusza na scenę polityczną. Umożliwia to w jeszcze większym stopniu prowadzenie skoordynowanych kampanii negatywnych, aż po czarną propagandę kłamstw, dla zniszczenia wizerunku przeciwnika. W Polsce powstał wręcz cały przemysł medialnej propagandy politycznej, z tysiącami pracowników występujących pod przykryciem dziennikarzy, publicystów, ekspertów i naukowców. A wszystko dzięki proporcjonalnej ordynacji wyborczej, która tworzy skuteczne możliwości stałej manipulacji politycznej. Tworzy podstawy sytuacji, którą nazywam przesłanką Ascha.

 

W 1951 roku amerykański uczony, a przy tym żydowski emigrant z Polski, Salomon Asch, przeprowadził głośny eksperyment opisywany w podręcznikach psychologii społecznej. Polegał on na porównywaniu przez jego uczestników planszy z narysowanym odcinkiem o określonej długości, z planszą z trzema odcinkami o różnych długościach. Badani mieli stwierdzić, który z trzech odcinków odpowiada długości odcinka na pierwszej planszy, przy czym długości tak były dobrane, że trudno się było pomylić. Każdy zaś z badanych wypowiadał się w podstawionej mu celowo i umówionej grupie osób, które wskazywały wcześniej na błędną odpowiedź. I mimo oczywistości prawidłowej odpowiedzi, okazało się, że aż 76% badanych podawało nieprawidłową odpowiedź, sugerując się konformistycznie błędnymi sugestiami grupy. Gdy badani wypowiadali się bez sugestii grupy, praktycznie nigdy się nie mylili. Ale co najciekawsze, gdy przynajmniej jedna osoba z grupy wypowiadała się prawdziwie, odsetek mylnych odpowiedzi istotnie spadał.

 

Prawo Ascha mówi, że konformizm społeczny ma kluczowy wpływ na wypowiadane publicznie oceny przez członków grupy. Przesłanką Ascha nazywam zaś stworzenie społecznej sytuacji komunikacyjnej, w której celowo dobrana grupa osób w sposób ukryty i skoordynowany wprowadza w błąd otoczenie społeczne. Taka właśnie przesłanka Ascha jest podstawą funkcjonowania sceny politycznej III RP, dzięki roli systemu medialnego w ordynacji proporcjonalnej. Przez ćwierć wieku już system medialny był i jest, choć z różnym nasileniem, przesłanką Ascha w funkcjonowaniu polskiego systemu politycznego. Jest wykorzystywany w medialnej manipulacji polską opinią publiczną aż do obrzydzenia.

 

Aby to skoordynowane, a ukryte przed Polakami podsuwanie im nieprawdziwych odpowiedzi na rzeczywiste pytania, było skuteczne, trzeba nieustannie eliminować tych, którzy podają lub tylko mogą podawać prawdziwe odpowiedzi. A więc wszelkie media i poszczególnych w nich dziennikarzy oraz osoby publiczne niemieszczące się w medialnej przesłance Ascha. Każdy bowiem wyrazisty głos wskazujący prawdziwy wybór obniża znacząco wynik 76% błędnych ocen zgodnie z prawem Ascha. Bo przecież nie o punkty widzenia, stronniczość czy partyjność tu chodzi. Chodzi o prawdę, a właściwie nieprawdę.

 

I aby wzmacniać przesłankę Ascha trzeba nieustannie lansować i promować tych, którzy podają nieprawdziwe odpowiedzi na rzeczywiste pytania. Co więcej – w sposób nieustanny trzeba ich legitymizować jako niezależnych dziennikarzy, publicystów, ekspertów i naukowców. Trzeba wręcz kreować ich na autorytety zawodowe, moralne i ideowe. Na gwiazdy dziennikarstwa i publicystyki. Na nieprzeciętne talenty i wzory cnót moralnych i ideowych w nauce i życiu publicznym. To wzmacnia skuteczność ich nieprawdziwych odpowiedzi.

 

Ta nieprawda rzadko jest podawana w formie kłamstwa. Dominują przemilczenia, wykluczenia, półprawdy, miękkie kłamstwa i przekłamania czy szumy, a wręcz hałasy informacyjne celowo odwracające uwagę od prawdy. Nieprawda jest strukturalną, a nie koniunkturalną cechą przesłanki Ascha w systemie medialnym  III Rzeczypospolitej. W III RP Czwarta Władza jest bowiem Piątą Kolumną demokracji, a jak tak dzisiaj myślę również polskiej suwerenności, a być może i polskiej przyszłości.

 

I utrzymanie wyłonionego w trakcie procesu transformacji ustrojowej panującego układu sił społecznych i politycznych III RP, wymaga stałej manipulacji opinią publiczną w oparciu o przesłankę Ascha. Nieprawda w masowych przekazach medialnych jest tego warunkiem, a prawda układowi panującemu zagraża. Dlatego nieprawda musi odgrywać kluczową rolę w medialnej komunikacji społecznej III RP. Bez nieustannego wskazywania w nich polskiemu społeczeństwu na nieprawdziwe rozwiązania jego dylematów i uniemożliwianiu docierania do prawdy co do swego losu, panujący układ sił społecznych i politycznych uległby szybko erozji. Umożliwia mu to proporcjonalna ordynacja wyborcza do Sejmu. I zlikwidują to dopiero wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych.

 


* Artykuł ukazał się w "Uważam Rze" 10.06.2013


 



About Wojciech Błasiak

ekonomista i socjolog, dr nauk społecznych, niezależny naukowiec i publicysta, działacz Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW

Dyskusja - 1 komentarz
  1. Baccalus Baccalus

    19. Cze 2013,  godz. 21:18

    Szanowny Panie WB
    Twierdzi Pan, że w okręgu wielomandatowym bez pośrednictwa mediów wybór jednego z ponad stu kandydatów jest niemożliwy. Nie podaje Pan argumentacji tej tezy.
    Domyślam się, że pomylił Pan tezę „niemożliwy wybór” z „niemożliwą znajomością wszystkich kandydatów”. Są to dwie różne sprawy. Nie muszę znać wszystkich stu, czy więcej kandydatów, żeby wiedzieć którego znam, i którego poprę. Nie ma tu znaczenia, czy jest to mój sąsiad, czy znany mi dobrze człowiek z innego miasta.
    .
    Twierdzi Pan, że w okręgach wielomandatowych Polacy głosują na zmanipulowane przez media wizerunki partii i ich liderów. Przedstawia Pan zjawisko sugerowania się zdaniem środowiska i autorytetów. Twierdzi Pan, że rzekomo okręgi jednomandatowe zlikwidują zjawisko Asha.
    Czy mógłby Pan to uargumentować?
    Ameryka i Wielka Brytania są przykładami na to, że jednomandatowe okręgi wyborcze nie eliminują medialnych manipulacji w kampanii wyborczej. W tych krajach, tak samo jak w Polsce, ludzie głosują na kandydatów tych partii, których jest w mediach najwięcej i których prezentacja im odpowiada.
    Rozmiar okręgu nie ma wpływu na świadomość polityczną obywateli.
    Ci, którzy interesują się polityką nie sugerują się spotami wyborczymi i „specjalistami” a faktami i przeszłością kandydata. Ci, którzy się nie interesują są podatni na manipulacje bez względu na wielkość okręgu.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.