Prof. Tomasz Kaźmierski o tym, jak w Wielkiej Brytanii działa selekcja kandydatów do Izby Gmin i o powszechności biernego prawa wyborczego. Tekst z 2009 roku.

Tydzień temu umieściłem na swoim blogu komentarz do oświadczenia p. Jarosława Kaczyńskiego na spotkaniu z blogerami salonu24. Pan Kaczyński skrytykował wtedy brytyjski system selekcji kandydatów partyjnych w JOW i powołał się na informacje rzekomo otrzymane od brytyjskiego posła Daniela Kawczynskiego, który reprezentuje okręg Shrewsbury w hrabstwie Shropshire. Ponieważ oświadczenie p. Kaczyńskiego było niezgodne ze stanem faktycznym, wysłałem do Daniela Kawczynskiego email, w którym poprosiłem go o komentarz. W odpowiedzi Daniel Kawczynski potwierdził, że wprawdzie rozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim 6 lat temu, ale wyrażone przez p. Kaczyńskiego poglądy na system JOW, nie są jego poglądami. Co więcej, Daniel Kawczynski napisał mi, że jest gorącym orędownikiem ordynacji JOW i nawet w Parlamencie pełni funkcję przewodniczącego Międzypartyjnej Grupy Promocji Systemu Pierwszy na Mecie (All Party Group for the Promotion of the FPTP).

Warto więc chyba przybliżyć blogerom salonu24 szczegóły procesu selekcji kandydatów przez partie polityczne Zjednoczonego Królestwa. Zacznijmy od przypomnienia, że w Zjednoczonym Królestwie do wyborów stanąć może każdy uprawniony obywatel. Aby umieścić swoje nazwisko na liście kandydatów w dowolnych wyborach, lokalnych, parlamentarnych, czy europejskich, należy otrzymać poparcie dziesięciu mieszkańców okręgu, w którym chce się kandydować i wpłacić kaucję £500. Kaucja jest zwracana po wyborach tym kandydatom, którzy uzyskali co najmniej 5% oddanych głosów. W ten sposób Brytania realizuje powszechność biernego prawa wyborczego.

Dzięki temu, że każdy kandydat zapisuje się na listę wyborczą indywidualnie, ordynacja wyborcza w ogóle nie wspomina, bo nie musi wspominać, partii politycznych. Prawo nie nadaje więc partiom brytyjskim żadnego specjalnego statusu konstytucyjnego, dzięki czemu pozostają one wolnymi i nieformalnymi asocjacjami wyborców, opartymi na silnych, autonomicznych organizacjach lokalnych. Inaczej jest w państwach, gdzie ordynacje nakazują głosować na listy partyjne. W tych państwach partia polityczna jest zupełnie innym typem organizacji. Szczególnie jest to wyraźne w Polsce i innych krajach postkomunistycznych, gdzie odziedziczona po czasach totalitarnych tradycja scentralizowanych i autokratycznych struktur partyjnych została w dużym stopniu zachowana i zaakceptowana w rozwiązaniach konstytucyjnych nowych ustrojów.

Jakkolwiek w Brytanii bierne wyborcze jest rzeczywiście powszechne (w stopniu, który dla większości mieszkańców Polski jest trudny do wyobrażenia) i partie nie mają konstytucyjnych przywilejów, to jednak przynależność partyjna kandydata jest ważna. Większość wyborców kieruje się bowiem sympatiami partyjnymi, zna manifesty wyborcze (czyli zobowiązania wyborcze) poszczególnych partii i oddaje swe głosy zgodnie z partyjnymi preferencjami. Partyjni kandydaci w okręgach wybierani są przez lokalne asocjacje partyjne, które zgodnie z tradycją, kierują się własnymi, lokalnymi regułami. Te reguły selekcji na ogół wymagają złożenia przez kandydatów szczegółowych podań, przeprowadzenia przez asocjacje rozmów kwalifikacyjnych, dokładnego prześwietlenia przeszłości kandydata i wyboru w drodze głosowania wewnątrz okręgowej asocjacji.

Selekcja w głównych, dużych partiach jest procesem długotrwałym, gdyż partie nie mogą sobie pozwolić na wystawienie kogoś, kto nie będzie w stanie skutecznie przekonać do siebie wyborców w konkurencji z innymi kandydatami. Wybory są przecież wolne, bo każdy może w nich stanąć, inne partie też szukają jak najlepszego kandydata, a mandat jest wszak tylko jeden. Zdarzało się w przeszłości, że po wystawieniu przez partie niepopularnego kandydata, partia przegrywała nawet w tzw. pewnym okręgu, a mandat zdobywał kandydat niezależny. Dlatego asocjacje nie czekają z selekcją na ogłoszenie nowych wyborów, ale dokonują jej natychmiast po pojawieniu się w danej okręgowej asocjacji wakatu. Wakat może powstać na przykład dlatego, że urzędujący poseł zgłasza swej partii, że nie będzie kandydował w następnych wyborach, lub gdy poprzednio wybrany kandydat zrezygnuje. Centralne biura partyjne mają przygotowane listy kandydatów już prześwietlonych, z których okręgi mogą sobie kogoś wybrać na wypadek, gdyby przed wyborami nie starczyło czasu na przeprowadzenie całego procesu.

W ostatnich latach obserwuje się zmiany w procedurach selekcji i rosnącą popularność masowych „primaries” w okręgach czyli prawyborów w stylu amerykańskim. Jest to w dużej mierze zasługa obecnego lidera Partii Konserwatywnej, Davida Camerona, który od kilku lat zabiega o coraz większy udział lokalnych sympatyków partii w procesach selekcji. Dla przykładu można wspomnieć niedawne selekcje kandydatów Partii Konserwatywnej w okręgach Totnes w sierpniu br. i Bracknell kilka tygodni temu. Bracknell w hrabstwie Berkshire jest jednym z tych okręgów, w którym urzędujący poseł został zmuszony przez swój elektorat do rezygnacji po skandalach finansowych w maju br. Do selekcji stanęło sześcioro kandydatów. Odbyła się w klubie golfowym Golf Centre w Binfield koło Bracknel w sobotę 17 października br. Były to otwarte prawybory w stylu amerykańskim, gdzie przyjść i oddać głos mógł każdy. Przyszło kilkaset osób i w wielorundowej konkurencji, trwającej od południa do około 7. wieczorem, zwyciężył popularny w Bracknell lekarz rodzinny Phillip Lee. Jeden z blogerów, relacjonujących swój udział w prawyborach, wyraził pogląd, że asocjacja powinna była pozwolić urzędującemu posłowi Andrew Mackay również stanąć do prawyborów, tak aby mieszkańcy Bracknell, a nie asocjacja, zadecydowali, czy Mackay powinien być usunięty za zwrot rzekomo nieuzasadnionych wydatków, czy nie.

W Totnes selekcję wygrała dr Sarah Wollaston, również lekarz rodzinny. Tamtejsza asocjacja konserwatystów wysłała listy z zaproszeniem do udziału w prawyborach do wszystkich 69 tysięcy wyborców okręgu, a nie tylko do 700 członków asocjacji. Rezultat przeszedł najśmielsze oczekiwania pomysłodawców. Głosy oddało aż 16 497 osób, a więc jedna czwarta całego elektoratu. Dr Sarah Wollaston otrzymała 7 914 głosów, a następna kandydatka, przewodnicząca Rady Miejskiej w Totnes Sara Randall-Johnson – 5 495 głosów. Trzeci był mer kurortu Torbay, Nick Bye, z wynikiem 3 088 głosów. Tak bliskie wyniki są dobrą wiadomością dla mieszkańców okręgu, bo zwycięska Sarah będzie bez przerwy czuła na plecach oddech konkurencji i to jako kandydat na posła, nawet jeszcze nie poseł.

Southampton, 2 listopada 2009

Źródło: http://tjkazmierski.salon24.pl

Pod tym artykułem na salonie24 znajdujemy wpis prof. Jerzego Przystawy pt. Różnica między Kaczyńskim a Kawczyńskim
Niby chodzi tylko o jedną literę, a niebo i ziemia: poseł do Izby Gmin uważał za stosowne odpowiedzieć na list TJK natychmiast i rzeczowo – poseł na Sejm przyszedł łaskawie na zgromadzenie wielkiej kupy komentatorów politycznych, naopowiadał bajek i ma w nosie to, co o nim napisze Tomasz Kaźmierski, a przeczytają zaglądający na S24, bo ich tak czy siak jest najwyżej kilkaset osób z marginesu, a on przecież ma możność do wciskania kitu całej Polsce. Ale kłamstwo, jakim się posłużył jest zgodne z racją stanu zarówno PiS, jak i PO i innych partii – jakie to ma znaczenie, że nie ma nic wspólnego z prawdą?

About Tomasz J. Kaźmierski

elektronik, nauczyciel akademicki, profesor Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, rektor Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie; współpracownik Ruchu na rzecz JOW od 1994 r.; e-mail: polonus.uk@gmail.com

Dyskusja - 5 Komentarzy
  1. Jacek

    26. Cze 2015,  godz. 17:51

    Referendum wygrywamy , zrobiony jest wielki krok ku JOW-om, ale wybory i tak odbędą się wg.dotychczasowej ordynacji wyborczej ponieważ będzie za mało czasu aby przygotować akty prawne do nowej ordynacji wyborczej.Jak przegapimy wybory , nie uda się utrzymać dużego poparcia skutkiem czego – nie daj Boże- nie wprowadzimy swojej reprezentacji do parlamentu to znowu zaczną się problemy z wprowadzeniem JOW-ów mimo wygranego referendum, ponieważ stary układ rządzący znowu wynajdzie jakieś prawne kruczki zgodnie z ” falandyzacją prawa”.

    Odpowiedz

  2. Romuald

    05. Cze 2015,  godz. 22:16

    To wygląda RZECZYWIŚCIE interesująco.
    Macie mój głos jesienią a to znaczy 5 głosów (rodzinka)
    Boże jak ja bym chciał to otaczające nas świństwo zmienić’
    Kiedyś głosowałem na UPR, potem na PiS ale już teraz głosowałem na Kukiza.
    I będę na niego głosować howgh!

    Odpowiedz

  3. Jacek Wąsowicz

    28. maja 2015,  godz. 21:50

    Piękny, rzeczowy i spokojny głos! Czyli czy to PO czy to PIS, to jeden wielki POPIS. Dobrze wiedzieć. 🙂

    Odpowiedz

    • dnalop

      05. Cze 2015,  godz. 17:25

      Dobrze ujete.

      Odpowiedz

  4. Andrzej

    27. maja 2015,  godz. 20:00

    Strach PO i PIS przed JOW-mi jest uzasadniony, bo dobrze wiedzą iż w tym systemie wyborczym mogą zostać zmieceni z areny politycznej, więc będą robić wszystko aby nas zniechęcić do tego systemu, trzymajmy się wytyczonego celu i dajmy temu wyraz w referendum 6 września..

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.