Uważam, że liczba działaczy Ruchu na rzecz JOW i zwolennicy JOW to istotna grupa Obywateli, którzy mogą zmienić rzeczywistość poprzez czynności prawne ale wybiegające poza obecne działania. 

Wynik dotychczasowych działań zwolenników JOW zależy od innych czyli tych, którzy faktycznie posiadają moc decydowania i stanowienia przepisów prawa.

Dlatego proponuję działania, do których także ja bardzo chętnie dołączę, aby Ruch Obywatelski na rzecz JOW i Stowarzyszenie na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego „Jednomandatowe Okręgi Wyborcze” formalnie połączyły swoje starania z politycznie niezależnymi Obywatelami RP, do których ja się zaliczam, w celu zmiany albo co najmniej rozszerzenia dotychczasowych działań na rzecz wprowadzenia JOW we wszystkich wyborach ciał ustawodawczych, poprzez wspólne kandydowanie w wyborach do Sejmu RP pod jedną nazwą ogólnopolską ale na zasadzie politycznej niezależności każdego kandydata.

W mojej opinii zwycięską kampanię wyborczą należy rozpocząć niezwłocznie bez czekania na formalną datę rozpoczęcia kampanii wyborczej, zwłaszcza, że bieżące wydarzenia w Polsce w połączeniu z naszą kampanią informacyjno wyborczą mogą przyczynić się do przedterminowych wyborów, które w mojej ocenie są aż koniecznością.

Publicznie znane fakty dowodzą, że partyjniacy dbają tylko o swoje interesy i dla osiągnięcia ich korzyści potrafią zdradzać i dają się korumpować.

W Polsce totalitaryzm trwa za sprawą przemianowanych PZPR – owców ale wciąż monopartyjniaków i ich popleczników, którzy fałszywie głoszą ich służbę dla wszystkich Obywateli, natomiast w rzeczywistości oni działają na szkodę Narodu Polskiego i każdego bezpartyjnego Obywatela nielegalnie pozbawili politycznych praw.

Partyjniacy w celu uniemożliwienia wyzwolenia się Obywateli i rzeczywistej konkurencji uniemożliwili politycznie niezależne kandydowanie w wyborach lepszym od nich oraz zdolniejszym Obywatelom, którzy będą wprowadzać dobro dla większości a nie tylko dla mniejszości, i takim którzy bez względu na różne poglądy Obywateli w najważniejszych sprawach zagwarantują Obywatelom prawo bezpośredniego decydowania w referendach.

Partyjniaków można uznać za sabotażystów, ponieważ oni nie działają dla dobra większości Narodu Polskiego i uniemożliwiają lepszym od nich bezpartyjnym oraz niezrzeszonym Obywatelom kandydowanie w wyborach ciał ustawodawczych.

Partie i partyjniacy już wystarczająco się skompromitowali dlatego należy niezależnie ale wspólnie kandydować pod jedną nazwą bezpartyjnego ruchu Obywateli, ponieważ takie działanie wymuszają dotychczasowe „przepisy” pomataczone przez partyjniaków. Inaczej nie da się obalić zła, które zawładnęło Polską i Polakami.

Wszystkie dotychczasowe partie i ich partyjniacy bezkarnie łamią prawo, np. podczas głosowania w Sejmie RP bezkarnie ogłaszają partyjne dyscypliny głosowania mimo, że to są dowody nielegalnego zmuszenia posłów do danego zachowania się i to są dowody m.in. nieważności każdej ustawy, które były głosowane z zastosowaniem przymusu dyscypliny partyjnej.

Partyjniacy okłamują Polaków twierdząc publicznie, że Polska jest wolnym i demokratycznym oraz suwerennym państwem.

W Polsce wolnych wyborów jeszcze nie było m.in. dlatego, że Polakowi nie wolno mieć innych poglądów niż partyjne i Polakowi nie wolno osobiście zgłosić do PKW tylko swojej politycznie niezależnej kandydatury w wyborach ciała ustawodawczego oraz wyborcy są pozbawieni informacji o najważniejszych faktach, które mają wpływ na ich decyzje. 

USA to państwo wolne i demokratyczne bo wyborca ma prawo dopisania na karcie do głosowania nazwisko swojego kandydata, który jego przekonał i któremu ufa, mimo, że nazwisko takiego kandydata nie było wydrukowane na kartach do głosowania.

Nawet zgłoszenia kandydata w wyborach prezydenta USA mogą dokonywać sami kandydaci.

A w Polsce my Obywatele nie mamy takich praw wyborczych a możemy i potrzebujemy je mieć.

W Polsce tylko ktoś inny może zgłosić kandydata w wyborach np. prezydenta Polski i dodatkowo musi zebrać 100.000 podpisów poparcia zgłoszenia. Więc każdy taki wybrany jest podstawionym przez kogoś i wyborcy nie mają rzeczywistego prawa wyboru.

Konstytucja RP z 1992 r. stanowiła przepis o karze dla sprawców uprzywilejowania obywateli ze względu na narodowość a w 1993 r. „parlament” w Polsce uchwalił niekonstytucyjną ordynację wyborczą do Sejmu RP, w której kandydaci z mniejszości narodowych w wyborach otrzymali kolosalnie większe prawa wyborcze niż rdzenni Polacy nie mający innej Ojczyzny niż Polska. L. Wałęsa podpisał taką ordynację niezgodną z obowiązującym prawem i ta dyskryminacja Polaków ciągle trwa wskutek oczywistej zdrady partyjniaków. Ale według obowiązujących przepisów prawa tamta ordynacja była nieważną czynnością prawną tak jak następna i tak jak obecny kodeks wyborczy.

Im więcej będzie bezpartyjnych i politycznie niezależnych obywateli we władzach to tym bardziej będzie niemożliwa korupcja, ponieważ korumpujący musiałby namawiać więcej osób i zawsze ktoś z namawianych zapewne zgłosiłby przestępstwo korupcji.

Obecnie wystarczy przekupić niewielką liczbę najważniejszych partyjniaków, którzy wprowadzą partyjną dyscyplinę głosowania i wszystko mogą załatwić temu kto ich skorumpuje.

A jeśli korumpujący to obce państwo lub państwa to zapewne mają takie finansowe możliwościkorupcji, że nie misi być ogłaszana dyscyplina partyjna podczas głosowania, ponieważ wystarczy skorumpować tylko koalicyjnych partyjniaków.

 

jankondej@wp.pl

Dyskusja - 14 Komentarzy
  1. Paweł Kawarski

    24. Kwi 2012,  godz. 14:16

    jak zmusić parlament do zmiany:

    gdyby tak blogerzy z obu stron betonowej barykady (znaczy się PiS/PO), jaka ich obecnie dzieli, połączyli na jakiś czas siły w jednej tylko sprawie i uporczywie domagali się na S24 i innych platformach, w GP, ND, na manifestacjach w obronie, gdziekolwiek (z taką siłą jak obecnie walą się po głowach), wprowadzenia tego systemu westminsterskiego, to obecny polski parlament długo nie odkładałby debaty nad ordynacją wyborczą

    wystarczyłoby walić jak w bęben:

    gdzie jest wolność kandydowania?!
    gdzie jest nasze czynne prawo wyborcze, po co te listy?!
    gdzie jest referendum?!

    gdyby tylko zauważyli, że ta cała nasza demokracja jest nic nie warta, że to tylko młyn na wodę głównych aktorów „polskiej sceny politycznej” i kłuli w oczy:

    czym ten system różni się od systemu PRL?
    gdzie są nasze prawa wyborcze?
    dlaczego nie możemy kandydować?
    po co te setki tysięcy podpisów, które można wyrzucić do kosza wg widzimisię komisji wyborczych?
    KTO I GDZIE LICZY NASZE GŁOSY???
    dawajcie te okręgi!

    i już by nie było tych lamentów, że „nie ma takiej możliwości”

    tylko trzeba nieco ochłonąć, spojrzeć na całą sytuację z boku, zastanowić się jakiemu to wspaniałemu wyborczemu wynalazkowi zawdzięczamy ten nowy wspaniały pomagdalenkowy świat

    przestać skarżyć się, utyskiwać, a – żądać swego

    a tworzenie własnej partii (na co nie mamy kasy) nie byłoby potrzebne

    Odpowiedz

  2. Sławomir Babraj

    26. Mar 2012,  godz. 14:02

    Zwracam się do Pana Jana Z. Kandeja. Brak JOW w wyborach do Sejmu, to jest problem główny, determinujący wszystkie wynikające z tego faktu następstwa w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym państwa, a nie problem jeden z wielu, jak Pan podaje. Inne problemy są wtórne w porównaniu z JOW. Walka o JOW wymaga zatem odrębnego traktowania, niż walka np. o reformę sądownictwa, którą Pan wymienia i nie należy łączyć jej we wspólnym referendum z walką o inne, niewątpliwie b. ważne postulaty, wymagające zmiany zapisów w treści Konstytucji (np. reforma sądownictwa), ponieważ ta walka zostanie wóczas, w mojej ocenie, przegrana w całości. Nie wyklucza to oczywiście przy tej okazji osiagnięcia innego spektakularnego sukcesu, najważniejszego, tj. ewentualnego wejścia do Sejmu danego ugrupowania politycznego, szermującego tak szczytnymi hasłami wyborczymi, jak wprowadzenie JOW do Sejmu, reforma sądownictwa, ograniczenie bezrobocia, zapobieganie exodusowi młodzieży, dostęp obywateli do mediów publicznych, refoma służby zdrowia, uzdrowienie gospodarki, sektora finansów publicznych, rozliczenie przekrętów, przeprowadzenie lustracji, urealnienie instytucji referendum obywatelskiego i wiele jeszcze innych rzeczy, w celu zabezpieczenia potrzeb społecznych. Dokładnie tak, jak uczyniła to PO. Natomiast po wyborach zaniechała realizacji wcześniejszych obietnic. Dotyczy to, w różnym stopniu, wszystkich ugrupowań politycznych.
    Z Pana dyskursu z p. prof. Przystawą wynika, że jest Pan w zasadzie „nową twarzą” w Ruchu JOW, niezorientowaną w całokształcie problemów tu występujących. Istotną kwestią jest, żeby o sprawach roboczych dyskutować w miejscu do tego celu przenaczonym, tj. na forum wewnętrznym danej organizacji. W związku z tym najlepiej byłoby, żeby poczynił Pan starania starania dostania się na to forum. Wystarczy, że któryś ze znanych Ruchowi uczestników poręczy za Pana lojalność wobec Ruchu i będzie Pan mile widziany w tym gronie, a przynajmniej przez większość jego uczestników. Dyskusje o sprawach wewnętrznych na forum otwartym niedobrze służą organizacji. Sądzę, że Pan to rozumie.
    Ponieważnie miałem przyjemności, jak dotąd, zetknąć się z Panem osobiście na polu działalności jowowskiej, prosiłbym o poinformowanie, czy jest Pan w jakiś sposób związany z Federacją „Porozumienie Polskie”, zawiązanej 5 listopada 2011 r. w Katowicach? Odpowiedź Pana mogłaby mi choć w części uzmysłowić, jakimi motywami może się Pan kierować przy lansowaniu swojego pomysłu wprowadzenia JOW do Sejmu.
    Pozdrawiam, Sławomir Babraj

    Odpowiedz

  3. Jerzy Przystawa

    25. Mar 2012,  godz. 14:53

    Drogi Panie, mam wrażenie, że w kwestii udziału w wyborach już sobie wszystko powiedzieliśmy. Będę bardzo ciekaw, jak się Panu powiedzie?

    Musi mi Pan wybaczyć, że nie pamiętam naszej rozmowy telefonicznej sprzed lat. Wiele osób do mnie dzwoni i nie mam takiego daru, żeby zapamiętywać każdą rozmowę. To się już chyba nie zmieni, bo z wiekiem robi się gorzej, zamiast lepiej.

    Pozdrawiam,

    Odpowiedz

  4. Jan Zdzisław Kondej

    25. Mar 2012,  godz. 12:34

    Szanowny Panie, proszę zauważyć, że Pan i Ruch JOW macie doświadczenie ale uważacie, że obecnie nie ma co stosować tego doświadczenia w praktyce. A ja uważam, że przy takiej strukturze organizacyjnej i wiedzy działaczy Ruchu JOW nawet nieudana próba kandydowania w wyborach ma sens i jest bardzo potrzebna, ponieważ nie tylko w czasie kampanii wyborczej ale także podczas zbierania podpisów poparcia znacznie więcej obywateli mogłoby poznać zalety wynikające z urzeczywistnienia JOW.
    Czy z Pana wypowiedzi mogę wnioskować, że Pan i inni Członkowie w ramach Ruchu JOW już kandydowaliście ale otrzymaliście niski wynik w wyborach dlatego postanowiliście kandydować ponownie dopiero w takim momencie, w którym zgromadzicie odpowiednie środki finansowe w związku z takim doświadczeniem Ruchu JOW?
    Bardzo Panu dziękuję za informację, że mogę się formalnie zwrócić do Zarządu Stowarzyszenia w sprawie udostępnienia mi kopii oprogramowania strony Ruchu JOW. Już teraz zapewniam Pana, że jeśli uda mi się zorganizować co najmniej minimalną ilość potrzebnych kandydatów i kandydatek w wyborach to z tych list kandydatów będą mogli skorzystać także chętni do kandydowania Członkowie Ruchu JOW z Panem na czele. A mam nadzieję, że takich entuzjastów jak ja jest więcej tylko trzeba nam się odnaleźć.
    Pan tego nie pamięta ale ja pamiętam i może Panu przypomnę, że już wiele lat temu rozmawialiśmy ze sobą przez telefon w związku z JOW i moimi protestami przeciwko ważności wyborów. Ja przyjeżdżałem do Wrocławia do siedziby JOW i zawsze była tam Pani, która raz połączyła mnie telefonicznie z Panem. Nasza ówczesna rozmowa o faktach niestety nie zapoczątkowała naszego sojuszu w dążeniu do naprawy naszej Ojczyzny. Ja pozostałem politycznie niezależnym obywatelem i dlatego więcej już nie przyjechałem oraz nadal w kolejnych latach protestowałem do Sądu Najwyższego przeciwko ważności wyborów.

    Pozdrawiam i życzę miłego dnia

    Odpowiedz

  5. Jerzy Przystawa

    25. Mar 2012,  godz. 09:27

    Szanowny Panie, napisał Pan „Ja także moim powtarzaniem się informuję Pana, że na pytanie kto ma rację, Pan czy ja, można odpowiedzieć tylko poprzez podjęcie trudu działania w celu kandydowania w wyborach i zapewniam Pana, że ja zdaję sobie sprawę ze skali czekających trudności zwłaszcza w przekonaniu innych osób do współdziałania i kandydowania w wyborach.” No,tak, tylko my, w Ruchu, jakieś doświadczenie w tej sprawie mamy, a z Pańskich wypowiedzi wynika, że Pan nie. Dlatego Pańskie rozważania są teoretyczne, a nasze praktyczne.

    W sprawie strony proszę się formalnie zwrócić do Zarządu Stowarzyszenia. Moim pytaniom odnośnie Pana Osoby proszę się dziwić, ponieważ nie przypominam sobie, żebym Pana kiedyś spotkał na naszej drodze, a przecież przez 20 lat okazji było sporo.

    Pozdrawiam,

    Odpowiedz

  6. Jan Zdzisław Kondej

    24. Mar 2012,  godz. 22:44

    Szanowny Panie, jakie fakty mam Panu przedstawić aby rozwiać Pana wątpliwości co do zasadności udostępnienia mi takiego oprogramowania? I jakiego mojego przedstawienia się Pan oczekuje?
    Proszę zauważyć, że moje starania od 1993 r. przed Sądem Najwyższym o praworządne wybory świadczą, że jestem konsekwentny i nie zmieniam politycznych poglądów.
    Jestem politycznie niezależnym obywatelem i nigdy nie byłem członkiem żadnej partii ani stowarzyszenia.
    Uważam, że niewiarygodnymi są ci, którzy zmieniają poglądy i przynależność do kolejnych partii w zależności od ich osobistych korzyści.
    Gdybym ja patrzył na swoje korzyści to zostałbym partyjniakiem albo nie zwracałbym uwagi na zło trawiące Polskę tylko zająłbym się wyłącznie sobą i moją rodziną.
    Ruch JOW może sprawdzić w Sądzie Najwyższym moje protesty wyborcze do Sądu Najwyższego, które zapewne są dostępne do wglądu. Fakty tam przedstawione potwierdzają, że już w przeszłości interpretacją prawa dowodziłem m.in. to, że tylko JOW w wyborach do parlamentu są zgodne z obowiązującymi przepisami prawa i te fakty świadczą, że ja nie zmieniam politycznych poglądów tylko jestem konsekwentny.
    I takie fakty powinny Pana przekonać, że ja nie odwrócę się od JOW na żadnym etapie mojej politycznej działalności dlatego warto mi pomóc i udostępnić to oprogramowanie nawet pod spisanym w umowie warunkiem jego udostępnienia w celu mojego wykorzystania go do działania na rzecz JOW.
    M.in. w 2011 r. protestowałem do Sądu Najwyższego przeciwko ważności wyborów ale także bezskutecznie z powodu naruszenia przez orzekających sędziów Sądu Najwyższego obowiązujących przepisów prawa i dlatego będę skarżył Polskę do Trybunału w Strasbourgu.
    Ja także moim powtarzaniem się informuję Pana, że na pytanie kto ma rację, Pan czy ja, można odpowiedzieć tylko poprzez podjęcie trudu działania w celu kandydowania w wyborach i zapewniam Pana, że ja zdaję sobie sprawę ze skali czekających trudności zwłaszcza w przekonaniu innych osób do współdziałania i kandydowania w wyborach.
    Bardzo liczę na Pana pomoc i pomoc Ruchu JOW w sprawie udostępnienia mi tego oprogramowania, ponieważ ono zapewne pomoże w moich działaniach i tym zmniejszy skalę trudności.

    Odpowiedz

  7. Jerzy Przystawa

    24. Mar 2012,  godz. 15:35

    Drogi Panie, ja nie dysponuję kopiami opragromowania, ani w ogóle na tym się nie znam. Ale nawet gdybym taką możliwość miał, to najpierw chciałbym wiedzieć bliżej z kim mam przyjemność, co Pan już zrobił dla Ruchu i na jakiej podstawie wolno uważac, że Pan nie jest jednym z tych wielu, ktorzy wielokrotnie deklarowali poparcie i oddanie sprawie JOW, żeby – w sprzyjającej sytuacji – nie robić czegoś odwrotnego. Mam nadzieję, że Pan uzna takie oczekiwanie za racjonalne.

    110 tysięcy podpisów bierze się z pomnożenia 21 przez 5, mam nadzieję, że się w liczeniu nie pomyliłem.

    Nie chcę się po wielokroć powtarzać, dlatego raz jeszcze informuję Pana, że moim zdaniem Pański pomysł jest utopijny, to znaczy nie do zrealizowania w obecnej sytuacji. Uważam, że Pan nie ma doświadczenia i nie zdaje sobie sprawy ze skali trudności. Ale, skoro Pan tak przekonany, to proszę spróbować.

    Odpowiedz

  8. Jan Zdzisław Kondej

    24. Mar 2012,  godz. 14:41

    Szanowny Panie, proszę przeanalizować podane przez Pana argumenty po ich zestawieniu w innej kolejności i w połączeniu z przedstawionym przeze mnie działaniu a wówczas wynik analizy zmieni się z pesymistycznego na optymistyczny.
    Szukając sojuszników wśród zwolenników JOW zakładam, że na moje wpisy odezwą się potencjalni kandydaci w wyborach do Sejmu RP, którzy według swojej części wkładu działań także zbiorą potrzebne podpisy poparcia.
    Proszę zauważyć, że wystarczy skupić się na więcej niż połowie z wszystkich okręgów wyborczych a liczba wymaganych podpisów poparcia ulegnie zmniejszeniu o około połowę, więc kandydaci z niektórych okręgów wyborczych mogliby zasilić zbieranie podpisów w konkretnych miejscach. A to umożliwi rejestrację wszystkich kandydatów we wszystkich okręgach wyborczych bez konieczności zbierania takich podpisów poparcia we wszystkich okręgach.
    W Polsce partie działają na zasadzie nieformalnego sojuszu w kierunku uniemożliwiania obywatelom kandydowanie w wyborach do ciał ustawodawczych bez pośrednictwa partii, dlatego dla ich korzyści one określają np. krótki czas na wykonanie danej czynności wyborczej. I dlatego uważam, że już teraz należy działać i być przygotowanym gdy zostaną ogłoszone formalne terminy na wykonanie czynności wyborczych.
    Także to co Pan wie, że przed wyborami niektórzy kandydaci byli za JOW a po wyborach tylko się ustawiali dla swoich korzyści, dowodzi, że należy przestać ufać komuś i kandydować osobiście.
    Moja propozycja dotycząca udostępnienia mi kopii oprogramowania tego portalu JOW jednocześnie jest propozycją sojuszu ukierunkowującego działania na rzecz wprowadzenia JOW w wyborach do Sejmu RP poprzez wskazane przeze mnie postępowania jako dodatkowe starania zwolenników JOW takich jak ja, które przedstawiłem w moich wypowiedziach jako inne od tych podejmowanych przez Ruch JOW.
    Proszę pomyśleć, że przekazanie mi takiego oprogramowania w jeden z możliwych sposobów nie zaszkodzi tylko pomoże Ruchowi JOW i jego członkom oraz zwolennikom JOW w urzeczywistnieniu JOW.

    Odpowiedz

  9. Jerzy Przystawa

    24. Mar 2012,  godz. 08:36

    Drogi Panie, jak Pan widzi prowadzimy tutaj dyskusję otwartą i każdy może się wypowiedzieć, nie tylko ja i Pan. Ja zwracam Pańską uwagę na fakt, że ta dyskusja i ta propozycja jest obecna w Ruchu od początku, a więc, że Pan nie proponuje niczego nowego. Dlatego zachęcałem Pana do zastanowienia się nad argumentami, które spowodowały, że do tej pory nie wystąpiliśmy z jednym, ogólnopolskim komitetem wyborczym do Sejmu.

    Pan sam nie może kandydować, o tym bez przerwy mówimy i piszemy. Ale może Pan zrobić to, do czego Pan nas zachęca: założyć komitet wyborczy, zebrać podpisy (co najmniej 21 tysięcy), znaleźć odpowiednią liczbę chętnych kandydatów (co najmniej ok. 200), zebrać 110 tysięcy podpisów ich popierające i prowadzić kampanię wyborczą. I to wszystko musi być wykonane w krótkim czasie, jaki określi PKW. Tego nikt Panu nie zabrania. Dla nas, w Ruchu JOW, jest to, w obecnej sytuacji materialnej i organizacyjnej Ruchu, zadanie niewykonalne. Naturalnie, przy założeniu, gdybyśmy uznali, że Ruch to nie jest pospolite ruszenie Polaków, którzy starają się przekaząć swoim rodakom, jakąś ważną ideę funkcjonowania demokracji i wyborów, ale sui generis partia polityczna, która za najważniejsze uważa wprowadzenie kilku osób do Sejmu. Które to osoby – jak pokazuje historia ostatnich dwudziestuparu lat – zaraz po zdobyciu mandatu przeszłyby do innych partii, oferujących bardziej korzystne możliwości materialne i polityczne.

    Odpowiedz

  10. Jan Zdzisław Kondej

    24. Mar 2012,  godz. 00:04

    Do teraz tylko Pan ze zwolenników JOW i jako główny przedstawiciel Ruchu JOW raczył wypowiadać się co do moich propozycji ale mam nadzieję, że uda mi się kogoś przekonać, ponieważ z ilości osób deklarujących się jako popierających JOW mam podstawy do przypuszczenia, że wiele z takich osób odwiedza ten portal i czyta wpisy więc może ktoś zdecyduje się do czynnego działania w kierunku proponowanym przeze mnie.
    Będąc zwolennikami JOW powinniśmy czynnie zaangażować się w wybory jako kandydaci w wyborach z konkretnym Komitetem Wyborczym Wyborców m.in. na rzecz wprowadzenia JOW i w programie wyborczym trzeba zastrzec nieodwołalność takich przyrzeczeń kandydatów w wyborach, że po wygraniu wyborów dane projekty ustaw będą niezwłocznie przekazane Marszałkowi Sejmu RP, a w przypadku naszego wygrania wyborów z odpowiednią przewagą następne wybory odbędą się już w JOW nawet w przyspieszonym terminie i według sprawiedliwych zasad przedstawionych oraz przyrzeczonych w programie wyborczym.
    Na temat np. Pana Olszewskiego można powiedzieć, że on gdy był premierem miał wielką możliwość natychmiastowego zrobienia dużo dobrego ale z niej nie skorzystał i to nie tylko z powodu „obalenia” jego rządu ale zapewne także z tego powodu, który można przypisać wielu takim pseudopatriotom Polski, którzy co innego mówili a co innego czynili. Proszę zauważyć, że Pan Olszewski jest zawodowym prawnikiem i nie przeciwstawił się treści Ordynacji wyborczej do Sejmu RP z 1993 r. mimo jej oczywistej niezgodności z Konstytucją RP z 1992 r. i dyskryminacji większości Polaków. Pan Olszewski do teraz wypowiada się publicznie ale nie krytykuje nielegalnej segregacji nas obywateli RP w zależności od: przynależności danego obywatela do danej mniejszości narodowej lub do danej partii politycznej albo do innej organizacji i jego milczeniem jako milczeniem zawodowego prawnika całkowicie popiera dyskryminację przede wszystkim każdego pojedynczego oraz politycznie niezależnego obywatela RP.
    Brak działania rzeczywistych opozycjonistów wobec dotychczasowych poczynań kolejnych władz w Polsce oznacza brak wobec nich faktycznej konkurencji. I za taką bierną postawę takie władze mogą tylko dziękować tym, którzy publicznie w kampanii wyborczej im nie wypomną niesprawiedliwego zła, które można niezwłocznie zastąpić sprawiedliwym dobrem.
    Zachowanie się przez zaniechanie proponowanego przeze mnie kandydowania można porównać do błagania o deszcz a jednocześnie mając pod ręką sprawny wodociąg i kran, którego błagającemu nie chce się odkręcić aby mieć wodę i z niej korzystać.
    Proszę zauważyć, że ja nie przekonuję, że cele Ruchu JOW można osiągnąć „siłą ducha” i bez grosza.
    Co do Pana zdania abym ja kandydował to proszę zauważyć, że ja staram się kandydować ale jak Pan wie z powodu niezgodnych z prawem przepisów jakie są uznawane i stosowane przez władze w Polsce, a także popierane przez Trybunał w Strasbourgu, jako pojedynczy obywatel RP jestem nielegalnie pozbawiony prawa do osobistego zgłoszenia tylko swojej politycznie niezależnej kandydatury w wyborach ciała ustawodawczego.
    Dodaję, że protestując do Sądu Najwyższego przeciwko ważności wyborów, interpretacją prawa dowodziłem m.in. to, że tylko JOW w wyborach do parlamentu są zgodne z obowiązującymi przepisami prawa, a Sąd Najwyższy pominął także te fakty i nie uzasadnił dlaczego odmówił wiarygodności oraz mocy dowodowej tym faktom z zarzutami.
    W związku z dotychczasową wymianą zdań mam propozycję dla Ruchu JOW polegającą na przekazaniu mi za darmo lub za symboliczną opłatą albo w drodze negocjacji, kopii oprogramowania portalowego Ruchu JOW dla celów mojej działalności na rzecz wprowadzenia JOW w wyborach do Sejmu RP.

    Odpowiedz

  11. Jerzy Przystawa

    23. Mar 2012,  godz. 09:09

    J.Z.Kondej: Szanowny Panie, przedstawioną nam tutaj przez Pana działalność oceniam bardzo wysoko i gratuluję Panu odwagi, animuszu i wytrwałości w demaskowaniu pseudodemokratycznej formy rządów w IIIRP. Pana pisma i analizy z pewnością nadają się do wykorzystania w pracach i działaniach na rzecz reformy Państwa Polskiego. Jednakże moje pytania zmierzały do czegoś innego: chciałem wiedzieć czy Pan ma jakieś doświadczenie w tego rodzaju działalności, do jakiej nas Pan zachęca i namawia? Z Pańskiej wypowiedzi wynika, że raczej nie. Otóz w naszym Ruchu jest wiele osób, które takie doświadczenie mają, także i ja sam zgromadziłem wiele praktycznej wiedzy o tym czego potrzeba, żeby założyć komitet wyborczy, który nie tylko uzyska prawną rejestrację, ale będzie w stanie podjąć skuteczną walkę wyborczą, taką przynajmniej, ktora umożliwi mu przekroczenie progu wyborczego i chociażby taki mizerny sukces, jaki w roku 1997 odniósł Ruch Odbudowy Polski, któremu udało się wprowadzić do Sejmu AŻ 5 posłów! A przypominam, że na czele tego Ruchu stał były premier, Jan Olszewski i działało w nim wielu znanych ludzi, z dostępem do mediów, łącznie z telewizją. Jak Pan wie dzisiaj po Ruchu Odbudowy Polski ślad zaginął i najstarsi górale już nawet nie pamiętają, że taka partia, z wielkim ambicjami na rządzenie Polską, istniała. Nota bene, Jan Olszewski deklarował sie jako zwolennik JOW i startując na Urząd Prezydenta jako swój naczelny postulat wymieniał JOW! Więc to co Pan nam proponuje już było, i to po wiele razy, i nic z tego do dzisiaj nie wynikło, poza tym, że niektórzy z ludzi podejmujących tę drogę potrafiło uwić sobie przytulne gniazdko w najwyższych władzach państwa i załatwić synekury. Exemplum Rzecznik Prasowy ROP, Jacek Kurski. I wielu innych.

    Droga, którą nam proponuje, jest niepraktyczna z wielu powodów, z których wymienię dwa:

    1. Ruch JOW głosi i deklaruje od początku, tj, od 20 lat, że wybory w obecnym systemie to farsa i oszustwo. Gdyby Ruch dzisiaj przystąpił do walki wyborczej na tych zasadach, zaprzeczał by swojej ideologii, swojemu przesłaniu, w którym wyjaśnia dlaczego zachęca Polaków, aby ten Ruch wspomagali i wspierali.
    2. Na skuteczną – w omówionym przeze mnie sensie – kampanię wyborczą konieczne są pieniadze i są to duże pieniądze. Nie będę wymieniał ile, chociaż mamy w tym orientację. W kazdym razie pozwolę sobie powiedzieć, ze są to pieniądze DUŻO WIĘKSZE, przynajmniej o rzad wielkości większe od tych, jakie są potrzebne, aby Ruch podjął skuteczne działania organizacyjne do zmiany systemu wyborczego.

    Niestety, pieniądze, jakich potrzebujemy, są znacznie mniejsze niż na skuteczna kampanię wyborczą, ale jednak są to poważne kwoty, wielokrotnie większe od tych, jakie działacze i uczestnicy Ruchu są gotowi na te działania wyłożyć. A jakie to kwoty nasi WoJOWnicy są gotowi wyłożyć, to możemy się dowiedzieć analizując listę wpłat na nasze konto, ktorą publikujemy na bieżąco.

    Jeśli nie zdobędziemy się na odpowiednio większą ofiarność, to nie mamy sposobu na wyjście z kręgu ofiarnych, indywidualnych działań edukacyjnych i uświadamiających. Ludzie, ktorzy przekonują nas, że nasze cele można osiągnąć „siłą ducha” i bez grosza są, w najlepszym wypadku, naiwni i bez odpowiedniego doświadczenia.

    Ale po co Pan mnie namawia do kandydowania? Proponuję samemu spróbować.

    Odpowiedz

  12. Jan Zdzisław Kondej

    22. Mar 2012,  godz. 23:55

    Nie wiem jak Pan oceni kolejne fakty, które tu podniosę w związku z Pana pytaniem ale mam nadzieję, że Pan nadal będzie zachęcał mnie do działania.
    Od 1993 r. zasadnie protestuję do Sądu Najwyższego przeciwko ważności wyborów do Sejmu RP i do Senatu RP – m.in. w związku z już podawanymi przeze mnie niektórymi faktami dowodzącymi nieważności skarżonych wyborów z powodu naruszenia przepisami wyborczymi wcześniej obowiązujących przepisów prawa – a następnie dodatkowo przeciwko ważności wyborów do Parlamentu Europejskiego w części wybieranego w Polsce.
    Niestety jak Pan wie i ja wiem z Pana wpisów to co Pan wie, że orzekający sędziowie nie są zainteresowani sprawiedliwym rozstrzygnięciem spraw tylko są stronnikami układów, w których niestety uczestniczą.
    Sąd Najwyższy wszystkie moje protesty wyborcze wniesione przeciwko kolejnym wyborom pozostawił bez dalszego biegu mimo, że nie miał do tego podstaw faktycznych ani legalnych podstaw prawnych.
    Sąd Najwyższy zignorował moje wnioski formalne mimo, że one miały istotny wpływ na wyniki toczących się spraw.
    Sąd Najwyższy w uzasadnieniach jego postanowień nie podał przyczyn dla których odmówił wiarygodności i mocy dowodowej faktom i zarzutom podniesionym przeze mnie mimo, że Sąd Najwyższy miał taki prawny obowiązek na podstawie art. 328 § 2 k.p.c.
    Sąd Najwyższy nigdy nie dopełnił obowiązku wystąpienia do Trybunału Konstytucyjnego z właściwymi pytaniami prawnymi co do zgodności z Konstytucją RP przepisów wyborczych mimo, że od odpowiedzi Trybunału zależało rozstrzygnięcie mojej danej sprawy toczącej się przed SN i mimo, że na przykład Artykuł 32 Konstytucji RP z 1997 r. stanowi, że:
    „1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
    2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.”
    Natomiast w rzeczywistości władze publiczne poprzez kolejne przepisy wyborcze do polskiego parlamentu traktują obywateli nierówno, ponieważ traktują obywateli w zależności od przynależności danego obywatela do danej mniejszości narodowej lub do danej partii politycznej albo do innej organizacji i całkowicie dyskryminują mnie, i każdego pojedynczego oraz politycznie niezależnego
    obywatela poprzez bezwzględne uniemożliwienie osobistego zgłoszenia tylko swojej własnej ale politycznie niezależnej kandydatury w wyborach, mimo, że Artykuł 100 Konstytucji RP z 1997 r. stanowi, że:
    „1. Kandydatów na posłów i senatorów mogą zgłaszać partie polityczne oraz wyborcy.”
    Powyżej zacytowane Artykuły Konstytucji RP stanowią dowody, że najwyższe prawo Rzeczypospolitej Polskiej uprawnia wszystkich wyborców do zgłaszania kandydatów na posłów i senatorów, więc to prawo uprawnia także mnie i każdego pojedynczego oraz politycznie niezależnego obywatela Polski do osobistego zgłoszenia tylko swojej własnej ale politycznie niezależnej kandydatury w wyborach ciała ustawodawczego.
    Fakty dowodzą, że funkcjonariusze publiczni poprzez ich naruszenia Konstytucji RP nielegalnie stworzyli takie przepisy wyborcze do Sejmu RP i do Senatu RP, które są korzystne tylko dla funkcjonariuszy publicznych i są korzystne tylko dla wybranych przez nich osób, natomiast są niekorzystne dla większości wyborców i są niekorzystne dla interesu publicznego. Ale jednocześnie te przepisy wyborcze są dowodami ich bezkarnych przestępstw z art. 231 k.k. czyli nie dopełnienia obowiązków przestrzegania rzeczywiście obowiązującego prawa oraz dowodami przekroczenia przez nich uprawnień, a także są dowodami nieważności takich przepisów wskutek ich niezgodności z obowiązującym prawem.
    Fakty dowodzą, że Sąd Najwyższy nie spełnił warunków Sądu Rzeczypospolitej Polskiej, które określały ustawy i są określone m.in. w Artykule 45 Konstytucji RP z 1997 r.
    W sprawach moich wszystkich protestów Sąd Najwyższy pozbawił mnie możności działania, ponieważ Sąd Najwyższy nielegalnie pozbawił mnie prawa do publicznego rozpatrzenia sprawy każdego mojego protestu i zaniechał rozpatrzenia moich dowodów oraz wniosków formalnych zawartych w protestach.
    Fakty dowodzą nielegalnego pozbawienia mnie prawa do publicznego rozpatrzenia spraw tamtych protestów, ponieważ Sąd Najwyższy nigdy nie wydał żadnego orzeczenia o wyłączeniu jawności postępowania i Sąd nigdy nie poinformował mnie o miejscu ani terminie w jakim będzie rozpatrywać moją sprawę, tylko zawsze postępował niejawnie.
    Natomiast ratyfikowana przez Polskę w 1993 r. Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności w Artykule 6 gwarantowała mi prawo do jawnego rozpatrzenia moich spraw przed bezstronnym Sądem.
    Nadto Artykuł 45 Konstytucji RP z 1997 r. także gwarantował mi prawo do jawnego rozpatrzenia przez Sąd moich spraw.
    Te fakty dowodzą, że Sąd Najwyższy miał prawne obowiązki publicznie rozpatrzyć wszystkie sprawy moich protestów a nie dopełnił tych obowiązków, dlatego to jest także dowód przestępstw popełnionych przez bezkarnych sędziów Sądu Najwyższego, którzy nie dopełnili obowiązku publicznego rozpatrzenia spraw moich protestów.
    Fakty dowodzą, że sędziowie Sądu Najwyższego nigdy nie dopełnili obowiązku przestrzegania rzeczywiście obowiązującego konstytucyjnego stanu prawnego jako najwyższego prawa Rzeczypospolitej Polskiej, tylko naruszyli kolejno obowiązujące Konstytucje RP i reprezentowali
    interesy członków partii politycznych oraz reprezentowali interesy członków mniejszości narodowych, a nie reprezentowali interesów wymiaru sprawiedliwości i nie reprezentowali interesów większości Narodu Polskiego.
    Bardzo ważne jest to, że w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 25.10.2005 r. sygn. akt III SW 121/05 Sąd Najwyższy przyznał się, że jest Sądem dyspozycyjnym politycznie i nie jest Sądem niezależnym oraz nie jest Sądem bezstronnym, ponieważ uznał i zastosował nałożone na Sąd Najwyższy ograniczenia do ustalenia stanu faktycznego w sprawach protestów wyborczych, mimo chyba oczywistej wiedzy sędziów Sądu Najwyższego jako zawodowych prawników, że te ograniczenia nałożone na Sąd w przepisach wyborczych do Sejmu RP i do Senatu RP są nieważne z mocy rzeczywiście obowiązującego prawa z powodu niezgodności tych ograniczeń z Konstytucją RP, która gwarantuje niezależność Sądu i która jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.
    Dlatego z mocy rzeczywiście obowiązującego prawa tamte postępowania i postanowienia Sądu Najwyższego były oraz są nieważne.
    Artykuł 44 Konstytucji RP z 1997 r. stanowi, że:
    „Bieg przedawnienia w stosunku do przestępstw, nie ściganych z przyczyn politycznych, popełnionych przez funkcjonariuszy publicznych lub na ich zlecenie, ulega zawieszeniu do czasu ustania tych przyczyn.”
    Dlatego wszystkie zarzuty i fakty podnoszone przeze mnie ciągle są aktualne.
    Istotne jest m.in. to, że także przepisy ustawy o Trybunale Konstytucyjnym są niezgodne z Konstytucją RP, ponieważ Artykuł 79 Konstytucji RP z 1997 r. uprawnia „Każdego” do wniesienia skargi do Trybunału Konstytucyjnego a w rzeczywistości to jest niemożliwe bez pośrednika, ponieważ według w/w ustawy, czyli według przepisów niższej rangi niż Konstytucja RP, tylko pośrednikowi wolno sporządzić skargę do Trybunału Konstytucyjnego i tylko ten przepis niższej rangi jest stosowany przez zawodowych prawników, mimo, że Art. 8 Konstytucji RP stanowi, iż: „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej”.
    Na zakończenie tego wpisu przypomnę i dodam jeszcze to, że Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności w Artykule 6 gwarantowała mi prawo do jawnego rozpatrzenia moich spraw m.in. przed bezstronnym Sądem i te gwarancje nigdy nie zostały dotrzymane przez Polskę, a mimo tego Trybunał w Strasbourgu także na niejawnych posiedzeniach uznał każdą moją skargę przeciwko Polsce za niedopuszczalną i nie uzasadnił swojego orzeczenia.
    Lata moich doświadczeń pokazały, że tylko wygranymi wyborami można pokonać zło.
    Dlatego namawiam do kandydowania.

    Odpowiedz

  13. Jerzy Przystawa

    22. Mar 2012,  godz. 18:37

    Drogi Panie, czy Pan to tak z głowy, czy też ma Pan za sobą jakieś skuteczne doświadczenie wyborcze, na podstawie którego Pan ten oszałamiający program rozwija?

    Odpowiedz

  14. Jan Zdzisław Kondej

    22. Mar 2012,  godz. 17:45

    Już teraz twórzmy umowny Komitet Wyborczy Wyborców spośród zwolenników JOW i chętnych do osobistego kandydowania w wyborach do Sejmu RP pod jakąś ostentacyjną nazwą, np. KWW Wyzwolenia.

    W programie wyborczym przedstawmy rozwinięcie nazwy KWW m.in. do:

    JOW także do Sejmu RP i Dobra zastępującego Zło z podaniem przykładów oraz przede wszystkim pokażmy rozwinięcie nazwy do wyzwolenia bezpartyjnego obywatela z uzurpacji partii do stanowienia a także wykonywania prawa – tu proponuję wskazanie zamiany dotychczasowych nominacji na wybory m.in. na stanowiska sędziów i prokuratorów, którzy dopiero wówczas staną się rzeczywiście niezależnymi i zapoczątkują niezależny wymiar sprawiedliwości.

    Brak JOW w wyborach do Sejmu RP to problem jeden z wielu i każdy problem powinien być częścią programu wyborczego wraz z konkretnym wskazaniem rozwiązania danego problemu niezwłocznie po wygraniu wyborów.

    Skuteczna kampania wyborcza może być tania.

    Zlecenie portalowi „Wirtualna Polska” wysłania prezentacji kandydatów w wyborach i kampanijnego programu wyborczego poprzez e-mail to koszt 70 złotych za 1000 listów oraz jeszcze można uzyskać rabat.

    W dużej drukarni zlecenie wydrukowania prezentacji kandydatów w wyborach i kampanijnego programu wyborczego w formie gazetowej broszury to koszt około 12 groszy za jeden egzemplarz przy nakładzie około 20.000 egzemplarzy.

    Podczas formalnej kampanii wyborczej jest możliwość emisji bezpłatnych audycji wyborczych w których można przedstawić swój skuteczny program wyborczy.

    Kandydaci mogą sami osobiście ponieść koszty swojego kandydowania w wyborach, ponieważ maksymalna liczba kandydatów na listach wyborczych i jeden wspólny program wyborczy oraz potrzebna liczba wyborców do których należy dotrzeć w skutecznej kampanii wyborczej umożliwiają zminimalizowanie tych kosztów do około kilku tysięcy złotych na jednego kandydata. A w okręgach z największą liczbą kandydatów zminimalizowanie tych kosztów może być do około paru tysięcy złotych licząc na jednego kandydata w wyborach.

    Dobrze sporządzony program wyborczy wymusi na dziennikarzach w różnych mass mediach zajęcie się faktami przedstawianymi w kampanii i ich konfrontację z faktami podnoszonymi przez przeciwnych kandydatów, a to będzie dodatkowa i bezpłatna promocja, która zwiększy naszą wygraną w wyborach.

    Będzie kłopot jeśli w danym okręgu wyborczym jeszcze nie ma ani jednego zwolennika JOW, który chciałby czynnie przyłączyć się jako kandydat i organizator formalnej listy kandydatów w swoim okręgu. Wówczas będą potrzebne dodatkowe działania mające na celu przekonanie m.in. do JOW i do kandydowania mieszkańców danego okręgu wyborczego.

    Najważniejszy jest program wyborczy i jego treść.

    Wyborcy wiedzą, że partyjniacy są winni wszystkich problemów zwykłych Obywateli, i że problemy można rozwiązać inteligentnie właśnie wygrywając wybory.

    Wyborcy nie są głupi tylko nie znają najważniejszych faktów, które mają wpływ na życie każdego Obywatela.

    Każdy Wyborca potrafi wybrać i zdecydować co jest dla niego najważniejsze oraz najlepsze tylko musi mieć rzeczywistą możliwość wyboru, którego jeszcze nie miał a my możemy ją dać.
    Jestem przekonany, że Wyborcy, którzy nie są partyjniakami, będą głosować dla swojego dobra na
    takich nowych i niepartyjnych kandydatów. A może tak samo zagłosują nawet ci Wyborcy, którzy dotychczas glosowali na partie i ci, którzy dotychczas czynnie nie głosowali.

    Taki Komitet i takie działania w kampanii wyborczej będą nadzieją Wyborców na rozpoczęcie przestrzegania Praw Człowieka, które Polska oficjalnie ratyfikowała a w rzeczywistości je notorycznie łamie i to także należy faktami przedstawić w programie wyborczym.

    Natomiast przekazywanie tylko sobie nawzajem w środowisku zwolenników JOW nawet najbardziej wartościowych informacji nie doprowadzi do koniecznych zmian na lepsze.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.