Przejdźmy teraz do spraw poważniejszych. Osiągnął Pan niemały sukces. Od roli społecznika trafił Pan do Rady Miasta, a obecnie zasiada w parlamencie. Jakie to uczucie?

– To wielki zaszczyt i wyróżnienie, ale też ogromna odpowiedzialność. Kiedy czterokrotnie zostawałem radnym przeważała radość – cieszyłem się, że będę mógł więcej robić dla Koszalina. W przypadku wyboru na posła uczucie było inne. Nie ukrywam, że zwyczajnie po ludzku czułem ciężar odpowiedzialności. Nikt nie chce sprawiać zawodu innym ludziom, a ja wiem przecież, że w tak wielkim okręgu wyborczym nie jestem w stanie wszystkim pomóc.

Dlatego walczymy o zmianę ordynacji wyborczej na większościową jednomandatową (JOW) – wtedy okręg wyborczy jest dziesięciokrotnie mniejszy od obecnego. Nieduży (ok. 60-70 tys. wyborców) umożliwia łatwiejszy kontakt wyborców ze swoim posłem, a posłowi dotarcie do wyborców. Daje też większą możliwość sprawowania kontroli nad posłem niż obecnie, kiedy okręg liczy sobie ponad pół miliona wyborców. Poza tym, poseł jest jeden na okręg i wie, że na nim spoczywa odpowiedzialność. Przy kilku, czy kilkunastu posłach w okręgu, tak jak obecnie, nikt za nic nie odpowiada.

Czytaj dalej: Robert Kuliński, Romecki: „Będę wśród ludzi, a nie na salonach”, ekoszalin.pl, 19.11.2015

Dyskusja - 4 Komentarzy
  1. marian

    24. Lis 2015,  godz. 14:28

    Też wydaje mi sie to sensowna odpowiedz o roli JOW. Okazuje sie, że w praktyce wychodzi to lepiej niż w teorii. Posłowie wybrani w aktualnej ordynacji z listy Kukiza mają raczej bardzo luźny związek z miejscowościami z których nie pochodzą ze szkoda dla ruchów anty systemowych w całym okręgu wyborczym. W moim mieście inicjatywę przejmują struktury Korwina chociaż jest zdeklarowanym przeciwnikiem JOW. I tak powoli dyskusja wokół potrzeby zmiany systemu wyborczego wśród społeczeństwa nabiera charakteru akademickiego.

    Odpowiedz

  2. bisnetus

    24. Lis 2015,  godz. 00:59

    Z opisu i wywiadu bardzo pozytywna postać i zdecydowany zwolennik JOW.

    Może warto by stworzyć tutaj galerię postaci opowiadających się w Sejmie jednoznacznie za JOW. Taki tutejszy Zespół Parlamentarny na Rzecz Wprowadzenia JOW. Albo demokratyzacji ordynacji wyborczej.

    Tak naprawdę to taki Zespół powinien powstać oficjalnie w Sejmie. Jest już Zespół od Zwalczania Otyłości więc mógłby też powstać ponadpartyjny na rzecz JOW. Z takim zespołem Ruch JOW mógłby podjąć ściślejszą współpracę.

    Odpowiedz

    • Łukasz Bień

      24. Lis 2015,  godz. 12:58

      Jak najbardziej popieram. Zespół taki rzeczywiście powinien powstać w samym Sejmie. „Problem” w tym, że powstał już Poselski Zespół na rzecz Nowej Konstytucji. Skromny skład, ale to dopiero początek. Czy wobec tego powstanie osobnego zespołu ds. JOW jest realne? Trudno stwierdzić jednoznacznie.

      Odpowiedz

      • bisnetus

        24. Lis 2015,  godz. 16:02

        Póki co jest początek kadencji więc i zespoły są w stanie inicjacyjnym. Ale taki zespół powinien powstać a tę idee być może warto propagować. Taki zespół byłby wyraźną deklaracją intencji poszczególnych posłów, pozwoliłby „policzyć szable” no i mógłby być interfejsem (punktem kontaktowym) dla pozasejmowych inicjatyw. Takie narzędzie lobbingu.

        Osobiście, jak już wcześniej nadmieniałem, uważam, że formuła powinna może wykraczać nieco poza czystą tematykę JOW i obejmować kwestie demokracji w nieco szerszym ujęciu.

        Taki przykład pierwszy lepszy. Uważam, że środowiska demokratyczne powinny dokładniej przestudiować ramy programowe w szkołach dotyczące Wiedzy O Społeczeństwie ze szczególną uwagą na wiedzę o istocie demokracji, biernym i czynnym prawem wyborczym, podstawowych zasad demokratycznych wyborów (powszechność, wolność, równość, bezpośredniość, tajność i regularność wyborów), mechanizmów demokracji oddolnej, przedstawicielskiej, parametrów demokratycznych (reprezentatywność, otwartość, partycypacja, systemy partyjne) i tak dalej. Należałoby również sprawdzić propagację wiedzę o podstawowych aktach prawnych i standardów dotyczących demokracji (Pach Praw Człowieka i Obywatela, Dokument Kopenhaski, Kodeks Dobrej Praktyki w Sprawach Wyborczych Komisji Weneckiej, czy w końcu polska Konstytucja)

        Ja kiedyś przeglądałem takie ramy programowe dla WOS i miałem wrażenie, że to jest otępiający i dezinformujący umysły materiał, który masą podrzędnych bzdetów i omijaniem informacji naprawdę istotnych ma na celu wytresowanie obywatelskich analfabetów, którzy bezwolnie mają łazić na psudo-wybory i zatwierdzać tę dyktaturę mafii politycznych.

        Efektem taki analiz powinno być wyciągnięcie wniosków, stworzenie zweryfikowanych raportów i próba upublicznienia problemu również poprzez „zaprzyjaźnionych posłów”. Mam tu na myśli interpelacje, zapytania poselskie, żądanie informacji i stanowisk od ministerstwa, a później może nawet inicjatywy programowe i ustawodawcze. To byłaby praca organiczna w bardzo newralgicznym choć mało eksponowanym punkcie a do tego z funkcją propagującą wartości demokratyczne. Nawet w przypadku niepowodzenia i odmów mielibyśmy udokumentowaną informację, kto jest naprawdę kim, co jest wartością samą w sobie. Poza tym samemu można się przy tym sporo o demokracji nauczyć. Być może powstałby również materiały nadające się do edukacji pozasystemowej, drugoobiegowej i to nie tylko w szkołach.

        Takich inicjatyw mi trochę brakuje w środowiskach demokratycznych. Powinny być one ponadpartyjne, ale w aktualnym sejmie skierowane w pierwszej linii do ruchu Kukiza, który niejako z pochodzenia i z wstępnych deklaracji powinien być do działania w tych sferach zobowiązany.

        To jest tylko jeden z pomysłów a powinno być ich więcej. Powinna powstać więc otwarta lista dla takich pomysłów, która potem po wyważeniu i nadaniu priorytetów powinna być realizowana. Mam na przykład od dawna pomysł nieco prowokacyjny i zmuszający ujawnienie prawdziwych intencji naszych mafii partyjnych według zasady: „Skoro dla wprowadzenia JOW-ów należy zmienić konstytucję a trudno liczyć na zmianę konstytucji w najbliższym czasie i w aktualnym układzie, to zanim się to dokona znieśmy w aktualnym systemie proporcjonalnym dolne limity liczby osób na listach kandydatów (to pozwoli na udział kandydatów indywidualnych)i znieśmy próg wyborczy w skali kraju całkowicie lub dla kandydatów indywidualnych i zrzeszonych wystawiających swoje listy tylko w jednym okręgu wyborczym”. To nie spełnia wprawdzie głównych postulatów JOW-ów, ale w warunkach ordynacji proporcjonalnej umożliwia realny udział w wyborach podmiotów indywidualnych, zrzeszonych lokalnie i zrzeszonych w skali całego kraju na zasadzie równości z realną szansą wybieralności w ramach swoich rodzimych okręgów wyborczych.

        Dużo bym dał by zobaczyć miny dygnitarzy partyjnych oraz oficjalne stanowiska wszystkich partii parlamentarnych i pozaparlamentarnych Zwłaszcza ze strony PiS-u, PO i PSL-u. Tej ostatniej powinno się to szczególnie spodobać i zwolnić z obaw egzystencjalnych.

        Jestem ciekaw co o tym myślą aktywiści i władze Ruchu JOW. Nie tyle o konkretnych pomysłach tutaj przedstawionych lecz o próbie podjęcia takiego modelu działalności., który nazwałbym formą nico aktywniejszego lobbingu

        Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.