Przedstawiam propozycję tekstu piosenki mojego autorstwa, którą można by śpiewać na zjazdach i manifestacjach akcji zmieleni.pl. Udało mi się napisać tekst, który mówi o naszej akcji, ma równą liczbę sylab w wersach i się rymuje, więc powinien łatwo zapadać w ucho.


Zaznaczam jednak, że nie mam do tego muzyki, nie znam się na nutach i mam tylko gdzieś w wyobraźni wizję prostej melodii do wykonania rockowego (można jednak pomyśleć i o innych wykonaniach). Chciałbym, aby Paweł Kukiz (i nie tylko) wziął to na tapetę i zaśpiewał po swojemu z dedykacją dla naszych posłów. 


„Nie musimy was popierać”


Drżyjcie posły jak zające,

Bo Zmielonych są tysiące,

Gdy JOW-ów nie uświadczymy,

To was jeszcze rozliczymy.


Podpisy kiedyś pocięli,

A my draństwa nie poprzemy.

Przekaż swojemu posłowi,  

Że niech lepiej coś z tym zrobi.   

   

Ref.  2 x:Nie musimy was popierać,

I wciąż mniejsze zło wybierać.

Większość i tak nie głosuje,                

Bo w tym Sejmie siedzą szuje,

Co podpisy nasze mielą

I wciąż Naród Polski dzielą.


Posły władzą opętane

I do stołków przywiązane

Służą ślepo prezesowi,

Bo ich znowu nie wystawi.


Wszystko zrobią dla kariery,

Referendum diabli wzięli.

Nie ma nikogo winnego,

Więc śpiewamy tak dlatego.


Ref. 2x:Nie musimy was popierać,

I wciąż mniejsze zło wybierać.

Większość i tak nie głosuje,

Bo w tym Sejmie siedzą szuje,

Co podpisy nasze mielą

I wciąż Naród Polski dzielą.


Za JOW podpisy zbieramy,

Prezydenta przynaglamy,

Senat zarządzić też może 

Referendum – czy pomoże?


Łatwo jednak obiecywać,

A potem się wymigiwać.

Czy lemingi czy mohery,

Zaśpiewajmy refren szczery.


Ref.2x: Nie musimy was popierać,

I wciąż mniejsze zło wybierać.

Większość i tak nie głosuje,

Bo w tym Sejmie siedzą szuje,

Co podpisy nasze mielą

I wciąż Naród Polski dzielą.


Przyjdzie kiedyś głosowanie,

Wasze głowy na ekranie

Znowu cuda obiecają,

Ludzie już nie posłuchają.


Wtedy was zbojkotujemy,

Karty wyborcze weźmiemy

I każdy swoją potniemy!

Jak wy nas – my was zmielemy!


Ref. 2x:  Nie musimy was popierać,

I wciąż mniejsze zło wybierać.

Większość i tak nie głosuje,

Bo w tym Sejmie siedzą szuje,

Co podpisy nasze mielą

I wciąż Naród Polski dzielą.



About Krzysztof Kowalczyk

uczestnik Ruchu JOW od 2007 r.; wiceprezes okręgu lubelskiego Stowarzyszenia na rzecz Nowej Konstytucji Kukiz’15

Dyskusja - 2 Komentarzy
  1. Paweł Kawarski

    02. Lis 2012,  godz. 14:57

    te głosy niby poparcia postulatu jow przez polityków są jałowe i stają się coraz bardziej irytujące, wygląda to na zdobywanie popularności „popieraniem” jow, ale to już nie działa

    zbędne jest przekonywanie do rzeczy oczywistych, potrzeba przejścia od słów do konkretnych czynów, np., zorganizowania punktów zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum,

    ciekawe czy głowa nie boli członków PRz od jednoczesnego „popierania” jow i wpisywania się na listy partii mocno sprzeciwiającej się jow?

    Odpowiedz

  2. Krzysztof Kowalczyk

    01. Lis 2012,  godz. 15:06

    W „Rzeczpospolitej” z 29 XI 2012 r. ukazał się artykuł Mariana Piłki pt. „Potrzeba przywództwa”, w którym Autor silnie akcentuje konieczność wprowadzenia JOW: http://www.rp.pl/artykul/947203.html?p=1 Szkoda tylko, że w tym skądinąd bardzo dobrym tekście, pisząc już na wstępie o pilnych wyzwaniach, przed którymi stoi Polska i które w jego ocenie są pilniejsze niż reforma wyborcza, nie zadaje pytania, kto ma ostatecznie te problemy w parlamencie podejmować i właściwie rozwiązywać. Wszak bez zmiany systemu wyborczego do Sejmu ciągle będą te same scentralizowane struktury partyjne, o których pisze Marian Piłka, a których pierwszoplanowym zajęciem staje się walka o władzę i zaostrzający się konflikt polityczny, nie zaś rozwiązywanie wspomnianych problemów. W tym sensie wprowadzenie JOW jawi się jako ten postulat podstawowy i wyjściowy, bez którego trudno będzie nawet zacząć rozwiązywać na serio takie problemy jak „katastrofa demograficzna, kryzys gospodarczy, obrona suwerenności państwowej przed federalizacją Unii, czy niewydolność wymiaru sprawiedliwości”, bez względu na to, jak pilne by się one obiektywnie nie wydawały. Zwróćmy np. uwagę, że Jarosław Kaczyński, który kreuje się teraz na głównego obrońcę polskiej suwerenności, grzmi o kłamstwie smoleńskim i kondominium niemiecko – rosyjskim, tak „walczył” o polską suwerenność, że zarządził dyscyplinę partyjną w głosowaniu nad popieranym przez siebie Traktatem Lizbońskim, który de facto ograniczył suwerenność Polski i zmniejszył siłę polskiego głosu w Radzie Unii Europejskiej blisko o połowę („oznacza to, że wartość polskiego głosu jest równa 93 proc. wartości głosu niemieckiego, podczas gdy w traktacie lizbońskim spada do poziomu 48 proc. mówi dr Robert Frey z kancelarii Radcy Prawnego dr Robert Frey.” – źródło: http://www.adwokaciportal.pl/artykul/1062/traktat-lizbonski-wazny-kompromis-a-nie-liczba-glosow ).

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.