Ludzie wybierają partię, a nie polityków. Trochę inaczej jest z prezydentem, on faktycznie jest wybierany przez ludzi. Ale nawet ten model jest zdominowany przez partiokrację. Polityków wybierają w Wielkiej Brytanii czy innych krajach, gdzie są wybory w okręgach jednomandatowych. U nas już przed wyborami można powiedzieć, kto znajdzie się w parlamencie. To wódz partii układa listy, wpisując ich w proporcji wierności wobec siebie. Może dlatego ta ordynacja nazywa się proporcjonalną (śmiech). I w zależności od tego, jakie poparcie dostanie dana lista, tylu wchodzi aparatczyków. To faktycznie zostało ustalone przy Okrągłym Stolcu w 1989 roku i od tego czasu oni się wybierają sami spośród siebie.

Taką ordynację, jaką pan proponuje, mamy w Senacie i tam też dominują PO i PiS?

Senat to majstersztyk PO, by obrzydzić JOW-y (jednomandatowe okręgi wyborcze). Mamy 100 senatorów. Jeden przypada na jakieś 370 tys. obywateli. W tak dużej zbiorowości, mając pieniądze i dostęp do mediów, łatwo wykreować z bandyty anioła, a z anioła bandytę.

To dlaczego w Sejmie ten pomysł miałby zadziałać?

Bo w Sejmie w przeciwieństwie do Senatu mamy 460 posłów, czyli w przybliżeniu jednego na powiat. To osoby, które wyborcy znają, często osobiście. Więc nawet jak wybierzemy kiepskiego polityka, to „widziały gały, co brały”. I w kolejnych wyborach już nikt na niego nie zagłosuje. W systemie jednomandatowym poseł boi się wyborcy, a nie wodza partii jak obecnie. Dziś kandydat na posła może dać tysiące obietnic, ale to wódz i „zasadnicza linia” jego partii decyduje, które zostaną zrealizowane.

Źródło: Grzegorz Osiecki – Paweł Kukiz: Mogę przyhamować wampiryzm partiokracji, dziennik.pl, 4 maja 2015

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.