jow

W związku z pojawiającymi się w mediach spekulacjami i licznymi pytaniami, wyjaśniamy, że Ruch Obywatelski na rzecz JOW nie jest związany z żadną partią polityczną i jako Ruch nie uczestniczy w wyborach parlamentarnych. Ruch JOW współpracuje z Pawłem Kukizem w zakresie wprowadzenia 460 JOW w wyborach do Sejmu i nie jest zaangażowany w tworzenie bloku politycznego z partiami i organizacjami o różnych celach politycznych, które współtworzą inicjatywę „RuchKukiza”. Teraz Ruch JOW prowadzi kampanię przed referendum 6 września br.

Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, zapoczątkowany w 1993 r. przez śp. profesora Jerzego Przystawę, to niesformalizowany, ogólnopolski ruch społeczny. Jednoczy osoby z różnych środowisk zaniepokojone złym funkcjonowaniem państwa polskiego i niewydolnością jego instytucji na skutek wadliwego ustroju politycznego III Rzeczypospolitej. Za punkt wyjścia naprawy państwa Ruch uznaje wprowadzenie w wyborach do Sejmu RP ordynacji większościowej realizowanej w 460 jednomandatowych okręgach wyborczych, z łatwą i równą dla wszystkich swobodą kandydowania i przy pełnej kontroli procedur wyborczych przez obywateli zamieszkujących w małych, jednomandatowych okręgach. Postulat ten ma na celu odwrócenie obecnych, patologicznych relacji między partiami politycznymi i obywatelami, gdzie partie niesłusznie mają uprzywilejowaną pozycję względem obywateli. Większościowa ordynacja stawia obywateli przed partiami, zmienia charakter partii na oddolne, zdecentralizowane stowarzyszenia wyborców i czyni obywateli głównym podmiotem życia politycznego. W systemie JOW partie mają szansę stać się organizacjami demokratycznymi, obywatelskimi, służącymi społeczeństwu. System JOW realizuje literę Art 4. Konstytucji RP pt. „Władza zwierzchnia w RP”.

Wzorując się na ruchu Maggioritario we Włoszech, Ruch Obywatelski na rzecz JOW skupia się wokół jednego tylko postulatu: fundamentalnej reformy prawa wyborczego. Uczestnicy Ruchu równolegle mogą oczywiście działać w innych organizacjach i inicjatywach politycznych i społecznych.

Nasz Ruch wspiera wszelkie inicjatywy i działania promujące ideę JOW. W ciągu ostatnich lat Ruch udzielał wsparcia Pawłowi Kukizowi, z którym w 2012 r. współtworzyliśmy akcję zmieleni.pl, protestując przeciwko zniszczeniu przez instytucje rządowe 750 tys. podpisów obywateli domagających się referendum w sprawie JOW. Kontynuując tę akcję, Paweł Kukiz w maju br. roku startował w wyborach prezydenckich, przy wsparciu logistycznym wielu tysięcy osób w całej Polsce, między innymi uczestników naszego Ruchu. Obecnie Paweł Kukiz prowadzi kampanię na rzecz JOW przed referendum 6 września 2015 r. Niżej podpisani uczestnicy Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW uważają, że inicjatywy te są bezcenne, gdyż w sposób bezprecedensowy nagłośniają i popularyzują ideę JOW.

12 lipca 2015

Dr Wojciech Błasiak, Dąbrowa Górnicza
Prof. Krzysztof Cena, Kraków
Prof. Andrzej Czachor, Warszawa
Jerzy Gieysztor, Warszawa
Prof. Antoni Z. Kamiński, Warszawa
Dr Wojciech Kaźmierczak, prezes Stowarzyszenia JOW
Prof. Tomasz J. Kaźmierski, Southampton, Wielka Brytania
Anna Niedziałkowska, Warszawa
Agnieszka Przystawa, Fundacja JOW im. prof. Jerzego Przystawy
Tadeusz Rogowski, Koszalin
Włodzimierz Urbańczak, Poznań
Dr Marek Zagajewski, Szczecin

Dyskusja - 73 Komentarzy
  1. Janusz

    13. Wrz 2015,  godz. 15:56

    Chciałbym dołączyć do dyskutantów w sprawie kierunku działania Ruchu Kukiza, jeśli można. Według mnie demokracja w wersji rodzimej jest degeneratem podobnym do pijaczków wystających pod sklepem monopolowym w oczekiwaniu na to, że ktoś postawi. Popieram wszystkich, którzy radzą utworzenie partii. Nie jest to być może zgodne z ideologią tego ruchu, czy zwłaszcza Pawła Kukiza ale jest to w chwili obecnej posunięciem koniecznym z uwagi na nasz system. Jeśli chce się zmienić ustrój w Polsce najpierw należ mieć własną, mocną reprezentacją w strukturach ustawodawczych. Bez tego głos Ruchu będzie wołaniem na puszczy. Popieram w tym miejscu jednego z przedmówców – W.b’S, że chodzi też o pieniądze. Dlaczego by z nich zrezygnować. Polacy w referendum opowiedzieli się co prawda za zmianą w finansowaniu partii ale na pewno z żadnej strony nie będzie dążenia do jego likwidacji. Pytanie zresztą było zadane w ten sposób, że potrzebna była wykładnia pod tytułem „co autor miał na myśli”. Nasz kraj potrzebuje gruntownej przebudowy i przede wszystkim odbudowy tego co stanowiło kiedyś podstawę naszej gospodarki a przez głupie czy wręcz niecne posunięcia doprowadziło do dewastacji lub wyprzedaży za bezcen prawie wszystkiego. Tak utraciliśmy na przykład podwaliny przemysłu zbrojeniowego, motoryzacyjnego, lekkiego i innych. Popieram wszystkie postulaty Ruchu więc nie będę się tu zagłębiał. Uważam, że w pierwszej kolejności w Polsce należy drastycznie zmniejszyć liczbę zatrudnionych w budżetówce oraz natychmiast zmienić system podatkowy. Nie popieram posunięcia proponowanego przez jednego z moich poprzedników, który doradza wejście do Sejmu i pozostawanie na uboczu. Myślę, że należałoby po wejściu do Sejmu utworzyć koalicję. Sensowna byłaby koalicja z PiS. Gdyby do niej doszło miałaby ona większość parlamentarną co dawało by możliwość zmian w konstytucji, które są konieczne do przebudowy Państwa. Szkoda, że w Ruchu panuje tyle bałaganu, bo wykorzystują to przeciwnicy polityczni z wszystkich stron do uderzania w niego. Uważam również, że absolutnie i pod żadnym pozorem nie powinno się dopuszczać do tego żeby na listach Ruchu znaleźli się ludzie, którzy kiedyś byli kandydatami innych partii lub byli kandydatami na kandydatów. Nie myślę jednak o takich, którzy byli szeregowymi członkami akceptowalnych przez Ruch partii. Na listach powinni być ludzie nieposzlakowani. Gwarantowało by to powagę przedsięwzięcia.

    Odpowiedz

  2. bisnetus

    19. Lip 2015,  godz. 14:35

    @Jan Sadowski
    Ja generalnie popieram myśl samoorganizacji społeczeństwa w czymś w rodzaju partii, ponieważ uważam, że jest to jedyna droga do realnej zmiany. Bez takiego ruchu zawsze będziemy wobec dyktatury nomenklatur partyjnych stali w pozycji petenta, żebraka, chłopa pańszczyźnianego na kolanach proszącego „wadzę” o litość, zmiłowanie i łaskawe pozwolenie na wstanie z kolan. Odpowiedź tej sitwy jest do przewidzenia i jasna. Jak będą mieli humor to dadzą może cukierka do pooglądania lub do polizania. A je nie będą mieli humoru to potraktują z kopa żebraka. Tak to dzisiaj robią i nawet się z tym nie kryją.

    Z drugiej jednak strony twierdzę, że próby spontaniczne, okazjonalne, „romantyczne”, które pojawiają się już niemal zawsze na parę miesięcy przed wyborami są skazane na niepowodzenie i są beznadziejne. Są nawet w pewnym sensie szkodliwe, ponieważ wyładowują one krótkotrwale frustracje, pogłębiają uczucie beznadziejności i zniechęcenia do polityki a tym samym przedłużają istnienie patologicznego systemu.

    Dlatego jak już mówiłem, jeśli się myśli o jakieś organizacji, to nie na wybory za 50 dni, ale na wybory za 4 lata lub za 2 lata w przypadku wyborów przedterminowych. Koncepcja takiej organizacji powinna być gruntownie przemyślana i powinna być ukierunkowana na stworzenie organizacji obywatelskiej, oddolnej, pożytecznej i masowej. Powinna ona przyciągać rzeczywiste grupy interesu na dole oraz normalnych, aktywniejszych obywateli. Nie sądzę, aby jeden cel ustrojowy taki jak JOW-y był skutecznym celem i spoiwem programowym dla takiej organizacji. Myślę, że powinien być to raczej jasny, spójny i otwarty pakiet reform ustrojowych z jednym wspólnym mianownikiem, jakim jest upodmiotowienie polityczne obywateli i stworzenie normalnej demokracji dla obywateli. JOW albo inny system realnie demokratyzujący system i przywracający podmiotowość obywateli powinien być oczywiście punktem centralnym i wiodącym w tym pakiecie, ale nie powinien być to punkt jedyny. Program powinien zawierać również plany co do referendów, uspołecznienia wymiaru sprawiedliwości, uspołecznienia mediów publicznych, ucywilizowanie i demonopolizacja mediów w ogóle, uspołecznienie i otworzenie procesów legislacyjnych zawierających mechanizmy deregulacyjne i jakościowe, wolnego dostępu do każdej wiedzy i informacji publicznej, przejrzystości procesów administracyjnych, czy w końcu wzrostu roli samorządów terytorialnych i środowiskowych w państwowym ustroju.

    Motorem tego ruchu (ale nie mózgiem i dominującą grupą interesów) powinny być samorządy terytorialne i środowiskowe. To są przeważnie ludzie już aktywni, doświadczeni, kompetentni i lokalnie zorganizowani. Równocześnie są przez system dyktatury centralistycznych nomenklatur partyjno-medialnych najbardziej zblokowani.

    Kiedyś, już dawno temu zastanawiałem się nad nazwą dla takiego ruchu. Dwie utknęły mi w pamięci, bo w części wyrażają istotę takiego ruchu. Te nazwy to, Polska Partia Prowincjonalna (PPP), druga to Ogólnopolska Konfederacja Obywateli Niezależnych (OKON lub alternatywnie OKNO). Miałem też nieco radykalniejszą pod nazwą Obywatelski Ruch Oporu (ORO), ale dla tego zadania jest to nazwa przesadzona.

    Organizacje te powinny być skrajnie aideologiczne, co zresztą jest wyczuwane i było już zastosowane w kampanii prezydenckiej Pawła Kukiza, czy też jest stosowane od dawna przez Ruch JOW. Wszelka ideologia to toksyna i trucizna, która z góry wyklucza masowość a nawet obywatelskość ruchu.

    Odpowiedz

    • Jan Sadowski

      19. Lip 2015,  godz. 15:48

      Tak, racja. Tu sie zupelnie zgadzam i w pelni popieram Pana zdanie.

      Odpowiedz

  3. W.b'S.

    18. Lip 2015,  godz. 20:33

    Festina lente!
    1. Kukiz (ruch czy partia) nawet gdyby nie chciał to ma co najmniej 5% głosów. Jakiś program minimum musi więc mieć, aby go media nie obśmiały przy bębnieniu klakierów z gminu. Wystarczy: PRIMUM NON NOCERE. Jeśli powyższa dewiza wystarczy lekarzom to tym bardziej Kukizowi na początek drogi winna wystarczyć.
    2. Nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek wchodzenia do „koalicji” celem porządzenia. Nawet, gdy dostanie 30%. Niech sobie koalicje tworzą weterani III RP, nadal zatroskani o losy III RP – i tutaj misja PNN winna wystarczyć.
    3. Moim zdaniem Kukiz winien, dla potrzeb wyborów – nawet na czas określony, stworzyć PARTIĘ – właśnie dla otrzymania subwencji budżetowej. Takie jest dzisiaj polskie prawo, nawet jeśli uważamy je za złe. Pecunia non olet! A swoją drogą ciekawe będzie zdanie obywateli na pytanie nr 2?
    4. Nazwa partii nasuwa się mimo woli sama „460 plus” (krótkie i trendy). Te PLUS to 100 senatorów. Grzechem ciężkim będzie nie wystawienie swoich kandydatów na senatorów, bowiem sukces na tym polu będzie większy niż nam się wydaje. A jest potrzebny dla realizacji głównego celu.

    Odpowiedz

  4. Jan Sadowski

    18. Lip 2015,  godz. 17:50

    @Freeman
    Zgadzam się niemal w pełni. Jedna tylko sprawe widze troche inaczej: ta nowa inicjatywa musialaby byc w pelni skoncentrowana na przygarnieciu tych ktorzy juz odplyneli od ruchu p. Pawla Kukiza, a nie na tych ktorzy go obecnie wciaz popieraja – to dwie odmienne grupy docelowe. Wiec tak jak napisalem przy wzajemnym SZACUNKU, i DBALOSCI o wspolny cel, aczkolwiek inne metody, SOJUSZNICZE podzielenie sie moim zdaniem moze byc bardzo korzystne dla osiagniecia zadania Ruchu JOW. Tak jak napisalem w odpowiedzi ponizej do @Gosia, tak czy siak w ostatniej chwili bedzie mozna rozwazyc koalicje, z nazwa obu grup. Ludzie jako wyborcy lubia ‚zjednoczone’ formacje. Jak juz powiedzialem, uwazam wiec ze nalezaloby i warto by utworzyc partie o nazwie:

    „460 Łatwych, Równych CZYSTYCH JOW projektu Fundacji Medisona w Wyborach do Sejmu i Zakaz Finansowania Partii z Budzetu”

    (Ja bym jednak zrezygnowal z pierwszej czesci swojej poprzedniej sugestii „Niezalezni Obywatele: 460 Łatwych, Równych CZYSTYCH JOW w Wyborach do Sejmu i Zakaz Finansowania Partii z Budzetu” poniewaz jezeli bedzie w tym haslo NIEZALEZNI OBYWATELE to media nie beda podawac pelnej nazwy tylko ja skroca do wlasnie tylko tej pierwszej czesci, i jeszcze zastapia ja jako „NO” !! Najlepiej wiec jesli partia by korespondowala z kwestiami referendalnymi ale w rozszerzonej formie. To najlepiej mogloby byc:

    „460 Łatwych, Równych CZYSTYCH JOW projektu Fundacji Medisona w Wyborach do Sejmu i Zakaz Finansowania Partii z Budzetu”

    Odpowiedz

    • Jan Sadowski

      18. Lip 2015,  godz. 20:15

      PS Mysle tez ze partia mialaby wieksze szanse i uzasadnienie niz komitety obywatelskie, bo nie udawalaby ze nie jest formacja list partyjnych, podczas gdy w istocie JEST!!! Tak wiec jawnosc i wiarygodnosc z odpowiednia nazwa, ktora wspomnialem przed chwila.

      Odpowiedz

  5. bisnetus

    18. Lip 2015,  godz. 16:18

    Aktualna sytuacja pokazuje w sposób demonstracyjny, wręcz laboratoryjny cała patologię i perwersję obecnego systemu. To jest perwersja systemu dyktatury nomenklatur partyjno-medialnych a nie konkretnych ludzi jak Kukiz, którzy mimo najlepszych chęci nie mogą w tym systemie zdziałać w sposób uczciwy i cywilizowany.

    Zacznijmy od tego, że w normalnej demokracji człowiek niemal znikąd nie miałby w 40 milionowym kraju w wyborach prezydenckich większych szans. W normalnej demokracji dojrzałe siły polityczne wystawiają w wyborach prezydenckich swoich najlepszych i najbardziej doświadczonych ludzi. Dojrzałe i obywatelskie machiny organizacyjne pracują dla tych ludzi i to oni liczą się w wyborach. Ale w quasi sitwiarskiej dyktaturze ludzie nienawidzą tych sitw, gardzą nimi i tam gdzie mają możliwość wyrażają swoje frustracje w zjawiskach takich jak na przykład Kukiz. To jest wielki krzyk negacji i powiedzenia nie.

    Po tym krzyku powstał wirtualny byt medialny pod nazwą Kukiz. Zero struktur, Kukiz się nawet przez miesiąc świadomie nie odzywał, ale media stworzyły swoją kolejną wirtualną medialną „kreaturę”. Bez woli i ruszenia palcem samego Kukiza media dały mu już niemal władzę, zawiązały i rozwiązały z „partią Kukiza” już z 50 koalicji, stworzyły z niej głównego niemal 30% gracza na scenie politycznej, zaaranżowały już straszliwy „upadek” sondażowy nowej „siły politycznej”, wyprodukowały milion w 90% niepochlebnych opinii i ocen na temat nieistniejącej w końcu siły, zmyśliły 100 zjednoczeń 250 rozłamów.

    Dlatego nazywam ten system systemem kreatur medialnych. To co zrobiono z „partią Kukiza” dotyczy właściwie wszystkich polskich partii. Wyłączysz telewizor i tych tak zwanych partii po prostu nie ma. Ich fizycznie zwyczajnie nie ma. Są tylko wirtualne byty z paroma pajacami, nazwiskami i celebrytami przewijającymi się na okrągło w reżimowej telewizji.

    W normalnej demokracji kandydowanie na posła do Sejmu jest mniej więcej 500 razy łatwiejsze i tańsze niż kandydowanie na prezydenta państwa. W Polsce jest zupełnie trudniejsze. Start do Sejmu jest ze 100 razy trudniejszy. Tu dochodzimy do jądra perwersji ustroju politycznego w Polsce, który czyni z Polski de facto dyktaturę. W wyborach prezydenckich wystarczy dobra chęć i wola, dobre nazwisko, jeden program, wyraźna społeczna potrzeba, łut wiarygodności i szczęścia i już możesz być kimś jak ostatnio Kukiz (bierne prawo wyborcze czyli droga otwarta dla każdego). W wyborach parlamentarnych to nie wystarcza. Musisz wyznaczyć lub wynająć blisko 1000 figurantów w ponad 40 regionalnych organizacjach, skonsolidować 1000 jeśli nie 5000 różnorodnych postaw, poglądów i programów, przeprowadzić pół miliona negocjacji i paneli dyskusyjnych albo wziąć całe bractwo po stalinowsku za mordę. musisz zorganizować 10 napadów na bank lub otrzymać jakiś 50 lewych milionów z zaprzyjaźnionych lub wrogich mafii albo ambasad, do tego musisz połowę odpalić ubeckim mediom, żeby cię w ogóle zauważyły, no chyba, że sam pochodzisz z domu ubeckiego, to otrzymasz środowiskowy rabat za wstęp do mediów. I to wszystko jest warunek wstępny by stanąć jako poważna „siła” w wyborach do parlamentu. Na tym polega ta cała postkomunistyczna dyktatura. Żaden normalny człowiek lub grupa normalnych uczciwych obywateli postawianych warunków nie spełni. W polskim systemie politycznym, zwłaszcza w wyborach do Sejmu po prostu nie istniejesz nie mając w ręku ubeckiej koncesji na istnienie.

    W przypadku Kukiza widzimy pokazówkę jak UBekistan rozpracowuje i wyładowuje pokłady społecznej frustracji. Kukiz wejdzie do systemu jako wierny sługa mafijnego systemu na wyznaczonych przez system warunkach, albo do systemu nie wejdzie. Wchodząc do systemu przedłuży legitymizację ubeckiemu systemowi na parę lat, rozładowując na chwilę społeczne frustracje i pogrążając w beznadziei kolejnych kilkaset tysięcy ludzi. Potem przyjdzie inny „rozładowywacz napięć”.

    Dlatego uważam, że Kukiz robi błąd próbując zmieniać system od środka przyjmując warunki mafijnego systemu. Jestem coraz bardziej przeświadczony, że Kukiz powinien oficjalnie zrezygnować z zamiaru startowania do Sejmu. W ten sposób nic nie zyska oprócz hańby i strat dla siebie, dla idei demokratycznych i postaw obywatelskich Polaków. Cały wysiłek powinien iść na tworzenie, konsolidowanie i organizowanie szerokich obywatelskich ruchów oddolnych. Dopiero z takimi ruchami liczącymi co najmniej ćwierć miliona luźno zorganizowanych obywateli w ogólnokrajowej sieci można myśleć o wyznaczaniu dobrze sprawdzonych i oddolnie kontrolowanych przedstawicieli z którymi można by próbować atakować system od środka. Wchodzenie do systemu bez solidnej bazy społecznej musi się zakończyć kompromitacją i niepowodzeniem. Bo bez tej bazy społecznej można wejść do systemu tylko jako kreatura medialna z która ta mafia partyjniacko-medialna może zrobić dosłownie wszystko.

    Takie jest moje zdanie.

    Odpowiedz

    • Jan Sadowski

      18. Lip 2015,  godz. 17:52

      @Bisnetus
      Trafna diagnoza, ale mimo wszystko uwazam ze w obecnej sytuacji zagrozenia dyktatura list partyjnych z mieszanymi JOWami wejscie do Sejmu jest konieczne dla Sprawy 460 Czystych JOW.

      Odpowiedz

      • bisnetus

        18. Lip 2015,  godz. 21:36

        Problem polega na tym, że życzyć można sobie wszystkiego, ale jest to tylko myślenie życzeniowe. Jak Kukiz z niezłym w końcu kapitałem politycznym nie jest w stanie stworzyć na prędko wiarygodnej ogólnopolskiej formacji politycznej, to tym bardziej takiej formacji nie jest w stanie stworzyć Ruch JOW. Do wyborów jest 100 dni. Za 50 dni trzeba mieć już gotowe listy z 1000 figurantów i 100.000 podpisów.

        Odpowiedz

        • Jan Sadowski

          19. Lip 2015,  godz. 12:37

          @Bisnetus
          Zastanawiam sie czy moje zalozenie wyjsciowe jest odpowiednie. Polega ono na moim przekonaniu, ze cokolwiek i ktokolwiek stwierdza i upowszechnia metode JOW, niezaleznie od zrodla swego pochodzenia jest PRZYDATNE dla zrealizowania zadania Ruchu. Jezeli to jest na 100% najlepszy sposob myslenia o interesach Ruchu to byloby swietnie gdyby ktokolwiek lub jakiekolwiek struktury powolaly jak najszybciej partie np. o nazwie: „Projekt Fundacji Medisona; 460 latwych, rownych i czystych JOW”. Wydaje sie ze Bezpartyjni samorzadowcy maja jakies struktury i mogliby sie przydac – niezaleznie czy na ich listach znajda sie uczciwi ludzie czy zlodzieje! – w tym systemie w ktorym zyjemy niemal nie ma to znaczenia. Dlatego wybor najbardziej ‚etycznych’ i wejscie z ‚5%’ wydaje mi sie nierealny. Im wiecej sojusznikow jest wewnatrz systemu, im wieksza ‚opozycja wewnetrzna’ tym chyba lepiej dla Ruchu.

          Ale tak jak Pan mowi, najpewniej moj pomysl na zorganizowanie drugiej partii jest nierealny biorac pod uwage czynnik czasu i wymaganych czynnosci. A szkoda, ze taka inicjatywa nie powstala wczesniej – nawet gdyby taka partia nie weszla to Sejmu to przynajmniej spopularyzowala by Projekt Fundacji Medisona!

          Odpowiedz

          • Jan Sadowski

            19. Lip 2015,  godz. 13:19

            Ale oczywiscie nie uwazam ze dla sprawy JOW to zupelnie nie ma znaczenie kto sie znajduje na liscie; chodzilo mi o to ze to moze byc uczciwy czlowiek, czy tez zlodziej o ile od dlugiego czasu i wielokrotnie wykazywal swoja motywacje na rzecz JOW.

  6. Gosia

    18. Lip 2015,  godz. 13:05

    Dla mnie oderwanie się Kukiza od ruchu JOW jest strzałem w stopę – nie tylko swoją. W tej chwili idą za nim zniecierpliwieni zdobywcy stołków. Jestem wielbicielką Pawła i tym bardziej jest mi przykro. Na dole slychać ujadanie piesków, ktorych jednoczy, a wkrótce zacznie dzielić walka o to, czemu cala idea JOW zaprzecza. Zastanawiam się, czy jestem taka naiwna i wielu ludziom z otoczenia Pawla od początku szło o stolki, czy też okazja czyni zlodzieja. W sumie nieważne. Mialo być po JOW-y nawet z diabłem. A przez podziały to JOW-y diabli wezmą. Cóż, działamy dalej, do końca. Potem bedziemy śpiewać narodowi „ostal ci sie ino sznur”

    Odpowiedz

    • Jan Sadowski

      18. Lip 2015,  godz. 15:50

      @Gosia
      Mnie tez martwia okolicznosci dla sprawy 460 JOW. Niemniej jednak te klopoty pojawily sie po utracie prze p. Pawla Kukiza czesci kapitalu spolecznego ktory jednoczyl mocno wokolo sprawy JOW. Utracil go wprowadzaniem do dyskursu tematow o ograniczeniach do roznych srodowisk czy grup obywateli (np. media, banki, korporacje itd., a przeciez tam tez byli mniej lub bardziej jawni sojusznicy JOW). Uwazam ze te centrowe procenty, ktore utracil p. Kukiz moglaby odzyskać odrębna grupa tworząca osobne komitety lub partię, pod jedną nazwą i z jednym hasłem: „460 czystych JOW w wyborach do Sejmu”. Jezeli sondaze okaza sie nie wystarczajaco hojne dla tej grupy, bedzie mozna nawiazac koalicje z p. Pawlem (np. ‚Zjednoczeni: 460 Czystych JOW dla Sejmu) i wejsc do Sejmu tak jak to zamierza zrobic teraz PIS (‚Zjednoczona Prawica’) czy SLD (Zjednoczona Lewica’). Musimy dzialac produktywnie dla Sprawy przy wzajemnym szacunku i dbalosci o rownosc naszych praw w procesie uzyskania 460 JOW w Sejmie. Listy partyjne wykluczaja rownosc, ale mozna wytworzyc praktyczna zasade klaryfikujaca ten proces: miejsce na liscie wedlug stazu i zaslug dla JOW czyli wedlug czasu od ktorego czlonek wplacal skladki na Stowarzyszenie i wedlug sumy wplat. Bylem i jestem zwolennikiem jednego hasla: JOW i uwazam ze to sugestie o ograniczeniowych ‚postulatach’, sugestie o mocnej wspolpracy i nagrodzie dla ekstremalnych ‚slabeuszy’ pod wzgledem elektoratowym, oraz sugestie o ‚braku programu’ spowodowaly ucieczke czesci centrowych wyborcow. A przeciez 460 JOW to mocny i jedyny skuteczny ‚program’ pro-obywatelskiej poprawy jakosci zycia w Polsce!

      Odpowiedz

      • Gosia

        20. Lip 2015,  godz. 10:01

        Ja tam nie wierzę w jakiekolwiek zmiany za pomocą starego systemu (sejm). Wchłonie, przeżuje i wypluje. Już teraz ludzie licytują się, kto ma więcej zasług. Moze powinno się to odbywać za pomocą Jezusowego: ostatni będą pierwszymi. Ale żeby trafic do calego społeczeństwa potrzeba środków niekonwencjonalnych. I na to caly czas liczylam: na wycofanie się z kampanii do sejmu albo jakieś inne spektakularne posunięcia. Tymczasem nawet barwy kampanii referendalnej są identyczne z barwami kampanii PO, czy Dudy. Przepychanki polityczne nie mają żadnego oddźwięku – spowszedniały. Tylko media nimi żyją.

        Odpowiedz

  7. Freeman

    16. Lip 2015,  godz. 21:04

    Nie jestem pewien ale przeskakując z ruchu JOW na ruch Kukiza Paweł mógł zniweczyć szanse na wygraną w referendum, zniechęcić ludzi. bo teraz część wyborców jest zdezorientowana, nie wie o co Pawłowi chodzi i po co ten ruch Kukiza (taki ruch Palikota?). Dlaczego Paweł Kukiz nie kontynuuje konsekwentnie pracy na rzecz JOW? Bo lud chce mieć wodza, któremu ufa, trybuna, nie spryciarza (pardon za spryciarza ale to takie osobiste wrażenie, bo Paweł sprytnie wyskoczył z ruchu JOW do swojego ruchu). Lud chce zmian ale Paweł stracił swoją pozycję trybuna, a właściwie jej nie objął, i lud szuka teraz kogoś innego. I jest po zawodach, Paweł pewnie tego nie widzi.

    Odpowiedz

  8. Freeman

    16. Lip 2015,  godz. 20:32

    Należy pracować dalej bez Pawła Kukiza. Na razie wygląda, że ruch JOW znalazł się w defensywie. Należy robić swoje, a sprawy same się wyjaśnią. Za parę miesięcy, nie będzie Pawła Kukiza w polityce. Nie będzie bo opowiedział się po stronie skrajności, czegoś, co sam chciał eliminować za pomocą JOW, bo masy, które mu zaufały, będą mówić, że zdradził ruch JOW, wykorzystał i zostawił kiedy mu już nie był potrzebny, nielojalność zawsze wygląda źle w oczach wyborców (nie jest istotne czy zdradził czy nie, wyborcy mają swoisty instynkt, wyczucie). Więc wyborcy go za to wyeliminują. W kolejnych wyborach miejmy w oparciu o JOW Paweł i jego ruch zostaną usunięcie z polityki, obok wielu zacnych jegomościów z tej całej żałosnej 3RP. I będzie to skutek, o który Paweł prosi sam. Nielojalność równa się eliminacji z polityki, tego Polacy nie lubią. Szkoda, ale działać trzeba dalej. Nie kłócić się, fachowo robić swoje.
    Paweł poczuł, że ma wielka szansę zrobić coś w polityce. jego koledzy zrobili to już dawno, on nie. Wyjdzie z tego 4 garnitur solidarności, który jeszcze nie rządził a mu się to rządzenie należy. wszyscy poprzedni byli zdrajcami ale teraz oni przychodzą jedyni patriocie. Na tym Paweł przegra. Szkoda. Ale ruch JOW działa nadal, jak działał.

    Odpowiedz

    • bisnetus

      16. Lip 2015,  godz. 20:51

      Zupełnie nie wiem o co chodzi z tym Kukizem. W media oficjalne nie wierzę, bo sadzą tam tonami tylko bzdury natomiast od samych zainteresowanych trudno coś wyciągnąć w tej sprawie. O ile zrozumiałem współpraca w zakresie referendum jest kontynuowana. Więc nie wiem o co toczy się spór. I o jakiej „zdradzie” mowa.

      Odpowiedz

      • Freeman

        16. Lip 2015,  godz. 21:28

        Paweł wie, że wyborcy popierają jego i JOW bo znają w zasadzie jego. Wyborcy nie rozróżniają ruchu JOW i ruchu Kukiza, nie wiedzą, nie rozumieją co to za organizacje. Paweł to wie i postanowił wziąć to poparcie i podeprzeć nim inną organizację, taką, którą zawsze chciał mieć. i to zrobił. i niestety sądzi, że uda mu się w ten sposób. nigdy niczego nie zbudowano na takich kombinacjach. Paweł powiedział na konferencji, ze w przypadku referendum jest mu po drodze ze złodziejami ale w ruchu Kukiza już nie. nie chodzi o złodziei ale o wszystkich, którzy są dobrzy tylko dlatego, że są użyteczni ale na serio to już nie nadają się do ruchu Kukiza. to sakramencki błąd taktyczny jaki popełnił Paweł. prasa z 5 minut go zjedzie za tą jego lojalność.
        jest to oczywiście bardziej złożona sprawa. Paweł chyba chce się odciąć od przeszłości, ok. ale to jest przykład braku odwagi, niestety, Polacy czegoś takiego nie lubią. Polacy lubią jak kto mówi jak jest, tak jak Paweł mówił w kampanii a teraz sam kombinuje jak się wypisać z przeszłości. bez komentarza. po prostu koniec przygody i tyle.
        Musimy uzyskać poparcie wyborców. Bez tego sens ruchu JOW, jak każdej działalności politycznej, nie ma sensu. Paweł zwrócił uwagę na JOWy a teraz należy opracować dalej. kto wie czy nie lepiej dla ruchu JOW jeśli Paweł Kukiz się by odłączył od ruchu? nikt takich rzeczy nie wie, ale lud w wyborach da odpowiedź.
        na razie przekaz ruchu Pawła jest taki: ja swoją osobą (znacie mnie przecież) gwarantują, że osoby na moich listach będą kryształowe (bo ja ich wybiorę, zatwierdzę, zagwarantuję). przyznam, że to przygnębiające. wydaje się, że najpierw należy zapracować na mandat posła, nawet jeśli się jest super kandydatem i świętym patriotą. taki jest zbudowany świat, przywileje za zasługi.

        Odpowiedz

        • Jan Sadowski

          17. Lip 2015,  godz. 01:01

          @Freeman
          Byc moze nalezy wystartowac pod jednym haslem: 460 JOW w wyborach do Sejmu.

          Odpowiedz

        • bisnetus

          17. Lip 2015,  godz. 08:40

          Jak już mówiłem, nie rozumiem kontekstu tej krytyki Kukiza. Może coś tam „na salonach i w bunkrach” się wydarzyło, o czym nie mam pojęcia. Nawet jak są jakieś różnice poglądów lub celów, to uważam, że to nie jest moment do zaogniania i siania podziałów. Cel referendalny jest wspólny i tego trzeba się trzymać.

          Co do pomysłu startowania w wyborach do Sejmu od początku wyrażam mój sceptycyzm. To system jest absurdalny, patologiczny i przegniły i samo wchodzenie do tego gnoju musi się skończyć zabrudzeniem. Pobrudzić się czasem trzeba, ale trzeba też wiedzieć po co i na co. Po co i na co jest dla mnie jeszcze niewidoczne. Ale brudami już się każdy oblepia.

          Odpowiedz

          • Freeman

            17. Lip 2015,  godz. 18:26

            @Jan Sadowski
            @Bisnetus

            Wyborcy kojarzą JOWy z Pawłem Kukizem. Nie znają JOWowskich organizacji. Przydałaby się konkretna partia polityczna mająca w programie JOWy. Paweł zdaje się budować taką partię choć nazywa ją ruchem. Ale mimo sympatii do niego to robi obecnie coś do czego się nie nadaje. Bo taka partia szybko wykaże, że Paweł się do tego nie nadaje. Straci wizerunek i to co osiągnął. Ucierpieć może idea JOWów, w ten sposób, że przez część wyborców będzie postrzegana jak koncepcja radykałów, czyli kolejny pomysł z kosmosu. Jak znam życie, to należy nie robić wszystkiego na raz, skończyć jedno dopiero potem zając się kolejnymi sprawami. A polityka jest trudna i ktoś kto działa jak Paweł przegrywa.
            Na razie mz idea JOWów jest w lekkim impasie ale najlepiej byłoby, gdyby jednak pewne kontrowersje nie były nagłaśniane dla dobra sprawy. Ale mleko się wylało, już wiadomo, że Kukiz nie jest z Ruchem JOW. Żeby skomentować tą sytuację trzeba by było napisać zupełnie inaczej, ale konwencja stawia ograniczenia. Mimo tej sytuacji należy robić dalej woje, na rzecz referendum, nie nagłaśniać żadnych wewnętrznych spraw. Paweł jest w mediach i mówi o JOWach, dobrze. Trzeba z nim uzgodnić pewne rzeczy i dalej stanowić jeden front dla dobra sprawy.
            Rewolucje mają to do siebie, że pierwsi aktywiści trafiają na gilotynę, którą sami ustawili. potem drugi rzut, dopiero, jak w 3 pokoleniu, 3 garnitur chce przetrwać i rewolucja się uspokaja. Paweł więc przegra wg tej reguły ale idea JOWów będzie trwała. Chodzi o to aby Ruch JOW zachował wizerunek.
            Co konkretnie trzeba zrobić? Poszukać dojścia do mediów ogólnopolskich i znaleźć przychylnych dziennikarzy. Rozbrat z Pawłem może być w tym przypadku korzystny. Prasa będzie pisać o JOW nie o Kukizie.
            Nadać ruchowi JOW wizerunek konserwatywny, gospodarski, „protestancki”, uzgodnić dekalog wartości i on powinien być ponad ambicje kogokolwiek. Stworzyć spójną kampanię reklamową „instytucjonalną” nie rozrywkową, taka żeby wyglądały jak materiały ministerstwa.
            Do każdej skrzynki pocztowej powinny trafiać materiały co 6 miesięcy.

        • Jan Sadowski

          17. Lip 2015,  godz. 23:20

          @Freeman
          Zgadzam się że SOJUSZNICZE, Uczciwe i ŚWIADOME podzielenie się przy pełnym wzajemnym szacunku, akceptacji, lojalności i przyjaznej dbałości o wspólny cel może byc korzystne w tej sytuacji. To może stworzyć alternatywną narrację podziałową (w kontrze do PO-PIS). Uważam że jak najszybsze powołanie drugiej inicjatywy zorientowanej maksymalnie na inny elektorat, tj. centrum z nazwą partii: „460 Łatwych, Równych CZYSTYCH JOW w Wyborach do Sejmu i Zakaz Finansowania Partii z Budzetu” możę zaskutkować wejściem 2óch ugrupowań w najbliższych wyborach. Szczegolnie jesli ta nowa grupa miala by tylko jeden cel formalny – wprowadzic czyste JOWy + rozwiazac Sejm. Nie szkodzi ze nie byloby w niej tak znanych ludzi jak p. Pawel Kukiz – bo NAZWA bedzie wywolywac mocny efekt znajomosci a wiec i zaufania do bodzca. Conajmniej 30% Polaków jest mocno za tymi dwoma postulatami. Powołanie partii z kwestiami referendalnymi w NAZWIE może doprowadzić do efektu replikacji nawykowej 25 października u osób które zagłosują za tymi kwestiami 6 września i pójdą na wybory 25ego (to mogloby zadzialac jak ‚ksiazeczka’ ktora wplynela na wybory samorzodowe). Część wyborców która odpłynęla od p. Pawła Kukiza wróciła do Platformy a druga część nie chcę pójść na wybory – Ci ludzie moga stanowić ponad 5% – mysle ze powołanie nowej inicjatywy przez ‚bezpartyjnych samorządowców’, ale z nową nazwą, np.: „Niezależni Obywatele: 460 Łatwych, Równych CZYSTYCH JOW w Wyborach do Sejmu i Zakaz Finansowania Partii z Budzetu” moze byc przydatne dla zadania Ruchu JOW! Moze pomoc zarowno nam, naszym najblizszym sojusznikom oraz p. Pawlowi, ktorego wysilek jest oczywiscie absolutnie bezcenny!.

          Odpowiedz

          • Jan Sadowski

            17. Lip 2015,  godz. 23:30

            przez ‚zaskutkowac wejsciem 2och ugrupowan’ mialem oczywiscie na mysli ‚2och naszych ugrupowan proJOWowskich: 1 z p. Pawlem Kukizem i 2 z p. Halaszkiewiczem’.

          • Freeman

            18. Lip 2015,  godz. 15:52

            @Jan Sadowski
            Dobra koncepcja, wprowadziłbym ją. Skutkować mogłaby nawet przepływem sporej części wyborców z ruchu Kukiza. Jak najbardziej. Paweł obecnie komplikuje u siebie sprawy, zaczyna być niezrozumiały. JOW referenda finansowanie partii to konkret ale jego aktualne cele są już bardziej złożone i ideologicznie skomplikowane. Może więc nawet Pańska koncepcja pozwoliłaby ruchowi JOW na przejęcie sporej części wyborców Pawła Kukiza z wyborów prezydenckich (wyborcy są niechętni środowiskom skrajnym a mając alternatywę mogą skorzystać). Spróbowałbym pójść tą drogą. Grać samodzielnie o ważne sprawy, jak najbardziej. Na pewno nie zaszkodzi. W ruchu JOW jest sporo wartościowych ludzi, powinni walczyć dalej. Ew. zamiana ordynacji na JOW nie wyklucza dalszej działalności ruchu JOW jako think tanku. To także wypada wziąć pod uwagę i czynić dzisiaj to co nie zaszkodzi w przyszłości.

  9. Grzegorz Osowski

    13. Lip 2015,  godz. 19:31

    Naszym celem jest reforma fundamentów ustroju państwa, a więc ordynacja JOW, instytucja referendum, demokratyczna kontrola nad wymiarem sprawiedliwości . Mamy referendum w sprawie wprowadzenia JOW i ono daje nam największą szansę na wymuszenie demokratycznych zmian dzięki decyzji ogółu obywateli.
    Tezą wszelkiego partyjniactwa jest; KONSTYTUCJA ZABRANIA; REFERENDUM NIC NIE ZMIENI!
    JEST DOKŁADNIE PRZECIWNIE; Zgodnie z obecną konstytucją naród sprawuje władzę nad państwem zarówno pośrednio jak i BEZPOŚREDNIO za pomocą REFERENDUM.
    Wniosek; Cokolwiek naród postanowi w wiążącym referendum MUSI BYĆ , zgodnie z konstytucją i fundamentalnymi prawami demokracji, niezwłocznie WPROWADZONE W ŻYCIE!
    Godzenie się na inną niż powyższa , interpretację konstytucji i fundamentalnych praw demokracji jest jednocześnie zgodą na PRZEGRANĄ,
    Jest stawianiem się na przegranej pozycji zanim zaczęła się walka. Jest to także godzenie się na zwycięstwo kłamstwa głoszącego że mamy demokrację lub że konstytucja stoi wyżej niż WOLA NARODU wyrażona w referendum.

    Naszym celem jest JOW itd.. Jeśli referendum nie wystarczy wówczas musimy domagać się naszych praw w następnym plebiscycie a więc w wyborach parlamentarnych. W tej ,,naszej’’ pseudodemokraci w jakiej żyjemy jedyną szansą na pokojowe osiągnięcie naszych celów ustrojowych jest udział w ogólnokrajowych głosowaniach w celu dania obywatelom możliwości wybrania alternatywy dla sił partyjniackiego systemu.
    Nie jesteśmy w stanie przekonać żadnej z ,,naszych’’ partii do zwrotu praw jakie partie zagrabiły zwykłym obywatelom. Musimy uświadomić ludziom jak bardzo zostali okradzeni i kto nas okradł z naszych praw. Musimy być w opozycji do wszystkich partii jako że jesteśmy jedyną rzeczywistą alternatywą dla sił okrągłostołowegowego układu.
    Jedyną realną miarą naszej siły jest ilość głosów jaką dostanie postulat JOW w referendum i w każdym innym ogólnopolskim głosowaniu.
    Uważam że także nasz ewentualny udział w ,,kontraktowych’’ wyborach w partyjniackiej ordynacji ma sens jedynie jako danie obywatelom możliwości głosowania przeciwko partiokracji, przeciwko wszystkim partiom.

    Jak zatem uczestnicząc w partyjniackich ,,wyborach’’ można dać obywatelom szansę na opowiedzenie się przeciwko tej pseudodemokratycznej procedurze???

    Myślę że jest to możliwe choć zarazem jest bardzo trudne:
    1. Wszyscy kandydujący z naszego ruch powinni uroczyście podpisać deklarację że w razie zdobycia większości w parlamencie, na pierwszym posiedzeniu Sejmu uchwalą wprowadzenie ordynacji JOW i instytucji obligatoryjnego referendum obywatelskiego. Po uprawomocnieniu się tych ustaw zobowiązują się zgłosić wniosek o samorozwiązanie Sejmu w celu przeprowadzenia wolnych wyborów.
    2. Gdyby nasz ruch był w mniejszości wówczas jego posłowie powinni przynajmniej raz w roku składać wniosek o uchwalenie ustawy wprowadzającej ordynację JOW i instytucję obligatoryjnego referendum obywatelskiego. Zobowiązanie do takiego działania powinno oczywiście znaleźć się we wspomnianej wyżej deklaracji.
    3. Udział w partyjniackich wyborach wymusza konieczność układania list wyborczych. Odpowiedzialność za ten proces spada na Pawła Kukiza, co oznacza że ma On prawo osobiście wskazać znaczną część kandydatów. To nie załatwia problemu . Większość będzie musiała być wybrana w inny sposób. Proponuję procedurę prawyborów. Każdy powiat czy też raczej każdy przyszły okręg JOW mógłby wybrać zapewne dwóch kandydatów na listy wyborcze. W razie braku wystarczającej ilości czasu można byłoby zastosować losowanie. Obydwie te metody są wystarczające do tego aby uniknąć wewnętrznych kłótni i rozłamów.
    4. Uważam że sukces w zbliżających się głosowaniach zależy w największym stopniu od tego czy będziemy potrafili uniknąć kłótni przy układaniu list wyborczych.

    Odpowiedz

    • bisnetus

      13. Lip 2015,  godz. 20:06

      Na przygotowanie parawyborów trzeba miesięcy i to już przy istniejących rozbudowanych strukturach organizacyjnych. Ani struktur, ani czasu nie mamy niestety do dyspozycji. Te wszystkie akcje ad hoc są w zasadzie bez sensu. Dziś należałoby zacząć budować struktury na przeprowadzenie wyborów za 4 lata do sejmu następnej kadencji.

      Odpowiedz

  10. Konrad

    13. Lip 2015,  godz. 15:49

    Czy istnieje skuteczna metoda, która rozwiązuje sprawę manipulowaniem granicami okręgów wyborczych?

    Odpowiedz

    • Łukasz Bień

      13. Lip 2015,  godz. 17:42

      W wielu krajach anglosaskich (m.in. Wielka Brytania, Kanada, Australia) istnieją niezależne komisje rozgraniczające, złożone z fachowców i osób zaufania publicznego, które planują podział na okręgi i później jego konieczne zmiany (wynikające ze zmian liczby ludności) cyklicznie co mniej więcej 5–10 lat, przedstawiają propozycje nowych granic do kilkuetapowych konsultacji społecznych, a później przedkładają parlamentom, które nie mogą tymi propozycjami manipulować – de facto przyjmują je takie, jakie są.
      Postaram się przed referendum opisać pokrótce działalność takich komisji na stronie Ruchu na rzecz JOW.

      Odpowiedz

      • carcajou

        13. Lip 2015,  godz. 19:37

        Ale po co mnożyć komisje? Wystarczy że przyjmiemy, że 1 powiat = 1 mandat. Tak by było najlepiej, bo dodatkowo dochodziłoby do konkurencji elit samorządowych z poselskimi na tym samym dokładnie obszarze.

        Odpowiedz

        • bisnetus

          13. Lip 2015,  godz. 20:02

          Najmniejszy powiat w Polsce ma 20 tys mieszkańców, największy zwykły ma ponad 300 tyś mieszkańców. Licząc miasta największy powiat ma ponad 2 miliony mieszkańców. Z tego wynika, że 1 powiat = 1 mandat to absurd.

          Rozwiązanie z niezależnymi komisjami jest bardzo dobre. Ich decyzje powinny być zatwierdzane bez większych dyskusji przez parlamenty lub przez sądy administracyjne.

          Odpowiedz

          • carcajou

            13. Lip 2015,  godz. 20:27

            Piszesz nieprawdę:
            Pod względem liczby ludności

            Liczby podane w nawiasach to ludność faktycznie zamieszkała wyrażona w tysiącach osób (uśredniona wartość stanów z 30 czerwca 2008 i 31 grudnia 2008).

            powiat

            największy: poznański (309,195)
            najmniejszy: sejneński (21,126)

            https://pl.wikipedia.org/wiki/Najwi%C4%99ksze_i_najmniejsze_jednostki_terytorialne_w_Polsce

            Nie wiem jak są tworzone okręgi lecz jeśli jest taka różnica w powiatach, to powinny być one zbudowane z gmin (nie przechodzić przez nie), a tych jest 2478

          • Krzysztof Gawart

            13. Lip 2015,  godz. 21:52

            Zgadzam się że powiat=okręg to absurd przynajmniej traktowany tak dosłownie postulat

      • Konrad

        13. Lip 2015,  godz. 21:10

        Dziękuję za odpowiedź. Przeciwnicy często atakują tym zjawiskiem idee JOW, dlatego z niecierpliwością czekam na artykuł. 🙂 Pozdrawiam.

        Odpowiedz

        • Jan Sadowski

          14. Lip 2015,  godz. 00:05

          Juz sam warunek rownosci okregow pod wzgledem liczby mieszkancow (obecny w projekcie Fundacji Medisona) w pewnym stopniu czyni Gerrymandering trudniejszym. Wymog rownosci okregow pod wzgledem liczby mieszkancow nie wystepuje w UK, USA czy tez we Francji. Dlatego projekt Fundacji wydaje sie byc unikatowy.

          Odpowiedz

          • Łukasz Bień

            14. Lip 2015,  godz. 11:03

            @Jan Sadowski
            Wymogu równości w skali całej Wielkiej Brytanii praktycznie nie ma, ale w skali poszczególnych czterech części jest zasadniczo zachowywana (wyjątkiem jest Szkocja, gdzie kilka okręgów, z przyczyn geograficznych, odbiega od normy znacznie). Formalnie jednak w 2011 została przyjęta zasada, że wszystkie okręgi w państwie (z wyjątkiem czterech specyficznych wyspiarskich) muszą mieścić się w granicach ±5% odchylenia od normy. Wejdzie to w życie przed kolejnymi wyborami.
            Bardzo rygorystycznie równość jest natomiast przestrzegana w Australii czy Nowej Zelandii, gdzie wszystkie okręgi (oprócz kilku specyficznych) mieszczą się w ±3%.
            Francja jest o tyle przykładem złym, że tam o podziale decyduje wyłącznie legislatywa, a rewizji granic okręgów nie przeprowadzano przez 25 lat (!).

            @carcajou
            Doceniam te propozycje, jednak zawiera elementy niekonstytucyjne:
            1) posłowie są według konstytucji przedstawicielami Narodu, a nie okręgu, stąd zasada domicylu zostałaby i tak skasowana przez Trybunał Konstytucyjny,
            2) Rzeczpospolita Polska uznaje obywatela polskiego, który ma kilka obywatelstw, wyłącznie za obywatela polskiego, więc nie bierze pod uwagę, czy ktoś ma jeszcze inne,
            3) brak nazw komitetów też mógłby zostać uznany za niekonstytucyjny jako ukrywający element istotny dla wyborców; problem pojawiłby się też, gdyby np. dwa komitety wystawiły w tym samym okręgu dwie osoby o tych samych imionach i nazwiskach,
            4) mandat posła jest wg konstytucji wolny, czyli nie może być związany formalnie instrukcjami i życzeniami wyborców; możliwość odwołania posła w czasie kadencji nie występuje niemal nigdzie, a przecież zawsze można tego posła nie wybrać kolejnym razem.

          • bisnetus

            14. Lip 2015,  godz. 11:33

            @Łukasz Bień
            Jakby miałby Pan przypadkiem linki do źródeł mówiących o regulacjach dopuszczalnych odchyleń w wielkości okręgów wyborczych w innych krajach to byłbym za nie wdzięczny. Ale proszę sobie nie robić zbytniej fatygi, jeśli ich nie ma pod ręką.

            To jest sprawa istotna w systemie JOW i warta jest głębszej analizy a nawet prezentacji w ramach JOW-owskich projektów i koncepcji.

        • Łukasz Bień

          14. Lip 2015,  godz. 00:11

          @ Konrad
          Również pozdrawiam!

          @carcajou
          Nastąpiło pewne nieporozumienie. Nikt nie mówi o mnożeniu komisji. Komisja rozgraniczająca jest zwykle jedna centralna i ewentualnie mniejsze dla jednostek podziału administracyjnego (np. w Wielkiej Brytanii odrębne dla Anglii, Irlandii Północnej, Szkocji i Walii).
          Jeśli chodzi o granice okręgów, projekt Fundacji Madisona zakłada, że gminy są niepodzielne (oczywiście wyjątkiem są miasta większe niż 80–100 tys. ludzi, bo chodzi o zachowanie okręgów możliwie podobnych co do liczby ludności).
          Co do powiatów – faktycznie największy ma ponad 1,7 mln mieszkańców (Warszawa), najmniejszy ok. 20 tys., więc nie wiem, gdzie tu kłamstwo. Ruch na rzecz JOW rzucił swego czasu hasło „Poseł z każdego powiatu”, które jednak nie należy traktować dosłownie, ale ma ono obrazowo uświadamiać, jak małe byłby te okręgi jednomandatowe w stosunku do obecnych, a także pośrednio zwracać uwagę na to, że mniej więcej połowa powiatów nie ma obecnie „własnego” posła (kwestię tę przytacza m.in. p. Sanocki).

          Odpowiedz

          • Łukasz Bień

            14. Lip 2015,  godz. 12:01

          • bisnetus

            14. Lip 2015,  godz. 12:41

            Serdeczne dzięki. Fantastyczny zestaw linków. Już sobie zapamiętałem na swoim blogu.

            Na marginesie zalecałbym redakcji portalu zrobić linkownię podobnych linków tutaj. Jedynie wartą wiedzą jest wiedza dzielona, nie rozproszona. Najlepszych i najbardziej doświadczonych należy podglądać i na tej podstawie rozwijać pakiety własnych rozwiązań.

            Jeszcze raz dziękuję.

          • Łukasz Bień

            14. Lip 2015,  godz. 16:57

            @bisnetus
            Jeszcze pozwolę sobie uzupełnić, że we Francji (bez terytoriów zależnych) okręgi różnią się wielkością już znacznie, co bierze się stąd, że mandaty są dzielone najpierw między departamenty, a dopiero później w ramach nich na okręgi wyborcze, przez co bywają okręgi dość małe i całkiem duże. Okręgi w ramach jednego departamentu muszą mieścić się w granicach ±20%.
            Okręgi w projekcie Fundacji też są dzielone w ramach województw, ale tu różnice nie są aż tak duże, bo departamenty mogą dzielić się np. na dwa lub trzy okręgi, a nasze województwa co najmniej na kilkanaście.

          • bisnetus

            14. Lip 2015,  godz. 20:10

            To pokazuje jak różnorodne mogą być rozwiązania w tej kwestii. W jednych zwraca się większą uwagę na lokalizmy w innych na ścisłą równość. Osobiście uważam, że w przypadku Polski ta druga opcja jest ważniejsza.

            Jestem ciekaw jakie kryterium przyjęli autorzy podziału okręgów wyborczych opublikowanych na stronach Fundacji Madisona. Na stronie nie znalazłem zasad i założeń.

      • Jan Sadowski

        14. Lip 2015,  godz. 20:18

        @Lukasz Bien,
        Bardzo dziekuje za rzeczowa wiadomosc w sprawie wielkosci okregow!
        Pozdrawiam,

        Odpowiedz

  11. carcajou

    13. Lip 2015,  godz. 11:57

    Jerzy Przystawa:

    Są trzy powody, dla których Ruch JOW nie tworzy własnej listy wyborczej: (1) ponieważ Ruch JOW od samego początku uważa, ze ten sposób wyborów do Sejmu gwałci nasze prawa wyborcze i obywatelskie, uważa te wybory za nieuczciwe, za rodzaj oszustwa wyborczego. Ruch zaprzeczał by własnemu stanowisku i swojej „nauce” biorąc w tym udział. (2) Jest też powód praktyczny: wybory w tym oszukańczym kluczu są bardzo kosztowne i wymagają ogromnych pieniędzy. Według naszych szacunków skuteczny udział w tych wyborach wymaga ok. miliona złotych na jeden mandat. Jakimi pieniędzmi dysponuje Ruch wiadomo z tej strony, na której odnotowujemy wszystkie wpłaty na nasze konto. (3) Trzeci powód jest taki, że zawiązanie partii pod hasłem JOW i nawet zdobycie iluś tam mandatów nie gwarantuje sukcesu. Było już wiele partii politycznych, ktore głosiły JOW i nic z tego nie wyszło. Najlepszym przykładem jest Platforma Obywatelska i jej premier, ktorzy głoszą JOW,zebrali podpisy pod referendum i nic nie są w stanie zrobić. W partiach politycznych, ktore zdobywają mandaty pod hasłem JOW zachodzi dziwna transformacja: z chwilą gdy tylko znajdą się w Sejmie już nic nie mogą zrobić w sprawie JOW! My nie chcemy poddać się temu zabójczemu procesowi i chcemy doprowadzić do JOW w wyborach do Sejmu.

    JOW? Tak, ale polski JOW… plus Prezydent jako jedyny przedstawiciel władzy wykonawczej
    http://carcajou.salon24.pl/652398,jow-tak-ale-polski-jow

    Odpowiedz

    • bisnetus

      13. Lip 2015,  godz. 12:22

      Dla mnie ten pierwszy punkt jest decydujący, bo dotyczy zasad fundamentalnych. Ja nie odrzucam dogmatycznie udziału w fasadowych wyborach, ale jak już się w takich startuje to trzeba wiedzieć dokładnie po co jak również mieć świadomość, że się uczestniczy depczącej prawo, parszywej i nielegalnej procedurze.

      Nieco idealizując ruch wchodzący do Sejmu w tych warunkach powinien:
      – wchodzić tylko dla wypełnienia kilku jasno zdefiniowanych zadań
      – w żadnym wypadku nie powinien wchodzić w koalicje legitymizujące nielegalny rząd
      – posłowie wybrani z ramienia takiego ruchu powinni w ramach poselskiej przysięgi oświadczyć, że wiedzą, że Narodu nie reprezentują i nie zostali wybrani w prawowitej procedurze, że uczestniczą w organie nie mającym prawnej i demokratycznej legitymizacji i nie mogą się nazywać przedstawicielami Narodu, bo 30 milionom Polakom odmówiono prawa swobodnego udziału w wyborach
      – jedyną legitymizacją ich pobytu w Sejmie jest przywrócenie praw wyborczych obywatelom i przywrócenie w Polsce porządku prawnego i konstytucyjnego.
      – w konsekwencji powinni też oświadczyć, że nie należy im się ani grosz diet poselskich i nie skorzystają z tego grosza (nie dotyczy to kosztów prowadzenia biur poselskich, z których powinny być pokrywane koszty bieżącej działalności posła – dopłacać do interesu poseł też nie powinien)

      Gdyby pojawiła się podobna inicjatywa to może wejście jej do sejmu bym pójściem na wybory poparł. To jest szczególny przypadek, w którym mógłbym zawiesić mój bojkot niedemokratycznych wyborów. Bez biernego prawa wyborczego dla każdego obywatela nie ma wolnych demokratycznych wyborów. To dotyczy również inicjatywy Kukiza.

      Odpowiedz

    • nikt

      13. Lip 2015,  godz. 13:33

      ciekawe co na to główny doradca (pzpr) Sanocki, hehe, obsadya listz ay sie kuryz a kukiy nie widzi hehe.. kukiz ty sie obejrzyj za siebie..

      Odpowiedz

      • bisnetus

        13. Lip 2015,  godz. 18:22

        Technika nie pozwoliła i ograniczyła do trzech łbów. Tutaj PSL by świetnie pasował, chociaż ja osobiście nieco rozgraniczam PSL od innych partii, bo to jest jedyna partia w Polsce, która ma minimalne … cechy partii. Jest to jedyna partia w Polsce, którą od biedy można nazwać partią. Cała reszta to, jak ja to nazywam, kreatury medialne, czyli partie, która powstały i istnieją tylko dzięki telewizji. Wyłączysz pilotem telewizor i tych partii w praktyce nie ma. Fizycznie. Takie partyjki od paru do kilkunastu tysięcy członków (licząc tych żywych i płacących składki) to nie są partie, lecz raczej mafie. Taki Pruszków czy Wołomin specjalizuje się w narkotykach, w prostytucji, w rozpruwaniu bankowych sejfów. A takie SLD, PiS lub PO to to samo, tylko specjalizuje się w rozpruwaniu sejfów publicznych budżetów.

        PSL się wiele nie różni w stylu, ale w strukturze już tak. Ma chyba około 100.000 członków, zakorzenienie społeczne, dość stabilne i rozbudowane struktury w konkretnym bardzo tradycyjnym środowisku. Jest też siłą rzeczy wewnętrznie najbardziej demokratyczna. Stąd PSL nieco wyróżniam i nie zaliczam tej partii do klasy kreatur medialnych. Natomiast, co mnie denerwuje w tej partii, to to że jest kolaboracyjna i z każdym reżimem kolaboruje.

        A rysunek mi się już trochę nie podobał więc zrobiłem nieco układniejszą, bardziej drukowalną wersję. tutaj

        Odpowiedz

  12. Dominik

    13. Lip 2015,  godz. 11:42

    Ważnym elementem kampanii na rzecz JOW powinno być przywrócenie odwiecznego prawa do odwołania posła. W rozmowach mieszkańcami Szczecina ten temat jest bardzo chętnie podejmowany w dyskusji i są zapytania dlaczego Paweł Kukiz o tym nie mówi w swoich wystąpieniach w telewizji.

    Odpowiedz

    • pax

      13. Lip 2015,  godz. 14:07

      dokładnie tak, podobnie jak aktualnie dzieje się z prezydentami miast, nie jest to może łatwe, ale możliwe. Perspektywa 4 letniego „koryta” bez możliwości kolejnej kadencji w obecnych warunkach jest wystarczającą pokusą dla robienia interesów dla siebie i własnego otoczenia. Dlaczego nie ma tego postulatu? Możliwe wytłumaczenie to „dowiezienie 5 proc” i wejście „elity” do ław poselskich i czerpanie z tego rogu obfitości z wytłumaczeniem, że nic nie dało się zrobić bo ruch ma zbyt niską liczbę miejsc w parlamencie. Panowie udowodnijcie , że jest inaczej i zgłoście ten jakże potrzebny, samo narzucający się (bo poseł ma być pracownikiem obywatela, bo demokracja bezpośrednia i referenda mają być ważprzetom@o2.plniejsze) i oczekiwany postulat – postulat możliwości odwołania posła z danego JOW jeszcze przed zakończeniem kadencji

      Odpowiedz

    • Jerzy Gieysztor

      13. Lip 2015,  godz. 14:17

      Dominik. Objaśnianie przez Pawła Kukiza w mediach zasad wybierania i odwoływania posłów, zapisanych w tekście Reguła Wyborcza JOW http://jow.pl/zasady-wybierania-poslow-do-sejmu-rp-postulowane-przez-ruch-jow/, bardziej zachęcałoby wyborców do pójścia na referendum, niż wszystkie inne tematy, które pozwala on sobie narzucać.

      Natomiast o sposobie odwołania, we wspomnianej Regule napisano:

      „Odwołanie posła w czasie trwania kadencji jest możliwe, ale troska o stabilność sceny politycznej oraz doświadczenia korzystających z systemu JOW, skłaniają do skorzystania z następującego rozwiązania:

      Poseł jest odwołany, gdy zweryfikowana liczba podpisów wyborców domagających się jego odwołania, zbieranych po roku od wyborów, przekracza liczbę głosów, jakimi został wybrany. Odwołany może kandydować ponownie.”

      Odpowiedz

  13. Andrzej Gorayski

    13. Lip 2015,  godz. 10:36

    Niech Bóg ma w opiece PKW, szczególnie 6 września i jesiennych wyborach parlamentarnych!

    Odpowiedz

  14. Roman

    13. Lip 2015,  godz. 06:14

    A dlaczego niby jedno ma przeszkadzac drugiemu. JOWy czy Ruch wokol pana Kukiza, czy kazdy inny organizowany ruch poparcia dla zmian ustrojowych i przeksztalcenie Polski Korupcyjnej i normalny kraj…..ma sens!
    Dla wzystkich znajdzie sie wiele pracy wiele miejsca….
    Nie slyszalem, zeby pan Kukiz robil z siebie wodza….ale raczej zacheca do wielkiej mobilizacji wszystkich…tylko w taki sposob mozna dokonac czegos skutecznego..zorganizowac Polakow!!!!
    In pluribus Unum!
    Unitas est fortitudo!
    Fortitudo dat solidarietatis!
    Solidarietatis parit victoriam!

    Odpowiedz

    • marian

      13. Lip 2015,  godz. 07:52

      Ruch powinien zmienić nazwę na „Wyślizgani przez Sanockiego”.
      In nova fert animus mutatuas dicere formas corpora (Ovidius) 🙂

      Odpowiedz

  15. dilaw

    13. Lip 2015,  godz. 06:06

    Żeby miażdżąco wygrać wybory parlamentarne pan Paweł Kukiz powinien skrzyknąć naród do pospolitego ruszenia w formie obywatelskiego ruchu nadzoru nad bieżącą działalnością wybranych posłów. W każdym okręgu powinny powstać Stałe Komitety Wyborców. Po co wmawiać ludziom żeby zaufali – niech sami, na dole mają możliwość nacisku na posła. Niech przed wyborem zażądają poselskiego programu zadań a potem rozliczają w trakcie kadencji.

    Odpowiedz

  16. Marek Fiksek

    13. Lip 2015,  godz. 00:53

    W Polsce, w której wybory nie służą do wybrania naszych wspólnych przedstawicieli w okręgu, a do wybierania „rasy szlachty partyjnej” dla chłopów pańszczyźnianych, coś takiego jak klasa polityczna nie może się wytworzyć, i nie istnieje.. Jest wycięta w pień jeszcze przed wyborami.. Klasa polityczna, mąż stanu, to określenia które w postkomuniźmie nie istnieją.. Jeśli poseł nie jest zależny od obywateli, którzy go wybrali, nie mogą go oni zmienić na innego, to nie można mówić o żadnej demokracji..

    Abstrachując już od tematu JOW, o które walczymy, walcząc z partyjniactwem, nawet w systemach proporcjonalnych może być to rozwiązane uczciwie.. Nie wiem, czy wszyscy zwracamy uwagę na liczbę podpisów potrzebnych do zgłoszenia się do wyborów..

    A to bardzo ważne..

    W Polsce to 1 000 na założenie samego komitetu, i po 5 000 w każdym okręgu..
    Żeby wejść do sejmu trzeba zebrać 5% głosów, a średni okręg to tylko 2,5%, największy- Warszawa 4%
    Nie masz więc biernego prawa wyborczego, które jest zapewnione w konstytucji..

    Druga sprawa, aby zebrać te 5% zakładasz partię, musisz zarejestrować listy kandydatów w co najmniej połowie okręgów, których jest 41, żeby w ogóle pokazali Cię w telewizji.. Bez tego twoja partia nie ma szans na 5%..

    Mamy więc jako obywatele dwie drogi, albo walczyć z tą niesprawiedliwością, albo wybierać partie, które nam co prawda nie pasują, ale nie pasują najmniej..

    A teraz JOW-y.. Wielka Brytania
    Zbierasz 10podpisów, wpłacasz kaucję 500 funtów, i jeśli jesteś wiarygodny, nie zamieszany w afery, do tego uczciwy, wygrywasz.. Twój mały okręg wyborczy wysyła Cię jako swego przedstawiciela do Londynu.. Tylko, że tam jako poseł nie pouczasz wyborców z telewizji, i mediów, tylko co tydzień po głosowaniach wsiadasz w pociąg, lub samochód, i jedziesz do wyborców.. To oni są Twoimi szefami, oni Ci mówią, co masz przekazać na górze, a szef rządu musi to brać pod uwagę..

    Jeśli tak nie jest, to w kolejnych wyborach już nie jesteś posłem, na Twoje miejsce są dziesiątki innych, a nowi posłowie zmieniają szefa partii..

    Demokracja to rządy większości..
    Na tym polega polityka, nie na kłótniach o in vitro..

    Odpowiedz

    • Marta

      13. Lip 2015,  godz. 08:26

      A teraz JOW-y..
      Zbierasz 10podpisów, wpłacasz kaucję 2500 złotych, i ….

      Twoja partia wykład XXX tys złotych na twoją kampanię.
      Jeśli xxx jest dostatecznie duże to

      … wygrywasz.. Twój mały okręg wyborczy (ok 50tys uprawnionych) wysyła Cię jako swego przedstawiciela do Warszawy.

      Ci którzy Cię wybrali znają Cię tylko z plakatów wyborczych. Zajmą się swoimi sprawami i nie będą mieli pojęcia co w tym sejmie robisz. Nikt Cię nie rozliczy – za to szef partii pokaże kwity na te xxx złotych. I ty będziesz całą kadencję regulował ten rachunek. A jeśli nie – to w następnych wyborach nikt Cię na plakatach nie zobaczy.

      Odpowiedz

      • bisnetus

        13. Lip 2015,  godz. 09:50

        Pani kłamie. W JOW-ach tak to nie funkcjonuje.

        Tam gdzie ludzie mają szansę działania, tam też podejmują działanie. Nie wszyscy, ale wielu. Tam gdzie jest rzeczywista konkurencja partie muszą działać inaczej i nie mogą sobie pozwolić na byle jakich, nieznanych nikomu spadachroniarzy.

        Proszę tu nie powtarzać bezmyślnie bzdur wciskanych przez reżimowe media Michnika i POPiS-u. Niech ci tchórze staną do otwartych i wolnych wyborów. Zobaczymy w praktyce co zostanie po tych partyjkach i samozwańczych elitach.

        Odpowiedz

  17. Jan Sadowski

    13. Lip 2015,  godz. 00:18

    Uwazam tez ze tak dlugo jak p. Pawel Kukiz zajmowal sie niemal wylacznie edukowaniem w sprawie metody 460 JOW, pomijajac mowienie o roznych ‚zagrozeniach’ czy tez nowej Konstytucji , tak dlugo jego poparcie elektoralne trzymalo sie mocno w gorze. Sprawa JOW wymaga nowych zapisow Konstytucji, nie zas nowej ustawy zasadniczej. Tak dlugo media ‚mediowaly’ kazdy komunikat o Pawle Kukizie jako niezwykle przyjemny jak dlugo p. Kukiz zajmowal sie wylacznie promowaniem tej sprawy. Sprawa JOW sama w sobie jest niezwykle niezwykle przyjemnym i proobywatelskim rozwiazaniem. Nalezy zauwazyc ze media mainstreamowe od czasow ‚walk’ p. Tuska o zdobywanie Sejmu za pomoca sprawy JOW byly gdzieniegdzie przychylne tej sprawie. Od czasu jednak od kiedy zaczely sie pojawiac wiadomosci ‚zagrozeniowe’ wobec mediow ze strony jednego z najwazniejszych promotorow JOW, od tedy zaczelo topniec poparcie medialne. Trudno stwierdzic co jest konieczne do odzyskania poparcia wokol sprawy. Byc moze musza to byc inne dzialania, niezalezne od Ruchu Kukiza. Albo jeszcze wieksza aktywnosc dzialan proJOWowskich tego Ruchu. Partiokraci nie maja prawa pisac nowej Konstytucji. To bedzie mial prawo dokonac nowy Sejm wybrany w 460 rownosciowych JOW zgodnych z projektem Fundacji Medisona.

    Odpowiedz

  18. Grzegorz Osowski

    13. Lip 2015,  godz. 00:04

    Wspólne stanowisko wszelkiego partyjniactwa oparte jest na tezach; KONSTYTUCJA ZABRANIA; REFERENDUM NIC NIE ZMIENI!
    JEST DOKŁADNIE PRZECIWNIE; Zgodnie z obecną konstytucją naród sprawuje władzę nad państwem zarówno pośrednio jak i BEZPOŚREDNIO za pomocą REFERENDUM.
    Wniosek; Cokolwiek naród postanowi w wiążącym referendum MUSI BYĆ , zgodnie z konstytucją i fundamentalnymi prawami demokracji, niezwłocznie WPROWADZONE W ŻYCIE!!!!!!!!
    Uważam że wiążące i wygrane referendum w sprawie JOW oznaczać będzie obowiązek niezwłocznego uchwalenia ordynacji JOW i wybrania nowego Sejmu w nowej ordynacji!
    Godzenie się na inną niż powyższa , interpretację konstytucji i fundamentalnych praw demokracji jest zgodą na PRZEGRANĄ, jest zgodą na zlekceważenie WOLI NARODU.
    Jest stawianiem się na przegranej pozycji zanim zaczęła się walka. Jest to także godzeniem się na zwycięstwo kłamstwa o tym że mamy demokrację lub że konstytucja stoi wyżej niż WOLA NARODU wyrażona w referendum.
    Także z powodów podniesionych powyżej , w pełni popieram stanowisko uczestników Ruchu JOW.

    Odpowiedz

  19. M

    12. Lip 2015,  godz. 23:37

    Zaufanie panu Pawlowi K. to podstawa . Bez tego fundamentu nic sie nie zbuduje panowie.
    Zaufaj PK to jest haslo dla wojownikow

    Odpowiedz

    • Jan Sadowski

      13. Lip 2015,  godz. 00:32

      Mysle ze nikt nie ma tu watpliwosci co do autentycznosci p. Pawla Kukiza. Ja sadze ze mimo wszystkich mozliwych zagrozen, jego inicjatywa wejscia do Sejmu to konieczny kierunek dla sprawy JOW.

      Odpowiedz

  20. Jan Sadowski

    12. Lip 2015,  godz. 23:30

    Mnie tez cieszy to oswiadczenie Ruchu na rzecz JOW.
    Jesli chodzi o wchodzenie do Sejmu sojusznikow JOW to zwiazane jest to z wynikiem referendum. Wydaje sie ze Ruch na rzecz JOW wygra sprawe w referendum zwykla wiekszoscia. Wiekszosc Polakow powie ‚tak’ dla JOW. Problem polega na tym, ze najprawdopodobniej zabraknie kilku procent do przekroczenia bariery frekwencyjnej. To moze wywolac ‚oburzenie’ spoleczne, szczegolnie gdy frekwencja w wyborach bedzie na podobnym poziomie, ponizej 50%. Byc moze to otworzy drzwi do rychlej reformy prawa referendalnego, ale nie zapominajmy ze jak dotad partiokraci z PIS proponujac zmiany prawa referendalnego nie chcieli aby referendum moglo byc czynnikiem zmiany Konstytucji. Uwazam ze sojusznicy sprawy JOW w Sejmie powinni byc jedynie mediatorami targow pomiedzy PIS i PO w sprawie natychmiastowej reformy prawa referendalnego tak by referendum bylo zawsze wiazace. Nastepnie Ruch JOW bedzie mogl oddolnie wygrac sprawe w referendum obywatelskim poprzez zadanie konkretnego pytania o szczegolowym charakterze z zalozeniem wylacznosci metody JOW w wyborach do Sejmu. Natomiast wchodzenie w koalicje, proponowanie ‚nowej konstytucji’ czy wzmacnianie wladzy wykonawczej to droga na manowce, w strone dyktatury przez system mieszany i uklady partyjniackie z gra na zwloke. Pamietajmy ze w swoim projekcie konstytucji PIS chcial praktycznie zniesienia trojpodzialu wladzy. Co nam po 460 JOWach jesli ‚nowa konstytucja’ zniesie trojpodzial wladzy a Sejm bedzie mial bardzo ograniczone mozliwosci w relacji z dyktatorem/prezydentem?
    System bedzie gral na zwloke w sprawie zmiany ordynacji. Polska potrzebuje 460 JOW a nie nowej Konstytucji. Z kolei brak Ruchu Kukiza w Sejmie jest gwarancja systemu mieszanego, z propartyjniackimi JOWami, i z miekka dyktatura – a to najgorszy z mozliwych scenariuszy dla Ruchu JOW, tak samo jak niedobrym czynnikiem dla interesu 460 JOW projektu Fundacji Medisona bylo wprowadzenie pseudo-obywatelskich JOW w Senacie, ktore teraz latwo krytykuja czlonkowie PO tacy jak obecna marszalek Sejmu i inni. Kazdy scenariusz jest bardzo ryzykowny dla interesu obywatelskiego i sprawy 460 JOW projektu Fundacji.

    Odpowiedz

  21. bisnetus

    12. Lip 2015,  godz. 22:36

    Bardzo ważne oświadczenie, które wzmacnia moją sympatię do Ruchu JOW. Chociaż uważam się za niezłego obserwatora sceny obywatelsko-politycznej, to sam już miałem problemy w orientacji, kto jest kto, i kto jest za czym. To oświadczenie jest bardzo pomocne z punktu widzenia transparentności.

    Odpowiedz

  22. Janusz

    12. Lip 2015,  godz. 21:22

    Jako stary woJOWnik uważam że pan Paweł Kukiz aktualnie szkodzi sprawie JOW-ów bo zamierza zostać wodzem kolejnej mafii politycznej a to automatycznie nastawia do niego negatywnie zwolenników pozostałych mafij politycznych, których jest 90%. Negatywny stosunek do pana Kukiza i jego Ruchu Kukiza przekłada się w pewnym stopniu na negatywny stosunek do JOW-ów i dlatego Ruch JOW powinien wezwać pana Kukiza do rezygnacji z pomysłu startowania w wyborach.
    Janusz Baczyński

    Odpowiedz

    • bisnetus

      12. Lip 2015,  godz. 22:57

      To tak wygląda w mediach. Ale mediom nie ma co wierzyć ani na słowo. To w końcu media UBeksitanu, które kontynuują swoją UBecką misję.

      Natomiast start Kukiza w wyborach uważam ostrożnie za błąd. W systemie bandyckim wchodzenie do gry musi oznaczać przyjęcie metod bandyckich. Nawet jak intencje są najlepsze to źle to wygląda i do niczego dobrego nie prowadzi.

      Myślę, że Kukiz ma ten problem i myślę, że powinien zrezygnować ze startu w parlamentarnych wyborach. Wchodząc do mafijnego i nielegalnego u podstaw Sejmu nie sposób zachować cnotę. Skończy jak postkomusza skorumpowana dziwka. Lepiej rozwijać bazę oddolnie, niż wchodzić zawczasu bez bazy społecznej do tego sejmowego burdelu. Programu nie trzeba mieć, ale ludzi na dole trzeba mieć. Bez tego jest się z góry straconym.

      Odpowiedz

      • Krzysztof Kowalczyk

        13. Lip 2015,  godz. 00:44

        W sobotę na otwartych spotkaniach w Lublinie i Zamościu Janusz Sanocki ujawnił, że była już propozycja kupienia 12 jedynek za 5 mln zł i została odrzucona. To pokazuje prawdziwe oblicze systemu, ale też rzeczywiste intencje Kukiza, który zgodnie ze swoim przyrzeczeniem wobec wyborców pozostaje człowiekiem, którego nie da się kupić za żadne pieniądze.

        Odpowiedz

      • Jerzy Gieysztor

        13. Lip 2015,  godz. 06:48

        „Oddolna baza”, (zob. kom. Bisnetusa), im potężniejsza, tym korzystniejszy wynik referendum. I przy odpowiednio korzystnych parametrach tych czynników, wprowadzenie JOW stałoby się realne, bez wchodzenia do „szamba” ordynacji proporcjonalnej przed czym przestrzega Pan Jan Sadowski. A skoro dla przyjęcia Konstytucji 1997 wystarczyło 6,396 mln głosów „za”, oddanych w ówczesnym referendum (zob. Marek Jurek „Test 6,396mln” Gość Niedzielny nr 28, 12 lipca 2015, str. 74), to wytężajmy siły dla jak najszerszego popularyzowania znajomości zasad wyborczych JOW i ich spodziewanych efektów ( zob. Reguła wyborcza JOW http://jow.pl/zasady-wybierania-poslow-do-sejmu-rp-postulowane-przez-ruch-jow/ ). Bowiem wielokrotnie powtarzające się komentarze słuchaczy, „nareszcie rozumiem i popieram”, kwitujące prezentację tych zasad i ich skutków, uzasadniają przekonanie, że takie działanie, najbardziej zachęci naszych Rodaków do masowego „kupienia” postulatu JOW i parcia do jego wdrożenia.

        Odpowiedz

    • Jerzy

      14. Lip 2015,  godz. 09:18

      Popieram, Paweł Kukiz nie powinien startować w wyborach jeśli przegramy referendum tylko skupić się nadal na uświadamianiu Polaków o włączenie się do walki o następne referendum w sprawie JOW. Odetnie to fałszywych działaczy, którzy liczą, że bez względu na wynik referendum, załapią się na listy wyborcze pod przywództwem Pawła Kukiza i 4 lata spędzą jako nietykalni w Sejmie.
      Po wygraniu referendum JOW musi zostać wprowadzona natychmiast zmiana ordynacji wyborczej i na nowych zasadach powinny być przeprowadzone wybory parlamentarne. Nie oglądajmy się na zapis o wyborach większościowych w Konstytucji bo wola Narodu jest ponad Konstytucją. Jeśli tego nie zrobimy to dotychczasowi władcy nadal będą utrudniali wprowadzenie JOW. Musimy być radykalni jeśli chcemy faktycznie dobra naszej Ojczyzny.

      Odpowiedz

  23. Pingback: Ruch Kukiza bez Kukiza. To już koniec Panie Kukiz? | Plusy i Minusy Jana Filipa Libickiego

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.