W gazecie "Prawda jest ciekaw. Gazeta Obywatelska" ukazał się art. dotyczący ordynacji wyborczej, autorstwa Kornela Morawieckiego. Zdecydowałem się umieścić ten tekst, pomysł, na stronie Stowarzyszenia JOW, ponieważ uważam, że nikt inny w Polsce nie posiada tak dużej wiedzy na temat ordynacji wyborczej jak Wojownicy. Proszę o dyskusję, ocenę tego pomysłu, lub nie zostawieniu na nim "suchej nitki". Zapraszam do duskusji.


Prawdopodobnie najlepsza ordynacja wyborcza na świecie

Ordynacja wolnościowa 

 

Zwiększa wolność wyboru. Pełniej wyraża zbiorową wolę i wyłania wierniejszą tej woli reprezentację społeczną.


Ordynacja proporcjonalna

Jest skrajnie upartyjniona. Obecność i miejsce na liście kandydującego zależy od władz partii. Niezależni nie mają szans. Głosy są oddawane praktycznie  na liderów list. Jeśli oni zbiorą ich wystarczająco dużo, to poza nimi do parlamentu wchodzą też kandydaci partyjni z niewielkim poparciem wyborców. Natomiast nie wchodzą kandydaci z dużo większym poparciem, ale wystawieni przez słabsze ugrupowania. Demokracja zamienia się w partiokrację. Blokowany jest dostęp nowych ludzi i idei do sceny politycznej.

 

Ordynacja większościowa

Głos oddawany jest na osobę. Jej stosowanie, zwłaszcza w wersji wyborów w jednej turze, doprowadza do dominacji dwóch ugrupowań, które okresowo wymieniają się władzą. Szanse kandydatów spoza takiego układu – i bez olbrzymich pieniędzy – są minimalne. Choć nie ma progów wyborczych, to nawet istotne elektoraty mogą nie uzyskać żadnej reprezentacji w parlamencie. Zbiorowe wejście na scenę polityczną jest bardzo trudne. Głosy na kandydatów
niemających poparcia głównych partii są marnowane. Kandydaci niezależni przestają się liczyć.

 

Jak wybierać lepiej?

Ordynacje mieszane, w których część posłów wybierana jest proporcjonalnie, a część większościowo, nie eliminują wad obu systemów.

Jak zwiększyć możliwości bycia wybieranym i możliwości samego wyboru? Każda pozytywna odpowiedź na to pytanie poszerzy obszar naszej wolności. Osłabi podziały społeczne czyli wzmocni państwo i naród polski. Będzie zgodna z dewizą „Wolni i Solidarni”.

 

Głosować na osoby i na ugrupowanie

Chodzi o to, by wyborca mógł głosować zarazem na osoby i ugrupowania. By popierając po części jedne osoby i ugrupowania, a po części drugie, mógł oddawać głos zgodnie ze swoimi poglądami. By nie było barier uniemożliwiających wejście do polityki nowo powstającym partiom, stowarzyszeniom oraz ludziom zgłaszającym nowe programy i pomysły. Żeby posłami zostawali po prostu ci, którzy mają więcej głosów niezależnie od tego, do jakiej partii należą bądź nie należą.

 

Nie marnować głosu

Chodzi też o to, żeby głos żadnego wyborcy nie był marnowany. To znaczy, żeby mógł głosować na tych, których uważa za najlepszych, jak i na tych, którzy według niego mają realne szanse na wybór. To będzie zachętą do uczestnictwa w wyborach. Przełoży się na wyższą frekwencję.

 

Realna możliwość bycia wybieranym

Ordynacja winna też dawać szansę lokalnie ważnym, znanym osobom i stowarzyszeniom.

Chodzi też o taką  samą  dostępność do biernego prawa wyborczego dla osób zrzeszonych i niezrzeszonych. O praktyczną niezależność w dostępie i realizacji tego prawa od  struktur partyjnych. Ale też o nieodbieranie tym strukturom wpływu na nominowanie swoich kandydatów.

 

Prosta, zrozumiała i tania

Ordynacja powinna być prosta i zrozumiała dla każdego.Nieeliminująca, żadnego głosu, nawet osoby, która przypadkowo się pomyliła przy wypełnianiu karty do głosowania. Mało wrażliwa na próby unieważnienia głosu przez osoby postronne. Łatwa w liczeniu głosów ręcznie i przystosowana do liczenia elektronicznego. Dobrze też, by była tania: nie dwu- tylko jednoturowa. Dobrze, by wpasowywała się w istniejący już podział na okręgi wyborcze.

 

Oto propozycja

Odrzucamy pogląd, że my, Polacy, mamy tylko naśladować gdzie indziej stosowane, problematyczne rozwiązania ustrojowe.

Ufamy, że ta propozycja przełamie spór między zwolennikami ordynacji proporcjonalnej i większościowej (JOW). Bo, choć z tego co wiemy, nigdzie na świecie nie stosowana, wydaje się lepsza od nich obu. I lepsza od skomplikowanej mieszanej ordynacji niemieckiej.

 

1. KANDYDACI:

Kandydatem może być każdy obywatel Polski, który ukończył 18 lat. Musi zebrać poparcie np. 1000 mieszkańców danego okręgu  i wpłacić do Okręgowej Komisji Wyborczej powiedzmy 1000 zł.(te liczby oczywiście mogą być inne, byle takie same dla każdego np. 500 podpisów i 2000 zł.). Jeśli kandydat chce, by przy jego nazwisku widniało poparcie jakiejś jednej  zarejestrowanej partii lub stowarzyszenia, musi przedłożyć na piśmie zgodę uprawnionych władz tej organizacji. Ugrupowanie może udzielić zgody kandydatom w liczbie co najwyżej dwukrotnie przekraczającej liczbę mandatów w okręgu. Bez takiej zgody każdy kandydat będzie oznaczony jako niezależny.

 

2. LISTA KANDYDATÓW :

Będzie składała się z bloków kandydatów mających poparcie partii czy stowarzyszenia lub, kandydatów niezależnych. Bloki będą ustawiane losowo w każdym okręgu wyborczym. Kandydaci w blokach również będą ustawieni w kolejności losowej.

 

3. GŁOSOWANIE I JEGO WYNIK:

Każdy uprawniony może głosować na dowolną liczbę dowolnie wybranych przez siebie zarejestrowanych kandydatów.Zakreśla krzyżykiem poszczególnych kandydatów. Do Sejmu wchodzi tylu kandydatów, ile mandatów przypada na dany okręg. Są to te osoby, które uzyskały najwięcej głosów. Jeśli jest np. dziesięć mandatów, a dziesiąta i jedenasta w kolejności osoby mają takie same ilości głosów, to posłem zostaje kandydat, który się wcześniej zarejestrował. Głosy Komisja liczy ręcznie po komputerowym sczytaniu kart.

 

4. POSŁOWIE REZERWOWI:

Kandydaci, którzy nie otrzymali mandatów, ale mają kolejne ilości głosów, aż do miejsca odpowiadającego dwukrotnej liczbie mandatów są tzw. posłami rezerwowymi. Łącznie tworzą Sejm Rezerwowy bez uprawnień legislacyjnych, ale z prawem kilkukrotnego zebrania się w gmachu Sejmu, konstytuowania się i przekazywania zbiorowych opinii o stanie Państwa.

 

5. KADENCYJNOŚĆ
I POSŁOWIE SENIORALNI:

Można być posłem tylko przez trzy kadencje z rzędu. Posłowie poprzedniej kadencji, którzy nie weszli do parlamentu są nazwani posłami senioralnymi. Mają określone przywileje i obowiązki.

 

Istota ordynacji i jej zalety

Istotą i nowością proponowanej ordynacji jest to, że  każdy głosujący może zakreślać – czyli ma prawo wybierać – dowolną liczbę kandydatów.Można się spodziewać, że dzięki temu osoby otrzymujące mandat będą miały większe poparcie wyborców niż w dotychczasowych ordynacjach. Przez to będą miały poczucie rzeczywistej, demokratycznej reprezentowalności ogółu obywateli.  To będzie ważne i dla nich, i dla wyborców.

Tę ordynację, w odróżnieniu od ordynacji większościowych, proporcjonalnych oraz mieszanych nazywamy ordynacją wolnościową.Bo każdemu zwiększa ona wolność wyboru. Bo pełniej wyraża zbiorową wolę i wyłania wierniejszą tej woli reprezentację społeczną. Bo nie ogranicza dostępności kandydowania. Wybierającym pozostawia swobodę głosowania tak na osoby jak i ugrupowania. Umożliwia także ważenie oraz dzielenie własnego głosu.

Co masz bowiem robić, gdy uznajesz częściowe racje różnych ugrupowań i osób? Tradycyjne ordynacje ograniczają wówczas twoje możliwości wyboru. Ordynacja wolnościowa daje możliwość osobie głosującej uwzględnienie w akcie wyborczym jej podzielonych sympatii i oczekiwań.

Nie należy się obawiać nadmiernego rozdrobnienia w parlamencie. Wyniki wyborów będą oddawały poparcie dla dominujących partii. Natomiast wejście do politycznej gry dla tworzących się ugrupowań i ciekawych ludzi będzie znacznie łatwiejsze niż w aktualnych ordynacjach.

 Polityków i obywateli, specjalistów i laików prosimy o dyskusję.  Bo, parafrazując słynną sentencję: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich przedstawicieli wybieranie”.

 

Kornel Morawiecki

Dyskusja - 13 Komentarzy
  1. Jerzy Przystawa

    02. Lip 2012,  godz. 08:07

    Grzegorz Osowski: ordynacja wyborcza ma nie tylko zagwarantować odpowiedzialność posłów przed wyborcami, ale musi także umożliwić im wyłonienie sprawnej władzy,która nie tylko bedzie ich reprezentować, ale będzie w stanie określić kierunek rządzenia zgodny z ich oczekiwaniami i umożliwić wyłonienie skutecznego, sprawnego rządu. Musi więc być w niej zawarty mechanizm INTEGRACJI sceny politycznej,łączenia ludzi o zbliżonych poglądach i ideach,którzy w imię dobra wspólnego będą w stanie przechodzić do porządku nad sprawami drugorzędnym, które ich dielą. Tego warunku nie spełniają wybory na listy partyjne, które zawsze i wszędzie są mechanizmem dzielenia. Taki waruek najlepiej właśnie spełnia ordynacja brytyjska First-Past-The- Post. Ordynacja, którą tu proponuje Kornel Morawiecki ma jeszcze jeden instrument dzielenia: nie tylko wyborcy między sobą są podzieleni, ale nawet sam wyborca rozdziela swoje preferencje polityczne na szereg elementów. Taki system może tylko doprowadzić do kompletnego chaosu.

    Odpowiedz

  2. Wojtas b'Sportas

    01. Lip 2012,  godz. 21:11

    ordynacja wyborcza do sejmu – kraju, który ponad 2 wieki był okupowany – jest poważną rzeczą. Dotyczy bowiem większości mieszkańców RP. Wystarczyła by opinia tej większości. Zresztą ta opinia jest znana. Rządzący boją się jej jak diabeł święconej wody. Dlatego, każda osoba odwracająca uwagę od sprawdzonego i funkcjonującego wzorca jakim jest jow (np. angielskie) jest sojusznikiem w spuszczaniu kurka tej wody. Przy totalnej blokadzie informacyjnej co do meritum sprawy.

    Odpowiedz

  3. Grzegorz Osowski

    01. Lip 2012,  godz. 18:38

    Uwagi do Ordynacji Wolnościowej.

    Moim zdaniem , to czego brakuje najbardziej naszemu sejmowi to poczucia odpowiedzialności !
    Bardzo dobitnym przykładem na ten brak poczucia odpowiedzialności sejmu przed wyborcami , jest niedawana decyzja o zatwierdzeniu sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji , pomimo jej skandalicznej decyzji w sprawie TV Trwam .

    Sejm jako całość nie czuje się odpowiedzialny przed wyborcami dlatego że jako zbiorowość składa się z posłów którzy wszyscy nie czują się odpowiedzialni przed wyborcami ! Dzieje się tak dlatego że każdy poseł doskonale wie i pamięta o tym komu przede wszystkim zawdzięcza swoje posłowanie , swój ,,wybór’’ . Oczywiście obecnie możliwość zostania posłem zależy od tych którzy układają listy wyborcze ! Nikt kto nie zostanie wpisany na partyjną listę kandydatów posłem nie zostanie .

    Tym sposobem obecny sejm nie jest odpowiedzialny przed narodem i tego narodu nie reprezentuje.

    Pozwalam sobie powtórzyć ; to czego brakuje najbardziej naszemu sejmowi to poczucia odpowiedzialności !
    Po to aby sejm jako całość reprezentował całe społeczeństwo i czuł się za nie odpowiedzialny , konieczne jest aby każdy poseł z osobna wiedział kogo konkretnie reprezentuje , jaką fizycznie wydzieloną społeczność, kto go będzie rozliczał z pracy parlamentarnej i z głosowań .
    Dlatego aby odpowiedzialność posłów nie uległa rozmyciu oraz po to aby wpływ środków masowego przekazu na wynik wyborów był ograniczony , okręgi wyborcze powinny być jednomandatowe i stosunkowo niewielkie.

    Ordynacja wyborcza zaproponowana przez Pana Kornela Morawieckiego ma służyć jak rozumiem daniu wyborcom i kandydatom maksymalnej swobody w procesie wyborczym i być może cel ten by wypełniła ale wątpię aby tak wybrani posłowie byli wystarczająco odpowiedzialni przed wyborcami (kto miałby ich rozliczać ?).

    Moim zdaniem ordynacja wyborcza powinna służyć czemu innemu . Powinna SŁUŻYĆ WYBORCOM do swobodnego wybrania swojego przedstawiciela ,( reprezentanta , posła ) do parlamentu czyli osoby mającej reprezentować ich poglądy , zabiegać o ich interesy , przed nimi odpowiadać .
    Ordynacja powinna SŁUŻYĆ WYBORCOM do swobodnego wybierania swoich przedstawicieli i do niczego innego i nikomu innemu służyć nie powinna .

    Odpowiedz

  4. Jerzy Przystawa

    27. Cze 2012,  godz. 17:51

    Albert Łyjak: widzę, że Pan nie zrozumiał dlaczego nie chcemy dyskutować ordynacji wymyślonych za biurkiem. Szkoda. Informuję tylko Pana, że w systemie brytyjskim nie ma żadnych list wyborczych, na które można wciągać atrakcyjne postacie.Ja wiem, że w Polsce to trudno zrozumieć, ale przynajmniej istnieje doświadczenie, do którego można się odwołać. Jeśli Pan chce zaczynać walkę o „ordynację wolnościową” to trzeba wziąć się za robotę. Na początek ma Pan już gazetę i lidera. Nasza strona nie jest dobrym miejscem na taką kampanię.

    Odpowiedz

  5. Albert Łyjak

    27. Cze 2012,  godz. 15:40

    Czy zdarzają się sytuacje kiedy chcemy kandydować na kandydata ale nie na jego partie? Często w obowiązującym systemie wyborczym, partie polityczne werbują kandydatów tylko dlatego, że mają nazwiska. Cugowski, Maciek Zieliński/ koszykarz/, Jan Tomaszewski i wielu innych. To powoduje, że lista w ten sposób jest bardziej atrakcyjna. to samo może się dziać w systemie JOW/na wzór brytyjski/ gdzie dobór kandydatów w wielu okręgach będzie wyglądał podobnie/ medialnie znane twarze/jednak będą oni jednocześnie reprezentowali określoną partię, która ma pieniądze, struktury, zapewni kampanię. W propozycji ordynacji wolnościowej to już nie zadziała.

    Odpowiedz

  6. Andrzej Czachor

    27. Cze 2012,  godz. 10:44

    Aspekt wolnościowy tego projektu warto pogłębić a proces wyboru potanić. Po co okręgi i bloki wyborców? Ogólnopolska lista obywateli co najmniej 18-letnich może być udostępniona w internecie. Niech każdy wyborca poprze na liście tyle osób, ile uzna za właściwe. Komputer szybko wybierze tych 460, którzy otrzymali najwięcej znaków poparcia. I jest Sejm. Jeśli ktoś z wybranych nie akceptuje wyboru, to wycofuje się, i wtedy wchodzi następny z w.w listy najlepszych.
    Taki system wyboru nikogo nie ogranicza, daje każdemu szansę udziału. Jest w tym równość i sprawiedliwość, a to przecież w wyborach najważniejsze. AC

    Odpowiedz

  7. Andrzej Czachor

    27. Cze 2012,  godz. 10:44

    Aspekt wolnościowy tego projektu warto pogłębić a proces wyboru potanić. Po co okręgi i bloki wyborców? Ogólnopolska lista obywateli co najmniej 18-letnich może być udostępniona w internecie. Niech każdy wyborca poprze na liście tyle osób, ile uzna za właściwe. Komputer szybko wybierze tych 460, którzy otrzymali najwięcej znaków poparcia. I jest Sejm. Jeśli ktoś z wybranych nie akceptuje wyboru, to wycofuje się, i wtedy wchodzi następny z w.w listy najlepszych.
    Taki system wyboru nikogo nie ogranicza, daje każdemu szansę udziału. Jest w tym równość i sprawiedliwość, a to przecież w wyborach najważniejsze. AC

    Odpowiedz

  8. Jerzy Przystawa

    26. Cze 2012,  godz. 18:31

    Drogi Panie Albercie, miło mi wiedzieć, że mam w Pańskiej Osobie tak dawnego sojusznika. Nie wątpię też w Pańską życzliwość i chęć pomocy. Jednakże nasz Ruch powstał już 20 lat temu i przez te dwie dekady nadyskutowaliśmy się już dosyć. Zorganizowaliśmy ok. 100 konferencji, masę odczytów, napisaliśmy mnóstwo tekstów, książek i broszur. Ponieważ Kornela Morawieckiego znam od niepamiętnych czasów i kolaborowaliśmy ze sobą bardzo długo, więc miał on mnóstwo okazji, żeby z nami dyskutować o systemach wyborczych. Jakoś go to jednak, do niedawna, wcale nie interesowało i przechodził koło tej sprawy obojętnie, pomimo, że wielu ludzi SW bardzo aktywnie się w nasz Ruch angażowało i naciskali na niego w tej sprawie. Dzisiaj już nie bierzemy się dyskutować, która ordynacja jest lepsza, tylko jak wprowadzić w zycię tę, który wydyskutowaliśmy przez 20 lat. Inaczej sami skazywalibyśmy siebie na rodzaj klubu dyskusyjnego, który wiecznie to samo dyskutuje, a gdy tylko pojawi się jakiś nowy ochotnik do dyskusji, to zapominamy o wszystkim i bierzemy się za dyskusję. Byłaby to wyłącznie strata czasu. Kornel Morawiecki ma, oczywiście, pełne prawo wymyślać ordynacji jakie tylko chce i nie możemy mu tego zabronić, ale niech Pan nie nakłania mnie, żeby zabierał się za poważną dyskusję tych mało poważnych koncepcji.

    Odpowiedz

  9. Albert Łyjak

    26. Cze 2012,  godz. 13:56

    Pomysł Kornela, może nie do końca jest pomysłem z za biurka. Jest to osoba, która ma bogate doświadczenie w startowaniu w kampanii wyborczej. Ostatni raz startował w wyborach w systemie JOW, oczywiście dość zniekształconym, i jak zawsze przegrał, lecz doświadczenie i refleksje na ten temat posiada. To często u niego samego wywołuje rozbawienie, jednak jest praktykiem. Może warto jednak spróbować zastanowić się nad pomysłem bo np. socjalizm w Danii funkcjonuje u nas skompromitował się, bo co dobre dla sytemu monarchistycznego, to dla postkomunistycznego niekoniecznie. Odnosząc się do zasad i tekstów Pana profesora na łamach gazety, gdzie oczywiście redaktorem naczelnym jest Kornel Morawiecki, chciałbym przypomnieć, że chyba jestem najstarszym Pana wydawcą. drukowałem Pana teksty już w 1982 roku, pod Pańskim pseudonimem Andrzej Łaszcz i drukuje do dzisiaj. Proszę nie wątpić w moje intencje. Korzystanie ze sprawdzonych wzorów i stosowanie ich na własnym gruncie ma racjonalne uzasadnienie i jest mocnym argumentem. Jednak czy powstała by konstytucja 3 maja, gdyby trzymać się tego mechanizmu? Może warto podyskutować?

    Odpowiedz

  10. Jerzy Przystawa

    26. Cze 2012,  godz. 12:59

    Albert Łyjak: miło mi czytać Pańskie deklaracje, ale Pan to tak pisze, jakbym ja i Kornel Morawiecki egzystowali w tej gazecie na tych samych zasadach i na takich samych prawach. Przyjmując, że to prawda deklaruję, że podejmę się dyskusji z każdą propozycją ordynacji wyborczej, pod warunkiem, że będzie to propozycja ordynacji gdzieś już zastosowanej i sprawdzonej, a nie pomysł teoretyczny zza biurka. Chodzi bowiem o to, że ordynacja wyborcza jest mechanizmem, który uruchamia skomplikowane procesy socjologiczne, których efekty trudne są do przewidzenia, gdy się patrzy tylko w swoje wyobrażenia o społeczeństwie i jego zachowaniach. Dlatego tak ważne jest kryterium praktyki. Uważam, poza tym, że polski czytelnik nie powinien być raczony poglądami, ze ordynacja wyborcza to jest coś, co każdy może sobie wymyślać. To jest zbyt poważna sprawa. Kiedy idziemy do szkoły to nie oczekujemy, że uczniowie nie od razu wymyślą sobie matematykę, aczkolwiek zdarza się, ze nie jeden z nich potem zostaje wybitnym matematykiem i rzeczywiście ją wymyśla, lecz wymagamy, żeby najpierw nauczyli się tego, co juz inni przed nimi wymyślili. Tak postępują ludzie praktyczni i racjonalni. Ludzie niepraktyczni i nieracjonalni stawiają od razu na samorodnych geniuszy.

    Odpowiedz

  11. Albert Łyjak

    26. Cze 2012,  godz. 12:40

    Panie Profesorze, gazeta skupia różne osoby i mają one prawo wyrażać swoje zdanie i pomysły. Nie jest to gazeta o ścisłej linii, tak jak w partiach wodzowskich, jest otwarta i pluralistyczna. Pana artykuły umieszczane są zawsze i zawsze są mile widziane i oczekiwane. Ta propozycja ukazała się w 14 numerze gdzie jest również Pana art. o Grecji, jak również art. Romana Graczyka. Dyskusja i merytoryczne spory różnych punktów widzenia, zwiększają zainteresowanie czytelników, społeczeństwa. Gazeta jest sprzymierzeńcem JOW, zarówno ta papierowa, jak również internetowa/ za miesiąc będzie w pełni profesjonalna/. To, że nie panuje w gazecie jednomyślność, to raczej jej zaleta, nie wada. na stronie JOW takie spory może nie są już atrakcyjne, lecz tam gdzie trafia gazeta, do przeciętnego Czytelnika, jeszcze wiele jest do zrobienia.Pozdrawiam

    Odpowiedz

  12. Jerzy Przystawa

    26. Cze 2012,  godz. 12:15

    Ludzkie społeczeństwa od niepamiętnych czasów przeprowadzają wybory i biblioteki świata są zapełnione tomami, w których dyskutowane są różne procedury wyborcze. Nie ma, niestety, procedury idealnej, a więc takiej, która spełniałaby oczekiwania wszystkich. De facto systemy wyborcze można podzielić dość prosto: jest taki system, w który mandat zdobywa ten, kto otrzymuje najwięcej głosów i jest cała masa takich, w których uczeni mężowie (niestety, panie, jak dotąd, nie popisały się tą radosną twórczością) usiłuję ten prymitywny sposób obejść. Te metody są wymyślane za biurkami uczonych mężów, które potem przenoszone są na nieszczęsne społeczeństwa, aby te pomysły na swoich plecach wypróbowywały. W Polsce tego rodzaju twórczość uprawiana jest systematycznie od roku 1918, z przerwą na lata 1939 – 1989. Od roku 1989 mamy zalew oryginalnych pomysłów różnych profesorów werblano-gebethnerów, ktorzy śmiało brną z pomysłu głupiego w głupszy. Ubolewam, że w tę działalność włącza się teraz Kornel Morawiecki. Dlatego nie mam zamiaru analizować i dyskutować tego rodzaju pomysłów, których jeszcze na niczyich plecach nie wypróbowano.

    Nota bene p. Albert Łyjak wielokrotnie sugerował, że gazeta „Prawda jest ciekawa….” jest jakoby sojusznikiem ordynacji, jaką od 20 lat propaguje Ruch Obywatelski na rzecz JOW. A teraz się okazuje, że ta gazeta ma swój własny pomysł na ordynację wyborczą, który w niczym nie przypomina propozycji głoszonej przez Ruch! Bardzo to interesująca koncepcja sojuszu.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.