/Odpowiedź na „Sen na JOW-ie”

Odpowiedź na „Sen na JOW-ie”

Podaję swoją odpowiedź p. Jarosławowi Flisowi na Jego kolejny wpis w salonie 24.pl, propagujący niezgodne ze stanem
faktycznym ze stanem faktycznym informacje o Zjednoczonym Królestwie. Jego notka „Sen na JOW-ie” już znikła z SG, ale w dyskusji ciągle można wziąć udział.

Pozdrawiam Wszystkich,
Tomasz Kaźmierski


http://jaroslawflis.salon24.pl/552434,sen-na-jow-ie

Waham się, bo muszę Pańskim opiniom o Zjednoczonym Królestwie zaprzeczać, ale nie bardzo mam wybór, bo tu żyję i mieszkam, i mogę jedynie opisywać to, co widzę. Tu na co dzień widać w praktyce, jak małe, jednomandatowe okręgi wyborcze wymuszają mechanizmy decentralizacyjne, a co za tym idzie, mechanizmy kontroli nad wybranymi reprezentantami i ich ministrami. Tych mechanizmów tak bardzo brakuje w Polsce, z tragicznymi dla Polski skutkami. Najdrobniejsze przejawy korupcji są dzięki tym mechanizmom karane bezwzględnie, bo w JOW, żeby wygrać, trzeba być najlepszym w okręgu. Żeby wygrać nominację partyjną, też trzeba być najlepszym, bo o nominacjach też decydują wyborcy, członkowie partii. Inni kandydaci też są dobrzy i depczą po piętach.

Ponownie muszę zwrócić uwagę, że tutaj każdy, kto zbierze 10 podpisów, może znaleźć się na liście kandydatów, a więc być branym pod uwagę przez wyborców. Selekcję w lokalnej asocjacji partyjnej trzeba przejść tylko wtedy, kiedy się chce wystąpić pod szyldem partyjnym. Jest to selekcja demokratyczna, gdzie każdy lokalny członek partii może przyjść i głosować nad nominacją, bądź jej odrzuceniem. W niektórych okręgach asocjacje partyjne zapraszają na takie prawybory wszystkich zarejestrowanych wyborców w okręgu, nie tylko członków własnej partii.

W odniesieniu do powszechności biernego prawa wyborczego, która jest istotnym elementem wzrostu konkurencyjności przy kandydowaniu, jest to też jeden ze skutków JOW. Za tym idzie wzrost jakości reprezentantów w wymiarze zarówno społecznym, jak i prywatnym. Używam tu terminologii i odnoszę się do wyników wieloletnich badań socjologicznych politologa Matiasa Iaryczowera i ekomomisty Andrei Mattozziego, opublikowanych m.in. w książce Many Enemies, Much Honor? On the Competitiveness of Elections in Proportional Representation Systems.

Na koniec, proszę nie traktować książki Archera za źródło informacji o działaniu tutejszej demokracji. Ta książka, to dowcipna opowieść, żartobliwa fikcja literacka. Zauważyłem, że kilkakrotnie powoływał się Pan na tę książkę i dlatego podałem wzięty z niej przykład wizyty Charlesa (osoby fikcyjnej) w (fikcyjnej) Asocjacji Konserwatystów w Sussex Downs. Ten przykład pokazuje, że nawet wysoko ustosunkowany kandydat z Londynu, o ambicji zostania premierem, musi potulnie poddać się selekcji w lokalnej asocjacji własnej partii, jeśli chce startować w prowincjonalnym okręgu. Nie można wyciągać z żartu o Mrs Blenkinsop wniosków, co do stosunków tu panujących. To byłoby trochę tak, jakby wnioskować o stosunkach handlowych w przedwojennej Polsce na podstawie rozmowy Kuby z Rappaportem w znanym skeczu „Sęk” Kabaretu Dudek.

Archer tu dowcipkuje, ale widać w jego dowcipie, że struktura brytyjskiej partii politycznej jest zdecentralizowana. Tutaj mówi się: an Englishman in his castle. Tym castle jest okręg wyborczy, w którym niepodzielnie rządzi asocjacja, a nie centrala partyjna. Partia Pracy, która spisała swoje nomination rules, ma tę prerogatywę lokalnych asocjacji i szeregowych członków partii zapisaną na papierze. W Partii Konswerwatywnej jest tradycja, że centrala, the Conservative Campaign Headquarters (CCHQ), zajmuje się finansami, organizacją wyborów i formułowaniem programu, a nominacje kandydatów są w gestii asocjacji. Podaję tu cytat z Wikipedii:

In the organisation of the Conservative Party, constituency associations dominate the election of party leaders and the selection of local candidates (although some associations have organised open parliamentary primaries), while the Conservative Campaign Headquarters (CCHQ) leads financing, organisation of elections and drafting of policy. The leader of the parliamentary party forms policy in consultation with his cabinet and administration. This decentralised structure is unusual.

Dla Polaka nie jest to trudne do zrozumienia, bo w naszej tradycji też jest głęboko zakorzeniona decentralizacja i samorządność lokalna i też jest podobne powiedzenie: Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie. Można wręcz powiedzieć, że JOW typu brytyjskiego jest w polskiej naturze. A narzucona Polakom zcentralizowana ordynacja partyjna, pozbawiająca ich nawet elementarnego prawa do swobodnego kandydowania, nie pasuje do polskiej kultury i nakłada Polakom kajdany.

About Tomasz J. Kaźmierski

elektronik, nauczyciel akademicki, profesor Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, rektor Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie; współpracownik Ruchu na rzecz JOW od 1994 r.; e-mail: polonus.uk@gmail.com