Redaktorem naczelnym „Gońca” jest Andrzej Kumor, polecam jego najnowszy felieton „Demokracja – udawana czy zwykła?” (19 maja 2015 r.), tak się składa, że również o JOW! Szczególnie warty zacytowania jest następujący fragment wstępny:

O co chodzi w JOW-ach?

Przede wszystkim o to, by ludzie mieli głos, to znaczy, aby ludność z danego obszaru – gminy czy miasta, mogła wybierać posła, którego zna, który jest miejscowy, a nie przywieziony w teczce, z miejsca kupionego na partyjnej liście. Miejscowego posła łatwiej chwycić za barchatki i łatwiej z nim porozmawiać, choćby przez sam fakt, że zazwyczaj mieszka na miejscu i przyjeżdża do rodziny, a nie raz na ruski miesiąc „wizytuje mieszkańców”.

Oczywiście, JOW to tylko fundament reformy systemu politycznego, która pozwoliłaby oddać władzę w ręce obywateli.

Autor trafnie podsumowuje mity o JOW i daje świadectwo jak one działają w rzeczywistości, co ilustrują poniższe cytaty.

Mit 1 – zmarnowane głosy

Przeciwnicy JOW-ów argumentują, że okręgi jednomandatowe, w których zwycięzca bierze wszystko, prowadzą do takiej sytuacji, że znaczna część głosów „przepada”, a poważna część obywateli nie jest reprezentowana. Bo też, gdy np. dwie partie prawicowe dostają po 30 proc. głosów, a jedna lewicowa – 40 proc., to mandat bierze poseł lewicowy, a 60 proc. prawicowych głosów idzie na majówkę.

To prawda, i my to wszystko przerabialiśmy tutaj, w Kanadzie, gdzie przez trzy kadencje rządzili liberałowie, tylko dlatego, że głosy prawicy dzieliły się między Partię Reform i Partię Postępowo-Konserwatywną.

Jakie jest wyjście? – No takie, że w końcu prawica, przyparta do muru, poszła po rozum do głowy i stworzyła z obu powyższych Partię Konserwatywną, głosy przestały się dzielić i konserwatyści wygrali wybory.

Wniosek: ordynacja jednomandatowa sprzyja programowemu dogadywaniu się, jednoczeniu sceny politycznej i tworzeniu koalicji PRZED wyborami, a nie PO, kiedy to w rozdrobnionym parlamencie targi odbywają się poza zasięgiem wyborców i bez ich akceptacji (…).

Mit 2 – zabetonowanie sceny politycznej

Inny argument podnoszony przeciwko JOW-om to… zabetonowanie sceny politycznej. JOW-y pozwolą dużym partiom, jak PO i PiS, umocnić pozycję i nikt trzeci się nie wślizgnie…

Tak rzeczywiście może być. Z jednym „ale”. Te partie zmienią się kompletnie od środka! Czy scena polityczna USA jest zabetonowana?! Bo przecież demokraci i republikanie rządzą na przemian od stuleci!

Nie chodzi o to, jak się nazywa partia, tylko jaki ma program i jacy ludzie ją tworzą.

W Kanadzie, 90 proc. kandydatów na posłów pochodzi z wyborów wewnątrzokręgowych organizowanych przez komitety partyjne – kto lepszy, kto przyniesie więcej głosów i zapisów do partii, ten zdobywa nominację w danym okręgu. Lider może obsadzić co najwyżej 10 proc. okręgów własnymi kandydatami z teczki, pomijając miejscowych, ale z reguły tego nie robi, bo kto chce zadzierać z aparatem na dole?


Dobry system? Najlepszy!

To prowadzi do wyłaniania i posyłania do parlamentu miejscowych ludzi – naszych REPREZENTANTÓW. Głosujemy na człowieka z danej partii, a nie na partię, która podsuwa potem kogoś swojego!

Co jeszcze bardziej ważne dla demokracji. Pozwala to ubiegać się o mandat ludziom spoza systemu partyjnego. Jeśli jakiś Ziutek jest wygadany i politycznie kumaty, może sam sobie zmontować kampanię! Coś takiego w Polsce jest niemożliwe, najpierw musiałby założyć partię albo Bóg wie co, a potem przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy.

Proszę mi teraz powiedzieć, który system bardziej betonuje?

I podsumowanie Andrzeja Kumora:

Reforma taka nie jest w smak polskiej „klasie politycznej” (tfu, a cóż to za zwierz?), bo zmusza do normalnej politycznej harówy, chodzenia po ludziach, proszenia o pieniądze, przedstawiania sensownych propozycji programowych, które ludzie mogliby chcieć poprzeć własnym pieniądzem, w które chcieliby „zainwestować”…

Polecam lekturę całego artykułu i „Gońca”!

About Paweł Kawarski

prawnik, działacz Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW od 2003 r., członek Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego „Jednomandatowe Okręgi Wyborcze”, ekspert Fundacji im. Jamesa Madisona

Dyskusja - 2 Komentarzy
  1. bisnetus

    27. maja 2015,  godz. 15:17

    Mit o marnowaniu głosów jest jednym z głównych mitów przeciwników JOW-ów i warty jest opracowania całego zestawu kontrargumentów.

    Niedawno słyszałem tutaj i gdzie indziej świetny argument mówiący, że rola posła w jednomandatowym okręgu wyborczym jest podobna do roli wybieranego gospodarza klasy lub wybieranego prezydenta kraju. Rolą wybranego gospodarza klasy jest reprezentowanie całej klasy a nie swoich lub swoich wyborców poglądów. Podobnie prezydent kraju. Ten z definicji reprezentuje cały naród a nie tylko część narodu, która go wybrała. I właśnie poseł w JOW reprezentuje wszystkich wyborców okręgu wyborczego a nie tylko swoich osobistych wyborców.

    Drugi argument ma charakter praktyczny i mamy tego naoczne przykłady z ostatnich dni. Argument ten mówi, że w systemie większościowym walczący o władzę nie może sobie pozwolić na ignorowanie mniejszości a przyciąganie mniejszości ma zasadnicze znaczenie w uzyskiwaniu większości. Najlepszy i najświeższy przykład to jest właśnie Kukiz. Kukiz był „tylko trzeci” i reprezentuje mniejszość, i ta mniejszość wywaliła całą kampanię wyborczą do góry nogami. Pozostali kandydaci biją się na wyścigi o mniejszość. Przez 8 lat większości nie potrafiły zrobić referendum i nawet zacząć dyskusji ustrojowych a tu mniejszość walnęła w stół i ciach jest referendum i są wprawdzie wściekłe dyskusje o problemach ustrojowych, ale są i to w pierwszym planie.

    To jest klasyczny przykład jak w systemie większościowym decyduje również mniejszość i że mniejszość jak najbardziej się liczy zmieniając scenę i debaty polityczne.

    Drugim bardzo podobnym przykładem jest Farage w WB. Wprawdzie Farage ze swoją mikro populistyczną partyjką wyleciał z hukiem z politycznego rynku, ale głównie dlatego, że Cameron przejął postulat tej partii i organizuje referendum w sprawie przynależności do EU chociaż sam jest przeciwnikiem wystąpienia z EU. Kolejny dobitny przykład wielkiego wpływu mniejszości na politykę kraju stosującym system większościowy.

    Z takimi przykładami trzeba do ludzi iść. Może jak znajdę trochę czasu, to napiszę kolejny wątek z cyklu „Kłamstwa i mity” próbujący wyplenić tę szkodliwą medialną pluskwę mentalną twierdzącą, że w systemie większościowym mniejszości nie mają głosu.

    Odpowiedz

  2. Daniel

    27. maja 2015,  godz. 13:51

    Jeżeli chodzi o MIT, że w sejmie wiele osób nie będzie miało reprezentacji to trzeba to obalać na przykładzie Polski. Dokładnie tak jest w radach gmin. Przez tyle lat jakoś to ludziom nie przeszkadzało, że wygrywa zdobywca największej ilości głosów. Prezydentem Polski została osoba która reprezentuje 51,5 % głosujących. Oznacza to, że prawie 49% głosujących nie ma swojego reprezentanta w Pałacu Prezydenckim. Dlaczego ten argument akurat w odniesieniu do sejmu ma być problemem przed wprowadzeniem JOW ?

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.