/Nowa Konstytucja – nowa ordynacja

Nowa Konstytucja – nowa ordynacja

Hasło zmiany Konstytucji RP już padło. Powoli wkraczamy w debatę nad nową ustawą zasadniczą dla Polski i nie jest wykluczone, że ona się rozwinie. Kwestią autonomicznie ważną jest również to, ile czasu potrwa dyskusja wokół nowej Konstytucji RP. Debata przeprowadzona w pośpiechu, w krótkim czasie, może przynieść miałkie efekty, może zakończyć się narzuceniem przez jedną z formacji politycznych własnego wariantu konstytucji; wariantu niedostatecznie przedyskutowanego, a przede wszystkim nie uzgodnionego. Dlatego też bez entuzjazmu odnoszę się do zapowiedzi, by referendum konstytucyjne przeprowadzić w dniu 11 listopada 2018 roku. Propozycja ta nie daje większej szansy na przeprowadzenie debaty publicznej z prawdziwego zdarzenia. Referendum konstytucyjne mogłoby być przeprowadzone na przykład 17 marca 2021 roku, na stulecie uchwalenia w 1921 roku Konstytucji Marcowej. Dałoby to nam ponad trzyletni czas na autentyczną debatę publiczną o treści nowej Konstytucji RP. Ten czas jest nam konieczny, aby zmiany w ustawie zasadniczej nie były powierzchowne, bagatelne, kosmetyczne. Potrzebujemy bowiem zmian dalej idących.

Nowa Konstytucja RP powinna przynieść pogłębienie demokracji w Polsce. Z pewnością nowej regulacji wymaga usytuowanie referendum w procedurze podejmowania decyzji w naszym kraju. W aktualnej ustawie zasadniczej jest ono wręcz iluzorycznym instrumentem demokracji, a gdyby rzecz sformułować inaczej, to jest to narzędzie pozostające bardziej do dyspozycji polityków niż samych Polaków. Tę sytuację trzeba odwrócić i uczynić referendum autentycznym wyrazem demokracji. To wymaga, po pierwsze, wprowadzenia do nowej Konstytucji RP takiego zapisu, który będzie kategorycznie wskazywał, że jeżeli grupa obywateli (np. milion) złoży swoje podpisy pod wnioskiem o referendum w danej sprawie, to takie głosowanie powinno się odbyć, bez możliwości dalszego roztrząsania kwestii przez polityków. Po drugie, zmianie powinien ulec warunek ważności referendum ogólnokrajowego. Według obecnych regulacji wynik referendum jest wiążący, gdy weźmie w nim udział ponad połowa uprawnionych do głosowania. To rozstrzygnięcie nie jest dobre, w gruncie rzeczy premiuje tych, którzy niczym nie są zainteresowani, a deprecjonuje postawy autentycznie obywatelskie. Warunek ważności referendum z powodzeniem można zmienić. Referendum ogólnokrajowe powinno być ważne, jeżeli weźmie w nim udział 25-30% (wartość do dyskusji) uprawnionych do głosowania.

Nowa Konstytucja RP powinna też „na nowo” zdefiniować system polityczny w Polsce. Czasem słyszę i czytam, że mógłby to być system prezydencki albo też kanclerski. Mam zresztą wrażenie, że ten ostatni wariant, aczkolwiek w postaci ukrytej (kryptokanclerski), to już realnie mamy. Za tymi projektami schowana jest nasza skłonność, wręcz pokusa, wprowadzenia rządów „silnej ręki”. Nawet ją rozumiem, bo przemawia za nią nasze doświadczenie historyczne i wielkie wołanie o rządy efektywne. Oczekiwanie rządów skutecznych jest zresztą zupełnie słuszne. Myślę jednak, że aby osiągnąć efektywne rządy wcale nie musimy odwoływać się do silnej władzy jednostkowej, potencjalnie niosącej zagrożenie autorytarne. Rządy z powodzeniem mogą być skuteczne także w ramach parlamentarnego systemu politycznego. Tylko nie takiego, którego podstawą jest proporcjonalny system wyborczy. On rozprasza parlament, generuje słabe rządy partyjne, przetwarza polityków w klasę z autonomicznymi interesami. W nowej Konstytucji RP należy utrwalić parlamentaryzm, ale oparty na większościowym systemie wyborczym realizowanym w okręgach jednomandatowych. Takie rozstrzygnięcie pogłębi naszą demokrację, bo zwiększy możliwości Polaków w zakresie korzystania z praw wyborczych, kontrolowania polityków, a w konsekwencji zwiększy nasz wpływ na treść polityki państwa. Będzie też korzystne dla idei „twardego państwa”, bo otworzy szansę na efektywne tworzenie większości parlamentarnej, stabilne rządy, oparte na programie zaakceptowanym przez wyborców.

W tej propozycji ważny jest – sam w sobie – kontekst historyczny. Już od momentu restytucji Polski w 1918 roku odwołujemy się do parlamentarnej formy rządów. Zafundowaliśmy sobie wówczas skrajny wariant rządów parlamentarnych, tzw. parlamentaryzm komitetowy, w ramach którego władza wykonawcza była silnie podporządkowana władzy ustawodawczej. Ten system rządów – paraliżując władzę wykonawczą – nie sprawdził się, próby naprawienia go nie udały się i ostatecznie został zakwestionowany przez zamach majowy w 1926 roku. To doświadczenie powinno zostać wykorzystane w momencie wejścia Polski na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych na drogę demokracji. Nie zostało uwzględnione, popełniliśmy ten sam błąd: ponownie oparliśmy parlamentaryzm na proporcjonalnym systemie wyborczym. Negatywne skutki tego są widoczne w postaci fasadowej demokracji i „miękkiego państwa”, przez lata nieporadnego wobec rozlicznych trudności. Od dłuższego już czasu odwołujemy się do parlamentaryzmu, ale jak dotąd ani razu nie daliśmy szansy parlamentaryzmowi opartemu ma większościowym systemie wyborczym. Myślę więc, że nadszedł czas – wielki czas! – aby w naprawić ten historyczny błąd i w ramach nowej Konstytucji RP wprowadzić parlamentarny system rządów bazujący właśnie na większościowym systemie wyborczym realizowanym w okręgach jednomandatowych. Trzeba dać temu systemowi politycznemu szansę wykazania jego walorów.

I na koniec: przyjmowanie konstytucji powinno być skorelowane z wyborem systemu wyborczego. W imię tego, by uniknąć napięcia, potencjalnych sprzeczności, wzajemnego blokowania się obu rozstrzygnięć. Tak też starali się postępować „starzy Polacy”. Kiedy w 1791 roku uchwalano Konstytucję 3 Maja, to jednocześnie przyjęto system wyborczy do Sejmu. Polska przedrozbiorowa przez niemal cały okres swego parlamentaryzmu nie miała jednolitego dla całego kraju systemu wyborczego. Taki jednolity system elekcji posłów przyjęła na sam kres swej egzystencji, ale właśnie razem z konstytucją. Nie został on zawarty w samej Konstytucji 3 Maja, lecz w kilku ustawach tzw. okołokonstytucyjnych. Podobnie było sto lat temu. Po ogłoszeniu w 1916 roku Aktu 5 Listopada, uruchomiającego proces restytucji Polski, na początku 1917 roku powołano Komisję Sejmowo-Konstytucyjną Tymczasowej Rady Stanu. Pracowała ona jednocześnie nad konstytucją i ordynacją wyborczą do Sejmu. W kontekście naszych doświadczeń historycznych można powiedzieć, że moment uchwalania Konstytucji RP powinien też być momentem przyjmowania systemu wyborczego.

Tekst wystąpienia dra hab. Zdzisława Ilskiego 4 listopada 2017 roku na Konferencji Ruchu JOW w 5. rocznicę śmierci prof. Jerzego Przystawy „Reforma ustroju polskiego państwa. Jaka Konstytucja? Jaka ordynacja wyborcza? Jakie państwo? Jaka Polska?”

fot. Tadeusz Rogowski

About Zdzisław Ilski

doktor habilitowany nauk społecznych w dyscyplinie nauk o polityce, nauczyciel akademicki, współpracownik Ruchu na rzecz JOW od 1999 r.