Polskie Stronnictwo Ludowe wygrało wybory samorządowe. Przynajmniej wybory do powiatów i sejmików. W Radzie Powiatu Nyskiego PSL będzie miał teraz siedmiu radnych w porównaniu z czterema w poprzedniej kadencji.

Skąd taki nagły skok poparcia dla partii dotąd raczej stanowiącej wiecznego koalicjanta? Czyżby nagle polscy rolnicy zdopingowani ruskimi sankcjami wzięli się popierać naszych „Zielonych”? Albo charyzma Janusza Piechocińskiego wreszcie zjednała mu zwolenników i zwolenniczki?

Nic z tego Drogi czytelniku, nic z tego! Po prostu PSL wylosował w Państwowej Komisji pierwszy numer wyborczej listy i w całym kraju lista PSL była na pierwszej stronie wyborczej księgi. Książka z wyborczymi listami była opasła, wyborcy bardzo często nie chciało się wertować kartek, zresztą nie było instrukcji, nikt w telewizji nie wałkował, jak się głosuje. Dlatego bardzo wielu ludzi po prostu stawiało krzyżyk na pierwszej kartce i stąd skok poparcia dla PSL. A o tym, że wybory były skomplikowane świadczy także ogromna liczba głosów nieważnych.

Nieśmiertelny klasyk – Towarzysz Stalin – mawiał, że nieważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy. Tym razem polska nierzeczywistość sięgnęła jeszcze głębiej. Okazuje się, że nie trzeba kombinować przy wyborczych oszustwach wystarczy stworzyć skomplikowany system, a oszołomionemu wyborcy podsunąć pod nos listę, która ma wygrać i wynik zrobi się sam.

Jakie stąd płyną wnioski? Ano po pierwsze takie, że tzw. ordynacja proporcjonalna doszła do całkowitego absurdu i potrzeba wprowadzenia Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, które są proste, zrozumiałe dla wyborców i uniemożliwiają wręcz taką sytuację jaka zdarzyła się przy tych wyborach.

Po drugie – powstaje pytanie o kwalifikacje tych „mędrców”, którzy w Państwowej Komisji wyborczej opracowali ten cały „antysystem”. Oczywiście pytanie jest natury retorycznej, bo mówiąc wprost tylko skończeni durnie mogli coś takiego stworzyć. Zresztą może nie durnie, tylko oderwani od życia, od jakiegokolwiek praktycznego myślenia profesorowie politologii.

A błąd w konstrukcji tej książki wyborczej, w której musiał się zorientować wyborca jest tak oczywisty, że tylko jakiś wybitny naukowiec może go nie zauważyć. Na czym polega ten błąd? Ano na tym, że każda procedura społeczna powinna zostać – przed wdrożeniem jej w życie – przetestowana. Formularz – obojętnie czy to wyborczy, czy podatkowy – powinien być zrozumiały – nawet dla niewykształconego obywatela.

Pal sześć formularze urzędowe, ale w przypadku wyborów chodzi o wyłonienie przez wyborców – ludzi, którzy mają rządzić państwem na różnych szczeblach przez najbliższe cztery lata. Jeśli twórcy wyborczych formularzy skonstruowali je tak, że kolejność list ma wpływ na wynik wyborczy oznacza to, że wyborca został ograniczony w swych uprawnieniach. I nie ma co tłumaczyć, że „to proste”, bo w istocie proste wcale to nie jest. I jak się okazuje prowadzi do wypaczenia wioli wyborców.

Moim zdaniem pozostałe partie – w tym PiS i PO – powinny zaskarżyć wynik wyborów w zakresie wyborów do rad powiatów i sejmików województw, a także rozliczyć Państwową Komisję Wyborczą z niechlujstwa. Ale przede wszystkim sejmowe partie powinny skończyć z absurdem ordynacji partyjnej i wprowadzić wybory na każdym szczeblu – czy do sejmu czy do gminy – w ramach Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

Tylko taki system pozwala w sposób prosty i zrozumiały wybierać przedstawicieli, o czym doskonale wiedzą Anglicy, Kanadyjczycy, Amerykanie i kilkadziesiąt innych narodów. Tylko my Polacy, zostaliśmy poddani kolejnemu eksperymentowi przez profesorów politologii, konstytucjonalistów i inną rzeszę partyjnych najemników.

System obecnych list partyjnych – jak mówią od lat zwolennicy JOW – nie jest żądną demokracją, jest partiokracją, czyli władzą partyjnych aparatów. Teraz okazuje się, że nawet partyjnych oligarchów będziemy do władzy wybierali w ramach losowania.

Nysa, 17 listopada 2014

Źródło: prawica.net

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.