/Możliwość wyjaśnienia afery FOZZ

Możliwość wyjaśnienia afery FOZZ

Decyzja władz amerykańskich o zgodzie na deportację do Polski jednej z kluczowych osób skazanych na 3,5 roku więzienia za udział w aferze FOZZ, prezesa Uniwersalu Dariusza Przywieczerskiego, uruchomiła po 29 latach zmowy milczenia debatę publiczną na okoliczność tej afery.

Okazało się po latach, iż to nie brak wiedzy, ale brak odwagi dziennikarzy, publicystów i polityków, był tego przyczyną. Ubolewają oni przy tym, że tak długo sprawa nie była wyjaśniana, a kryminalne zarzuty w większości uległy przedawnieniu.

Rabunek finansów Polski

Afera FOZZ była gigantyczną aferą spekulacyjnego rabunku finansów Polski z lat 1989-1991. Została opisana i przeanalizowana w wydanej już w 1992 roku książce prof. Jerzego Przystawy i prof. Mirosława Dakowskiego „Via Bank i FOZZ”. Odkrywca afery FOZZ, Michał Tadeusz Falzmann, inspektor Najwyższej Izby Kontroli, nazwał ją „rabunkiem finansów państwa” i szacował straty Polski z tego tytułu na co najmniej kilkanaście miliardów dolarów.

Na podstawie zgromadzonych od 1989 do 1991 roku przez Michała Falzmanna materiałów, 2 czerwca 1991 roku prof. M. Dakowski i prof. J. Przystawa złożyli w gabinecie ówczesnego ministra sprawiedliwości powiadomienie o przestępstwie, w którym czytamy – „Przesyłamy do dyspozycji Pana Prokuratora Generalnego zgromadzone przez nas dokumenty i materiały, w ilości 290 stron ręcznie ponumerowanych, z których wynika, że: Na terenie Rzeczpospolitej Polskiej i poza jej granicami działają zorganizowane grupy przestępcze dokonujące systematycznej grabieży pieniądza, w szczególności dewiz wymienialnych, na szkodę Państwa Polskiego, a także innych podmiotów gospodarczych, krajowych i zagranicznych. Na podstawie przedstawionych dokumentów mnożna wnioskować, że grabież ta ma rozmiary sięgające kwoty wielu miliardów dolarów USA”.

Zmowa milczenia

To powiadomienie, tak jak i późniejsze działania śp. prof. J. Przystawy i ludzi z nim związanych, pozostały bez reakcji instytucji polskiego państwa, a zmowa milczenia na temat FOZZ zaległa w Polsce na blisko 30 lat. Z początkiem zaś stycznia 2015 roku na stronie internetowej Ministerstwa Finansów pojawił się prawie niezauważalny komunikat, iż „W dniu 5 stycznia br. Minister Finansów Pan Mateusz Szczurek zatwierdził bilans zamknięcia FOZZ w likwidacji sporządzony przez likwidatora Funduszu Panią Martę Maciążek”. W ten sposób po ponad 25 latach zamknięto sprawę Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. I w ten sposób państwo III RP chciałoby po cichu zatuszować ostatecznie sprawę „matki wszystkich afer”, jak nazwał aferę FOZZ śp. prof. Jerzy Przystawa.

Zabójstwa polityczne

Półtora miesiąca po złożeniu oficjalnego powiadomienia o przestępstwie, 18 lipca 1991 roku zmarł nagle na zawał serca, odkrywca mechanizmu działania FOZZ, starszy inspektor NIK Michał Tadeusz Falzmann. W trakcie kontroli FOZZ, jako inspektor NIK, był obiektem nieustannych pogróżek, nacisków, szantaży, aż po anonimowe groźby śmierci. Jeszcze w 1991 roku w jego dzienniku, pod datą 21 kwietnia, znalazł się zapis: „Dalsza praca to osobiste śmiertelne niebezpieczeństwo. Szans na sukces nie widzę żadnych”. Został najprawdopodobniej zamordowany klasyczną metodą komunistycznych służb specjalnych.

Dwa miesiące później, 7 października 1991 roku, na trasie szybkiego ruchu Warszawa-Katowice na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego w tragicznym wypadku samochodowym zginął, wraz z dwoma współpracownikami, urzędujący prezes Najwyższej Izby Kontroli prof. Walerian Pańko. Zginął na dwa dni przed wygłoszeniem w Sejmie wystąpienia na temat afery FOZZ. Okoliczności tego wypadku dość jednoznacznie wskazują, że był to wysoce profesjonalny zamach.

FOZZ pod kontrolą komunistycznych służb specjalnych Ludowego WP

Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego utworzono w lutym 1989 roku. Oficjalnie środki dewizowe tego Funduszu miały służyć przeprowadzaniu operacji ukrytego wykupywania polskiego długu zagranicznego na rynkach wtórnych, gdzie za 1 dolara tego długu płacono po 18 do 22 centów. Przeznaczono na to z budżetu państwa 1,7 mld dolarów. Do tego dochodziły jeszcze inne środki z innych źródeł państwowych. Jak twierdził były dyrektor FOZZ, w 1989 roku FOZZ dysponował łącznie kwotą około 5 mld dolarów.

Dług miał być wykupywany w sposób ukryty, gdyż taka praktyka była zabroniona prawem międzynarodowym. Na czele FOZZ stanęli oficerowie komunistycznych służb specjalnych Ludowego Wojska Polskiego, a FOZZ kontrolowała, opisana w tzw. raporcie Macierewicza, osławiona „grupa Y”, bezpośrednio podległa sowieckiemu wywiadowi wojskowemu GRU. Tyle, że żadnego długu nie wykupywano.

Sednem działalności FOZZ nie był bowiem ukryty wykup zagranicznych długów Polski, lecz nigdy nie ujawnione przed szeroką opinią publiczną jej „drugie dno”. Tym „drugim dnem” było ukryte wykorzystanie owych 1,7 do 5 mld dolarów FOZZ do walutowych operacji spekulacyjnych w Polsce, które drenowały finanse państwa na rzecz prywatnych podmiotów dokonujących gigantycznych spekulacji.

FOZZ jako fragment większej całości

Ale afera FOZZ była tylko fragmentem o wiele większej całości rabowania finansów polskiego państwa jako kluczowego procesu szokowej transformacji Polski Ludowej lat 1988-1991. Decydującą rolę w tym rabunku odegrał tzw. plan Balcerowicza i on sam jako minister finansów, dzięki wprowadzeniu mechanizmu, który prof. Jerzy Przystawa nazwał „złamaniem parytetu stóp procentowych”, a co ja nazywam „oscylatorem Balcerowicza”.

Ów „oscylator Balcerowicza” polegał na wykorzystaniu różnicy pomiędzy bardzo wysokim oprocentowaniem kont złotówkowych w warunkach hiperinflacji i polityki aprecjacji złotówki, a relatywnie bardzo niskim oprocentowaniem kont walut obcych. Umożliwiało to, zwłaszcza z początkiem lat 90. w sytuacji wprowadzenia w ramach tzw. planu Balcerowicza sztywnego kursu dolara w stosunku do złotówki, olbrzymią spekulację. Tzw. oscylator Balcerowicza polegał na zamianie walut obcych z kont dewizowych na złotówki i lokowaniu ich na bardzo wysoko oprocentowanych kontach złotówkowych, a następnie na zamianie na waluty obce na kontach dewizowych z olbrzymim zyskiem. I to właśnie Michał Falzmann nazwał „rabunkiem finansów państwa”. W ten sam zresztą sposób nigdy nie ujawniony przed opinią publiczną p. Bagsik z p. Gąsiorowskim wyprowadzili w ramach tzw. afery Art. B w ciągu zaledwie roku z polskiego systemu bankowego 480 mln dolarów. A byli to tylko amatorzy artystycznego biznesu.

Oscylator Balcerowicza

Ten stały kurs, na podstawie umowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym z 1989 roku, obowiązywał blisko półtora roku – od stycznia 1990 do kwietnia 1991. Później wprowadzono skokowe dewaluacje złotówki w stosunku do dolara, ale cały czas zawyżające jej realną wartość. W tej sytuacji każdy kto założył konto w obcej walucie, mógł tę walutę wymienić na złotówki po stałym kursie 1 dolar za 9 500 ówczesnych starych złotych.

Wszystko to działo się w warunkach kilkusetprocentowej hiperinflacji, a następnie kilkudziesięcioprocentowej wysokiej inflacji oraz dodatniego oprocentowania kont złotówkowych. Było to oficjalne zaproszenie do gigantycznej spekulacji. Dolar, który na koncie dewizowym przynosił góra 8 procent zysku w skali roku, zamieniony na złotówki przynosił na koncie złotówkowym co najmniej kilkaset procent rocznie, a potem kilkadziesiąt procent rocznie. Trzeba było tylko rozmnożone złotówki po takim samym stałym kursie 9 500 zł ponownie wymienić na dolary. Tyle, że te dolary trzeba było mieć. Na przykład z zagranicy lub z zagranicznego banku na podstawie poręczenia banku polskiego. Albo pożyczyć nielegalnie z FOZZ.

Zrabowane przez oligarchię finansowo-polityczną kapitały

Państwowe pieniądze FOZZ pożyczano nielegalnie w kraju wybranym prywatnym osobom i firmom, które zakładały konta dewizowe, a następnie rabowały poprzez system bankowy polskie finanse. Jest to po dziś dzień najpilniej ukrywana przed polską opinią publiczną ustrojowa tajemnica III RP.

Opinia publiczna w Polsce jest do dziś przekonana, że „afera FOZZ”, potwierdzona wyrokiem sądowym, to kwestia około 100 mln dolarów, które z kwot nielegalnie pożyczanych, nie zostały ostatecznie oddane. Nazwy zaś firm i osób prywatnych, które dzięki nielegalnym pożyczkom z FOZZ, ale nie tylko stamtąd, rabowały finanse Polski i z rabunku tworzyły swoje prywatne kapitały i fortuny, nigdy nie ujrzały światła publicznego. A przecież to żaden problem był odnaleźć przynajmniej kluczowe z nich w archiwalnej dokumentacji FOZZ. I mógł to zrobić każdy minister finansów.

Tak powstała zdecydowana większość największych prywatnych fortun w III RP. I drogą rabunku finansów Polski, poprzez system spekulacji finansowych, zmieniono również strukturę społeczną. Powstały nieistniejące wcześniej grupy rodzimej oligarchii finansowej, a w istocie oligarchii polityczno-finansowej. Ośrodek prowadzący szokową transformację, czyli komunistyczne służby specjalne LWP, przekształcił się, dzięki ukrytemu rabunkowi finansowemu Polski poprzez głównie pieniądze FOZZ, w ośrodek rabunkowego formowania kapitałów rodzimej oligarchii finansowo-politycznej. I tak postała nowa klasa panująca społecznie w III RP, która stale funkcjonuje społecznie w formule „czarnej dziury” kosmicznej, dzięki profesjonalnemu ukrywaniu swego istnienia na co dzień w życiu społecznym.

JOW jako warunek wyjaśnienia afery FOZZ

I to jej panowaniu społecznemu, czyli zdolności do stałego skutecznego wpływania przez oligarchię na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, zawdzięczamy sytuację skutecznej zmowy milczenia na temat źródeł jej potęgi finansowej, czyli afery FOZZ, a szerzej zjawisku spekulacyjnego rabunku finansów polskiego państwa w ramach szokowej transformacji Balcerowicza.

W 1992 roku śp. Jerzy Przystawa doszedł do wniosku, iż jedynym sposobem na wyjaśnienie afery FOZZ, będzie wprowadzenie w Polsce jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu. Jego zdaniem tylko bezpośrednie podporządkowanie polityczne posłów wyborcom wyrwie ich z podporządkowania panującemu układowi sił, wyrosłemu na bazie rabunku finansów publicznych Polski dzięki FOZZ. Był to rozstrzygający wniosek wyciągnięty z tej afery i z niemożności jej wyjaśnienia.

I takim rozstrzygającym wnioskiem jest po dziś dzień. Obecne chwilowe osłabienie władzy panowania społecznego oligarchii finansowo-politycznej, niczego istotnie nie zmienia. Wyjaśnienie afery FOZZ nie jest dzisiaj i nie będzie w przyszłości możliwe bez odebrania tej oligarchii decydującej możliwości wpływania na Sejm i stanowienia o kluczowych pozycjach władzy wykonawczej, o sądach i prokuraturze już nie wspominając. Bez wprowadzenia ordynacji większościowej JOW w wyborach do Sejmu nie wyjaśnimy nigdy afery FOZZ.

10 września 2018

1 122 wyświetlen