Źródło i cały tekst w wp.pl

Sondaże popularności najwyższych organów tzw. wolnej Polski nie pozostawiają wątpliwości: większość obywateli neguje system polityczny, który zafundowano im po roku 1989 – uważa dr Wojciech Jabłoński.

W czym problem? Otóż media podkreślają "dramaturgię walki politycznej" pytając (zawsze i wciąż) – "kto zyska, kto straci?" (symptomatycznie, kwestia ta dotyczy właśnie tylko partii politycznych, nie zaś – szarych obywateli RP). Tymczasem, obok takich drobiazgów, czy Platforma "wygrywa", czy PiS "przegrywa", istotniejszy jest szerszy kontekst systemu politycznego, jakim mamy zaszczyt cieszyć się od 1989 roku.

System ten – skrojony na życzenie partii politycznych (i przez nie same przycięty) zakłada dominację tych samych klik i koterii w perspektywie wielu dekad. (…) Duże ugrupowania (kwartet: PO-PiS-PSL-SLD) są z takiego układu (przepraszam za termin!) na tyle zadowolone, że ich działacze przegłosowali system, który (od 2001 roku) nakazuje obywatelom finansować ich (partii) "pracę". Wszystko pięknie – tylko, jak widać po omawianych wynikach badań – sami obywatele są niezadowoleni.


Niedługo mało okrągła (29.) rocznica pierwszej "Solidarności". Tyle że prawie trzydzieści lat temu nie było kamer na ulicach, fotoradarów i punktów karnych w kodeksie drogowym. Wniosek? Kolejnej "Solidarności" już nie będzie. Może to i dobrze…

Skomentuj