Skończył się w Warszawie IV Kongres Kobiet. Po parytetach wyborczych, kobiety żądają teraz suwakowych list wyborczych, czyli raz kobieta raz mężczyzna. Suwak poparł szef najliczniejszej partii w Sejmie, co rokuje uchwaleniem takiej poprawki w Kodeksie wyborczym. Czy aby na pewno, kobiety mając w ręku suwak będą się czuły bardziej kobiece i dowartościowane niż są obecnie. Tajemnicą poliszynela jest, że tak naprawdę to kobiety są szyją, która kreci mężczyzną – głową rodziny.


 

W każdej partii, bez przymuszania ustawowego można już dzisiaj zastosować dowolne parytety i suwaki. To przecież wewnętrzna, partyjna sprawa. Problem w tym, że kobiety ze swej natury, nie garną się do takiej hierarchicznej, wodzowskiej polityki. W charakterze pań nie leżą gierki, układy, układziki, grupy trzymające władzę etc. Rola żołnierza partyjnego, to też nie jest to, co może panie przyciągać do polityki.

 

 

Gdyby jednak, udział w polityce zależał od obywateli (ordynacja jednomandatowa), a nie od palca wskazującego wodza (ordynacja tzw. proporcjonalna), autentyczna aktywność polityczna kobiet byłaby inna. W końcu ani Margaret Thatcher, ani Hillary Clinton nie pojawiły się w polityce z nadania jakichkolwiek parytetów czy suwaków, tylko z jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW), systemu, jaki ich kraje używają w wyborach, z dobrym skutkiem od zawsze.


 

Drogie Panie, polityczki, żeby było zgodnie z ministrą sportu i marszałkinią sejmu, jak sobie te dwie posłanki życzą być nazywane. A może pójdziecie za ciosem i zażądacie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu. Tam wygrywa tylko jedna osoba fotel posła (posłanki). W Polsce na 100 mężczyzn przypada 107 kobiet. Jak się tak zbierzecie w sobie, to popierając się według płci, przykryjecie czapką mężczyzn. Wygracie wybory, ustanowicie szefową rządu (nie wiem jak to ma brzmieć, premierini), która mianuje wszystkie ministry, a one już łatwo obsadzą wszystkie urzędy i spółki skarbu państwa kobietami. I tak, dzięki JOW zostanie zrealizowane przesłanie Kongresu Kobiet: aktywność, przedsiębiorczość, niezależność.

 

 

Niestety nie obejmie ono prywatnego biznesu, gdyż tam działa zasada zarządzania przez najlepszych, bez patrzenia czy to kobieta, czy mężczyzna. Tylko, czy aby to się kobietom uda, bo w takiej Wielkiej Brytanii, czy Stanach Zjednoczonych, gdzie wybiera się w JOW, wyborcy (kobiety i mężczyźni) wybierają jak w biznesie, najlepszych, nie patrząc na płeć. Myślę, że w Polsce też by tak wybierano, więc tego pomysłu sufrażystki XXI wieku chyba nie podejmą. Paweł Kukiz walczący o JOW dla Polski może więc liczyć tylko na panie o normalnym, kobiecym poziomie testosteronu.

 


Dyskusja - 1 komentarz
  1. Bartłomiej Lipczyński

    31. Paź 2012,  godz. 13:23

    Szanowne Panie zapewne zapomniały, że oprócz władzy ustawodawczej istnieje w Naszym Kraju również, władza wykonawcza i sądownicza.

    W tej ostatniej, dysproporcja płci w zawodzie sędziego jest rażąca. Ponad 70% sędziów w Polsce, to Panie, a w tzw. „sądach rodzinnych”, nawet ponad 90%. Śledząc nominacje sędziowskie Pana Prezydenta z ostatnich miesięcy, można sądzić, że dysproporcja ta się pogłębia.

    Dziwnym wydaje się fakt, że w ramach walki o równouprawnienie, Panie z Kongresu nie proponują również poddania władzy sądowniczej postulowanym przez siebie „parytetom” i „suwakom”?

    Czyżby, obowiązywała zasada: „Co twoje – to moje, a co moje – to nie rusz!”?

    Może powodem, zapomnienia Pań z Kongresu, jest dziwna zmowa milczenia, o tym, że w Polsce obowiązuje ciągle post-stalinowskie prawo rodzinne, a często szowinistyczne i kuriozalne wyroki sądów rodzinnych, sprowadzają rolę tysięcy kochających i odpowiedzialnych ojców, do pozycji dawców genów i bankomatów, bez prawa opieki, wpływu na wychowanie i los własnych dzieci?

    Nie zapominajmy o systemie emerytalnym i ciągle dotyczących obecnych pokoleń progach emerytalnych, 65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet. Przy średniej długości życia w Polsce (ok 71 l. dla mężczyzn i ok 79,5 l. dla kobiet) oznacza to, że mężczyzna, który o 5 lat dłużej pompował składki w system emerytalny, najczęściej będzie już w innym-lepszym świecie, gdy jego koleżanki z klasy, ciesząc się życiem, jeszcze przez wiele lat będą otrzymywały emeryturę.

    Czy i tutaj, Panie z Kongresu nie dostrzegają dysproporcji systemu i niesprawiedliwej różnicy pomiędzy prawami płci?

    Takie przykłady, można by dalej mnożyć, ale – w normalnym społeczeństwie, największym przyjacielem mężczyzny jest kobieta, a największym przyjacielem kobiety jest mężczyzna. Będąc życiowymi partnerami, dbają o wspólny byt, razem pokonują przeciwności losu i wychowują wspólne potomstwo. Równocześnie jasnym jest, że konkurentkami kobiety – są inne kobiety, a konkurentami mężczyzny – inni mężczyźni.

    Kim są panie, próbujące kreować antagonizm i wojnę płci, w której pod płaszczykiem równouprawnienia, w rzeczywistości, toczy się walka o dominację i władzę – i o co tym paniom, tak naprawdę chodzi?

    Każdemu normalnie rozwiniętemu i zdrowemu człowiekowi, kryterium oceny kwalifikacji osoby jako kandydata do organu ustawodawczego Państwa, na podstawie posiadanych przez niego organów płciowych, wydaje się zupełnie absurdalne.

    Być może Panie zostały zainspirowane, praktyką polskich sądów tzw. „rodzinnych”, którym do określenia przydatności człowieka jako rodzica, w 97% przypadków, wystarcza właśnie kryterium posiadanych przez niego organów płciowych. Tak, to nie żart. Ta praktyka ma miejsce w XXI wieku, w środku Europy, przy milczącej akceptacji społeczeństwa polskiego.

    Naturalną konsekwencją „parytetów” i „suwaków” opartych na płci, będą kolejne podziały ze względu na kolor włosów, kolor oczu, wzrost czy preferencje seksualne.

    Czy wyobrażacie sobie Państwo kolejne „parytety” i „suwaki” oparte o np. pochodzenie społeczne, czy wyznawaną przez kandydata religię… tak, to już było, a konsekwencje wszyscy znamy.

    Jednomandatowe okręgi wyborcze, chronią Państwo i nas wszystkich przed tego typu zakusami, dając jednocześnie wszystkim wyborcom wolność wyboru i nieskrępowaną możliwość do kierowania się własnymi indywidualnymi kryteriami.

    Dają nawet, możliwość Paniom z Kongresu, aby zgodnie z ich wolą, decyzję o tym, czy ktoś ich zdaniem, nadaje się czy nie, na kandydata na posła, mogły podjąć, zaglądając mu najpierw do bielizny.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.