W sobotę 15 października przelały się w różnych częściach globu demonstracje oburzonych na współczesne porządki rządzące naszym życiem. Demonstracje w Londynie, Toronto, Melbourne, Tokio, Rzymie czy Nowym Jorku były skierowane przeciwko bankom, które nie są bez winy wobec kłopotów wciąż jeszcze zamożnych mieszkańców tych krajów.


Lekko pożyczały pieniądze, a teraz żądają zwrotu, gdy nie ma jak zarobić na ich spłatę z powodu widma kryzysu. Jakby to powiedział Marks widmo krąży po świecie, widmo biedy. Oczywiście biedy relatywnej, która nas, Polaków tak naprawdę nie dotyczy, gdyż za przeproszeniem, w tych bankach to my g… mamy, a tych co mają jest po prostu nie tak znowu dużo.

 

W Warszawie też był Marsz Oburzonych, zorganizowany przez uczniów Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. Jacka Kuronia, który przed Uniwersytetem Warszawskim, zgromadził kilkaset uczniów, studentów, a nawet starszych i średnio starszych oburzonych na wiele naszych rodzimych spraw. Media zameldowały się w komplecie, a nawet w nadkomplecie wietrząc sensacje w postaci rozróby młodych. Zawiodły się, gdyż nic takiego nie nastąpiło. W tym marszu dozwolone były wszelkie oburzenia, oprócz agitacji partyjnych. Licealiści mieli 21 postulatów ( skąd my to znamy) o szerokim spektrum, od opieki zdrowotnej, usunięcia zapisu o płatnych studiach na 2 kierunkach czy religii ze szkół aż po problemy wieku emerytalnego. Ba, oburzeni byli nawet progiem wyborczym, które partie muszą przekroczyć, aby otrzymać dotacje po wyborach. Zapisałem hasła na transparentach: Ignoruj media, dowiaduj się sam, Nie tańcz jak ci zagrają, Nasza władza wciąż cię zdradza, Władza w ręce ludu, Lud zjednoczony nie będzie zwyciężony, Stop eksperymentom na społeczeństwie.

 

Niżej podpisany był oburzony na nasz partyjny system wyborczy do Sejmu. Żądałem jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW), techniki wyborczej, która powoduje, że do władzy trafiają najznakomitsi spośród znakomitych. Niestety w tym oburzeniu byłem sam jak palec. Uczniowie wznosili okrzyki typu: Demokracja teraz dla nas, co można było wieczorem zobaczyć we wszystkich wiadomościach. Niestety nie znali hasła: Jeden okręg, jeden mandat, to jest demokracji standard, no bo skąd mieli się o tym dowiedzieć, jeżeli nikt ich tego nie naucza w szkole, a i ci co posiadają tę wiedzę nie docierają do młodych. Świata nie zmienia geriatria, tylko młodzi, którzy są zdolni nad poziomy wylecieć. Nawet wojen nie wygrywają emeryci. Gdyby ci uczniowie i studenci kojarzyli, że nędza i bylejakość polityki bierze swój początek właśnie z partyjnego systemu wyborczego, z pewnością byliby na niego oburzeni.


19 października 2011

 

Skomentuj