/List otwarty do przewodniczącego KK NSZZ „Solidarność”

List otwarty do przewodniczącego KK NSZZ „Solidarność”

List  otwarty do przewodniczącego KK NSZZ „Solidarność”, p. Piotra Dudy, w sprawie podjęcia przez NSZZ „Solidarność” tematyki JOW w wyborach do Sejmu podpisany przez  prezesa Zarządu Ogólnopolskiego Okręgu Żołnierzy Armii Krajowej Obszaru Lwowskiego im. Orląt Lwowskich, p. Adama Gajdę.

 

 


Pan  Piotr Duda

Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”

ul. Wały Piastowskie 24

80-855 Gdańsk

 

 

LIST OTWARTY

 

 

Dotyczy: podjęcia przez NSZZ „Solidarność” działań na rzecz odnowy państwa poprzez wprowadzenie demokratycznych wyborów do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, wg ordynacji większościowej z  jednomandatowymi okręgami wyborczymi (JOW).

 

Szanowny Panie Przewodniczący,

 

Serdecznie gratulujemy Panu wyboru na stanowisko Przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, legendarnego Związku Zawodowego ludzi pracy, będącego w momencie swojego powstania ruchem ogólnonarodowym, który zrodził się z buntu Polaków przeciwko łamaniu podstawowych praw obywatelskich w naszym Kraju i jednocześnie przyczynił się do wyrwania się Polski spod jarzma wschodniego mocarstwa. NSZZ „Solidarność” z roku 1980 stał się symbolem Polski niepodległej, suwerennej i sprawiedliwej .

 

Zwracamy się do Pana Przewodniczącego w imieniu Ogólnopolskiego Okręgu Lwowskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, skupiającego byłych żołnierzy Armii Krajowej III Obszaru Lwowskiego oraz ludzi młodszego pokolenia, zasilającego szeregi ŚZŻAK na mocy statutu, zmotywowanych do działania  ostatnim rozkazem Komendanta Armii Krajowej, generała Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”, by o naszą świętą sprawę walczyć do końca. Zwracamy się o to, by rozpoczętą rewolucję solidarnościową lat 80. doprowadzić do końca. Niestety, nadzieja społeczeństwa na godne życie we własnym kraju, związana ze zrywem solidarnościowym, trwała krótko. Przy Okrągłym Stole i w Magdalence dopuszczono się zdrady społeczeństwa, nieświadomego zawartych tam postanowień, poprzez celowe niezastosowanie rozwiązań systemowych, zabezpieczających interesy narodowe. Zabezpieczono interesy byłych rządzących oraz interesy nowych elit kosztem ogółu społeczeństwa. W następstwie tego doszło do zwyrodnienia nowo powstałych elit władzy, które wygenerowały znane patologie w życiu społecznym, gospodarczym i politycznym, mogące ponownie doprowadzić do utraty suwerenności państwowej.

 

Rozwiązaniem systemowym, stosowanym z powodzeniem od dziesiątek, a nawet  setek lat w państwach o rozwiniętych demokracjach, jest mechanizm kontroli społecznej nad rządzącymi elitami . Mechanizm ten realizowany jest poprzez wolne wybory powszechne do wszystkich ciał przedstawicielskich, w szczególności do najwyższego organu ustawodawczego – Sejmu, do którego powinno się wybierać posłów nie ze sfabrykowanych przez bonzów partyjnych list wyborczych, jak to ma obecnie miejsce w Polsce, lecz w wolnych wyborach, w okręgach jednomandatowych, w których korzystając z konstytucyjnie zagwarantowanego biernego prawa wyborczego może startować każdy obywatel. Posłem zostaje ten, kto zdobędzie  największą ilość głosów. W ten sposób odbywa się pozytywna selekcja kandydatów, wygrywają wcale nie najbogatsi(!), co usiłują kłamliwie wmówić społeczeństwu przeciwnicy tego systemu, pragnący za wszelką cenę utrzymać niekorzystne dla Polski status quo, a zaliczający się właśnie do grupy najzamożniejszych obywateli. Istnieje tu również możliwość odwołania posła przez elektorat, jeszcze w trakcie trwania kadencji, w przypadku, kiedy poseł zawiedzie oczekiwania wyborców.

 

Wedle obowiązującej obecnie w Polsce ordynacji wyborczej do Sejmu, niesłusznie zwanej proporcjonalną, bo z proporcjonalnością niewiele mającą wspólnego, następuje negatywna selekcja kandydatów, a szansę na wybór ma tylko wysoko ulokowany na liście kandydat, wskazany przez partyjnego bonzę. Częstokroć o jakości tak wybranych posłów dowiadujemy się  z doniesień medialnych, w związku naruszaniem przez nich prawa. Tak wybrani posłowie nie reprezentuje interesów swoich wyborców, lecz interesy partyjne. Nie ma też możliwości odwołania ich przez wyborców.

 

Panie Przewodniczący, podczas wyborów we Wrocławiu zarysował Pan swój program dla Związku. Chcielibyśmy się do niego odnieść, bo to ważne. Jeśli chodzi o miejsce „Solidarności” na scenie politycznej, to słusznie Pan powiedział, że to „Solidarność” będzie decydowała: „jak” a nie „czy” będzie istniała na scenie politycznej. „Solidarność” bowiem nie jest tylko zwyczajnym związkiem zawodowym, lecz do momentu zakończenia rewolucji solidarnościowej, pozostaje ruchem ogólnonarodowym. Niestety, rewolucja ta nie została do końca doprowadzona, została zdradziecko przerwana. Każdy Polak widzi, że z Polską dzieje się coś niedobrego, że rządzące nią elity nie reprezentują należycie zarówno wewnętrznych jak zewnętrznych interesów Kraju, że nie o taką Polskę „Solidarność” walczyła. Określone siły, chcące wykluczyć „Solidarność” z jej uczestnictwa w życiu politycznym, dążą do jej marginalizacji i do zapewnienia sobie nieuprawnionych przywilejów, często z naruszeniem prawa.

 

Szczególne miejsce znajduje kwestia stosunku „Solidarności” do partii politycznych. Pan Przewodniczący  określił, że chce, aby był to stosunek partnerski. Ponieważ jednak nadmierna rola partii politycznych w Polsce, w szczególności tych rządzących i pozostałych, znajdujących się w parlamencie, wynika z faktu, że zasiadają one w Sejmie w taki sposób, że naruszają konstytucyjne zasady równości, proporcjonalności, bezpośredniości i powszechności wyborów (Artykuł 96 Konstytucji) oraz praktycznie odbierają zwykłym obywatelom bierne prawo wyborcze, nie należy traktować ich po partnersku. Należy najpierw doprowadzić do sytuacji, żeby partie w polskim Sejmie zasiadały w nim w sposób  zgodny z Konstytucją RP. Obecna ordynacja wyborcza do Sejmu, dająca partiom nieuprawnione przywileje w stosunku do reszty społeczeństwa, łamie wymienione zasady konstytucyjne i powinna zostać niezwłocznie zmieniona. Łamanie praw  obywatelskich jest równocześnie łamaniem praw pracowniczych, nad czym „Solidarność” nie może przechodzić do porządku dziennego!

 

Grupa 57 posłów w dn. 12 kwietnia 2001 r. złożyła w Trybunale Konstytucyjnym wniosek o uznanie dotychczasowej ordynacji wyborczej za łamiące konstytucyjne zasady równości i proporcjonalności. Trybunał Konstytucyjny nie zajął w tej sprawie stanowiska. Nic dziwnego, skoro skład personalny TK pochodzi również z nadania partyjnego. Informacja w powyższej sprawie nie przedostała się do wiadomości publicznej za pośrednictwem mediów państwowych. „Solidarność”, jako ruch narodowy, nie może przechodzić obojętnie nad takimi faktami!

 

Słusznie zarzucał Pan swojemu poprzednikowi na stanowisku Przewodniczącego KK, Januszowi Śniadkowi, upolitycznienie „Solidarności” przez preferowanie jednej tylko opcji politycznej, w tym wypadku PiS-u. Nie taka jest rola Związków Zawodowych, żeby popierać jakąś wybraną partię. Związkowcy mogą mieć różne preferencje polityczne, jak każdy człowiek w demokratycznym państwie i należy to prawo uszanować.

 

Żaden z przywódców partyjnych, a dotyczy to absolutnie wszystkich partii  politycznych, nie chce słyszeć o zmianie ordynacji wyborczej na JOW, ponieważ im samym, jak również ich otoczeniu odebrane zostałyby nieuprawnione przywileje wyborcze, które obecnie posiadają. To oni chcą nadal tworzyć partyjne listy wyborcze,  to oni chcą wpływać na to, kto ma zostać posłem, to oni chcą uzależniać od siebie ludzi, którzy po wejściu do Sejmu mają odwdzięczać się im swoją lojalnością. W takim systemie nie ma miejsca na przeprowadzenie prawdziwie wolnych wyborów, cechujących społeczeństwa obywatelskie! Nie ma też miejsca dla posłów, chcących traktować odpowiedzialnie swoją misję w Sejmie jako służbę państwową. Wybory stają się farsą, gdyż w wyniku selekcji negatywnej posłami zostają osoby namaszczone „jedynkami” i „dwójkami” na listach partyjnych przez partyjnych pryncypałów, a nie niezależne, charyzmatyczne osobowości, silnie związane z elektoratem. Rzeczywisty sens wyborów, mający na celu wyłonienie najlepszych obywateli do rządzenia państwem zostaje karykaturalnie zdeformowany, a w skutkach opłakany. „Solidarność” nie może tego tolerować, ponieważ konsekwencją takich pseudowyborów są występujące patologie: podporządkowywanie interesów Polski interesom innych państw, rabunkowa wyprzedaż majątku narodowego z sektorem bankowym włącznie, oligarchizacja państwa przy jednocześnie powiększającym się obszarze biedy, korupcja, niewydolność wymiaru sprawiedliwości, ogromne bezrobocie, masowa emigracja zarobkowa młodzieży, rosnące niebezpiecznie zadłużenie państwa, nierozwiązane problemy służby zdrowia, systemu emerytalnego, obronności kraju, pozostawanie środków masowego przekazu w rękach różnych grup interesu, tylko nie obywateli; ponadto: zagrożenie masowej wyprzedaży ziemi, lasów oraz złóż surowców naturalnych.

 

Wprowadzenie ordynacji JOW spowoduje odebranie nieuprawnionego przywileju tworzenia tzw. partyjnych list wyborczych na rzecz społeczeństwa obywatelskiego, gdzie kandydować może każdy, na równych prawach.

 

Bezpośrednie uzależnienie posła od jego elektoratu przyczyni się m.in. do rozbicia układu korupcyjnego, istniejącego w Polsce. O to obecnie powinna walczyć „Solidarność”, jako kontynuatorka Armii Krajowej w walce o Polskę demokratyczną i sprawiedliwą.  

 

Niechęć wszystkich przywódców partyjnych do zmiany ordynacji partyjnej na JOW jest zrozumiała. Łączy ich wszystkich wspólna niepisana solidarność w utrzymaniu wyborczego status quo. Posługując się hasłami szeroko pojętego interesu narodowego, oszukują społeczeństwo. Tak naprawdę zabezpieczają egoistycznie własne interesy. Dla nich Polska może się walić, może być dotykana przez największe tragedie narodowe, ale oni z przywilejów dobrowolnie nie ustąpią, ponieważ nawet w walącej się Polsce mają się dobrze. A to już jest prywata! Natomiast prywata w wykonaniu posłów równa jest zdradzie narodowej! Skutki prywaty polskich elit w naszej historii zawsze odbijały się tragicznie na losach państwa. „Solidarność” powinna przerwać ten niekorzystny trend, bo jeśli tego nie uczyni, to i  sama będzie oskarżana o to, że przykłada do tego rękę.

 

Postulat JOW wykorzystuje instrumentalnie i obłudnie dla swoich celów politycznych  Platforma Obywatelska. Będąc jej gorącym przeciwnikiem, oszukała społeczeństwo, dopuszczając do zniszczenia w Sejmie 750 tys. podpisów obywateli ws. referendum m.in. o JOW do Sejmu oraz o likwidację Senatu, zebranych na użytek własnej kampanii wyborczej. Jak widzimy, obecnie Platforma Obywatelska wprowadziła JOW do Senatu, który niedawno jeszcze chciała zlikwidować! Nie wyraziła natomiast PO zgody na JOW w wyborach do Sejmu (najważniejszych!), ani w sejmikach wojewódzkich, ani w gminach powyżej 40 tys. mieszkańców (a więc w miastach). Absurdem w absurdzie stał się populistyczny zapis w znowelizowanej ustawie o ordynacji wyborczej o zachowaniu parytetu wyborczego kobiet. W ordynacji wyborczej JOW nie ma żadnych ograniczeń ilościowych co do płci kandydatów. Płeć posła nie jest ważna, ważne jest to , co ma w głowie. Startować w wyborach może każdy obywatel, który spełnia wymogi formalne i każdy na liście wyborczej jest „jedynką”.

 

Wskutek opanowania mediów publicznych przez wpływy partyjne i braku rzetelnej informacji społeczeństwo odnosi mylne wrażenie, że PO jest za JOW, podczas gdy w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie!

 

Słusznie zwrócił Pan Przewodniczący uwagę na konieczność poprawy relacji z mediami. Tylko żeby te relacje uległy poprawie, to same media muszą ulec odpartyjnieniu. Ponieważ w naszym upartyjnionym państwie pozostają one ustawicznie pod kontrolą to jednej, to drugiej opcji partyjnej, społeczeństwo nie ma obecnie żadnej możliwości, ażeby posiąść wiedzę w najistotniejszej dla siebie sprawie, tj. wiedzę o prawdziwie demokratycznych wyborach, które mają fundamentalne znaczenie w funkcjonowaniu państwa.

 

ŚZŻAK jest właśnie w trakcie usilnych starań o dostęp do telewizji publicznej , celem przekazania społeczeństwu wiedzy nt. JOW i przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum obywatelskiego, którego istota, na podstawie doświadczeń państw o rozwiniętych demokracjach, zawierałaby się w pytaniu: „ Czy jesteś za wybieraniem 460 posłów do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w okręgach jednomandatowych, w jednej turze?”. SZŻAK jako organizacji pożytku publicznego przysługuje ustawowe prawo do nieodpłatnego prezentowania w telewizji publicznej własnych programów. Władze telewizji, łamiąc zapisy ustawy o działalności pożytku publicznego oraz ustawy o radiofonii i telewizji odmawiają nam dostępu do okienka telewizyjnego. Takie sytuacje w państwie prawa nie powinny mieć miejsca. „Solidarność’, która sama ma problemy z mediami, nie powinna tego tolerować. Media powinny służyć ogółowi społeczeństwa, a nie partykularnym interesom wąskich grup partyjnych.

 

Referendum ogólnokrajowe ws. ordynacji wyborczej JOW do Sejmu powinno się odbyć, a jego wynik dla państwa powinien być wiążący, ponieważ w państwie prawa największym suwerenem jest Naród, a nie grupa stawiających się poza prawem urzędników.

 

Pragnęlibyśmy, by związkowcy z NSZZ „Solidarność” wspólnie z uczestnikami SZŻAK oraz innych organizacji społecznych, którym los Polski nie pozostaje obojętny, wspólnie upomnieli się u władz państwowych o wolne media i o wolne wybory , których  Polsce tak bardzo brakuje. Pragniemy przypomnieć, że walka NSZZ „Solidarność” z roku 1980 była kontynuacją walki Armii Krajowej  o Polskę niepodległą, demokratyczną i sprawiedliwą w okresie okupacji niemieckiej i sowieckiej. Ta walka, niestety, nie została jeszcze zakończona. Wielu ostatnich żyjących jeszcze żołnierzy AK, to jednocześnie uczestnicy zrywu  „Solidarności” z lat 80. Niech NSZZ „Solidarność” roku 2011 dochowa wierności ideałom tamtej „Solidarności”.

 

Wiele wskazuje, że bez zmiany systemu wyborczego do Sejmu na JOW, nie da się odpartyjnić telewizji publicznej, a społeczeństwo bez przerwy poddawane będzie indoktrynacji oraz ogłupianiu przez media publiczne.

 

Ostatnio, dla skompromitowania idei jednomandatowych okręgów wyborczych, zwraca uwagę fakt wykorzystywania przez tzw. żulię dziennikarską, pozostającą na usługach określonych sił politycznych, dobrze opłacaną, casusu  senatora, wybranego w wyborach uzupełniających, na którym ciążą oskarżenia korupcyjno – gospodarcze. Senator ów przy bardzo niskiej frekwencji wyborczej, wynoszącej 6,31% głosów, gdzie wynik wyborczy jest raczej przypadkowy, uzyskał 15319 głosów, co stanowi raptem ok. 2,5% poparcia uprawnionych do głosowania w okręgu wyborczym! Kogóż więc taki senator reprezentuje w Senacie? W normalnych warunkach senatorowie uzyskują zwykle od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy głosów. W czasie wyborów do Senatu w 2005 r., gdy do opinii publicznej przedostały się informacje o zarzutach łamania prawa przez tegoż senatora, mandatu senatorskiego ponownie  nie uzyskał.    Przypadek senatora nie jest więc argumentem przeciwko JOW, o czym usiłują przekonać społeczeństwo niektórzy sprzedajni, opiniotwórczy dziennikarze!

 

Sprawa senatora ujawniła też mankamenty polskiego wymiaru sprawiedliwości: procesy sądowe ciągnące się latami, uzależnione od oczekiwań aktualnie rządzącej opcji politycznej, możliwość opuszczenia aresztu za kilkumilionową kaucją, stwarzającą okoliczności do robienia matactw przez oskarżonego. To wszystko świadczy o niewydolności polskiego sądownictwa oraz o nierównym traktowaniu obywateli wobec prawa.

 

NSZZ „Solidarność” jako ruch społeczny nie może obojętnie patrzyć na nieprawidłowości w tak ważnej dziedzinie życia państwowego, jaką jest wymiar sprawiedliwości. Natomiast metodą, żeby położyć kres tym nieprawidłowościom, jest właśnie wprowadzenie JOW, najpilniej w wyborach do Sejmu.

 

Słusznie Pan Przewodniczący zwrócił uwagę, że w działaniach obecnej „Solidarności” powinna istnieć równowaga pomiędzy „historią”, a sprawami bieżącymi, ponieważ na etosie „Solidarności” żerują często zwykli karierowicze, niewiele dobrego robiąc dla obywateli, a  podszywając się pod patriotów, załatwiają swoje własne interesy.

 

Cieszy nas, że widząc mankamenty wewnętrzne występujące w samym NSZZ „Solidarność”, zamierza Pan Przewodniczący wprowadzić kadencyjność we władzach Związku i przeprowadzać wybory do Komisji Krajowej. Jest to przejaw demokratyzacji Związku, co oczywiście nie wszystkim będzie się podobać.

 

Panie Przewodniczący, jest Pan czwartym z kolei przewodniczącym legendarnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Nie oznacza to wcale, że nie może być Pan najlepszym przewodniczącym. Wszyscy Pana poprzednicy w ostatecznym rozrachunku zawiedli, ponieważ nie doprowadzili do końca rewolucji solidarnościowej, zapoczątkowanej przez społeczeństwo w 1980 r. Lech Wałęsa odszedł na urząd Prezydenta RP, gdzie zawiódł oczekiwania Polaków w przeprowadzaniu koniecznych reform. Marian Krzaklewski nie wniósł niczego pozytywnego w okresie transformacji. Za jego kadencji rozpoczęła się patologiczna wyprzedaż majątku narodowego, a sam przewodniczący najbardziej zajęty był przygotowaniami do objęcia najwyższego urzędu w państwie. Roztrwonił możliwość powszechnego uwłaszczenia Polaków, choć były ku temu realne szanse. Janusz Śniadek doprowadził do stagnacji i upolitycznienia „Solidarności”. Nie umiał przeciwstawić się dalszej rabunkowej prywatyzacji przemysłu i sektora bankowego.

 

Wierzymy, że jako człowiek rozumny, uczciwy i odważny wyciągnie Pan Przewodniczący właściwe wnioski z przeszłości i ukierunkuje działalność „Solidarności” na właściwe tory, upomni się o prawa obywatelskie i pracownicze Polaków, o wolne wybory w JOW, które są kluczem do naprawy państwa; panaceum jednak nie są .

 

Wstyd i hańbą dla naszej klasy rządzącej jest fakt, że Polska posiada ordynację wyborczą niedemokratyczną, nie na miarę dzisiejszych czasów, charakterystyczną dla krajów o ograniczonej demokracji. Ruch „Solidarność” musi to koniecznie zmienić! Najwyższy czas, by Polska dołączyła do grupy państw w pełni demokratycznych.

 

Katastrofa smoleńska pośrednio też ma swoje źródło w tym, że wewnętrzną słabość państwa polskiego, spowodowaną walkami partyjnymi , wykorzystał nie zawsze nam życzliwy sąsiad. Zapraszając do Katynia tylko premiera, wbił dodatkowego klina pomiędzy polskiego prezydenta i premiera, czym upokorzył prezydenta i zignorował premiera.  Prezydent i premier RP powinni wspólnie uczestniczyć na jednej uroczystości, poświęconej pamięci pomordowanych Polaków w Katyniu. Nie doszłoby do tragedii!

 

Przesyłamy Panu kopię treści ostatniego rozkazu dowódcy AK (jakże jest on dzisiaj dla Polaków aktualny!); również tekst pieśni-modlitwy żołnierzy AK z okresu wojny, ale uzupełniony o dodatkowe dwie ostatnie zwrotki, które życie dopisało po wojnie. Tę pieśń śpiewamy na naszych spotkaniach.

 

NSZZ „Solidarność” w swoim Statucie w celach i zadaniach Związku, §6 i §7, zawiera zapisy takie, jak: szerzenie zasad demokracji i występowanie w obronie nienaruszalnych wartości humanitarnych; ochrona i promocja kultury oraz szeroko pojętej edukacji; reprezentowanie swoich członków wobec pracodawców, władz i organizacji administracji państwowej, samorządu terytorialnego oraz organizacji i instytucji społecznych; przeciwdziałanie przyczynom i skutkom patologii społecznej.

 

Życząc Panu Przewodniczącemu powodzenia w trudnej i odpowiedzialnej pracy dla dobra ludzi pracy i Ojczyzny, prosimy o ustosunkowanie się do naszego wystąpienia do NSZZ „Solidarność” oraz o udzielenie odpowiedzi.

 

Pozostajemy z poważaniem,

za Zarząd Ogólnopolskiego Okręgu Lwowskiego ŚZŻAK:

Prezes Zarządu

mgr inż. Adam Gajda

 

613 wyświetlen