System prezydencki czy parlamentarno-gabinetowy? Gdzie powinien znajdować się środek ciężkości władzy wykonawczej? Jak powinny być rozbudowane uprawnienia ośrodka, który miałby dominować, jak należy ograniczyć kompetencje drugiego, by uniknąć wyniszczających sporów?

Paweł Kukiz: Należy pozostawić system parlamentarno-gabinetowy. Określona w aktualnej Konstytucji RP relacja między rządem a prezydentem nie musi ulegać radykalnej zmianie. Głównym ośrodkiem władzy wykonawczej powinien być rząd. Należy jednak wzmocnić pozycję rządu w parlamencie. Może to zostać osiągnięte poprzez wprowadzenie większościowego systemu wyborczego realizowanego w JOW, który ułatwi tworzenie większości rządowej. Sprawi by poseł był odpowiedzialny przed wyborcą w swoim okręgu a nie przed szefem partii politycznej.

Czytaj dalej: Paweł Kukiz: Kontrola wyborców dzięki okręgom jednomandatowym, „Rzeczpospolita”, 7 maja 2015

Dyskusja - 20 Komentarzy
  1. tomasz newel

    14. maja 2015,  godz. 22:14

    Ok, to dlaczego skoro i tak system będzie odpartyjniony to czemu nie zrobić czegoś na na wzór JOWów australijskich? Zachować główną cechy JOW, a wyeliminować głosowanie na mniejsze zło. UK to sztandarowy przykład UKIP zdobył 12.5 % głosów, a dostałby na pewno więcej, bo duża część ich elektoratu zagłosowała za Konserwatystami, w obawie przed wygraną Laburzystów. W efekcie 12,5 % przelicza się na ułamek procenta w sejmie. Ciężko się dziwić, że ludzie są tym rozgoryczeni. JOW w UK zakłóca pogląd na realną siłę danego ugrupowania i pozwala mu się przebić wyżej.

    Gdyby w wyborach prezydenckich obowiązywały zasady z JOW, a do sejmu nie, w życiu bym nie zagłosował na Kukiza, jak teraz, a na Dudę przez strach przed Komorem. Kukiz ze swoimi 3-5 % zostałby nawet niezauważony przez scenę polityczną.

    Odpowiedz

  2. Well well

    14. maja 2015,  godz. 00:01

    @Tomasz
    Wydaje mi się, że kwestia posiadania wpływu na jakieś konkretne sprawy państwa poprzez wybory jest tu drugorzędna. Jaki piszesz ludzie kierują się rożnymi przesłankami lub po prostu postępują automatycznie lub bezmyślnie. I tak jest ale sądzę jednak, że nie w tym rzecz. JOWy nie rozwiązują problemów o jakich piszesz ale chyba nie o to chodzi. JOW to narzędzie, które nie musi funkcjonować w ogóle jeśli to nie jest konieczne. JOWy natomiast pozwalają w razie konieczności zareagować i to bezwzględnie. Ta okoliczność działa dyscyplinująco. To jak żilotina francuska, która w każdej chwili może ruszyć. Taka jest w moim rozumieniu zasadnicza zaleta JOWów. Innymi słowy w tym systemie ŻADEN poseł nie może być pewny reelekcji i nie będzie takiego, który by czekał na wyniki wyborów wyluzowany. Również ewentualny podział sceny politycznej na np. 2 partie jest drugorzędny. Obecnie wyobraźnię rozpalają nazwy PO i PIS. Ale przyjmijmy, że są to partie konserwatywna i pracy. Czy ma to dla wyborcy znaczenie, z której partii są posłowie zajmujący się ważnymi dla tego wyborcy sprawami? Podział taki w warunkach JOW nie musi prowadzić to podziału „twardego” i nie będzie prowadził, bo każda z partii będzie musiała po prostu umieć pogodzić wszystkie tendencje w ramach partii, a tendencje te mogą wynikać z wyborów. JOW to system gospodarski i akurat pasuje Polakom, mającym naturę gospodarzy i Polacy chcą wybierać racjonalnie, praktycznie, co może prowadzić właśnie do wewnętrznego zróżnicowania partii.
    Pawłowi chodzi o JOWy ale jeszcze inne elementy ustroju państwa ale przede wszystkim to zakończenie bytu partii „wodzowskich” i JOWy to gwarantują. Pochlebstwa dla wodza nie będą już decydujące w karierze posła – to fundamentalna zmiana.
    Pozdrowienia

    Odpowiedz

  3. Tomasz Newel

    13. maja 2015,  godz. 09:46

    Co jeszcze. JOWy głoszą, że do wyborów może kandydować każdy! Jesteś z partii, czy nie możesz! Nie tak jak teraz, że musisz być na liście partyjnej.

    W praktyce będzie tak, że może każdy, ale wygrać może tylko ktoś z poparciem PiS lub PO. Czy tych kandydatów będzie 200 czy 3, to będę miał wybór tak naprawdę tylko z 2, bo jak zagłosuje na kogoś innego nie będzie miało to żadnego znaczenia. JOWy w praktyce podnoszą próg wyborczy do 30 % procent. Nie wygląda to na realny wybór, a wybór z musu.

    Inna wada JOWów? Jednoturowość. Proszę wyobrazić sobie sytuację np. referendum gdzie mamy 3 opceje. JOW, JOW australijski i ordynacja większościowa. Głosy mogły by się rozłożyć tak JOW 35%, JOW aust. 25%, Większościowa 40%. (wiem referendum ma inne zasady, ale chcę tylko coś zobrazować) . Mimo, że 60 % procent jest przeciwko Ordynacji większościowej, to ona zostaje! Nie zadecyduje większość, a mniejszość. W praktyce będzie tak, że po prostu ten JOW, co w sondażach będzie miał więcej, ten zabierze głosy temu drugiemu i pewnie przejdzie, ale ludzie nie będą głosować zgodnie ze swoimi poglądami i sumieniem przez strach przed czymś dużo gorszym. W JOWach dwóch kandydatów o podobnych poglądach straci na rzecz tego trzeciego. A proszę wyobrazić sobie, że jest 4 kandydatów. którzy w 80 % kwestii potrafili by się dogadać, popiera ich 70 % społeczeństwa, a wygra piąty ma zupełnie inne spojrzenie na sprawy kraju. Oczywiście jeden z tej 4 się wyłamie i naobiecuje czegoś w co sam nie wierzy, ale chce zdobyć głosy. Tak jako Komor teraz. Chce takich kandydatów, co są sobą i choćby przez to będą mieli 5-10 % poparcia i nigdy więcej, nie zaczną mówić tego, co ludzie chcą usłyszeć i w co ten kandydat nie wierzy ani trochę.
    Nie musicie na to odpowiadać, bo to raczej nic w tej dyskusji nie zmieni, ale zastanówcie się nad tym. Ja po prostu chce mieć wybór i wpływ na to co się dzieje. Mówicie, że jak polityk się nie będzie sprawdzał to się go zmieni. Na kogo? Z PiSu na PO i odwrotnie? Też mi zmiana. Sami twierdzicie, że zostaną dwie partie, ale będą inne. Ciekawe jak skoro to TE PARTIE będą wystawiać kandydatów do sejmu. Mogą równie dobrze wystawić tych, co aktualnie w tym sejmie są. Z waszym założeniem, że i tak wygra PO i PiS, posłów PSL i RUCHU zastąpią inni z PO i PiS. Ci co byli zostaną, no chyba, że narazili się partii.
    Naprawdę to ma sens?

    Odpowiedz

  4. Well well

    12. maja 2015,  godz. 14:58

    @Tomasz
    ok. to zrozumiałe masz wątpliwości, uwagi itp. Rzecz chyba jednak nie w tym, że świat jest skomplikowany ale że jest u podstaw nieskomplikowany. Ludzie obywatele wyborcy to ci sami ludzie, którzy, należy ZASADNIE się domyślać, oczekują od WŁASNEGO państwa, które FINANSUJĄ, pewnych działań. To chyba logiczne – nikt wolnym ludziom nie może zabronić się zrzeszać a państwo czy jego instytucja jest zrzeszeniem – to żaden komunizm, socjalizm itp. to świat wolnych ludzi. I działania te finansowane przez obywateli dotyczą bezpieczeństwa fizycznego i materialnego ludzi, a uczciwość i rzetelność aparatu państwa jest oczywista. Stąd kandydat do Sejmu winien zajmować się w zasadzie niemal wyłącznie tymi sprawami (poza zarządem państwem) ZGODNIE z oczekiwaniami obywateli. Jeśli tym się będzie zajmował dostanie głosy w kolejnych wyborach. JOW niczego nie gwarantuje poza jednym – wyborca REALNIE decyduje, że ktoś będzie posłem. Rolą posła jest piecza nad tymi zasadniczymi sprawami dla obywateli a obywatele mają narzędzie do recenzji i kontroli pracy posła. Sądzę, że o to chodzi – o uprawnienie a nie o doskonałe rozwiązanie wszystkich problemów. Nawet jeśli wybory wygrywać będą przedstawiciele jednej dużej partii to nie ma to specjalnego znaczenia (takiego jakie ma dzisiaj), bo ta okoliczność nie „ochroni” ich przed przyszłą oceną ze strony wyborców. JOW jest co do zasady tak fundamentalny, że po prostu na logikę należy zacząć od JOWów, na początek od czystych JOWów. Pozwólmy ludziom na samodzielność, ludzie nie są małpami. Nie martwmy się czy każdy znajdzie swojego reprezentanta – jak będą problemy ludzie sami będą chcieli je rozwiązać i na pewno znajdą rozwiązanie. Nie zakładajmy, że ludzie są prostakami lub dyktatorami, że nie potrafią normalnie, wspólnie się dogadać, zrozumieć sytuację. Klany, gminy i narody nordyckie nie mają z tym najmniejszego problemu. Polacy też mieć nie będą.
    Pozdrowienia

    Odpowiedz

  5. tomasz newel

    11. maja 2015,  godz. 17:59

    Nie można mówić, że skoro nie ma niczego lepszego niż JOW, to nie będziemy widzieć jego wad. Przykładem obrazowym może być to :
    -dziwnym trafem 3 mln ludzi którzy głosowali na UKIP, tak się rozmieścili w okręgach ze zdobyli ich 100, bo w pozostałych była ich śladowa ilość. Zwolennik JOW powie „no super wygrali wyborcy”
    -jak te same 3 mln ludzi było równo rozproszone na kilkaset okręgów, i nigdzie by większości, to wtedy się powie „trzeba umieć przegrywać, wasze poglądy nic nie znaczą”
    Pogląd ludzi się nie zmienił, a sejm będzie raz się liczył z ich poglądami, a raz miał ich gdzieś. Tego nie jestem w stanie zrozumieć. Nie skupienie powinno decydować, bo to chyba z demokracją ma mało wspólnego. Zresztą sejm nie zarządza określonymi obszarami, a całą Polską i jego decyzję będą miały wpływ na wszystkich obywateli, a nie tylko tych z danego okręgu. Tak dochodzi do tego, że szkoccy nacjonaliści będą mieli więcej do powiedzenia na o tym jak będą żyć ludzie, którzy głosowali na swoich przedstawicieli z UKIPu. Pierwszych jest kilkaset, drugich kilka milionów.

    Ja wiem, że to i tak mało znaczy w praktyce i idea JOWów ogólnie jest zacna i będzie dużo lepsza niż to co jest teraz, ale proszę nie zamykać oczy na takie problemy i mówić, że nie istnieją, bo ludzie się po prostu denerwują. Ja was wspieram, dla Kukiza wpłacam hajs na kampanie. Proszę nie ignorować tych, co mają wątpliwości i ich zrozumieć. Proszę nie mówić, że ludzie w skali kraju nie będą głosować na mniejsze zło.
    PO i PIS się biją w danym mieście, jest ktoś trzeci mój kandydat moje poglądy. PO dla mnie to najgorszy wybór, PIS nie wiele lepszy. Nie zagłosuje zgodnie z moim sumieniem, bo wtedy wygra na 100% ten z PO, i oddaję głos na PiS. To też jest problem i proszę nie udawać, że on nie istnieje. BO jakby miała być jedna tura w wyborach prezydenckich Pan Kukiz dostałby dużo mniej głosów, a ludzie dla pewności woleliby zagłosować na Dudę.
    Dla mnie nie chodzi o to by menda dbała o swoich wyborców, chodzi o to by tej mendy nie było. Nie chodzi o to by poseł bał się swoich wyborców, tylko by czuł to co oni, jak się boi tylko tego ze straci hajs, to jest kutfą, która myśli tylko o sobie, a nie o swoich wyborcach. Z gówna ciężko zrobić coś porządnego. Chce by było więcej takich jak Paweł Kukiz, bo on nie boi się wyborców, on jest jednym z nas. Nie chcę ludzi którzy obiecają wszystko tylko po to by mieć stołek, chcę by takich, którzy poświęcą swój stołek gdy będzie trzeba (zagłosuję zgodnie ze swoim sumieniem, a nie tak jak chcą tego tylko ludzie z jego okręgu. )
    Są problemy, ale trzeba o nich rozmawiać, a nie bagatelizować i mówić, że tylko wy macie rację, a reszta to głąby, bo tak nic się nie osiągnie.

    Odpowiedz

  6. Wujcio

    11. maja 2015,  godz. 11:22

    Obywatelu
    Poseł w Sejmie w systemie JOW zawsze będzie czuł zimny pot kiedy będzie głosował nad rozwiązaniami, przeciwko którym są jego wyborcy. Będzie przy tym snuł wizję jak to on i jego dzieci chodzą o lokalnych firmach i pytają o pracę sezonową. Może być Pan spokojny o to kto wejdzie do Sejmu i o to jakie skutki przyniosą JOWy.

    Odpowiedz

  7. Wujcio

    11. maja 2015,  godz. 11:17

    Obywatelu, przestań myśleć ideologicznie i życzeniowo. Za 10 100 lat – co to za rozumowanie i po co? Chcesz udowodnić, że że przewidujesz prawidłowo? Nie przewiduj to ryzykowne. Myśl o wartościach. JOW to czysta technika i może być wprowadzona bez najmniejszego ryzyka a potem świat będzie trwał dalej – i wtedy zobaczymy. Na pewno cześć obecnej elity odpadnie a pozostali poczują na karku oddech wyborcy NA PEWNO (nie ma takiego we wsi) – oddając w Sejmie głos za czymś czego nie chcą obywatele będzie czuł, że poślad prawy dociska mu poślad lewy, będzie wtedy widział w wyobraźni siebie i swoje dzieci jak chodzą po małych lokalnych firmach pytając o robotę sezonową. Tak działają JOWy – działają mocno na poślad i wyobraźnię.

    Odpowiedz

  8. tomasz newel

    11. maja 2015,  godz. 09:44

    Panie Zbigniewie

    Naprawdę jakbym miał pewność, że w Polsce i tak będą rządzić PO i PiS przez następne 50 lat to JOWy są idealne, bo na pewno zmienią jakość ludzi.

    Z tymi kandydatami to takie gdybanie, może jakiś kandydat będzie łasy na te głosy może nie.

    Jeśli chodzi, że jest mi obojętnie jaka jest ordynacja, to chodzi o to, że dzień w którym PO lub PiS zgodzą się na jednomandatówki ,będzie dniem w którym wymyślili jak sobie poradzić w tym systemie. Tak łatwo sobie koryta nie odpuszczą. Częstym argumentem zwolenników JOW jest to że „skoro JOWy zacementują scenę polityczną to czemu jeszcze tego nie wprowadzili”, temu, że w JOWach pobierać z koryta jest trudniej ale nie jest to niemożliwe.

    Nie wiem, co ma Pan do modelu w Australii, bo eliminuje to głos na mniejsze zło, a idea JOWów się nie zmienia ich zalety pozostają. Zagłosuję na tego kogo chcę naprawdę, a nie na kogoś kto ma szanse wygrać według sondaży.

    Nie jestem za monarchią, ale chce dać szanse ludziom, których poglądy podziela 20 % społeczeństwa. Jeśli będzie tak jak mówicie, to będzie znaczyć, że to sejmu wcale nie wejdą Pis i PO tylko 60-70 % ludzi niezależnych, bo przecież propaganda nie będzie działać w lokalnych społecznościach. Jak tak nie będzie i w JOW w sejmie będzie 90 % PO .Pis to wtedy powiecie, że to zbieg okoliczności i głosowano na ludzi, a nie na Partie? Jak będzie aż tylu niezależnych to chwała JOWom.

    Ja rozumiem zalety JOWów, po prostu się boję tej hucpy która teraz rządzi i ma poparcie 70 % mimo, że robi wszystko by ten kraj zniszczyć, boję się, że jak media będą ich wspierać i będą mieć kasę z budżetu na kampanie, to oni sobie poradzą. Okaże się to dopiero za 10-15 lat, ale się boję, JOW zniszczy taki ludzi jak Kukiz i Korwin, a zostawi tych co tylko udają dobrych włodarzy.

    Jeżeli po 10 w JOWach będą praktycznie tylko ludzie z PO i PiS, to powie Pan, że coś poszło nie tak? To będzie oznaczać, że nie każdy może być w sejmie, ale tylko ten kto ma kasę i namaszczenie od głównych partii. Ciężko to ocenić po wyborach w UK, bo w takiej Partii Konserwatystów, jest dużo ludzi, co moją poglądy podobne UKIPu, np. Cameron zorganizuję referendum czy wychodzić z UE, a to jeden z głownych postulatów partii Farage’a.

    Po prostu się obawia, bo u nas jest inaczej. Nie chce monarchii, czy oligarchii, chce by każdy miał równe szanse w wyborach, a puki partie mają na kampanie z naszego budżetu tak nie będzie. Myślę że każdy się ze mną zgodzi, że tak być nie powinno. Gdy nie będzie takich nieuczciwości, będę spokojniejszy, a JOWy będą najlepszym wyjsciem, niemal idealnym, ale wolę model Australijski, która jak mówiłem zachowuję wszystkie idee JOWów, no chyba że się mylę to niech mnie Pan naprostuje.

    Odpowiedz

  9. obywatel

    11. maja 2015,  godz. 01:17

    Oczywiście, że po wprowadzeniu JOW obecne „mendy” nie znikną z polityki lecz powchodzą do parlamentu, bo partie finansowane z budżetu zasponsorują im kampanie wyborcze. JOW mogą dać rezultaty dopiero gdzieś po około 10 latach. Mówienie o tym, że po wprowadzeniu JOW wiele się zmieni od razu na lepsze to czysta demagogia. Oczywiście JOW należy wprowadzić, bo w dłuższym czasie dadzą pozytywy. Jednak, aby radykalnie zmienić skuteczność rządzenia należy jednocześnie z JOW wprowadzić system prezydencki. To jest fundamentalna rzecz, aby w Polsce mogły nastąpić szybkie zmiany na lepsze.

    Odpowiedz

  10. Szymon

    10. maja 2015,  godz. 23:05

    @Tomasz Newel
    Panie Tomaszu, nie zgodzę się z Panem. Kampania propagandowo-marketingowa w przypadku wyborów prezydenckich jest możliwa, bo głosuje się na skalę kraju. W przypadku JOW-ów wybierani są ludzie lokalnie znani, osoby aktywne w lokalnym społeczeństwie, które są w stanie przekonać do siebie ludzi w najbliższym otoczeniu (gminie, miasteczku, dzielnicy). Sądzi Pan, że ludzie będą głosowali na kandydata, którego nie znają, ale który wywiesi tysiące plakatów na ulicy, czy też na kogoś, kto sprawdził się na przykład w lokalnym samorządzie?

    Odpowiedz

  11. Zbigniew

    10. maja 2015,  godz. 19:19

    Po kolei:

    1. Ci rozproszeni w Internecie nie muszą nigdzie się przeprowadzać, tylko wspólnie – właśnie przez Internet – uzgodnić, o czym każdy z nich będzie rozmawiał z posłem swego okręgu. Jeśli – przykładowo – 300 posłów z 300 okręgów zostanie przez swoich wyborców zobowiązanych do przeprowadzenia określonych zmian, to sprawa jest raczej przesądzona, nieprawdaż?

    2. Skoro nie ma dla Pana znaczenia, „czy wybory będą w JOWach, większościowe, czy inne” – to w czym problem? Moim zdaniem będzie lepiej w JOW, Pańskim zdaniem z grubsza to samo, więc powinno być to Panu, w konkluzji, zupełnie obojętne. „Niech tam sobie robią, to i tak na nic nie wpłynie” itd.

    3. „Elity” zostaną wymienione dzięki JOW – powołam się tu na słowa śp. prof. Przystawy, które trafiają mi do przekonania: „ordynacja wyborcza, okręgi jednomandatowe, to nie jest panaceum i ich wprowadzenie nie rozwiązuje automatycznie żadnych problemów. Ale rozwiązanie wszystkich problemów jest związane, uwarunkowane i zależne od tego, jaka jest ordynacja wyborcza! Albowiem rozwiązanie tych wszystkich problemów zależy od tego, jacy ludzie te problemy będą rozwiązywać, czym się będą kierowali, komu będą służyli i przed kim będą odpowiedzialni.”

    4. Pan nie występuje przeciw JOW, tylko przeciw demokracji w ogóle. Ja mogę to nawet podzielać – też zgadzam się, że znakomita większość ludzi po prostu nie ma poglądów politycznych, a po prostu chce spokojnie żyć – wszelako ja nie widzę możliwości wprowadzenia systemu innego, niż demokracja, bez narażania się na szykany ze strony „Europy” (lub nawet interwencji). Skoro więc, na najbliższe lata, skazani jesteśmy na demokrację, starajmy się, aby była ona prawdziwa.

    Pan proponuje rządy ukrytej oligarchii. Wolno Panu mieć pogląd, że „ustrój oligarchiczny byłby lepszy” – ale skoro tak, to niech Pan będzie uczciwy, i to otwarcie powie. I niech Pan nie proponuje oligarchii ukrytej – ubranej w maskę „demokracji” – tylko rządy oligarchii całkiem jawne.

    Jak ktoś mnie „podchodzi” z propozycjami, które zawierają w sobie kłamstwo, to ja mam prawo podejrzewać, że jestem wciągany w coś brudnego. I nie podoba mi się to. Zaś rządy oligarchii ukrytej to mamy już od dłuższego czasu, i kompletnie mi to nie odpowiada – dlatego jestem za JOW, które wprawdzie gwarancji zmian na lepsze nie dają, ale dają chociaż szansę. Reszta zależy od ludzi: „jak sobie pościelą, tak się wyśpią”.
    Ale kolejnego TKM – czy to w wykonaniu Korwina, czy Kukiza, czy kogo-tam-jeszcze – nie chcę, i już. Dlatego jestem za ordynacją JOW – i to za JOW-FPTP, a nie np. jakimiś australijskimi „wynalazkami”. Jest to ordynacja prosta i zrozumiała dla absolutnie wszystkich. Jeśli twierdzi Pan, że większość wyborców to głąby – tym bardziej jest to argument za JOW-FPTP, gdyż nie ma szans, aby choćby i głąb nie zrozumiał, jak to działa.

    Odpowiedz

  12. Well well

    10. maja 2015,  godz. 18:16

    @tomasz newel
    10. maj 2015, godz. 11:48

    Panie Tomaszu Pan pisze wyłącznie o tym w co Pan wierzy nie o faktach. Pisze Pan o ludziach to tamto. A fakty będą dopiero wtedy kiedy wybory w oparciu o JOWy się odbędą. Do tego czasu każdy przedstawiać może jedynie własną filozofię, nic więcej. Niekwestionowaną zaletą JOWów jest głosowanie na osobę nie na partię, to jednak realna realizacja prawa wyborczego. Chyba nie ma sporu, że system JOWów jest prawidłowy. Natomiast jak zechcą zagłosować obywatele to jest to proszę Pana ich prywatna sprawa – nic Panu i nikomu do tego. Albo pozwalamy ludziom głosować (posiadać prawa) albo wyłączmy lud z tego przywileju. Skoro każdy ma prawo głosu to nie ma co komentować co zrobią ludzie. A może ci ludzie nie są takim tępakami jak Pan o nich pisze? Zawsze będą partie polityczne i będą bogatsze od pojedynczego kandydata niezależnego, ale to całkowicie naturalne. Jak świat światem nikt nikomu niczego nie dał za darmo, pozycję w polityce trzeba sobie wypracować – czasem wymaga to i pracy i czasu. Pański zarzut to zarzut przeciwko prawom natury. Nie manipulujmy przy tym co naturalne i logiczne, pozwólmy światu istnieć, nie stwarzajmy go. Ograniczeniami są biologia i pieniądze – każdy wyborca to wie i czuje, tym się w życiu kieruje i che żeby państwo mu w tych dwóch zasadniczych sprawach sprzyjało. Dlatego nie ma się co obawiać, że wyborcy wybiorą bogatego durnia proponującego im jakieś cuda lub po prostu zwykłe bzdury – nie pozwoli im na to instynkt (zakodowany biologicznie). Ludzie ponadto się boją, kierują się strachem od niepamiętnych czasów – ten strach wyselekcjonuje co bardziej durnowatych kandydatów. A pieniądze? Wielki pieniądz wielkiego cwaniaka i jego bilbordy nic tu nie mają do rzeczy bo to nie TEN pieniądz będzie angażowany na rzecz wyborców, to wie każdy.
    Ukłony Panu

    Odpowiedz

  13. tomasz newel

    10. maja 2015,  godz. 11:48

    Panie Zbigniewie, mi też nie są 🙂

    A co Ci rozproszeni zrobią w internecie ? Przeprowadzą się i skupią w konkretnych Okręgach by dostać 100 mandatów zamiast 5 ?

    Proszę mi nie tłumaczyć, że partie to, i tamto i będą tylko reprezentanci ludzi, bo tak nie będzie. Puki PO i PIS będą hajs z naszych podatków to wybory nie będą uczciwe. Chyba Pan nie wierzy, że jak będą JOWy to wszystkie partie pójdą do likwidacji?

    Kolejny raz mówię- rozumiem zalety JOWów, ale mają też poważne wady:
    – ludzie będą głosować na ludzi promowanych w mediach i na plakatach i niech Pan nie mówi, że tak nie będzie, bo ludzie to w dużej mierze motłoch, który się nie interesuje polityką. Widzi Pan jak Kukiz walczy z agitacją na portalach? Jakby to nie miało wpływu na wybory to by tego nie robił. Jak teraz ludzie wybiorą KOMORA to też Pan powie, że to wybór ludu? Czy efekty milionowej kampanii i propagandy w mediach? Na prezydenta może startować każdy jak w JOWach.
    Puki nie zmieni się w Polsce dużo zagadnień, to nie mają żadnego sensu czy wybory będą w JOWach, większościowe, czy inne proszę to w końcu zrozumieć.

    Ja rozumiem, że w JOWAch nie chodzi o partie,a o ludzi, ale one nie zmienią elit, one zostaną! Będą robić lepsze rzeczy na rzecz ludzi, ale zostaną mendami jakimi byli. Czy naprawdę nie chodzi o to by ich wywalić z życia politycznego?

    Nie widzi Pan jak wielką pracę w internecie robi Korwin, Kukiz , Stonoga, Wipler i inni? Walczą o to by z 2 % poparcia mieć 10-20%, w internecie rządzą, a duda i komor nie istnieją, ale internet to młodzi,a Ci 35 + oglądają telewizje, które nie są obiektywne i mają w dupie takie osoby jak Kukiz. Jak będą wybory w JOWach to o co walczyli kilkanaście lat przepadnie w jeden dzień z 20 % poparciem będą mieć ułamek w sejmie, a tych co wystawi po i pis dostaną 90 % reszta to niezależni i lewica. Ludzie w sejmie nie staną się niezależni, bo będą miały kampanie z kasy partii, jak nie będą się jej słuchać to nie partia im da figę. Naprawdę wierzy Pan, że jak w wyborach w danym okręgu będzie taki Komor i jakiś noname, ale jedynie z chęcią pomocy Polsce, to kto wygra? Bronek, choć będzie chciał podnieść podatki , skubać przedsiębiorców, sprzedać lasy i dbać o to by rodzinka i przyjaciele mieli posadki w urzędach. Jak wygra,bo media będą gadać o PiSowskim Kandydacie i to, że to już Komor lepszy, a nonamie nie będzie nic w mediach! zginie w walce Po z PiSem, co tego ze dostanie 15 %… nic to nie znaczy.

    Odpowiedz

  14. Zbigniew

    09. maja 2015,  godz. 13:58

    Ja nie jestem za tym, aby partie były finansowane z budżetu państwa – niech się utrzymują ze składek członkowskich – zaś co do „ludzi rozrzuconych po całym państwie”, to przecież oni mają cały Internet do dyspozycji, dzięki któremu mogą uzgadniać swoje posunięcia, i umawiać się, jak będą rozmawiać z posłami w swoich okręgach. Po jaką cholerę im jakieś „partie polityczne”? Jeśli chodzi o mnie, to żadna „partia” do niczego mi potrzebna nie jest. Chcę mieć swojego przedstawiciela, który będzie moim głosem w Sejmie, bo będą go obowiązywały instrukcje wyborców – i tyle.

    Odpowiedz

  15. Tomasz Newel

    09. maja 2015,  godz. 10:57

    A nie można stworzyć systemu który miałby zalety JOWów, a nie miałby ich wad? JOWy poprawią jakość polityki, ale nie znikną Kaczyński, Komorowski, Miller, Pawlak i cała ta hołota.

    odpowiedzcie na pytania:
    -naprawdę jesteście za tym by partie były finansowane z budżetu Państwa
    -by sądy była zależne od głowy Państwa i partii rządzących?
    -ludzie o podobnych poglądach, ale rozrzuceni po cały, kraju nie mieli ważnej siły politycznej, która by popierała ich poglądy (Jak są skupieni w jednym miejscu to spoko nawet 5% poparcia starczy, ale jak mają 20% poparcia rozrzuconego po całym kraju to mogą sobie jechać zagranicę, bo tu nic się dla nich nie zmieni)

    Mam nadzieję, że puki będzie rządzić PO albo PiS nigdy nie zdecydują się na JOWy, bo będzie to oznaczało, że odnajdą się w tym systemie. Jak Kukiz z innymi antysystemowcami, to by wprowadzili JOWy na takich zasadach by te gnidy się do władzy nie dobrały, a ludzie mieli realny wybór, nie złudzony kasą i mediami. Jak Kukiz będzie miał większość w sejmie JOWy jak najbardziej.

    Odpowiedz

  16. Zbigniew

    09. maja 2015,  godz. 00:11

    „Niby jak”? Odpowiedź jest prosta: pracując bezpośrednio „z ludźmi”, w swoim okręgu wyborczym. Z tymi samymi, których chciałbyś – jako poseł – reprezentować w Sejmie. Właśnie tak.
    Nie zaś tak, jak jest teraz, czyli licząc na „załapanie się” na sejmowy stołek i diety „automatyczne”, dzięki partyjniackiej ordynacji, i łaskawemu oku partyjnego szefa, który „jedynkę na liście” przydzieli. A samych wyborców mając głęboko w… poważaniu, powiedzmy.

    Odpowiedz

  17. bisnetus

    08. maja 2015,  godz. 23:43

    @tomasz newel

    W USA Partia Demokratyczna ma 45 mionów zarejestrowanych członków. Partia Republikańska ma 30 milionów zarejestrowanych członków. W USA członek rejestrowy partii to jest coś nieco inne niż członkostwo w Europie, ale każdy zarejestrowany członek partii ma prawo zgłaszać własną kandydaturę i brać udział w prawyborach wybierając najlepszych kandydatów.

    A teraz proszę policzyć ilu członków ma Po a ile ma PiS. Jak Pan policzy to ja Panu powiem co się stanie z tymi atrapami kanapowych partyjek w blisko 40 milionowym kraju w prawdziwie wolnych wyborach.

    Pan ciągle żyje w świecie Bolka i Lolka i innych kreskówek telewizyjnych myląc ten świat kreskówek z prawdziwą demokracją i otaczającą rzeczywistością. Wyłącz Pan telewizor i znajdź Pan te partie w realu. Tyle ile tych partii znajdzie na swojej ulicy czy w swojej dzielnicy tyle zobaczy ich Pan w parlamencie wybieranym w wolnych demokratycznych wyborach. Dla ułatwienia podam, że w wyborach na wójtów i na burmistrzów miast PiS zdobywa najwyżej 3% a PO 6-7%. To obrazuje realne wpływy tych partii. Co innego w telewizji i w fikcyjnych wyborach, gdzie ludzie nie mają autentycznego wolnego wyboru. Tam oczywiście mają więcej. Może nie tyle co kiedyś miewała w podobnych wyborach PZPR, ale poparcie dla tych partii miało tyle wspólnego z rzeczywistością i faktycznym poparciem co te 97% poparcie PZPR w PRL.

    Odpowiedz

  18. tomasz newel

    08. maja 2015,  godz. 23:12

    Niby jak skoro znikniesz z życia politycznego ? Oni mają pieniądze i media jak wtedy wygrać? Praktycznie się nie da, przepcha się góra 2,3 kandydatów, a reszta to będzie ta sama sitwa.

    Oczywiście sprawi to, że mendy z PO i PiS będą grzeczniejszy i będą lepiej robić swoją robotę, ale nadal zostaną mendami. Wszystkie duże nazwiska zostaną, gwarantuje.

    Argumentem za JOWem ma być to, że niby PO i PiS się tego boją… a i owszem, że będzie im trudniej niż teraz, ale też dadzą radę omamić ludzi. Od 10 lat nie ma partii, która im dwóm by znacząco zagrażała (miała 20%) , więc nie trzeba było eliminować małych opozycji JOWami. Gwarantuje jak na horyzoncie pojawi się Pan Kukiz ze swoją partią z 20% poparciem, ktoś się zgłosi do niego z JOWami, co będzie jego końcem. Wywalą jego partię z hukiem, ewentualnie on sam zostanie. Jak będzie wtedy chciał zmieniać Polskę? Ośmieszą go w mediach, poparcie mu spadnie do 5% procent, a PO lub PiS z ponad 50 % bedzie robić w Polsce co im się podoba.

    Przy obecnej ordynacji Kukiz na teraz 20% za 5 lat jak będzie dobrze sobie radził w sejmie i będzie spełniał obietnice swoich wyborców, to będzie miał 40-50% i nie będą potrzebne JOWy, albo będzie to bez różnicy. Kukiz będzie mógł wprowadzić do sejmu zwycięzców ze swoich list i tyle. Wtedy można wprowadzić JOWy, bo pewnie Kukiz również zadba o to by kampanie nie były finansowane z budżetu Państwa. Jak teraz wprowadzą JOWy to POPISOWCY tak napiszą pod nie prawo, że tak naprawdę mało co się zmieni.

    Odpowiedz

  19. Zbigniew

    08. maja 2015,  godz. 20:13

    To trzeba przekonywać ludzi, aby na „nich” nie głosowali – a nie upartyjniać ordynację wyborczą tylko po to, aby w Sejmie było możliwie dużo przedstawicieli rozmaitych partii i partyjek.

    Odpowiedz

  20. tomasz newel

    08. maja 2015,  godz. 19:06

    A nie może być choć tak jak w Australii? Ja nie chcę źle, rozumiem czemu walczycie o JOWy i będę głosował na Kukiza, ale PiS i PO to bogate budżety finansowane z podatniczych pieniędzy. Dopóki się to nie zmieni nie ma sensu wprowadzenia JOWów, bo on tylko przetasuje karty. Znajdą się ludzie co będą głosować na Tuska, Bronka , Kaczora i resztę hucpy. Sam Kukiz widzi jak pod względem finansowym i medialnym jest to nierówna walka. Manipulacja i pieniądze zrobią swoje. Wyeliminują one partie, jak KORWIN i Kukiza. Widzi Pan jak wyglądają rządy PO, pogrążają Polskę, a ludzie na nich głosują, media chwalą. Jak będą JOWy ludzie znów na nich zagłosują, przejmą władzę, Korwin i Kukiz będą musieli odejść w polityczny niebyt. Nie będzie znaczenia, że razem będziecie mieć 20%, bo na waszych kandydatów nikt nie zagłosuje, chcąc wybrać sobie mniejsze zło, które jak się nie sprawdzi, to zastąpi je kolejne mniejsze. Z taką siłą w sejmie PO lub PIS będą musiały prosić was o zgodę na wszystko. Wtedy nie zrobią nic by zaszkodzić Polsce.

    JOWy miały być sens jakby nie istniały partie polityczne. Posłowie będą się oglądać na swojego lidera, bo on wydzieli mu kasę na kampanie.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.