Najprościej rzecz ujmując ordynacja wyborcza to ustawa, która zawiera reguły postępowania odnoszące się do wyborów. Możemy ją  podzielić na cztery podstawowe części.

Po pierwsze są to tak zwane zasady prawa wyborczego takie jak powszechność wyborów, równość, bezpośredniość oraz tajność (w Polsce w wyborach do Sejmu możemy mówić o piątej zasadzie ujętej w Konstytucji RP – proporcjonalności).

 

Drugim elementem są normy organizacyjno-techniczne i polityczne, czyli regulujące takie kwestie jak np. sposób zarządzania wyborów, zasady ustalania okręgów wyborczych, kwestie zgłaszania kandydatów czy prowadzenia kampanii wyborczej.

 

Trzecią, kluczową częścią ordynacji wyborczej są zasady ustalania wyników wyborów czyli mówiąc prościej system wyborczy (pojęcie to dokładniej wyjaśnimy w kolejnej odsłonie naszego cyklu). W jego skład wchodzą również przesłanki ważności wyborów oraz tryb ich zakwestionowania.

Ostatnim elementem ordynacji wyborczej są normy dotyczące wygaśnięcia mandatu oraz sposobu uzupełnienia wakatu.

 

W oparciu o: Leksykon politologii pod. Red. A. Antoszewski, R. Herbut, wyd. atla 2, Wrocław 2004.

Dyskusja - 6 Komentarzy
  1. Grzegorz Osowski

    30. Sty 2011,  godz. 23:01

    To o co napisałem poniżej nie jest z pewnością niczym nowym i nie znanym . Tym nie mniej , ponieważ na naszej stronie , pojawia się opis problemu ordynacji z punktu widzenia ,,polskich politologów ‘’, pozwalam sobie napisać jak ja tę sprawę widzę .

    Myślę że powyższy post pana Roberta , sporządzony w oparciu o : Leksykon politologii pod. Red. A. Antoszewski, R. Herbut, wyd. atla 2, Wrocław 2004 , na tytułowe pytanie nie odpowiada w sposób dostateczny !

    Cytuję ,, Co to jest ordynacja wyborcza?
    Najprościej rzecz ujmując ordynacja wyborcza to ustawa, która zawiera reguły postępowania odnoszące się do wyborów.’’

    Ordynacja wyborcza to nie tylko papier i przepisy na nim zapisane . Ordynacja to nie tylko reguły postępowania odnoszące się do wyborów.

    Ordynacja to ustawa , która decyduje o tym komu i do czego służyć mają wybory .

    Gdyby w Polsce funkcjonowała prawdziwa demokracja przedstawicielska , to wybory służyłyby obywatelom.

    Gdyby w Polsce funkcjonowała prawdziwa demokracja przedstawicielska , to wybory służyłyby obywatelom do swobodnego wybierania swoich przedstawicieli do parlamentu , czyli do ciała które miałoby sprawować władzę zwierzchnią , w imieniu ogółu społeczeństwa.

    Oczywiście , obecnie wybory nie służą obywatelom ale są narzędziem w rękach oligarchii partyjnej .

    Odpowiedz

  2. Jerzy Przystawa

    29. Sty 2011,  godz. 10:29

    Chyba Kodeks Wyborczy przewiduje JOW w wyborach do wszystkich gmin z wyjątkiem miast na prawach powiatu?

    Odpowiedz

  3. Jerzy Gieysztor

    29. Sty 2011,  godz. 09:48

    Przywołane przez Pana Mariusza Wisa wejście w życie nowego prawa wyborczego może skłaniac do różnych uwag.
    Przede wszystkim trudno wskazac inny akt prawny, który w równym stopniu co Kodeks Wyborczy prezentuje schizofrenię prawodawców. Bo jak inaczej kwitowac; z jednej strony, większościowy sposob wybierania radnych w gminach nie będących powiatami o liczbie mieszkańców mniejszej niż 40 tysięcy oraz senatorów, z bardzo zróżnicowaną, ale jednak swobodą kandydowanie w JOW, a z drugiej strony tzw. proporcjonalne wyłanianie radnych gmin większych oraz posłów do Sejmu, przy partyjnej reglamentacji prawa do kandydowania ? – Najkrótszym wytłumaczeniem tego stanu rzeczy jest dążenie do utrzymania partyjnego przywileju układania list wyborczych wszędzie tam, gdzie aparatom partyjnym najbardziej na tym zależy. I demonstracja dobrej woli w wychodzeniu na przeciw postulatowi JOW w tych obszarach wyborczych, gdzie interes partyjny cierpi na tym najmniej.
    I tej sytuacji nie jest w stanie zamaskowac zebranie w jednym akcie prawnym biegunowo różnych sposobów przeprowadzania wyborów. Dlatego zarówno dzień wyborów samorządowych, jak i parlamentarnych przeprowadzanych wg zasad Kodeksu Wyborczego, w jednej części może być uważany za dzień obywatelskich decyzji, ale w drugiej części, tej przesądzającej o jakości życia większości obywateli, pozostaje dniem wyborczego oszustwa, jak określił to Donald Tusk w dniu 3 stycznia 2003, wtedy wicemarszałek Sejmu i przywódca głównej partii opozycyjnej. Ale bądźmy optymistami; świadomość obywateli rośnie.

    Odpowiedz

  4. Jerzy Gieysztor

    26. Sty 2011,  godz. 09:13

    Zebrania Komitetu Założycielskiego – podobnie zresztą, jak i powstałej później ( w wyniku wyborów) Komisji Zakładowej „SOLIDARNOŚCI” były zawsze otwarte. Bo taką przyjęliśmy zasadę, której byłem orędownikiem. Osoby nie należące do „S” też mogły w nich uczestniczyc. I nieraz uczestniczyły. A Andrzej Antoszewski- wtedy asystent Instytutu Nauk Politycznych u prof. Pasierba – był na wielu z naszych zebrań i …. pilnie notował. Nie pamiętam, czy był obecny także na tym zebraniu, kiedy śp.Krzysztof Seniuta udzielał nam rad dotyczących istoty ordynacji wyborczej. Ale sądząc po tym, co mówił w salonie prof. Dudka w dniu 19.09.2003, przynajmniej wtedy był na pierwszej linii frontu propagandy na rzecz utrzymania partyjnego przywileju układania list wyborczych. Będzie niezmiernie ciekawe posłuchac co powie, kiedy polscy wyborcy, posłów będą wybierac spośród korzystających z równego dla wszystkich prawa do kandydowania w jednomandatowych okręgach wyborczych.

    Odpowiedz

  5. Jerzy Przystawa

    25. Sty 2011,  godz. 19:36

    To bardzo ciekawe, że na słynnym Salonie Profesora Dudka, o ordynacji wyborczej mówił prof. Antoszewski, czołowy komunistyczny politolog wrocławski, przedstawiciel komunistycznej noemenklatury. Dzisiaj też czołowy politolog, wychowawca młodzieży, magistrów, doktorów, doktorów habilitowanych i profesorów. Znamienne także dla tego Salonu, który powstał jako salon antykomunistycznej opozycji, przy którego narodzinach był przywódca Solidarności Walczącej Kornel Morawiecki, który stopniowo stał się salonem, w którym prawie co drugi to intelektualista spod znaku Komitet Wojewódzki PZPR. Jak wspomniany wyżej prof. Antoszewski,tylko, że prof. Antoszewski to raczej górna półka nomenklatury, bliżej KC niż KW. Trudno się więc dziwić, że prof. Antoszewski jest nadal przeciw JOW. Ale, że także i dzisiaj może uchodzić za autorytet, to można by się było zdziwić,ale…

    Odpowiedz

  6. Jerzy Gieysztor

    25. Sty 2011,  godz. 13:45

    „Pamiętajcie, że w ordynacji wyborczej, najważniejszym jest sposób zgłaszania kandydatów” – taką radę usłyszeliśmy późną jesienią pamiętnego roku 1980 od śp. Krzysztofa Seniuty (1), adiunkta w Zakładzie Prawa Państwowego na Uniwersytecie Wrocławskim, noszącym wtedy imię agenta NKWD Bolesława Bieruta. Działo się to na zebraniu Komitetu Założycielskiego NSZZ SOLIDARNOŚC tej Uczelni, gdy powoływano zespół do opracowania ordynacji wyborczej, koniecznej do przeprowadzenia pierwszych wyborów władz organizacji, powstałej spontanicznie na fali wolnościowego zrywu Polaków.

    Jest oczywiste, że sam sposób zgłaszania kandydatów oderwany od innych elementów ordynacji wyborczej nie jest jedynym, który decyduje o jej charakterze. Ale to właśnie zgłaszanie kandydatów wyborczy proces rozpoczyna. I chociaż artykulację woli wyborców można zmanipulowac na każdym z dalszych etapów procesu wyborczego, to znaczenia sposobu zgłaszania kandydatów przecenic się nie da.
    Bo przede wszystkim, sposób zgłaszania kandydatów przesądza o stopniu swobody kandydowania, a więc determinuje możliwość korzystania z zapisanego w Konstytucji biernego prawa wyborczego. Zatem postawmy kropkę nad „ i „: To od sposobu zgłaszania kandydatów zależy, czy wybory są naprawdę wolne.

    Wytłumaczeniem powodu – przynajmniej częściowym – dla którego moje myśli odbiegają od klasyfikacji wagi znaczenia elementów ordynacji wyborczej, przeprowadzonej na podstawie podanej literatury (Leksykon politologii pod. Red. A. Antoszewski, R. Herbut, wyd. atla 2, Wrocław 2004.) są następujące fakty:
    Wieczorem dnia 19.09.2003 byłem jednym z kilkudziesięciu gości telefonicznie zaproszonych przez Profesora Józefa Dudka, w jego słynnym wrocławskim salonie dyskusyjnym, na 254 –tym kolejnym cotygodniowym spotkaniu. Tym razem prowadzonym przez Profesora Stanisława Kaźmierczyka. Temat: IV Rzeczpospolita – szansa czy utopia? – Gościem specjalnym był Profesor Andrzej Antoszewski, pierwszy z autorów przywołanego leksykonu politologii, który rozpoczął swój cpeach od stwierdzenia, że „w polskiej demokracji jedyne co działa dobrze to, wybory”. Po czym ¾ czasu poświęcił na dyskredytację postulatu JOW w wyborach sejmowych. A prowadzący dyskusję nie dopuścił do sprostowania nieprawdziwych informacji, serwowanych przez gościa specjalnego.

    Godzi się zauważyc, że wyżej wspomniana pochwała wyborów, dokonana przez współautora leksykonu politologii nie przystaje do powszechnych odczuc, w tym także do opinii Donalda Tuska, który już kilka miesięcy wcześniej, w dniu 3 stycznia 2003, będąc jeszcze liderem partii opozycyjnej powiedział z trybuny sejmowej:
    Jeśli Polacy dzisiaj tak nisko cenią własne przedstawicielstwo, także naszą Izbę, to nie tylko ze względu na jakość pracy, ale także z tego pierwotnego powodu, jakim jest poczucie niepełnego uczestnictwa, często fałszywego, zafałszowanego uczestnictwa obywateli w akcie wyborczym. Polacy od lat mają przekonanie – i to przekonanie narasta – że dzień, w którym wybierają swoich parlamentarzystów, jest tak naprawdę dniem wielkiego oszustwa polskiego wyborcy przez aparaty partyjne.”

    W tej sytuacji proszę się nie dziwic mojej nieśmiałej sugestii, żeby dalsze odsłony cyklu prezentującego wiedzę o ordynacji wyborczej opierac na lekturze pozycji rzeczywiście wyjaśniających istotę mechanizmów ordynacji wyborczej.
    Bo dopiero rzetelna wiedza o tych mechanizmach pozwala rozumiec, jak może być wykorzystywany akt prawny, którym jest ordynacja wyborcza:
    Czy w służbie interesu narodowego? – Czy też w służbie sił wykorzystujących naród dla własnych interesów ?

    (1) Krzysztof Seniuta, syn ideowego komunisty okresu międzywojennego, który nie akceptował radzieckiej formy komunizmu i został zamordowany w końcu lat trzydziestych (XX w.) prawdopodobnie przez radzieckich kilerów. Z tego powodu po II wojnie światowej także i Krzysztof był poszukiwany przez NKWD. Ale zatrzymany został, jako uczestnik jednej z patriotycznych organizacji młodzieżowych. W celi śmierci wrocławskiego wiezienia przy ul. Kleczkowskiej oczekiwał na wykonanie wyroku. Uwolniony przez Polski Październik 1956. Dyskryminowany. Studia mógł podjąc dopiero po okresie pracy w fabryce. Został adiunktem w Zakładzie Prawa Państwowego na Uniwersytecie Wrocławskim. Przeszkodą w dalszej karierze naukowej była jego przeszłośc, brak przynależności do PZPR i poglądy. Specjalista w zakresie systemów wyborczych. Autor pierwszego Statutu NSZZ SOLIDARNOŚC. Jako internowany po wprowadzeniu Stanu Wojennego został osadzony w tym samym miejscu, w którym przed laty oczekiwał wykonania wyroku. W czasie internowania w więzieniu w Grodkowie prowadził wykłady o systemach wyborczych. Zmarł na emigracji. –
    – Na podstawie informacji osobistego przyjaciela Krzysztofa Seniuty – Jerzego Czyżewskiego, Emerytowanego Profesora Fizyki, w roku 1980-tym Przewodniczącego Komitetu Założycielskiego NSZZ SOLIDARNOŚC UWr.

    Odpowiedz

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.