Poemat zaangażowany

Krauze nie wraca ranki i wieczory
We łzach go czeka Kaczmarek
Netzel migreny dostał i jest chory
I wiemy, że Lech to nie Jarek.

W gruzach potęga Leppera leży
Nikt już nie daje mu wiary
Giertych do szturmu chyba uderzy
W Alejach rozpiął sztandary.

Trwa gorączkowy konferencyj serial
Aż dusza rzęzi w człowieku
Olejniczaka znów nadmuchał Kalisz
I Tusk przemawia… z playbecku.

Nowe wybory! – krzyczy zgraja PiS-u
Dorn likwidator (i Saba)
Trza nam parlament wydobyć z kryzysu
władza nie może być słaba
.

Kaczor ma plany na przyszłą kadencję
On porozstawia po kątach
Ziobro już miejsca szukuje w aresztach
Bereza już po remontach.

Podobnie Donald już mandaty liczy
Choć też problemy ma mnogie
Czy dać Rokicie (Nelly) stanowisko?
Czy też niech wraca nad Wołgę?

Lecz próżne plany, ach próżne nadzieje
Próżne wzajemne przekleństwa
Bo ordynacja do kitu Panowie!
Nikomu nie da zwycięstwa.

Znów będą swary, znów będą roszady
Choć diety pewnie znów wzrosną
I znów po kilku miesiącach żenady
Do urn pójdziemy znów wiosną.

I tak do końca w tym tańcu chocholim
I bez pożytku i składu
Dopóki JOW-ów tutaj nie wprowadzim
Nie doczekamy się ładu.

Dlatego wołam Naczelny Kaczorze!
Nie wpadaj w triumfalizmy
Zaprowadź JOW-y, daj ludowi władzę
Ulżyj losowi Ojczyzny!

Nysa, 2 września 2007

Copyrigh: Janusz Sanocki
Publikowanie w prasie, mediach itd. za zgodą autora

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.