Autorzy artykułu: Andrzej Czachor i Krzysztof Andrzejewski

Czy do Sejmu wybierać ludzi, czy listy partyjne? Teraz, AD 2005, wielu Polaków zna odpowiedź, ale 10 lat temu mało kto wiedział nawet to, ze istnieje taka alternatywa. Mało kto był świadom, że w Anglii czy Kanadzie posłów wybiera się po jednym w niewielkich okręgach wyborczych, z grona kandydatów wyłanianych lokalnie, zwykłą większością głosów. I co ciekawsze, mało kto wiedział, że w Polsce już w 1493 roku wybierano posłów tą metodą, czyli według ordynacji większościowej, opartej o jednomandatowe okręgi wyborcze – w skrócie JOW.

W 1992 roku odbyło się we Wrocławiu, z inicjatywy Jerzego Przystawy, (autora wspólnie z Mirosławem Dakowskim, pierwszej książki o przekrętach FOZZ), spotkanie ludzi świadomych katastrofalnego wpływu partyjnej ordynacji wyborczej na życie w Polsce. Brak mechanizmu wymuszającego odpowiedzialność posła wobec wyborcy – mówiono – to korupcja elit, zanik poczucia przyzwoitości wśród polityków, upartyjnienie administracji, w sumie – partiokracja. Zawiązał się wtedy Ruch Obywatelski na rzecz JOW – nieformalna struktura obywateli o silnych motywacjach patriotycznych, nastawiona na edukację społeczeństwa. Na własny koszt ludzie zaczęli się spotykać, organizowali kolejne konferencje i seminaria, wydawali ulotki, organizowali akcje uliczne, np. zbieranie podpisów pod żądaniem referendum w sprawie ordynacji wyborczej. Media, zdominowane przez partie, niechętnie podejmowały ten temat – dotychczasowa ordynacja proporcjonalna była i jest wygodna dla komitetów centralnych, bo mają w rękach formowanie list partyjnych na wybory. Ruch rozwijał się zwolna i początkowo nic nie działo się w Warszawie.

W maju 1995 grupa wawerskich samorządowców i naukowców ze Świerka spotkała się w podziemiach klubu Spółdzielni Mieszkaniowej ANIN. Uznaliśmy wtedy, że program edukacji społecznej Ruchu to za mało, że ordynację wyborczą zmienić może tylko partia, która uzyska sukces w wyborach według dotychczasowej ordynacji – że nie ma innej metody. Postanowiliśmy spróbować. Ze wzruszeniem patrzę teraz na listę 12 założycieli Partii Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Oto oni: Jerzy Lewandowski, Lech Kalinowski, Krzysztof Andrzejewski, Toman Trechciński, Joanna Krupińska, Agnieszka Łęgowska, Kamila Rakowska, Krzysztof Kwiatkowski, Waldemar Korycki, Krzysztof Wieteska, Stefan Swadźba, Andrzej Czachor. Na przewodniczącego wybrano tego ostatniego – zwykły to los inicjatora. Wkrótce pojawiły się dalsze nazwiska – Jan Milewski, Sławomir Białostocki, Jan Hennenberg, Krzysztof Rosiński, Andrzej Kobus, Tomasz Szymczak i in. Liczba członków przekroczyła wymaganą wtedy liczbę 15 i Sąd Wojewódzki w Warszawie 7 czerwca 1995 dokonał aktu rejestracji Partii pod numerem 285.

Pierwszym naszym krokiem było uświadomienie społeczeństwa o fakcie naszego powstania. 22 lipca w gąszczu ogłoszeń biznesowych "Gazety Wyborczej” ukazało się płatne ogłoszenie za ok. 300 zł o następującej treści:

15 maja powstała PARTIA JEDNOMANDATOWYCH OKRĘGóW WYBORCZYCH (JOW)

Cel: zmiana obecnej Proporcjonalnej Ordynacji Wyborczej do Sejmu na Ordynację Większościową, taką że:

  1. Posłowie są wybierani w Jednomandatowych Okręgach Wyborczych.
  2. Kandydaci na posła w Okręgu Wyborczym są typowani przez grupy wyborców tego Okręgu.
  3. Wyborcy mogą odwołać posła swojego Okręgu i wybrać innego posła.
    Po osiągnięciu celu Partia JOW rozwiąże się.

Nasze hasło:
Obywatele powinni kontrolować Państwo przez ludzi, których sami wskażą. Przyłączcie się do nas.

Dalej adres, podpis przewodniczącego. Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się lawiny zgłoszeń. Przygotowaliśmy nawet parę setek deklaracji przystąpienia.

Przebudzenie było bolesne. Nadszedł 1 list z pytaniem, o co właściwie chodzi. Zrozumieliśmy, że za wcześnie, że ludzie tego nie czują, że trzeba najpierw nastawić się na edukację. Nie wiedzieliśmy wtedy, że zazdrosne partie rządzące pozostawią nam niespełna dwa lata. Ustawa nr 604 z 27 czerwca 1997 miała wyeliminować partie o liczebności mniejszej niż 1000 członków.

Nie przespaliśmy tych 2 lat. Przytoczę kilka zdań za protokołem ostatniego Zjazdu Partii JOW w dniu 15 grudnia 1997:

  1. Zorganizowaliśmy 13 kwietnia 1996 w Aninie ogólnopolskie spotkanie małych partii, oczywiście w dawnym kinie Wrzos. Przyjechali przedstawiciele 30 partii (było ich wtedy w Polsce zarejestrowanych ponad 300), a 20 podpisało list otwarty do Sejmu o niepodejmowanie uchwał eliminujących małe partie. O mały włos nie doszło wtedy do zjednoczenia się 6 partii wokół hasła JOW.
  2. Zorganizowaliśmy dwa otwarte Seminaria pt. Jak zapewnić odpowiedzialność posła przed wyborcą z udziałem wybitnych prawników, polityków i liderów Ruchu JOW.
    Niedawny sukces Włochów, którzy na drodze ogólnonarodowego referendum byli w stanie zamienić półwiekową ordynację proporcjonalną na JOW, dodawał nam skrzydeł.
  3. Skierowaliśmy do Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego protest przeciw umieszczeniu zasady proporcjonalności wyborów do Sejmu w przygotowywanym wtedy projekcie Konstytucji RP. (Mam w aktach uprzejme pokwitowanie z podpisem Przewodniczącego Komisji Aleksandra Kwaśniewskiego.) 
  4. Próbowaliśmy, choć bez większego powodzenia, angażować prasę. List pt. Posłowie czy partie (Niech partie nabierają znaczenia poprzez ludzi wybranych do Sejmu, nie – ludzie przez wybrane partie) ukazał się jednak w tygodniku "Polityka" z 2 marca 1996. Red. Stefan Bratkowski napisał o naszej inicjatywie w komentarzu pt. Utopia zdrowego rozsądku ("Rzeczpospolita”, 4 maja 1996). Wkrótce o pierwszeństwo w podjęciu idei JOW upomniał się dla UPR red. Stanisław Michalkiewicz ("Rzeczpospolita”, 1 czerwca 1996).
  5. Zorganizowaliśmy w Aninie i na Placu Zamkowym, dla Ruchu Obywatelskiego JOW, szereg akcji zbierania podpisów pod żądaniem referendum w sprawie ordynacji wyborczej. W efekcie, kończąc naszą działalność, przekazaliśmy na ręce Koordynatora Ruchu JOW Jerzego Przystawy pakiet 600 podpisów. Nie jest to niby wiele wobec wymaganych 500 tysięcy, ale wiedz, Czytelniku – jeden podpis kosztuje średnio 5 min. pracy.

Daliśmy z siebie wiele, ale, wyznaję to z przykrością – choć zmieniały się nazwiska członków, to liczbowo partia JOW nie rosła. Było nas nadal ok. 20 osób. Sprawdzały się horoskopy naszych przyjaciół z Ruchu – po latach PRL-u słowo partia wręcz odstręcza ludzi. Wspomniana wyżej Ustawa Sejmowa nr 604 ustalająca, iż partia musi mieć poparcie co najmniej 1000 obywateli wyznaczyła kres istnienia Partii JOW.

Tak zakończył się ten interesujący aniński eksperyment polityczny. Ciąg dalszy, dla niektórych z nas, wiązał się z rozmachem ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW. Rósł zasięg jego działań, częstość wystąpień publicznych, publikacji prasowych i wystąpień telewizyjnych, uchwał poparcia JOW ze strony rad gmin i miast. Projekt Ordynacji Wyborczej opartej o JOW, opracowany przez Zespół Legislacyjny Ruchu, przekazaliśmy Sejmowi już w 2001 roku. Wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w 2001 roku dały nam ponad 2 tysiące ważnych sprzymierzeńców – ludzi, którzy osobiście docenili siłę wyborów bezpośrednich. Zmianę ducha czasu sygnalizował też tytuł mojego artykułu w tygodniku "Nasza Polska”: Pętla dławi Polskę – pętla ordynacji proporcjonalnej. Dziennik "Rzeczpospolita” wiosną 2003 roku ogłosił Apel 72 intelektualistów do prezydenta o wprowadzenie wyborów do Sejmu wg ordynacji JOW. 3 lipca 2004 grupa warszawska Ruchu JOW zorganizowała zakończenie wielodniowego Marszu gwiaździstego JOW na Warszawę. Delegacje Ruchu z całej Polski maszerowały wtedy Krakowskim Przedmieściem w kilkuset osobowej już kolumnie.

Idea wyborów większościowych opartych o jednomandatowe okręgi wyborcze stała się dla niektórych partii politycznych ponętnym hasłem na zbliżające się wybory parlamentarne. Jest w interesie wszystkich Polaków, by to hasło zostało po wyborach wykonane, bo demokratyczny mechanizm JOW jest fundamentem do odbudowy moralności w polityce.

Aninianie – macie nadal szansę przyłożyć rękę do tego dzieła.

Anin, 8 marca 2005

About Andrzej Czachor

fizyk, prof. dr hab. w NCFJ w Świerku, publicysta; od 1995 roku uczestnik Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Skomentuj