W "Dzienniku" z 14 sierpnia 2007 Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha, w swoim komentarzu pt. Mniej polityków w gospodarce to lepsze warunki jej rozwoju, tak puentuje swój wywód:

(…) Nowe wybory w tej ordynacji wyborczej nie przyniosą żadnych zmian. Wybory ustawiają biurokracje partyjne, decydując o tym, kto ma się znaleźć na liście wyborczej, a kto nie. Do parlamentu nie dostają się autentyczni liderzy. Sprawę częściowo rozwiązałoby wprowadzenie ordynacji większościowej w okręgach jednomandatowych. Jednak wszystkie partie bronią się przed tą formą, bo to oznaczałoby koniec ich dotychczasowej nieodpowiedzialności. (podkr. red.) W tym systemie politycznym (ordynacji proporcjonalnej – przyp. red.) obywatele mają jedynie możliwość głosowania, a nie wyboru. Wrzucając kartę wyborczą, podpisują weksel in blanco, a potem partie polityczne robią przez całą kadencję, co im się żywnie podoba. Trzeba zmienić system, kolejne wybory są tylko kolejnym spektaklem przy malejącej, jak do tej pory, widowni.

Skomentuj