/Dobrze się zaczyna…

Dobrze się zaczyna…

W środę, 10 stycznia, na 32 posiedzeniu Sejmu odbyła się interesująca debata nad dwoma poselskimi projektami zmian w ordynacjach wyborczych do Sejmu i rad gmin. Posłowie PSL zgłosili propozycję wprowadzenia zasady jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) w gminach do 60 tysięcy mieszkańców, natomiast LPR zaproponował dwie istotne poprawki do ordynacji wyborczej do Sejmu: (1) możliwość blokowania list partyjnych – podobnie jak w ostatnich wyborach samorządowych – z koniecznością przekroczenia progu 8% dla bloku (partie wchodzące w skład takiego bloku nie potrzebowałyby przekraczać żadnego progu) oraz (2) zniesienie przywileju wyborczego dla list mniejszości narodowych, jakim było zwolnienie tych list z obowiązku przekraczania 5% progu w skali kraju.

        W dyskusji wystąpiło 47 posłów, niektórzy kilkakrotnie. Projekt PSL poparł w całości Klub Poselski PO, zdecydowanie przeciw były kluby poselskie PiS i LPR, natomiast kluby SLD i Samoobrony wypowiedziały się ostrożnie, proponując kontynuowanie dyskusji nad tą propozycją. Wniosek LPR, żeby projekt od razu odrzucić nie uzyskał większości: 174 było za, 192 przeciw. Inaczej było z projektem Ligi. Wniosek o odrzucenie zgłosił SLD, ale za odrzuceniem było 197 posłów, a przeciw 227. Jak z tego wynika oba wnioski będą miały dalszy żywot, będą nad nimi pracowały komisje sejmowe itd.

        Sprawa JOW wielokrotnie powracała w trakcie dyskusji. W uzasadnieniu projektu PSL znalazł się passus: Od wielu lat w badaniach opinii publicznej wyborcy niezmiennie opowiadają się za wprowadzeniem okręgów jednomandatowych. Spełnienie tego postulatu byłoby wyjściem naprzeciw oczekiwaniom społecznym. Referujący Eugeniusz Grzesiak: Proponowane zmiany wychodzą naprzeciw oczekiwaniom społecznym, co wypływa zarówno z wyników sondaży opinii publicznej, jak i z głosów wszystkich bez wyjątku liderów ugrupowań politycznych…  Bogdan Bojko (PO): PO uważa, że każdy zdrowo myślący obywatel wie i uważa, że powinien zostać wybrany ten, kto dostaje najwięcej głosów…. Uważamy, że należy wprowadzić ordynację większościową dla wszystkich okręgów wyborczych w wyborach do rad gmin, rad powiatów i sejmików wojewódzkich. Renata Beger (Samoobrona): Wprowadzenie JOW w gminach do 60 tysięcy wydaje się być spełnieniem oczekiwań społecznychRyszard Galla (nn): Jako doświadczony samorządowiec jestem zwolennikiem JOW, szczególnie na poziomie lokalnych samorządów.

        Najdalej idą posłowie Platformy Obywatelskiej. W debacie nad obu projektami z poparciem dla JOW wypowiedziało się zdecydowanie 11 posłów PO, niektórzy kilkakrotnie, których tutaj – dla pamięci – wymienię: Bogdan Bojko, Tomasz Głogowski, Jacek Krupa, Tomasz Tomczykiewicz, Wojciech Saługa, Ireneusz Raś, Henryk Siedlaczek, Janusz Chwirut, Stanisław Chmielewski,  omasz Kulesza i Krystyna Skowrońska. Poseł Tomasz Tomczykiewicz: Jesteśmy za upraszczaniem ordynacji wyborczej, to będzie sprzyjało większej frekwencji wyborczej. Platforma Obywatelska proponuje zmniejszenie Sejmu do 230 posłów oraz JOW. Już nie będę o zaletach tego mówił, bo mój kolega przy poprzednim punkcie o tym mówił. I to są zmiany oczekiwane przez wyborców. Przypomnę, że złożyliśmy na ręce marszałka w Sejmie poprzedniej kadencji ponad 700 tysięcy podpisów obywateli, aby przeprowadzić referendum w tej sprawie… Mam nadzieję, Pani Marszałek, że wkrótce doczekamy się w Sejmie debaty na temat tego referendum.

        Jest pewien catch w tym pięknym stanowisku: posłowie PO są jednocześnie przeciwni zlikwidowaniu przywilejów wyborczych dla kandydatów mniejszości niemieckiej! Mówi ten sam poseł Tomczykiewicz: Nie wydaje mi się, aby to był dobry moment, aby kiedykolwiek był dobry moment, aby niszczyć ten dobry zwyczaj, który był w okresie międzywojennym. (…) Jesteśmy przeciwko temu rozwiązaniu i jesteśmy w związku z tym przeciwni całej tej propozycji, którą przedłożyła LPR. Jest pewną zagadką: w jaki sposób posłowie PO chcą pogodzić postulat JOW z postulatem uprzywilejowania mniejszości niemieckiej?

        Inni bowiem zwolennicy projektu Ligi powoływali się na pionierską rolę Polski w tym zakresie, gdyż zwyczaj uprzywilejowania mniejszości jest raczej niespotykany, a więc Polska zgłasza tutaj swoją ambicję do palmy pierwszeństwa i chlubnego wzoru dla innych narodów. Na co ripostuje poseł Ligi Antoni Sosnowski: Mniejszości niemieckiej w Polsce jest 147 094 osoby, mniejszości polskiej w Niemczech jest od 1,5 mln do 1 800 tysięcy. Stąd moje pytanie do przedstawicieli rządu: ilu deputowanych mniejszości polskiej jest w niemieckim Bundestagu? Jest to pytanie retoryczne. Jak wiemy w Bundestagu nie ma żadnych przedstawicieli mniejszości polskiej, a mniejszość niemiecka ma obecnie w Sejmie 2 posłów.

        Trzeba stwierdzić, że argumenty przeciwników JOW i projektu PSL są raczej mało wyrafinowane i mało przekonujące. Twierdzą, że nie wiadomo skąd PSL ma takie dane, że większość obywateli chce JOW? Krytykują ustawę o bezpośrednich wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, bo jakoby otwiera ona drogę korupcji i przestępcom. Posłanka PiS-u Anna Paluch, dla uzasadnienia swojej tezy przywołuje sprawę prezydenta Gorzowa Wielkopolskiego Tadeusza Jędrzejczaka, który przez prawie 3 miesiące rządził miastem z więzienia. Witold Gintowt-Dziewałtowski (SLD) zwrócił jej uwagę, że prezydent Jędrzejczak siedział w więzieniu bez wyroku i nigdy nie został sądownie ukarany, ale nie przekonało to posłanki Paluch, która uznała, że skoro siedział, to musiał być winny, inaczej przecież by nie siedział! Inni posłowie, jak np. poseł nowej partii o nazwie Ruch Ludowo-Chrześcijański Józef Cepil, twierdził, że JOW doprowadzi do kupowania głosów przez układy mafijne na masową skalę, a poza tym powtarzano znaną mantrę przeciwników JOW o niereprezentatywności posłów czy radnych wybranych w JOW. Szereg adwersarzy twierdziło, że wybory w JOW – wbrew intencjom PSL – nie spowodują odpartyjnienia czy odpolitycznienia samorządów, ponieważ kandydaci partyjni będą się ukrywać pod szyldami komitetów bezpartyjnych. Tak podobno postąpiło wielu kandydatów w ostatnich wyborach. Były głosy, że projekt nie jest poparty poważnymi opiniami ekspertów konstytucyjnych, były też takie, w których twierdzono, że wprowadzenie JOW oznacza jednocześnie konieczność wyborów uzupełniających, a to będą nowe, dodatkowe koszty itp.

        W trakcie tej debaty mogliśmy się dowiedzieć ciekawych rzeczy. Zwolennicy JOW i przeciwnicy projektu Ligi twierdzili, że ordynacja wyborcza powinna być prosta, że to co mamy jest bardzo skomplikowane, a pomysł blokowania jeszcze bardziej to komplikuje. Jeden z posłów stwierdził, że zaledwie 10% głosujących rozumiało, o co chodzi z tym blokowaniem. Poseł Witold Gintowt-Dziewałtowski powiedział, że: osiągnęliśmy ponad 10-procentowy próg głosów nieważnych, a w niektórych grupach wyborczych – do 20%. Najwyższy wskaźnik głosów nieważnych dotyczył tych wyborów, w których występowały grupy list, przede wszystkim do sejmików samorządowych. Wtórował mu – jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało – przedstawiciel wnioskodawcy, Antoni Sosnowski (LPR): Głosów nieważnych w całym kraju było 1800 tysięcy, a w moim województwie śląskim prawie 150 tysięcy. W procentach było to od około 10% do około 17% w poszczególnych województwach. Najmniej w województwie pomorskim – 9,67%, najwięcej w wielkopolskim – 16,64%. Jest to o tyle zaskakujące, że w komunikacie PKW na pierwszej po wyborach konferencji prasowej mówiło się o znikomej liczbie głosów nieważnych… Prawie 2 mln głosów nieważnych w kraju jest liczbą porażającą.

        Jak już wspomniałem oba projekty trafią teraz do odpowiednich komisji, a potem będą znowu czytane i głosowane. Pięknie by było, gdyby ta debata była naprawdę publiczna, a więc gdyby słyszany był w niej głos obywateli. Politycy polscy już dawno pobili rekord świata w częstości zmian ordynacji wyborczych, zarówno do parlamentu, jak i na szczeblach samorządowych. Kolejne majstrowanie przy tych fundamentalnych aktach ustrojowych chluby już nam nie przyniesie. Fakt, że w każdej kadencji trzeba korygować ordynację wyborczą do Sejmu jest absolutnie kompromitujący i ukazujący zarówno niekompetencję, jak i cynizm naszej klasy politycznej. Co gorsza, uważa ona, że procedura wyborcza to jej wewnętrzna sprawa i obywatele nie maja tu nic do gadania. Stanowi to oczywiste zaprzeczenie rzymskiej zasady Nemo iudex in causa sua – nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. Dlatego takim skandalem jest fakt zignorowania ponad 700 tysięcy podpisów obywateli w sprawie referendum, o jakim przypomniał poseł Tomczykiewicz.

        Ale może posłowie mają rację? Może sprawa ordynacji wyborczej nikogo w Polsce – poza nimi samymi – nie interesuje? Gdzie w tej debacie podziały się głosy wszystkich błyskotliwych komentatorów politycznych, którzy od rana do nocy obsiadają wszystkie studia telewizyjne i radiowe i z ogniem w oczach wykłócają się publicznie o setki spraw, jakie podobno najbardziej interesują i emocjonują obywateli? Czy znalazła się jakaś gazeta, jakiś opiniotwórczy dziennik, tygodnik lub miesięcznik, który by zwrócił uwagę na tę debatę? Jakaś ważna strona internetowa?

        Teraz podobno najważniejsza ze wszystkiego jest lustracja i przegląd teczek. Moim zdaniem dużo ważniejsza i pożyteczniejsza byłaby lustracja złogów w mózgach polskich inteligentów, którzy pomimo wspaniałych osiągnięć w najróżniejszych konkursach, znajomości języków, podróży zagranicznych oraz umiejętności czytania i pisania, nadal nie pojmują, jakie znaczenie może mieć dla przyszłości naszego kraju taki czy inny sposób wyłaniania elity politycznej. Bez tego zrozumienia politycy zawsze będą robili, co im się spodoba, a demokracja w Rzeczypospolitej niewiele będzie się różnić od demokracji ludowej.

 

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych